Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Alexanderexis

Użytkownik
  • Content Count

    319
  • Joined

  • Last visited

  1. Szukam serwisanta na terenie Warszawy, do tuningu M4 G&P. Wymagana zaradność i spore doświadczenie.
  2. Szukam serwisanta na terenie Warszawy. Do tuningu M4 G&P pod AA IPSC. Wymagana fachowość i spore doświadczenie.
  3. Chciałbym podziękować serwisantowi, że nie olał sprawy i udało nam się znaleźć porozumienie. Sprawa skończyła się na tym, że oddałem 1911 ze wszystkimi częściami i dostałem zwrot w postaci pieniężnej. Miałem też dostać kurek do glocka, ale myślę, że będzie to czysta formalność. Cieszę się, że sprawa się tak skończyła, duży plus za wykazanie chęci do jakiegoś rozwiązania sprawy.
  4. Udało mi się załatwić w nightfox, od ręki. Minimalistycznie, bez zbędnych bajerów, prosto, dokładnie tak jak chciałem. Polecam.
  5. Orkana już przejrzałem i właśnie nie przymują zleceń na razie. Właśnie fox do mnie odpisał. Wow.
  6. Niestety nie odzywają się, są jeszcze inne opcje? Byłem u krawców lokalnych, ale nic dobrego z tego nie wyjdzie. Musi to być właśnie taka firma jw., tylko, żeby jeszcze odpisywała. :)
  7. Witam, Czy ma ktoś namiary do kogo mógłbym się zgłosić w celu wykonania saszetki IWB? Najlepiej na terenie Warszawy ze względu na łatwość uzgodnienia projektu. Chodzi o zaprojektowanie i wytworzenie saszetki na lekarstwa noszonej za biodrem, wewnątrz spodni. Ogólny projekt już mam (a raczej pomysł), teraz potrzeba to złożyć do kupy, ulepszyć i uszyć. Piszę tutaj, bo zwykły krawiec nie uszyje czegoś takiego, a i materiały z których zostanie uszyty nie wytrzymają raczej zbyt długo.
  8. Wstrzymajmy się na razie z wydawaniem opinii, serwisant jednak zdecydował się na propozycje, która chociaż trochę powinna mi ulżyć w cierpieniu. :) Temat będę aktualizował w miarę postępów. Co do sklepu, zamawiałem 1 przedmiot, dokładnie muszkę. Odbiór był na miejscu. Muszkę którą dostałem, nie do końca była poprawnie wykonana (brakowało oksydy pod światłowodem i to rozpraszało). Typowe dla firmy robiącej muszki (JLP). Serwisant sam zaproponował wymianę na nową, nawet mimo otwarcia opakowania. Tak więc, do sklepu żadnych zastrzeżeń mieć nie mogę.
  9. To było załatwiane przez serwisanta, który jest (współ?)właścicielem sklepu. Fakturę, jaką miałem dostać, miała być wystawiona przez sklep.
  10. Próbowałem się jeszcze kontaktować z serwisantem. Myślałem, że uda się załatwić tę przykrą sytuacje polubownie. Chciałem odzyskać też części, których nie dostałem, a które były przed oddaniem do serwisu (co najmniej pin i sprężyna kurka, nie wiem czy wewnątrz czegoś nie brakuje). Otrzymałem odpowiedź, że części odeśle na wskazany adres, a propozycji już nie ma żadnych, bo to on poniósł straty z związku z tym tematem (nawet tej starej, komicznej, czyli wymiany niektórych części + odmalowanie porysowanych). Z związku z zaistniałą sytuacją, ten dział na ten temat już nie wydaje się odpowiedni. Wg. mnie bardziej odpowiadał by teraz dział "Sprawy sporne". Prosiłbym o admina o przeniesienie (jeśli jest możliwość), do tego działu.
  11. Sytuacja wygląda tak: Wczoraj dostałem wiadomość od serwisanta z przeprosinami, miło z Jego strony, tylko nie wiem czy to starczy. Lech, oczywiście, można by było to zrobić samemu, tylko, że nie mam aż tak specjalistycznych narzędzi do takich rzeczy, poza tym, to miało być wykonane perfekcyjnie, a ja takiego stanu jeszcze nie byłbym wstanie osiągnąć. Temat widział serwisant.
  12. Witam, Doszło do niewyobrażalnej sytuacji. Zacznę po kolei. 16 Lipca napisałem na facebooku w zamkniętej grupie IPSC, że szukam serwisanta do glocka. Brzmiało to dokładnie tak: "Zna ktoś na wylot glocka tm i go serwisuje? Potrzebuję eksperta, ja już nie mam ani cierpliwości, ani serca." Wyraźnie zaznaczyłem, że „szukam eksperta, który takie repliki składa z zamkniętymi oczami o 2 w nocy”, a nie zwykłego serwisanta. Polecono mi "Jonga" ze sklepu MPCustom. Po uzgodnieniu co i jak skończyło się na odesłaniu Glocka TM pełen custom + 1911 TM pełen custom. W 1911 chodziło o: -dopasowanie muszki hi capy do zamka MEU (nie naruszając zamka, co było wielokrotnie zaznaczane). -dopasowanie szkietu do magwella i grip safety (nie na odwrót, co było zaznaczanie wielokrotnie). -wstawienie metalowego pinu do zamka w miejscu wycięcia na zatrzask, żeby się nie ścierał. -obciążenie gripów do 1911 W glocku chodziło o: -wymianę blow-back unitu na gunsmodify -wymianę komory hop up Tutaj są urywki rozmowy: "Cześć, mógłbym Ci jeszcze roboty trochę dowalić? Tym razem chodzi o MEU ale to bardziej majsterkowanie by było" "Właściwie kosmetyczne zmiany, chciałbym dopasować muszkę od hi capy do zamka meu, byle nie ingerując w zamek, bo w przyszłości planuje muchę dedykowaną do meu tak, żeby można było to zdemontować" "no i trzecia najgorsza sprawa zamek w wycieciu na zatrzask zamka jest plastikowy i po zwolnieniu zatrzasku materiał tam się ściera zauważyłem, że można by było wiertłem wywiercić otwór i wstawić metalowy pin i zakleić, cokolwiek trochę materiału tam jest" Otrzymałem taką o to odpowiedź: "Ok to proste Mam idealne wiertła i mogę nawet regulacje zrobić" Ok. 22 lipca/7sierpnia replikę oddałem. (najpierw glock potem 1911) W konwersacji wielokrotnie widać moja wyraźną prośbę (i przed oddaniem), żeby w 1911 nie ruszać "bebechów"/wnętrzności bo były dopracowane do najwyższej klasy. Ingerencja miała być w sam szkielet + w zamek (wejście na pin), muszkę. Tutaj pierwsze lepsze urywki wiadomości: "Wolałbym szkielet dopasować do "wnętrza" (omijając zatrzask), a nie na odwrót." "tylko wnętrzności mech. kurkowego nie ruszaj, działa jak szwajcarski zegarek" "tylko nie ruszaj mechanizmu spustowego bo zabije tzn tych flaków, wyszło mi coś zajebistego" W międzyczasie dostałem wiadomość z filmikiem jak glock strzela (16 sierpnia) Po dopytaniu się czy na pewno (czy przy odciągnietym zamku można zwolnić kurek itp.) otrzymałem wiadomość: "nie ma niczego co byś mi tu napisał pistolet działa tak jak powinien" Potem jednak dostałem wiadomość, że glock nie strzela, niby przez pęknięty hammer housing (dalsze wyjaśnienie dalej). Ok. 1 września repliki miały być gotowe. Niestety ciągnęło się to przez kolejne miesiące. Po wielokrotnych zapytaniach co z repliką raz otrzymywałem odpowiedź, że gotowa, raz, że jeszcze coś trzeba zrobić, raz, że już można odebrać, a raz, że jeszcze nie. Postanowiłem nie naciskać. „nie spiesz się z tym, jak ma być szybko i tak sobie, albo wolno i dobrze to wybieram zdecydowanie to drugie” W końcu zacząłem się martwić i napisałem, że replikę chciałbym już odebrać. Raz się nawet spotkaliśmy, żeby wykonać transakcję, ale serwisant przyszedł bez replik! Powiedział, że zapomniał. Wszelkie umówione daty spotkań były przesuwane, anulowane, lub w ogóle ignorowane. W końcu po wielu wiadomościach i naciskach sam pojechałem do serwisanta i odebrałem repliki. Udało się to 29 grudnia, po miesiącach bezskutecznej walki. Nie chciał za to pieniędzy, co mnie zdziwiło, jakichkolwiek. Dobrałem się do replik w domu. Natychmiast zrozumiałem, czemu przedłużał tak to spotkanie i czemu nie chciał pieniędzy. To co zobaczyłem, przyprawiło mnie niemal o zawał serca. Replika 1911 za kilka tysięcy leżała w częciach w stanie opłakanym. Zamek został znisczony w miejscu wycięć na muszkę. Praktycznie nie da się tam zainstalować jakiejkolwiek muszki. Szkielet został źle wyszlifowany. Magwell, mimo wielekrotnych próśb i jasnych zakazów, żeby go NIE RUSZAĆ został uszkodzony. Magwell nie działa, magazynka nie da się włożyć bez zachaczania o krawędzie szkieletu (które zostały źle zeszlifowane). Szkielet uległ zniszczeniu też w miejscu grip safety, został nierównomiernie zeszlifowany. „Przy okazji” kurek i sam grip safety został zniszczony (zeszlifowany). Kurek, droższy od kurka Wilson Combat do palnej 1911, nadaje się do kosza, mimo wyraźnego zakazania, żeby go nie dotykać. Dodatkowo szkielet ma zbitą krawędź w miejscu gdzie wchodzi grip safety. Stało się to albo przez upadek szkieletu, albo przez „zachaczenie” szlifierką. Najgorszą zbrodnią jest fakt, że spust, na który poświęcono nie dni, a tygodnie konsultacji, pracy i dopracowania w najmniejszym szczególe (nie wspominając o kosztach) został całkowicie zniszczony, mimo BARDZO wyraźnego zakazu dotykania, a nawet patrzenia. Teraz nie da się spuścić nawet nabitego kurka, a sam kurek nie chce się często napiąć. Safety lever (za kupę kasy) został zeszlifowany, czego się nie robi, jest to wręcz zakazane. Dodatkowo stworzyło to ostre krawędzie, a nie muszę chyba mówić, co one zrobią po wielokrotnym uruchomieniu bezpiecznika. Najważniejsza rzecz, o która prosiłem, czyli pin w zamku, w ogóle nie było zrobione, nie było nawet tknięte. (może i lepiej, bo to też mogłoby być popsute). Z glockiem też jest kolorowo, mechanizm kurkowy, który też był dopracowywany przez bardzo długi czas, który miał w sobie większość części dostępnych na rynku, został zniszczony. Przednia część kurka została zeszlifowana i teraz calusieńka siła idzie na zbijak zaworu, który czekać i lada chwila też padnie, sprężynka na listwie spustowej odwrotnie założona i przez to znisczona. Magazynek przecieka, mimo, że przed NIGDY nie przeciekał. NIGDY. A, glock nie strzela, ot taki mały szczegół, mimo, że przed oddaniem strzelał i serwisant wysłał mi nawet filmik, żebym zobaczył jak glock ładnie strzela. W wiadomościach tłumaczył to tym, że przednia część koszyka na mech. kurkowy jest pęknięta i dlatego nie działa. Ta część BYŁA pęknięta już od bardzo dawna, a glock strzelał z tą pękniętą częścią. Brakuje też pinu do koszyka i sprężyny kurka 150%. W skrócie oddałem 2 repliki warte majątek, strzelające, dostałem coś, co nadaje się do kosza. Próbowałem się skontaktować z serwisantem. On napisał, że nie wie o co chodzi, ale może je naprawić po dostarczeniu wszystkich części. Poszedłem się z nim spotkać. Chciałem wyjaśnić całą sytuacje polubownie. On odparł, że replikę mu taką oddałem, spust taki był, do kurka się w ogóle nie przyznaje i mu taki dałem.To samo z grip safety. Do uszkodzenia zamka też się nie przyznał (tam gdzie się montuje muszkę), argumentując, że sam prosiłem o demontaż muszki i mogłem się liczyć z takim „wypadkiem”. Tylko, że sam prosiłem, żeby muszkę tak zamontować, żeby można ją było potem zdemontować nie uszkadzając zamka. Poza tym, muszka dopasowana by została, gdyby nie sugestia samego serwisanta, żeby wymienić tą muszkę, bo firma JLP wypuściła dedykowaną muszkę do MEU i lepiej by wyglądała. „a wiesz że JLP robi muszki do MEU” „https://www.facebook.com/media/set/?set=a.742589669168165.1073741845.552283064865494&type=1” „może taką zamontujemy? będzie lepiej wyglądać” „teraz mi mówisz?! OMG „ „No co ja mogę” “a nie piłowałeś szkieletu? tam gdzie ta muszka „ „Jak chcesz to sprowadze Nie „ „sam nie wiem, mam do hi capy, ale zamówić możesz jak będzie to wezmę ale do hi capy też bym wziął jak możesz, to zostaw mi czerwona JPL do hicapy „ „a w meu piłowałeś zamek tam gdzie muszka czy nie ruszone? bo można by było do meu tą muszkę dać jeszcze spoko firma widze „ „Nie ruszyłem zamka Narka „ Jedynie, co mógł mi zaproponować, to odmalowanie/wyszlifowanie magwella, żeby nie było widać, że zniszczone! Ewentualnie jeszcze odkupienie safety levera. Część wartą może 1/25 repliki. Mówił, że Glock nie działał przed oddaniem i nie strzelał przed (ciekawe jak dostałem filmik z działającą, strzelająca repliką). Dodatkowo co chwila słyszałem pretensje, że nawet nie spytałem się ile to będzie kosztować (mimo, że przed odebraniem wielokrotnie pytałem się, ile się należy). Dowiedziałem się, że ta „przyjemność” kosztowałaby mnie 450zł. Powiem szczerze, zapłaciłbym i 500zł, żeby tylko nic nie ruszał. Nieźle jak na pół roku roboty. Poszedłem do ekspertów i skontaktowałem się z lokalnym środowiskiem IPSC. Mamy w teamie kolege, gdzie dokładnie miał ten sam problem co ja z magwellem. Wystawały krawędzie ze szkieletu i trzeba było je zeszlifować, żeby magazynek nie zachaczał przy przeładowywaniu. Nie poznałem, że były tam jakiekolwiek modyfikacje, mimo, że kolega zrobił to w 2 godziny, oglądając tv. Na swój czekałem pół roku. Jednoznacznie otrzymałem opinie, że kurek i grip safety jest uszkodzony przez szlifierkę (dodatkowo, mimo, że serwisant w trakcie rozmowy wielokrotnie mnie zapewniał, że zdejmował kurek przy szlifowaniu szkieletu, tego nie zrobił. Wskazuje to zdjęcie, które mi wysłał, gdzie wyraźnie widać, jak na kurku są opiłki metalu!) Opinia była też jednoznaczna co do niepoprawnośći zeszlifowania szkieletu i uszkodzenia magwella, oraz beznadziejnego zeszlifowania beavertaila pod grip safety. Z safety lever było tak samo, każdy się dziwił, po co to było szlifowane i że tego nie wolno i nie powinno się robić. Ludzie byli zszokowani i zażenowani, że doszło do takiej sytuacji. Jak wspomniałem o cenie za tą jakże genialną usługę, parsknęli smiechem, mówiąc, że rusznikarz, który modyfikuje broń palną, pobiera mniejsza opłaty. Ech, i 500 bym dał, żeby to było w stanie, w jakim było przed. Dzisiaj poszedłem znowu, chcąć się dogadać, jednak jedyną ofertę jaką otrzymałem to odkupienie safety levera, może kurka i odmalowanie magwella. Serwisant nadal nie przyznał się do kurka, ani niczego innego, oprócz magwella. Ja już straciłem siły, nie mówiąc o czasie i niewyliczalnej sumie pieniędzy, jakie wydałem. Czy moglibyście, brać airsoftowa, coś doradzić?
  13. Da się celować patrząc na cel. A patrzenie na cel nie sprawdza się najlepiej, jeśli chcemy celnie i szybko strzelać. :D
  14. Przyzwyczaja do czego? Do złego celowania? Prawidłowo nie da się celować z zasłoniętym kolimatorem.
  15. Równie dobrze można celować i z biodra, tylko po co?
×
×
  • Create New...