Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

wojtekk8

Użytkownik
  • Content Count

    1006
  • Joined

  • Last visited

  1. Bo to jest bubel prawny z wielu względów. Niestety poprawiać to będą prawnicy - skorelują czy coś z czymś się nie kłóci, następnie sprawdzą to autorzy lub inne osoby i ponownie skorelują. Gdzieś tam wezmą pod uwagę uwagi z konsultacji i ponownie dadzą do sprawdzenia. Niestety zarówno autorzy (autorki) jak i prawnicy nie znają się na technikaliach, a celem tej ustawy jest bardziej uwalenie wszystkiego niż zrobienie prawidłowo funkcjonującej ustawy - jest to raczej bicz na obywatela, aby mu dołożyć z każdej strony. Może być tak, że intencja była inna, ale skoro jest przepis to wyjdzie zarządzenie o jego stosowaniu i szybko poprawi się statystyka, a na górze stanowiska są na ogół polityczne...
  2. To podyskutujmy jednak o czymś innym bo w całej ustawie o obrocie, która wprowadza zmiany do UoBiA są dwie definicje, które różnią się nieznacznie i tym bardziej uwalają wszelkiej maści ASG, wiatrówki, zoraki itp. Dwie niemalże identyczne definicje, a jednak jak się mocno różniące i pozwalające na pole manewru do tego, aby kogoś uwalić.
  3. Ja mówię o ludziach, którzy poważnie nigdy airsoftu nie widzieli i traktują to jak zabawkę. A takich zwłaszcza wśród myśliwych to masz znaczną większość. Przy sportowcach lub kolekcjonerach też się tacy znajdują. Młodsze pokolenia to już różnie.
  4. Nie generalizowałbym tutaj z tym ASG. Wielu nawet o tym nie słyszało lub to pomija. Faktem jednak jest, że dla pewnej części posiadanie broni palnej do różnych celów to kolejny krok po airsofcie.
  5. Wielu pomija ten aspekt nie widząc w nim żadnego problemu, a w połączeniu z np. tym czym jest lufa - czyli element pozwalający na wystrzelenie pocisku... To niestety uderza to we wszystko. Znajdą u kogoś rurkę, trochę czarnego prochu czy jakieś łuski i spokojnie mogą mu dowalić wytwarzanie broni - zarzut oczywiście zostanie zapewne obalony w sądzie (albo i nie przy upierdliwym biegłym - sprawa sprzed jakiś dwóch lat jak to jeden biegły stwierdził, że wiatrówka, która ma wg instrukcji producenta max. 2,5J to napisał, że ma 30J i nie raz takie widział, a tej nawet nie zbadał) i braku odpowiedniego adwokata. Pozornie wydaje się, że te zapisy w wiatrówki czy ASG nie uderzają, ale ten zapis o możliwości przerobienia sprawia, że nagle wszystko staje się nielegalne i nasze Eldorado może się okazać gorsze od niemieckiego... Mam nadzieję, że ten niepokojący dla naszego środowiska zapis projektu ustawy przedstawicie dokładniej również sklepom i całemu środowisku bo nadgorliwość naszych speców z WPA/KGP pozwala na to, aby ukrócić wszystko. W latach 90'tych XX wieku zbanowali wiatrówki - nagle potrzeba było je rejestrować itd. Dopiero po kilku latach odkręcono nieco kurek i pojawiły się wiatrówki gładkolufowe o energii poniżej 17J, a to podobno dlatego, że ktoś miał w tym interes i wg pewnych źródeł to przed podpisaniem nowelizacji to na granicy stały ciężarówki z wiatrówkami z Turcji i Chin - przypomnijcie sobie jakie firmy rozwinęły m.in. na tym swój biznes.
  6. Niestety to nie zmienia nadal faktu istnienia zapisu o jakim wspomniałem. Przypomnij sobie sprawę tego jak to ATF odpaliło z repliki normalną amunicję? Masz w sieci opracowanie CLKP, gdzie pokazane są przeróbki wiatrówek na broń palną. W ASG uderza sam fakt przedstawiony powyżej, a mianowicie to, że można przerobić, posiada wszystkie inne cechy, a przeróbka nie oznacza, że z tego oddasz setki strzałów, a wystarczy tylko i wyłącznie ten jeden strzał. Zapoznaj się z przedstawionym powyżej zapisem projektu - ze wszystkiego niemalże robi strzelecką broń palną i sam fakt posiadania pewnych cech i tego, że może być przerobiona wrzuca do jednego worka ASG, wiatrówki, Zoraki czy Keseru itp. sprzęty! Zwróć uwagę, że wróciło pojęcie samej lufy - już bez komory nabojowej i teraz znajdują u airsoftowca lufę do ASG, jakieś jeszcze łuski w tym od .22LR bo ma na pamiątkę jak strzelał i CLKP stwierdzi, że pewnie wytwarza z tego broń palną - w sieci znajdziesz przeróbki z kawałka rurki i tackera do odpalenia .22LR. To na prawdę nie jest fizyka kwantowa, a zapis ustawy przytoczony powyżej uderza właśnie we wszystko co nie jest bronią palną!
  7. W ustawie o broni i amunicji przed nowelizacją z 2011 roku również było określenie "lufa" i każdą właśnie rurkę można było traktować jako istotną część broni - wracamy do tego co było. Najgorsze w tym jest to, że sam fakt iż "może być przerobione" banuje z góry wszystko!
  8. Miałem się nie logować na forum, ale niestety ta sprawa wymaga nieco szerszego naświetlenia i to nie tylko w dziale broń palna, ale również ogólnie na forum airsoftowym. Jak niektórzy pamiętają to dyrektywa unijna miała zagrażać również zabawkom, ASG itp. Nasza implementacja przepisów dotyczących dyrektywy unijnej wprowadzana do ustawy o broni i amunicji tylnymi drzwiami przez inną ustawę uderza we wszelkiego rodzaju wiatrówki, ASG i tego typu sprzęty. Cytat z projektu: I teraz fragment interpretacji, który można znaleźć na forum-bron.pl: Wiatrówka posiada lufę i to zgodną z definicją projektu: Nie ma wzmianki o komorze nabojowej. Jest przeznaczona do miotania pocisku - nie ma napisanego w jaki sposób owy pocisk ma być miotany z owej lufy. Tak, może zostać przerobiona tak, aby miotała pocisk w wyniku działania energii uzyskanych z reakcji chemicznej ładunku miotającego - patrz przeróbka z linku czy przeróbki wiatrówek 4,5 mm miotające śruciny przy użyciu amunicji hukowej 6 mm lub do gwoździarek. Czyli wszystko co jest poniżej 20 mm jak zwężka w lufie Waltherów na 9 mm P.A.K. łapie się pod ustawę i owy kaliber poniżej 6 mm można sobie wsadzić. Tak samo przerobiona wiatrówka się łapie, nie przerobiona z resztą też, ale o tym dalej. Nie jest to ani granatnik, ani broń sygnałowa. I tutaj uderzenie we wszelkiej maści ASG, wiatrówki etc. - mowa tylko o energii produktów uzyskanych z reakcji chemicznej ładunku miotającego - nie napisano jakiego - wystarczy sam, że zostanie ona uznana za taką jeżeli spełni poniższe warunki: Zarówno wiatrówka jak i ASG ma wygląd broni palnej. Lakoniczne stwierdzenie bo spece z CLKP pokażą, że można odpalić chociażby jeden nabój i to wystarczy, a pokazana w linku wiatrówka świadczy o tym, że jej budowa na to zezwala! Jak wyżej - wystarczy możliwość odpalenia jednego pocisku, a to wytrzyma nawet materiał z ASG - nie ma znaczenia, że się rozleci bo jeden strzał został oddany. Wiatrówki są nawet mocniejsze i .22LR nawet im nie straszne bo jak poczytasz na forum to okazuje się, że celowniki, które wytrzymały na .22 LR czy nawet .223 REM padają na mocnych sprężynowych wiatrówkach. I jak masz spełnione powyższe warunki, które stanowią, że może być przerobiona, a stanowią o tym to masz pozamiatane. Ten zapis wrzuca do jednego worka wszystko! Niestety przy nadgorliwości policji - CLKP to repliki ASG stają się z automatu strzelecką bronią palną, a jak pamiętamy to repliki M4 bodajże GBB kilka lat temu zostały zakazane w USA bo ATF stwierdziło iż da się oddać strzał z takiej repliki. Prośba do redakcji - wrzućcie to do działu dotyczącego airsoftu bo ten projekt zabija nie tylko strzelectwo w Polsce, ale zagrozi również wiatrówkom i airsoftowi!
  9. Widzę, że nic się nie zmieniło... I to jest właśnie ten polski airsoft, gdzie zarówno np. na amerykańskich stronach dotyczących czy to strzelectwa czy airsoftu można też to uświadczyć to po kilku tego typu postach dochodzi do uzgodnienia szczegółów ew. współpracy lub jej braku to dalej wychodzi to "lepsiejszość" czy jak kto woli "polaczkowatość" widoczna na ogół u tych co to w kraju roboty znaleźć nie mogli... Tak tutaj widzisz kompletną złośliwość z mojej strony, którą jednak nie raz z kolegami ze swojej ekipy właśnie w ten sam sposób przejawiałeś, gdzie akurat tekst odnośnie "pozerstwa" nie odnosił się do ciebie, a do kilku/kilkunastu osób z późniejszej ekipy, które na początku płakały, że nie mają pieniędzy na sprzęt, a później rozwaliły właśnie taką gadaniną jaką zaprezentowałeś całe lokalne środowisko. Bo nie ma to jak obłożyć się szpejem i na 20 minut gry przez 15 minut siedzieć przy miejscu jej rozpoczęcia, a później jak już grupka na respie się uzbiera nagle wchodzić na pole gry, aby zejść niby niepokonanym - przy czym nie raz dać się zajść od tyłu przeciwnikowi stojąc w tym samym miejscu co się zaczęło... Doskonale pewnie wiesz o kim mówię. Więc czy nasz airsoft różni się od zagranicznego - nie. Czy Polacy odgrywają jakąś rolę w zagranicznym airsofcie - pewnie tak, ale tutaj mało kto to potwierdzi bo już dawno pewnie się odlali na krajowe fora.
  10. @fidell: w sumie jak to zawsze bywa mimo pewnych niezgodności w dawnych czasach to w sumie wszystkim chodziło o to samo - jak najlepszą zabawę. Problem zawsze był w tym jaką drogą ją osiągnąć - jedni chcieli ją osiągnąć "pozerstwem" czy jak to się ładnie od kilku lat nazywa "reko", a inni grywalnością, gdzie byli też ludzie, którzy chcieli połączyć jedno i drugie... Z tego co czytam czy oglądam to wszędzie na świecie jest to samo. Mimo, że mam alergie jak "emigranci zarobkowi" nie potrafią już napisać Polska, Polacy z dużej litery mimo, że robią to w odniesieniu do ich obecnego miejsca zamieszkania/pracy to nasz airsfot nie odbiega zbytnio od tego zagranicznego. Kwestia jest tego na, którą stronę świata spojrzymy i na to jakie tam są możliwości bo różnią się one diametralnie pomiędzy terenami, gdzie jest sporo opuszczonych budynków czy całe osiedla od tego, gdzie jest sporo lasu, gdzie nie spotkasz nikogo - ciężko porównywać takie tereny. Co do "Borneo" to nie pamiętam tego jako imprezy z naciskiem na alko - jeżeli chodzi o dni rozgrywki - co innego dzień przed i dzień po (czy wieczór po), ale w tamtym okresie była to jedna z większych imprez w Polsce, a jednak niesmak pozostał... Tak czy inaczej ciężko zorganizować imprezę czy to ASG, LARP czy inną, gdzie każy gracz będzie odgrywał najważniejszą rolę i miał wiele zadań do wykonania. Mniejsze imprezy, ale odpowiednio zorganizowane potrafią być czasami lepiej zorganizowane i dostarczyć więcej atrakcji niż duża impreza nastawiona kasę...
  11. Nie pamiętam nazwy imprezy, ale ogólnopolska, znana impreza w Bornym Sulinowie - chyba Borneo to się nazywało czy jakoś tak... Kilka godzin jazdy, rozbijanie obozu późnym wieczorem, akredytacja itd. - w sumie spoko luz. Tojki były, jakaś "rynna" z kranami też się znalazła - super, był to chyba maj lub czerwiec (nie pamiętam) więc spoko. Następny dzień, dostanie wytycznych, podział ludków, dotarcie do miejsca rozpoczęcia gry - w sumie nie ja kierowałem więc na to jak wytłumaczono kierownikowi drużyny, gdzie mamy się zgłosić nie będę komentował, ale dotarliśmy. Ustawienie replik, podzielenie się już na mniejsze składy, ogarnięcie kto i co robi. Wyruszyliśmy do akcji - w sumie spoko, nie jest źle ludzie sobie radzą. Obchodzimy przeciwnika dookoła - ruszaliśmy chyba spod szpitala czy jakoś tak - drogi sporo, no ale nic trzeba iść. Po drodze napotkaliśmy przeciwnika i to w sumie niemal przy samym naszym starcie - niby jakim cudem, ale OK - chyba ktoś nie skorelował czasu rozpoczęcia gry albo tak miało być... Później było już jakby lepiej - potyczki mniejsze lub większe po drodze, okopany przeciwnik itd. Jednak duża ilość magów nawet real/low-cap się przydaje no i jest frajda. Jak na razie wszystko OK! Docieramy po dobrych dwóch godzinach (jak nie więcej) do głównej bazy przeciwnika = będzie ciężko bo jest silnie okopany w budynku - jedynym na środku czystego pola, a linia lasu raczej jest dalej niż zasięg większości replik no ale nic trzeba kombinować. Więc wszyscy atakują, zbliżamy się powoli do budynku i co się nagle okazuje? K...a ekipa z budynku ma respawn pomiędzy budynkiem, a ścianą lasu czyli od strony, z której atakowaliśmy - zasadniczo jedynej możliwej bo za budynkiem było pole off-game. I co się okazało? To, że ludzie, którzy wyszli z respa byli za plecami tych, którzy podeszli bliżej budynku. Wielka awantura, zebranie obu stron, kilka drużyn powiedziało, że wali coś takiego i jedzie do domu. Reszta z atakujących miała się wycofać i zasadniczo spadać, a może zacząć wszystko od nowa. Obrońcy budynku wszyscy mieli wrócić do niego... Niestety ludzie, z którymi byłem stwierdzili, że to nie ma sensu - znowu przedzierać się kilka godzin przez las, aby ponownie natknąć się na respa pośrodku pola gry więc wszyscy stwierdziliśmy, że jednak wracamy. Niby impreza na tamte czasy z jakąś tam renomą, ale spory niesmak pozostał... W sumie jak na to patrzę to w mniejszej skali lepiej wtedy wychodziły małe zloty organizowane w lokalnym środowisku - trzeba było tylko zapewnić trochę atrakcji, zainwestować w prostą elektronikę i wymyślić jakiś nietypowy format gry i to się udawało, a cały koszt zrzutki wynosił kilka złotych wtedy, a kilkadziesiąt osób potrafiło się zebrać.
  12. Oddalenie było tylko takie, by zapewnić strzelającemu minimum bezpieczeństwa. Czyli dalej to nie jest strzał z przyłożenia, ale z minimalnego bezpiecznego dystansu jaki określiliście. Jest różnica pomiędzy przyłożeniem, a odległością 2 m? Jest. Z przyjemnością przeprowadzimy tam dalsze testy, jeżeli ktoś wpłaci darowiznę na ich sfinansowanie. Ten test sobie sfinansowaliście to i kolejny też przecież sobie sfinansujecie. Różne bywają. Różne bywają, ale te ze zdjęcia są bez rdzenia – jest to pocisk lekki. Więc wiesz lepiej od nas, po co zrobiliśmy płyty? Nie wiem po co robiliście, ale z pewnością nie jako płyty balistyczne do kamizelki bo te jednak lepiej się sprawdzają w noszeniu jak są wyprofilowane i jak nie mają wielki otworów w sobie...
  13. Nie chodzi o kwestie odporności na cięcie - mimo iż są kamizelki, które chronią przed atakiem nożem - zwyczajnie łatwiej ciąć i więcej czymś do tego przystosowanym. Wiadomo, że na jakąś tam jedną kamizelkę to wystarczy nożyk do tapet czy nożyczki ratownicze - też powinny dać radę, ale do dłuższych prac lepiej mieć coś odpowiedniego - bo jak to mówią "zupę też zjesz widelcem, ale łatwiej i szybciej łyżką".
×
×
  • Create New...