Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

WERWOLF - Powstanie (Widniówka 18.08.2012)


Recommended Posts

plakat_01.jpg

 

 

Więcej na stronie:

 

www.werwolf.pl

 

oraz na bieżąco w temacie.

 

Serdecznie Zapraszam w imieniu Formacji Lubelski Korpus Ekspedycyjny

 

Wielka kronika Zangaro

Litera: R, hasło: Rozpad, podpunkt: Rozpad Trytonii

Trytonia: Tereny należące od czasów zamierzchłych do umiarkowanie prosperującego państwa Zugland. Niespełna VI dekad temu, ze wzglądu na odmienną politykę rozwoju, nastąpił podział na dwa obozy, które na przestrzeni czasu przekształciły się w swego rodzaju odrębne państwa: Zangaro i Duksland.

Zangaro – pod tą nazwą zgromadziło się 80% populacji Zuglandu, głównie chłopi. Zasiedlają oni środkowo-wschodnie, żyzne tereny eksploatowane rolniczo. Ludzie Ci pragną żyć w zgodzie z naturą, minimalnie eksploatują mozno ograniczone złoża minerałów. Posiadają liczne, jednak słabo wyszkolone siły obrony.

Duksland – część społeczeństwa o wysokim wykształceniu i kwalifikacjach. Ich priorytetem jest rozwój i zbrojenie. Zamieszkują tereneny Trytoni obfitujące w złoża Uranitu, pierwiastka nad którym prowadzone są badania w fabryce DuskFactory. Niską liczebność swych oddziałów Dukslandzka armia nadrabia znakomitym wyszkoleniem komandosów oraz nowoczesnym systemem obrony.

 

***

Dziennik dukslandzki, Wtorek 10.07.2012

Krok ku przyszłości - Projekt Kugel.

Nieoficjalne plotki, które zostały przez nas opublikowane kilka dni temu potwierdziły się. Prezes koncernu Dusk Factory złożył publiczne oświadczenie, w którym nie zaprzeczył naszym wcześniejszym informacjom. Firma prowadzi badania nad wynalazkiem, mającym zrewolucjonizować Dusklandzką armię. "Ze względów bezpieczeństwa narodowego nie mogę państwu zdradzić żadnych szczegółów. Chciałbym jednocześnie zdementować plotki o rzekomych ofiarach testów nowego wynalazku" - mówi prezes zarządu. Dowiedzieliśmy się, że prace nad projektem są w zaawansowanym stadium i zaledwie krok dzieli inżynierów Dusk Factory od ukończenia prac. Czekamy z niecierpliwością na kolejne oświadczenie w tej sprawie, o których niezwłocznie będziemy państwa informować.

 

***

- Mamy jakieś wieści od Koszmixa?

Porucznik drgnął i odwrócił głowę od panelu sterującego.

- Niestety nie Panie Majorze.

Major zamyślił się udając zainteresowanie rzędami cyfr, które nieustannie migotały na ekranie - Nawet ten komputer zawdzięczamy Koszmixowi - pomyślał.

Komunikator zapiszczał przeciągle odrywając majora od wspomnień. Na ekranie pojawiła się blada twarz sekretarki.

- Panie Majorze, mamy bezpośrednie połączenie ze stolicą.

Major wstał. Porucznik obok wyprężył się jak struna wpatrując się z niedowierzaniem w komunikator, na którym już pojawiła się okrągła jak księżyc w pełni i rumiana twarz prezydenta.

- Kurwa! Pomyślał Major - Szlag trafił dzisiejsze wolne popołudnie. Maskując wzbierającą w nim złość wykonał przepisowy skomplikowany salut po czym przyjął regulaminowy pozycje. Prezydent odpowiedział niedbałym skinieniem i rozciągnął usta w nieszczerym uśmiechu.

- Witam Majorze! Jak tam się wam powodzi? Nie brakuje aby niczego?

- Nie Panie Prezydencie - odpowiedział Major.

- I całe kurwa szczęście bo ani grosza więcej nie zobaczycie. Za co ja wam tam płacę!? Siedzicie sobie tam na prowincji jak na wakacjach, świeże powietrze wdychacie a my tu w stolicy trujemy się i czekamy na te wasze "wyniki badań"- prezydent skrzywił usta jeszcze mocniej.

- Panie Prezydencie kolejna porcja danych jest już prawie w drodze...

- Uważajcie tam sobie bo gotowy jestem wam "prawie" uwierzyć....a to wasze "prawie" możecie sobie sami wiecie gdzie wsadzić. Oczekuje rezultatów i wasz czas niebezpiecznie się się kurczy. Konflikt wisi na włosku a my jesteśmy bezbronni jak dzieci. Do roboty i informować o postępach!

- Tak jest Panie Pre...- Major przerwał i jeszcze chwile wpatrywał się z wyrzutem w czarny ekran komunikatora - No to jesteśmy w dupie - pomyślał.

- Majorze!- Rozdarł się na całe gardło porucznik - są wiadomości od Koszmixa. Melduje, że wyrusza dzisiaj lub jutro, w zależności od ruchu na granicy.

-W samą porę - pomyślał Major- W samą porę...

 

***

-A taka miała być spokojna noc. Koszmix kątem oka przyglądał się jak ząbki zamka zamykają się kolejno nad mostkiem, grdyką, brodą, nosem i czołem chłopaka. Podniesiono czarny worek, który w krzepkich ramionach żołnierzy wydawał się być lekki jak piórko. Ciało "wyjechało" na korytarz a Koszmix mógł dalej bez przeszkód zając się raportem. Akurat na mojej zmianie...Kolejna wpadka systemu, kolejne ciało, kolejna tona papierów do wypełnienia. Znowu doszło do hiperpolacji pola ochronnego, to już drugi raz w tym tygodniu i kolejny ochotnik zostanie pochowany jako ofiara zamachu opozycji. Trzeba będzie o tym wspomnieć Majorowi, żeby w trakcie testów nie popełnili tych samych błędów... szkoda ludzi. A z resztą po co to wszystko, ten cały konflikt, podział na lepszych i gorszych. Kiedyś byliśmy silna i zjednoczoną Trytonią a teraz.... Teraz jesteśmy my i oni. Duksland i Zangaro.... i kolejne ofiary.

Papierkowa robota była mozolna i wymagała skupienia, jednak Koszmix miał w tym temacie nieliche doświadczenie. W końcu pracował w DuskFactory już prawie 20 lat. Dzięki doskonałemu technicznemu wykształceniu szybko wspiął się po szczeblach kariery a wojskowe obycie sprawiło, że cieszył się respektem wśród podwładnych. Dzięki temu wszystkiemu miał dostęp do informacji... a informacje są w niespokojnych czasach cenniejsze od waluty.... choć przeliczalne z bardzo korzystnym kursem.

 

***

Było upalnie. Upalnie jak cholera. Przepocony mundur kleił się do pleców a plecak ciążył jak nigdy. Hmm… Inaczej. Plecak ciążył jak zawsze w takich sytuacjach. Dziesiątki kartek równo zapełnionych kradzionymi danymi wydawały się cięższe z każdym krokiem, który zbliżał Koszmixa do granicy. Wojskowe buty nagle zaczęły obcierać a szlak wiodący stał się bardziej niż zwykle stromy. Na szczęście widać już było wojskowy partol. Ostatni wysiłek i stres a później już z górki. Byleby teraz gładko poszło i będzie OK.

 

Powolnym krokiem jakby z ociąganiem zbliżał się do miejsca stacjonowania patrolu. Żołnierze jak to żołnierze, cieli w karty i jedli a nad tym wszystkim unosił się smród dymu tytoniowego. Jeden już od jakiegoś czasu nieustannie trzymał go na muszce, pozostali jakby od niechcenia odrywali się od swoich zajęć. Dowódca cisnął kęsem jedzenia w podwładnego, wyraźnie dając mu do zrozumienia kto powinien się ruszyć i obszukać nadchodzącego.

- Stój! Zatrzymaj się! – jeden z nich zastąpił mu drogę.- Czego tu?

- Na drugą stronę.

- Po co?

- Po leki.

- Taaaa jasne. – jego mina nie pozastawiała złudzeń. Nie uwierzył.- Ręce w bok.- wyszczekał rozkaz i natychmiast zaczął go obszukiwać. – A to co?- zdziwił się natrafiając ręką na zawiniątko z dokumentami naprędce wciśnięte za koszule.

- Tooo? Nic! Koszmix postanowił grać głupa tak długo jak tylko się da. Ten, który od początku trzymał go na muszce zobaczył, że sięga powoli do kieszeni i stał się zdecydowanie zbyt nerwowy zważywszy na trzymaną przez niego broń. Pozostali odwrócili głowy od kart.

Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta i Koszmix zdawał sobie sprawę, że z każdą sekundą, podczas której nerwowo grzebie w kieszeni pogarsza swoją sytuacje i zaledwie chwila dzieli go od zarobienia „kulki”, ale nie mógł tego znaleźć…

- Nooo… Jest.

Ostrożnym ruchem wydobył w końcu z kieszeni plik banknotów i wcisnął wojskowemu do ręki. W jednej chwili napięcie prysło niczym bańka mydlana. Poprosili go jeszcze tylko o dowód tożsamości do kontroli i już był na terenie Zangaro. Powoli odwrócił się w kierunku Terytorium Dukslandu i w tym momencie padł strzał. Zandarscy pogranicznicy sprawnie ściągnęli pierwszego a później drugiego z dukslandzkiego patrolu. Zza pleców Koszmixa wyłoniła się reszta jego obstawy kolejno eliminując zdezorientowanych przeciwników. Odgłosy strzałów zagłuszył ryk silników myśliwca, który jednym precyzyjnym strzałem zrównał z ziemią przygraniczną Dukslandzką bazę. Dukslandczycy zorganizowali się i przeszli do defensywy, padł pierwszy Zangarczyk. Koszmix rzucił się na ziemie i podczołgał w stronę najbliższego wzniesienia. Wymiana ognia nasiliła się, kolejni postrzeleni osuwali się z jękiem na ziemie. Wrzała walka a Koszmix nie mógł zrobić nic więcej jak tylko leżeć słuchając świszczących nad głową pocisków...

Edited by TROLL-CATS
Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Było upalnie, upalnie jak cholera. Przepocony mundur kleił się do pleców, a pakunek ciążył jak nigdy. Hmm… inaczej... pakunek ciążył jak zawsze w takich sytuacjach. Dziesiątki kartek równo zapełnionych kradzionymi danymi wydawały się cięższe z każdym krokiem, który zbliżał Koszmixa do granicy. Wojskowe buty nagle zaczęły obcierać, a szlak wiodący stał się bardziej niż zwykle stromy. Na szczęście widać już było wojskowy partol. Ostatni wysiłek i stres, a później już z górki. Byleby teraz poszło gładko i będzie OK.

Powolnym krokiem jakby z ociąganiem, zbliżał się do miejsca stacjonowania patrolu. Żołnierze jak to żołnierze, cieli w karty i jedli, a nad tym wszystkim unosił się smród dymu tytoniowego. Jeden już od jakiegoś czasu nieustannie trzymał go na muszce, pozostali jakby od niechcenia odrywali się od swoich zajęć. Dowódca cisnął kęsem jedzenia w podwładnego, wyraźnie dając mu do zrozumienia kto powinien się ruszyć i obszukać nadchodzącego...

 

 

Zobaczcie sami...

Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...