Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

progressive

Użytkownik
  • Content Count

    303
  • Joined

  • Last visited

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Nawet napewno masz sporo racji, wiem, z czym się tutaj wynurzyliśmy i jakie to może wzbudzać reakcje, liczyliśmy się z tym. Jest masa ludzi, którzy są negatywnie nastawieni, częściowo wynika to m.in z niewiedzy, dlatego założyłem ten temat. Jednak możesz mi wierzyć, że wiem o czym mówię. Dla kontrastu dodam, że pozytywne reakcje też się trafiły, najczęściej po wyjaśnieniu "jak to działa i dlaczego tak", ale jednak. Dlatego właśnie musiałem urządzić sobie sobie "pogoń za Newtonami". Co prawda, nie doszedłem do etapu szukania konkretnego miejsca pod ten solenoid, dlatego ciężko mi powiedzieć jak miał być zorientowany, ale z założenia chciałem, by był ustawiony zgodnie z osią pracy dyszy. Czy dałoby się to zrobić, czy nie - nie jestem w stanie odpowiedzieć. Nie kleiło się to na tamtą chwilę, ani odrobinę. Dzięki za choćby to ;)
  2. @Rogaś Dzięki wielkie za dobre słowo. Co do elektroniki - nie chcę, nie mogę, nie powinienem niczego obiecywać, ale nie wykluczam, że może się pojawić w przyszłości elektronika z IP67 albo wyżej. Hunter sam z siebie wody się nie obawia, niestety gorzej może być z silnikiem elektrycznym. Trafiłeś w punkt z tą sugerowaną ceną. Bardzo chcieliśmy, by baza (sam zawór + zębatka) kosztowała docelowo około 600 - 700 PLN. Wychodzimy z założenia, że jeśli szeroko pojęte HP miałoby się mocno rozwinąć w świecie, to trzeba skończyć z konwersjami HP za za kilka K, i cenowo zbliżyć się do porządnego zestawu gratów do AEG'a. Niestety, życie i ceny produkcji zweryfikowały nasz plan. Zobaczymy, jak temat się rozwinie w przyszłości. @thewojtz Kombinowałem z takim solenoidkiem zanim jeszcze wymyśliłem jak Hunter mógłby działać, i to właśnie przy poruszaniu dyszą. W ogóle, początkowo nie robiłem konwersji na sprzedaż, tylko dla siebie. I kombinowałem jak w prosty sposób coś takiego zbudować. Moje myśli poszły w naturalny sposób w kierunku gotowego zaworu/solenoidu przemysłowego. Zależało mi tylko na semi, więc nie potrzebowałem szczególnego sterowania. Jakaś prosta kostka stykowa do załączania i rozłączania zasilania. Niby proste, ale pozostaje temat ładowania kulek z magazynka. Innymi słowy, trzeba by jakoś tę dyszę cofać. No i tutaj wleciał na scenę taki właśnie sweetaśny solenoidek za parę PLN. Pomyślałem, wezmę solenoid ciągnący, przytwierdzę jakoś do popychacza i mechanicznie jakoś zgram zasilanie z głównym zaworem pneumatycznym. Super, tylko życie mi ten pomysł zweryfikowało. Nie tylko, że nie mogłem znaleźć zaworu solenoidalnego, który będzie pracował na żądanym zakresie ciśnień, (chciałe być snajpere!) to jeszcze taki solenoid ciągnący, (największy i najmocniejszy jaki znalazłem, który wszedłby do GB) nie miał zwyczajnie dostatecznej siły, żeby w ogóle poruszyć dyszą zamontowaną na zwykłej głowicy cylindra (super dopasowane, nasmarowane, zero przycinek czy oporów pracy - czy szczelne, nie wiem, bo do tego nie doszedłem). Chodziło, ledwo, jak się pozbyłem oringa z dyszy. Ale nie, nie poddałem się, uparty jestem. Postanowiłem skołować taki solenoid ciągnący który sobie poradzi. Aż zawędrowałem do producenta takich w Niemczech. Tam dowiedziałem się, że nie ma za bardzo w katalogu takich solenoidów, które dadzą mi tyle Newtonów ile chciałem, a chciałem dużo, bo stwierdziłem, że można takiego solenoidu użyć do obsługi samego zaworu (na tym etapie porzuciłem myśl o gotowym solenoidzie pneumatycznym i przeszedłem do konceptu zbudowania takiego od podstaw). I była jedna opcja, ale nie z katalogu. Mogli dla mnie wykonać taki, który miałby dostatecznie mocy, ale nie bez kombinacji. Mianowicie zaproponowali zbudowanie cewki o parametrach nominalnych 1,1V i sile około 4 N (zasilaniem miało być LiPo 11.1V). Do zrobienia "mojej roboty", miałbym wykorzystać cechę takiego solenoidu, jakim jest dopuszczenie bardzo krótkich peek'ów napięcia do 1000% nominału. Miało to się przekładać na chwilowe zwiększenie siły tego solenoidu do około 40N. Super, tylko w Niemczech płaci się w euro, a minimalne zamówienia idą w tysiące sztuk. Solenoid też nie miał też kosztować kilku PLN (produkcja na zamówienie). Do tego absolutnie nikt nie był w stanie mi zagwarantować, że te solenoidy nie zaczną padać po kilkuset, czy kilku tysiącach cykli na takim przeciążeniu. Dlatego porzuciłem ten koncept. Jakąś chwilę później wymyśliłem jak wykorzystać zębatki i poszedłem w tą stronę. @omonon Serio, chciałbym, żeby to była paranoja, ale niestety wiem, komu "nadepnęliśmy na odcisk" i mam tutaj internet, w którym widzę, kto i co o nas pisze - to tyle. Zagiąłeś mnie teraz, muszę przyznać... ;)
  3. @omonon Przewyższają - w czym? Poza wspomnianymi szybkostrzelnością i kulturą pracy. Dlaczego mamy ustalać, że nie można używać zębatek i silnika do obsługi konwersji HP? Jest to gdzieś napisane? Jest jakieś prawo tego dotyczące? Ktoś bardzo, bardzo ważny tak powiedział i nam to umknęło, jak braliśmy się za temat? Proszę, daj szybko znać, może jeszcze zdołamy powyciągać konwersje z pudełek.. A tak na poważnie, skoro konwersja działa bardzo dobrze, robi wszystko, do czego była przewidziana, model biznesowy się spina, to dlaczego mamy jej nie wypuszczać? Rozmawiając z Tobą, tak się zastanawiam, czego od nas oczekujesz. Jasne - jest kilka takich firm i organizacji, którym się nie spodobało nasze brzydkie zachowanie - z kimś nie chcieliśmy gadać, z kimś współpracować, komuś innemu oddać całego projektu za bezcen albo wysyłać gratisów. Do tego mamy tu jeszcze czelność pokazywać to to światu. Dlatego teraz skutecznie "promują" nasz nowy produkt. Oczywiście takie prawo rynku, nie otworzyliśmy tej firmy 2 miesiące temu, tylko po to, by wypuścić konwersje, więc wiemy z czym i jak to się je. Wspomniane jednostki najpewniej chętnie zobaczyłyby jak się ładnie chowamy i nie wystawiamy noska z dziupli, to zrozumiałe, ale czego od nas oczekujesz Ty? Pytam, bo powoli z dyskusji przechodzimy do klasycznego jechania. Jeśli odpowiedziałem na wszystkie Twoje wątpliwości, a Ty nadal atakujesz, to jak to rozumieć? Masz naturalne prawo do wyrażania swojej opinii. Dzięki opinii Twojej i wielu podobnych, zdołaliśmy wykryć co stanowi niejasności. Teraz wiemy, co było naszym problemem w komunikacji z potencjalnym odbiorą produktu. Za to dziękuję Ci z całego serca. Dodatkowo w tym miejscu pragnę Cię zapewnić, że nie będziemy lobbować w sejmie za obowiązkiem posiadania HUNTERA przez każdego mężczyznę w wieku między 18 a 65 rokiem życia. Najładniej ubarwione zdanie, jakie udało się mi przeczytać kiedykolwiek! :) Bardzo się cieszę, że mogłem Ci wyjaśnić, jak ten parowóz działa ;) Jeśli chcesz coś jeszcze o nim wiedzieć, pytaj śmiało. [edit] A wiedziałeś, że np. nowoczesne łodzie podwodne, to właśnie takie trochę... parowozy? ;)
  4. @thewojtz Konwersja nie kosztuje ponad 2 K - nie wiem, gdzie taką informacje znalazłeś, jeśli możesz to ją tutaj udostępnij, jestem ciekaw. Tutaj od razu odnośnie ceny - na cenę składa się w większości produkcja. Nie tania, bo wykonywana w Polsce, nie w Chinach, do tego stosunkowo niewielko-seryjna - zamówienie to tylko lekko ponad 1000 pojedynczych detali. Materiał wykorzystany do produkcji to nie aluminium i mosiądz. Brąz, stal trudno-ścieralna, trochę nierdzewki, trochę zwykłej S235, węgliki w gatunkach KXF i TSF44 i jeszcze kilka innych pierdół. Do tego masa pracy i czasu. Zestaw nie kosztuje 500 PLN, ale, wybacz, nikt nie będzie robił za darmo. Swoją drogą, produkcja elektrozaworowców z tego co się dowiaduję ostatnio na każdym kroku, jest prosta, tania, konstrukcja nieskomplikowana, i raczej wielko-seryjna. Wobec tego, dlaczego te, które dorównują naszemu silnikowi osiągami, (tylko proszę, nie JACK - Hunter nie robi jedynie 450 fps, wszystko czym nas tłucze po głowie to kultura pracy i szybkostrzelność, chociaż dla mnie, prywatnie, ROF99 to zbytek), kosztują po 2+ K za bazę? Wiem, że do przesunięcia dyszy nie są potrzebne 3 zębatki. Zębatki nie pozostały na swoim miejscu jedynie po to, by cofać dyszę, obsługują jednocześnie otwarcie zaworu, dają znać elektronice, w którym miejscu cyklu znajduje się zestaw. Twoja koncepcja z dokładaniem do konwersji na elektrozaworze silnika do obsługi dyszy jest ciekawa i chętnie ją obgadam: OK, bierzemy jakąś konwersje elektrozaworową, wymiarujemy i kopiujemy - no problemo. - Jakiego silnika użyjemy? - Czym taki silnik zasilać? Z baterii tej od elektrozaworu (250mAh)/ osobnej baterii? - Jak rozpoznać co ten silnik robi? Czujniki / detektory / silnik krokowy? - Czym sterować pracą tego silnika? Dodatkowa elektronika, poza tą sterującą elektrozaworem / Sterowanie mechaniczne - przerywacz? - Gdzie i jak ten silnik umieścić? W koszyku / podczepiony pod korpusem konwersji/ w miejscu tłoka / w miejscu zębatek? - W jaki sposób przetworzyć ruch obrotowy silnika na ruch posuwisty w ramach miejsca, które TM zostawiło nam projektując GB V2 i V3 Jeśli rozwikłamy tutaj te kwestie, i okaże się, że temat nie jest "przekombinowany", to natychmiast siadam do rysunków technicznych i puszczam temat na produkcje do prototypowania. Jak będą prototypy, dostaniesz jeden jako pierwszy i bierzemy się za testy. Co do "Tekstu", bo nie mogę się do tego nie ustosunkować - nie założyłem tego tematu żeby sypać gładkimi słówkami, tylko z Wami dyskutować. Na naszej stronie i pozostałych społecznościówkach używamy języka oficjalnego i długo myślimy nad tym, jak ładnie zbudować zdanie. Na tym portalu, w tym temacie, nie będziemy robić z siebie wielkiej Ą, Ę firmy, w której pracują jakieś anonimowe osoby. Przedstawiłem się w pierwszym poście, nie bez przyczyny. @omonon Tym razem to ja Ciebie nie zrozumiałem - wybacz.
  5. Nie dokładnie tak, jak w MC (swoją drogą szanuje Mancrafta BARDZO), bo tutaj gaz nie bierze udziału w otwarciu zaworu, ale działa to bardzo podobnie. Co do przepustowości - zawór radzi sobie obecnie z tą 1/30, o której piszesz(na regu MC), zobaczymy co będzie przy 1/60. Wszelkie przepusty były projektowane z zapasem, więc powinno być dobrze. Rozumiem też, co masz na myśli z łatwością doboru dawki, dlatego planujemy odwalić tą czarną robotę i dobrać wielkości redukcji do poszczególnych długości lufy. Zrobimy to dokładnie tak, jak pisałeś, z tym, że przygotujemy do tego odpowiednie graty, żeby nie było to takie upierdliwe. Będziemy dokładać, chronować, dokładać, chronować, dokładać itd., - do uzyskania efektu, o którym mówisz. Na podstawie wyników, powstanie tabela, która będzie jasno określać, do jakiej lufy, jakiej długości redukcję przygotować. Z czasem, być może zrobimy konkretne redukcje. Owszem, nadal nie będzie to tak super wygodne i za każdym razem super precyzyjne, jak w przypadku doboru czasu otwarcia, ale powinno zrobić swoją robotę. Nie twierdzimy, że ta konwersja to niedościgniony ideał (mamy w sobie na tyle pokory), ale jest głęboko i bardzo dokładnie przemyślana. Już w chwili podjęcia decyzji o rozwijaniu konwersji w tym kierunku, wiedzieliśmy, że temat wzbudzi duże kontrowersje, że zapewne będziemy musieli się bronić - to nie pozwoliło nam na jakiekolwiek zaniedbania. HUNTER po prostu działa, i robi to dobrze.
  6. @_Czarny_ Regulacja mocy odbywa się przy pomocy regulacji ciśnienia. Prawidłowa praca zaworu nie jest uzależniona od ciśnienia podanego na układ, dlatego możesz ustawić takie jakie Ci odpowiada. Podaliśmy w opisie, że pracuje od 3 bar, ale teoretycznie możesz go używać nawet przy 0 bar. Większym problemem w tym przypadku jest prawidłowa praca reduktora, którego będziesz używał. Warto tutaj też zaznaczyć, że osiągi są uzależnione od długości lufy – na filmie jest 509 mm, na krótszych osiągnięte wyniki będą odpowiednio niższe, a na dłuższych odpowiednio wyższe. Co do używania HUNTERA bez mosfetu – niestety, nie ma takiej możliwości. Ze względu na ten wspominany 10 mm odcinek pracy. Pierwsze zdarzenie ma miejsce po około 3 mm drogi (odcięcie zasilania), kolejne po około 4-5 mm (otwarcie odbioru). Klasyczny „lag” w zatrzymaniu zębatek (bez mosfetu z hamulcem), może doprowadzić np. do oddania dodatkowego strzału (dublet na semi). Dlatego do korzystania z HUNTERA w semi potrzebny jest mosfet z hamulcem, a do działania w trybie auto mosfet z detekcją cyklu.
  7. @omonon Co do mosfetu - do wyboru są 3 opcje, z czego 2 z mosfetami PERUN: - prostym, z funkcją AB, do obsługi tylko semi. - zaawansowanym, z detekcją cyklu, do trybu full auto. Oba te mosfety w zestawie z HUNTEREM są tańsze, niż gdziekolwiek indziej. Jeśli potencjalny użytkownik nie posiada mosfetu, może kupić mosfet odrazu z HUNTEREM, taniej. Jeśli ten mosfet mu nie odpowiada, nie musi z niego korzystać, może wybrać inny, z innymi funkcjami, innego producenta. Wymogiem stałym jest hamulec, wymogiem dodatkowym do trybu full auto jest detekcja cyklu. Nie można też używać precockingu, to tyle. Przy temacie mosfetu, od razu wyjaśnię kwestię regulacji szybkostrzelności - bazowo można ją dobrać tak jak zasugerowałeś, przy użyciu baterii. Ale dokładnie doprecyzować ją można,przy użyciu mosfetu. Jest trochę takich układów, które oferują tą, i jeszcze kilka innych opcji, a na pewno szykują się już następne. I, tak, w takim mosfecie to też się robi guziczkiem. Sorry, ale czego byśmy nie robili, to cały świat nie rzuci nagle AEG'ów i nie wskoczy dziarsko w butle i węże, dlatego nie obawiam się rozwój akcesoriów, takich jak mosfety do AEG. Oczywiście, P* można ustawić na ROF 99. Na tą chwilę HUNTER daje 30, po wprowadzeniu modułu DGS zrobi się coś koło 60. Dużo? Mało? Martwiłbym się, jakby było 12, jak w stockowej Cymie, wówczas, fakt, byłaby tragedia. Co do łatwości montażu - Ja nie stwierdziłem nigdzie, że nie ma zębatek, nie ma silnika ,czy nie ma części ruchomych. Stwierdziłem jedynie, że serwisów i serwisantów "od tych zębatek" znajdziesz... dużo. A od HP, u nas w kraju...oficjalnych, 2(?) - swoją drogą, dlaczego, skoro to takie proste? Nie sądzę też, żeby części ruchome, lub nieruchome miały wpływ na to, ilu ludzi posiada już niezbędną wiedzę do ich prawidłowego zmontowania. Regulacja dawki – zdaję sobie sprawę z tego, że los nie obdarzył mnie lekkością wypowiedzi, dlatego wyjaśnię to jeszcze raz. W chwili wystrzału (otwarcia zaworu), dopływ gazu zostaje odcięty (świeży gaz z butli). Do lufy trafia jedynie to, co było w cylindrze (dawka). Aby dobrać dawkę gazu, wystarczy odpowiednio dopasować pojemność cylindra (redukcja wsadzana do cylindra). Nie działa to jak w elektrozaworze. Nie steruje czasem otwarcia zaworu, czas otwarcia jest ustawiony fabrycznie, i jest jeden – wystarczający do wypuszczenia całego gazu. Ten zawór (HUNTER) posiada funkcję dawkowania, nie tylko otwierania/zamykania, jak w elektrozaworowcu (i tutaj też trochę strzelam na podstawie tego co piszesz, bo jakoś żaden elektrozaworowiec mi w ręce nie wpadł, a tym bardziej żadnego nie rozbierałem i nie analizowałem). Osiowość – tutaj nie ma czarów, masz 100% racji. HUNTER nie nawiał z pociągu do Hogvartu i nie osiuje się sam z siebie. Tyczy się to praktycznie wszystkiego ,co się pcha do gearboxa. Ale pomagają przy tym standardowe dysze i tricki rodem z serwisu AEG. Elektrozawór – tak, jak wspominałem, serio, nie było naszą ambicją kopiowanie cudzych pomysłów, ale nie widzę też problemu, by ktoś zrobił wypasioną konwersje elektrozaworową. Mamy przecież tylu specjalistów w tym zakresie w naszym kraju. Kibicuje i popieram z całego serca, każdą taką inicjatywę!
  8. Witam wszystkich,
 nazywam się Łukasz, jestem użytkownikiem WMASG od 2014 roku pod nickiem @progressive. Od maja 2016 roku projektowałem, prototypowałem, a wreszcie zbudowałem tytułowy silnik HUNTER HPA HYBRID CONVERSION KIT. Zakładam temat, by nieco rozjaśnić sprawę i odpowiedzieć na wszystkie pytania, które dotyczą HUNTERA. Na początek opiszę co nami kierowało i dlaczego zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie. Żeby to zrobić rozwinę myśl, którą zacząłem na jednej z naszych społecznościówek w odpowiedzi na komentarz. HUNTER w swoich początkowych założeniach miał być silnikiem obsługującym wysokie ciśnienia, co umożliwiałoby stosowanie go w replikach snajperskich/DMR. Zbudowanie takiego napędu w oparciu o elektrozawory lub napęd czysto pneumatyczny było możliwe, jednak byłoby też bardzo kosztowne, a także powielałoby rozwiązania dostępne już na rynku. Nie było naszą ambicją kopiowanie cudzych pomysłów z uwzględnieniem niewielkich poprawek i/lub zmian w elektronice obsługującej urządzenie, dlatego kiedy pojawiła się koncepcja wykorzystania standardowego wyposażenia gearbox’a do napędu/obsługi zaworu, zaczęliśmy ją analizować. Korzyści były oczywiste: - możliwość użycia standardowych dysz - polepszenie stosunku BAR-FPS poprzez realizacje ruchu dyszy bez użycia gazu - możliwość użycia normalnego mosfetu, nawet takiego polutowanego na kolanie, wyposażonego w takie opcje, jakich użytkownik sobie życzy zamiast dedykowanego FCU - łatwość serwisu. OK, mówi się że „zabawa z zębatkami”. Ale tak obiektywnie, ilu ludzi/serwisów „bawi się z zębatkami”, a ilu ludzi/serwisów „bawi się tylko z HP”? Żeby umieścić HUNTERA w gearboxie potrzeba średnio-zaawansowanemu serwisantowi 30 - 60 min, uwzględniając montaż i kalibrację zaawansowanego mosfetu. Nie trzeba kalibrować czasu otwarcia zaworu, nie trzeba programować ruchu dyszy. - brak konieczności wprowadzania zmian w obrębie selektora ognia - bezproblemowa obsługa trybu full auto, a należy zaznaczyć, że w początkowych założeniach nie zależało nam na jego wprowadzaniu - nie dorzucanie do zestawu drogiego elektrozaworu, który, w oczywisty sposób, nie obniżyłby ceny konwersji To teraz trochę o negatywach płynących z tej koncepcji, których rozwiązaniem zajmowaliśmy się przez ostatnie 2 lata. Największym problemem była tak wszędzie wyciągana awaryjność zębatek. Ale zamiast eliminować zębatki z układu, postanowiliśmy wyeliminować wady zębatek. Wyodrębniliśmy dwie największe jej przyczyn: - Pierwszą było potencjalnie duże obciążenie przenoszone na zębatki przez nasz układ. Jednak po wnikliwym sprawdzeniu, okazało się, że standardowe wysokie wysilenie wynikające z użycia sprężyn nie było problemem w naszym przypadku. Opory pracy w dopuszczonym zakresie ciśnienia są porównywalne maksymalnie do sprężyn SP100 - 110. Cała praca zaworu to cofnięcie rdzenia konwersji o około 10 mm. W czasie jej wykonywania mają miejsce 3 zdarzenia: 1. po około 3 mm (cofnięcia rdzenia) zostaje odcięte zasilanie rezerwuaru/cylindra w nowy gaz. W tym miejscu procesu, opór pracy jest wysoki. Wynika z różnicy ciśnień, która występuje miedzy cylindrem a dalszą częścią układu. *Po pierwszych wykonanych testach, które nie wypadły najlepiej (użyta wówczas stal była zbyt miekka), umieściliśmy wstawki z węglika spiekanego, w miejscach które najciężej pracują - krawędź natarcia zęba/zaczepu rdzenia, oraz krawędź natarcia zębatki "tłokowej". Dzięki temu przestały się zupełnie wycierać. Mamy sztukę, która ma nabite obecnie około 60 - 70 tysięcy cykli i można powiedzieć, że węgliki na krawędziach natarcia się jedynie do-polerowały. 2. po około 4-5 mm (cofnięcia rdzenia), zostaje otwarty odbiór gazu, tj. gaz zostaje wypuszczony do komory HU/lufy. W tym czasie zasilanie pozostaje odcięte, nowy gaz nie jest podawany do cylindra. W tym miejscu procesu, opór pracy staje się znacząco mniejszy. Dalsza praca to coraz szersze otwieranie odbioru, aż do osiągnięcia punktu krańcowego. 3. po pokonaniu około 10 mm i osiągnięciu punktu krańcowego, zębatka tłokowa przestaje cofać rdzeń i przechodzi do jego utrzymywaniu w punkcie krańcowym. Odpowiada za to część ślizgowa (w normalnej zębatce tłokowej są tam zęby współpracujące z listwą zębatą tłoka). W tym miejscu procesu opory pracy są tak niskie, że zębatki można obracać palcami. Dzięki temu "przytrzymaniu", konwersja zawsze uwolni całą dawkę gazu, nawet maksymalną, która bez redukcji służącej do doboru dawki, odpowiada lufie o długości około 580 - 590 mm dla ciśnienia 1 Bar. - Drugim, największym problemem była możliwa, niesynchroniczna współpraca pomiędzy „zębatką tłokową” a „tłokiem”, która w przypadku układów AEG często kończy się zjedzonymi listwami tłoka, ułamanymi zębami i połamanymi zębatkami. Dlatego na ten element poświęciliśmy sporo czasu i pracy. Przekonstruowaliśmy go tak, by nie zachodziło ryzyko zacięcia/nietrafienia zębatek w listwę tłokową. Uzyskaliśmy to dzięki zastąpieniu zasady działania zębatki-listwy zębatej, zasadą działania mechanizmu zapadkowego. Nawet, jeśli z jakiejś przyczyny zaczep rdzenia konwersji nie wróci na swoje miejsce, (co jest ogromnie mało prawdopodobne ze względu na bardzo duże tolerancje mechanizmu i użyte materiały, BRĄZ i STAL, zamiast, standardowego w airsofcie, ALUMINIUM i MOSIĄDZU) mechanizm się nie zatnie i nie uszkodzi zębatek, mosfetu, silnika, bądź jakiegokolwiek innego elementu repliki. Aby dodatkowo wyeliminować ryzyko uszkodzenia, wszystkie elementy takie jak zaczep rdzenia czy ślizg zębatki zostały znacząco wzmocnione względem swoich odpowiedników w normalnym układzie AEG. Dołożyliśmy tam zwyczajnie dużo materiału, zaczep rdzenia ma u podstawy wymiary 8mm X 5 mm (odpowiednik pierwszego zęba na listwie zębatej AEG - 3,6 mm x 5 mm). Jest wykonany ze stali trudno-ścieralnej/pancernej o twardości 55 HRC, dzięki temu jest wytrzymały, ale także sprężysty, znacznie trudniejszy do ułamania/ukruszenia od spieku/plastiku w normalnej listwie zębatej. Natomiast zębatka w odróżnieniu od AEG'owej ma tylko jeden bardzo długi ząb zajmujący 1/4 obwodu zębatki. Jest wykonana z tej samej stali trudno-ścieralnej/pancernej, co zaczep rdzenia, z tym, że o twardości - 45HRC (ze względu na trudność obróbki). Jego urwanie jest absolutnie nierealne. Po ukończeniu zestaw był bardzo wnikliwie testowany. - Stabilność, zakres osiągów i kultura pracy. Wrzuciliśmy filmy dotyczące tej materii https://youtu.be/Tl34ni_Mg2g oraz https://youtu.be/z8TcXnsCFz4 W filmie z chronowania występuje lekki rozrzut fps ale to raczej przez platformę na której działa konwersja. Mój prywatny, sfatygowany AUG z 2014 roku - kto ma takiego, ten wie... Kultura pracy nie jest tak fenomenalna, jak w przypadku konwersji elektrozaworowych, ale dalece przegania to, co dają elektryki. Wystrzał następuje praktycznie natychmiast po dotknięciu spustu, nie trzeba czekać na naciągnięcie tłoka, a pozostała praca zębatek jest przygłuszana przez odgłos uwalnianego gazu. - Horror-test polegający na opróżnieniu całej butli 0.8l, przy ciśnieniu roboczym około 10 - 11 bar, jedną serią (ogłuchnąć można) - jedyna usterka, która się pojawiła, to o-ring który się odkształcił, prawdopodobnie od temperatury wywołanej tarciem. - Suchy test, gdzie puściliśmy kilka butli przez zestaw bez grama smaru. Nic się nie zacięło. Konwersja pracowała normalnie. Rdzeń zawsze wracał na swoje miejsce. Nic się nie uszkodziło. - Test zużycia komponentów, który nadal trwa - wspomniana wyżej sztuka z przebiegiem 60-70 tysięcy. Do tej pory brak uszkodzeń. To wszystko sprawiło, że zdecydowaliśmy się na wprowadzenie produktu na rynek. Jako że HUNTER jest zupełnie "czymś innym", to jeśli macie jakiekolwiek pytania (a wiem że macie), to jestem do Waszej dyspozycji. Piszcie śmiało, pytajcie o co tylko chcecie. HUNTER MUZZLE VELOCITY TEST.mp4 HUNTER TEST(1).mp4
  9. Nie wiem jak wygląda najnowsza wersja tego usprawnienia, ale moja "pierwsza" wersja pomogła. Przy czym nie bez bicia i nie bez ekscesów. Owe ustrojstwo sprawia że reduktor zaczyna naprawdę fajnie odświeżać. Dla przykładu, na pewnej konwersji gazowej z dawką ustawioną na około 3-4m lufy, rof około 25rps, i ciśnieniu roboczym około 7-8 bar, wskazówka manometru tylko lekko drgała, fps'y stabilne. Przy niższych ciśnieniach 4-5 bar i dawce dopasowanej do lufy 509 wskazówka praktycznie się nie porusza, fpsy naturalnie też stabilne. A teraz żeby nie było zbyt kolorowo. Uszczelka na "talerzyku" będącym elementem tego kit'u, w moim przypadku, na dzień dobry poszła w śmietnik. Pomijając że anoda na alu, z którego zrobiony jest reduktor, nie jest najszlachetniejszym podłożem do pracy oringu (co wymusza smarowanie co użycie, bo inaczej odświeżanie idzie się kochać), to na mojej sztuce była zwyczajnie nadlewka, która dodatkowo utrudniała pracę układu. Polecam zajrzeć do środka i zrewidować temat. Inny problem, to fakt że ten talerzyk potrafi się odchylić od osi pracy i po prostu zaciąć. Efektem takiego zdarzenia w moim przypadku jest utrata już 2 (słownie: dwóch) manometrów i kilku krotne awaryjne otwarcie zaworu bezpieczeństwa na reduktorze. Najcześciej zdarza się to przy niedokładnym wpinaniu węża w reduktor, kiedy szybkozłącze jest otwarte ale nie uszczelnione. Przepływ robi się na tyle duży, że w/w talerzyk się kładzie i zacina, a w momencie kiedy szybko złącze się uszczelnia (np. po cofnięciu króćca od złączki) zaworek w reduktorze pozostaje otwarty, waląc nam ciśnieniem 60 bar po górze reduktora, co obróciło mi w/w dwa manometry i prawie zabiło mojego kota (koci zawał po otwarci zaworu bezpieczeństwa). Z teoretycznych minusów warto też dodać że maksymalne dostępne ciśnienie po montażu tego ustroju to ok 11 bar, co dla mnie minusem nie jest bo takie ciśnienie to max moich potrzeb. Na pociechę powiem że reduktor Ninja LPR V2 zaczyna odświeżać mniej więcej po 5 oddanych strzałach, do tego momentu wskazówka jedynie opada.
  10. Jeśli popychacz jest kompletny, lub choć możliwy do posklejania, to polecam zrobić na jego bazie formę odlewniczą z silikonu i odlać nowy z żywicy. Wyjdzie podobnie albo taniej niż druk 3d, a i forma może jeszcze posłużyć, nie wspominając o pozostałym silikonie i żywicy. Możesz użyć takiego silikonu: http://www.modelarni...izator-13g.html sugeruję jedynie użycie czerwonego katalizatora, bo zakwitniesz nim to się utwardzi. Żywica: http://www.modelarni...cast-fc-52.html zawsze używam tej i nie narzekam, można ją barwić i dodawać wypełniacze. Jak to ogarnąć znajdziesz na YT. I mówię odrazu że bez odgazowania też się da. Trzeba tylko bardziej się przyłożyć i nie mieszać składników mikserem. [Edit] Zapomniałem jeszcze dodać że wytrzymałość takiego odlewu jest znacząca. Druk 3d potrafi się ułamać na łączeniu warstw i choć przy dobrze ustawionych parametrach drukowania nie powinien, to różnie to bywa.
  11. To nie jest łożyskowanie dla głowicy tłoka, tylko dla sprężyny głównej, która się na nim opiera wewnątrz tłoka.
  12. O ile mnie pamięć nie myli to mała tamiya.
  13. Ja do tego widzę jeszcze komorę ProWin do g36 i doszczelnioną dyszę. Lufa 650 to zbytek, 509 wystarczy. Ważniejsza jest jakość wykonania lufy niż na jej długość.
  14. Dziękuje za wyprowadzenie z błędu. Tylko po co takim tonem?
  15. Bardzo nikła szansa że coś znajdziesz. Ja bym poszukał ewentualnie w Niemczech. Ale same koszta transportu będą zaporowe. Mogę być ciekawski i zapytać do czego Ci tak ogromne ciśnienie w butli?
×
×
  • Create New...