hmm maskowac twarz trzeba przy każdym wyjściu do lasu, nawet na pare godzin jeśli wracamy ze strzelanki na obiadek do domku. Farba maskująca jest do tego najlepsza. Taki środek połowiczny jak kominiarka nie zdaje egzaminu, nawet gdy mamy na głowie kapelusz. Kapelusz rozmywa kształty głowy, ale nadal pozostaje taka czarna jednolita plama "na twarzy". Jeśli przy pierwszym kontakcie wzrokowym zobaczymy taką osobę, to póżniej wiemy czego szukac i wykryc taką osobę jest naprawdę łatwo.
Co do wyboru farb to proponuje brytyjskie farby w sztywcie. Używa się jej jak szminki. Ma bardzo dobre właściwości kryjące, jak i jest bardzo wydajne. Drugim rodzajem farb, które mogę polecic z czystym sumieniem, to są farby holenderskie. Ktore zapakowane są w bardzo małym pudełeczku. Wydaje się, że takie małe g*(wno nie starcza na długo. Wręcz przeciwnie, rozsmarowuje się tą farbę palcem po calej twarzy, ale przed użyciem trzeba dodac troszkę wody. Czy to z manierki czy własną śliną obojetnie. Nie schodzi nawet po 4h ciągłego biegania po poligonie w 35 stopniowym upale. Naprawde bardzo dobre farby. Oczywiście lekko schodzi, gdy wycieramy sobie nos, czy coś w tym stylu.
Co do maskowania szyji jak to ktoś tu wcześniej wspomniał: jeśli Ci się nie chce to załóż zieloną arafatkę i masz problem z głowy :):) no i na ręcę najlepiej rękawiczki.
Jeśli chodzi o zmywanie jakichkolwiek farb to najbardziej sie sprawdzają nawilżone chusteczki dla niemowląt. Jedna/dwie takie chusteczki wystarczają na dokładne wyczyszczenie całej powierzchni twarzy, wraz z uszami i szyją. Nie ma z tym najmniejszego problemu. A zawsze sobie można wygosodarowac miejsce w oporządzeniu na kilka chusteczek, lub całe opakowanie w nad dupniku, oczywiście jak ktoś ma na tyle duży, żeby zemiścic inne potrzebne rzeczy :D:D
pozdrawiam