Moja pierwsza strzelanka ASH a właściwie syna Wiktora to maj w tym roku w Poznaniu. Fajny teren i bardzo dużo chodzenia. Mało strzelania. To nie problem. Miał strzelać się tylko Wiktor. Ja byłem w cywilkach. Myślałem że zasady są sztywniejsze. Ale w końcu polatałem z coltem w ręce. Teraz wiem z czym to się je. Przekonuję ludzi ze zwykłych strzelanek na udział w ASH. Ze starymi graczami nie ma co rozmawiać. Jak nie masz 500 fps i lufy 600 mm to czasami powiedzą dzień dobry ( z małymi wyjątkami) . Młodsi stażem gracze to co innego. Duże zainteresowanie. Ale zazwyczaj są to ludzie młodzi na dorobku z kredytami na karku. Boją się kosztów. Można im powtarzać że ubiór to sprawa umowna byle by to nie był ACU. Repliki też nie są już takie drogie. Wiktor czasami chodzi w mundurze 101 z Garandem który wreszcie strzela. Ale po środowisku ASG gdzie liczy się najnowsza replika, drogi mundur, buty za sześć paczek trudno ich przekonać.