hubert94
Użytkownik-
Posts
92 -
Joined
-
Last visited
Recent Profile Visitors
The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.
hubert94's Achievements
-
Panowie jestem zmuszony pozbyć się swojego zb26, w pełni sprawny, na giełdzie wisi (https://wmasg.com/pl/auction/show/114317), ale osobie ze środowiska odsprzedam taniej niż wystawiłem.
-
"RTCW cz. I: Mroczny sekret" - Błogosławie k. Modlina, 11/12 X 2025 r.
hubert94 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Na wstępie podziękowania za organizację gry i masę włożonego w nią wysiłku, w szczególności za detale scenografii i dokumentów, ale to już chyba znak rozpoznawczy larpów które tworzy Dominik :) W grze wcieliłem się w postać unterfeldwebela Bruna Sieberta, zastępcy dowódcy obstawy grupy badawczej, ostatecznie funkcji tej nie pełniłem z prostej przyczyny, że pierwsza pułapka na jaką się natknęła grupa badawcza (a którą oczywiście postanowiłem sprawdzić od razu zanim ktokolwiek zareagował) sprawiła że moja postać straciła głos. Tak więc przez większą część gry postękiwałem, kasłałem i jęczałem gdy ktokolwiek o coś pytał, co dało mi nie ukrywam frajdę. Próby wytłumaczenia na migi i chrząknięcia czegokolwiek to fajny sposób na granie, jako przykład podam sytuacje gdy kazano mi iść sprawdzić do tunelu postępy a po powrocie na moje stękanie usłyszeć "no tak wysłanie niemowy miało sens" albo przy dłuższej próbie tłumaczenia i zgadywania o co chodzi ktoś wpadł w końcu na pomysł by dać mi coś do pisania. Także powyżej Panowie imersja i jeszcze raz imersja, to jak zagracie da innym więcej możliwości na zabawę na grze. Wracając do przebiegu gry, po odpaleniu pułapki i próbie zbadania co się ze mną stało wróciłem do podziemi i (znowu niepowstrzymany) odpaliłem 2 pułapkę, ta jednak nie spowodowała długotrwałych reakcji ( poza wystrzeleniem całego magazynka-mechanika gry). Przy przeszukiwaniu podziemi także jako jedyny wpadłem na pomysł przeszukania kieszeni "trupów" poprzedniej ekipy i znalazłem dokumenty i klucz do zamka, które przekazałem naukowcom (tutaj zaznaczam że nad trupem przechodziło kilka osób od dłuższego czasu bo sprawdzenie zrobiłem już dłuższy czas po zabezpieczeniu tuneli). Następnie większość gry chodziłem za naukowcami licząc na próbę uleczenia. W trakcie ataku na klasztor zostałem z nimi i Gregoriusem gdy nastąpił atak aliantów( lub jednego - ciężko powiedzieć ale wydaje mi się że słyszałem jak coś mówili do Gregoriusa). Następnie, gdy udałem się do dolnej części podziemi i walkach z wskrzeszeńcami, doznałem uzdrowienia w jednej z kaplic i obdarowany kielichem, który się w niej znajdował (naukowiec który ze mną był pomyślał chyba że ten kielich mnie uzdrowił, a ja nie oponowałem, w końcu musiał być "drogi"). Po tym udałem się do klauzuli z resztą grupy badawczej. W podziemiach klauzuli doszło do małego nieporozumienia wymagającego moderacji ( tj. otwarcie i przeszukanie pomieszczeń które nie powinny być jeszcze możliwe do splądrowania) oraz uruchomiłem 3 pułapkę - sprawiła ona że jeden z naukowców zginał, a doówdca obstawy(Meister) ratując mnie stracił rękę i wykrwawił się czekając na pomoc (część z nas ewakuowała się w związku z groźbą zawalenia budynku porzucając go). Gdy wróciłem do obozu trwał atak aliantów, w związku z tym zaszedłem obóz od strony z której część aliantów atakowała i strzelając w plecy pozyskałem jeńca(naukowca), którego dostarczyłem do Gregoriusa gdy walki ucichły. Następnie już jako obstawa udałem się z naukowcami do krypty rycerza i po otwarciu wróciłem do obozu (przytomnie uciekając przed atakiem wskrzeszeńców). Osobiście wybawiłem się świetnie i na kolejną edycję piszę się w ciemno, a teraz co było na plus, a co bym rozważył przed kolejnymi larpami: 1) Mechanika kostek - jestem bardzo zaskoczony jak w prosty sposób stworzyć wydarzenia dodające klimatu w grze, według mnie jest to pomysł warty wykorzystywania. Osobiście nawet widząc gdzieś kostkę chciałem by zadziałała by móc odegrać to co ona spowoduje, bo jak dla mnie budowały one dodatkowo klimat. Pomysł różnych reakcji w zależności od otoczenia przekazana w ten sposób jest dobra, bo przeczyta tylko ten co dotyczy i łatwiej na szybko zadziałać niż czytając całość opisu działania pułapki. 2) Zaznaczenie miejsc - tu wydaje mi się że problemem było niezastosowanie się do zasad przez graczy, ale wydaje mi się że chyba sznurek/ taśma z lightstickiem w poprzek drzwi bardziej była by wskazana przy oznaczaniu drzwi i jasne by było czy coś jest otwarte czy nie, 3) Moderacja - przykład z wejściami oraz złego rozpoznania przeze mnie kaplicy w której zostałem uleczony wymagały moderacji, tu Dominik dobrze że wszedłeś, ale w moim zdaniu 1 moderator na stronę przy takim rozmachu fabularnym to za mało. Często się pojawiają sytuację które trzeba moderować i latanie po terenie gry jednej osoby się nie sprawdza, powinny być wyznaczone dodatkowe osoby (npc fabularni?) do moderacji z którymi omówi organizator najważniejsze założenia fabularne i mechanikowe by mogły interweniować, osoby te mogą mieć np jakąś plakietkę którą wszyscy będą rozpoznawać i po pokazaniu jej osoba by zmoderowała grę gdy coś się wysypuje i jej słowo jest ostateczne, dodatkowo dobrze by było by takie osoby miały jakąś łącznąć osobną ze sobą na grze by móc wspólnie ustalić jakieś kwestie by jedna osoba nie położyła np kilku wątków naraz. 4) Ilość amunicji - im mniej daje się graczom tym bardziej wymusza na nich larpowanie, sam wywaliłem 2 magazynki (1 z mechaniki kostki, 2 obrona przed aliantami i wskrzeszeńcami), ale wyznaję zasadę że na lapie im mniej tym lepiej. Druga sprawa strzelanie do potworów, może sposobem na uśmiercenie byłby np balon nadmuchany przyczepiony w jakimś miejscu przebranego, który po rozstrzelaniu "zabije" potwora, wtedy unikalibyśmy na przyszłość strzelania seriami z przyłożenia w takie postacie, albo strzelanie jak ja w trakcie gry pod nogi tych postaci, by zamarkować tylko walkę z nimi - tu wydaje mi się że kwestie można by ujednolicić do wszystkich gier ash w klimacie larp. Do przeciwników co powiedzą że to larp asg więc musi być strzelanie, pamiętajcie że to dodatek i często ostateczność wymuszane przez fabułe gry, a nie zaś podstawa całej gry. 5) broń biała - wynikające z poprzedniego, dobrze by było wśród wymagań na larpy dodać też broń białą bezpieczną gdy zakładamy że repliki asg nie działają na pewne postacie, brak takiej broni może ograniczyć momentami postęp fabuły a w sumie bezpieczny bagnet/saperka jest na wszystkie typy gier i w powoli podejmować walkę z każdym przeciwnikiem i jest bezpieczniejszy dla grających "potwory". Trochę wyszło, co do rekwizytów było ich dużo, ale jak dla mnie to tylko pozytyw, może gdyby gra trwała dłużej pociągnęlibyśmy wątek sztyletu, ale to jest akurat kwestia sporna patrząc po poziomie zamączenia graczy pod koniec. Coś co pragnę poruszyć na koniec, koledzy to był LARP, więc poza tym co organizator zapewnia wynik gry zależy od tego jak gracze się wczują w swoje role i jak bardzo dbają o zachowanie mechanik. Każdy kto stwierdzi że zrobi coś poza nimi albo nie będzie grał tylko postacią którą ma może zepsuć frajdę gry innym graczom. Pamiętajmy o zachowaniu imersji. Sam jeśli w jakimś momencie o tym zapominałem to biję się w pierś i przepraszam, ale jest to kwestia od której zależy czy ogrom wysiłku jaki organizatorzy wkładają w larp zaowocuje. Liczę że cokolwiek z moich wypocin będzie konstruktywne, sam liczę na kontynuację, wąchających się nad organizacją larpów zachęcam do podjęcia rzuconej rękawicy. Dzięki jeszcze raz za zorganizowanie gry wszystkim zaangażowanym. -
Sprzedaję ZB26 z hicapem i 4 midami w oryginalnych magach do brena. Całość sprawna, interesuje mnie 1300PLN. Zainteresowanym przekażę więcej informacji
-
Alianci: 1. MiśQ, USA 101 DPD, strzelec, M1 Garand (game master). 2. Dzida, GB 6 DPD, strzelec, No.4 3. Lolek, GB 6 DPD, saper, No.4 4. PolishPartizan, GB 6 DPD, radiooperator, M1928 (WS no.38) 5. Mikas, USA 101 DPD, strzelec, Thompson 6. Bazyli, GB 6 DPD, radiooperator WS no.38, Thompson M1928 7. Cortes, GB 6DPD, oficer/strec, PM Lanchester 8. Warek, USA 101 DPD, strzelec/LMG, Garand/.30 cal LMG 9. Arkusz, GB 6DPD, oficer/strzelec, No.4 / STEN 10. Leśnik, GB 6DPD, oficer/strzelec, MP18/Thompson (ZB-26 opcjonalnie) Oś: 1. Hydra, Państwa Osi LXXXIV Korpus Armijny (Waffen SS), strzelec, STG 44 2. 3. 4. ... Partyzanci (opcjonalnie)
-
"Market Garden 1944" - Ścinawa nad Odrą, 20 kwietnia 2024 r.
hubert94 replied to Mati86's topic in Imprezy ASH
Pytanie o nocleg, padło że będą jakieś namioty, znalazły by się miejsca dla 2 osób ? Pojawimy się pewnie w okolicy 22-23 w piątek -
"Market Garden 1944" - Ścinawa nad Odrą, 20 kwietnia 2024 r.
hubert94 replied to Mati86's topic in Imprezy ASH
Czy rkm wlicza się do liczby KM na stronę? Rozchodzi się o Brena zasilanego z midcapów. Jaki na chwilę obecną jest limit osób do 1DPD? Ekipa Brytyjska ze SPASu jeszcze nie puściła zgłoszenia a planujemy zasilić 1DPD. -
Po pierwsze dziękuję Organizatorom zarówno za organizację tej gry jak i całego cyklu. Jak zawsze odwaliliście kawał dobrej roboty i warto było telepać się te kilka godzin z Podkarpacia. Największym zdziwieniem było że brałem udział w całym cyklu i otrzymałem baretkę, człowiek zdążył już zapomnieć jakie gry na cykl się składały :D Cieszy też że z gry na grę coraz więcej pojawia się elementów "tła" które dodają klimatu. Tym razem dane mi było zagrać jako medyk, bawiłem się świetnie, wróciłem mając całe ręce i nogi podrapane do krwi (gra zafundowała mi dużo czołgania w krótki spodenkach i koszuli). Po graniu jako ten funkcyjny trochę trudno mi zrozumieć czemu bywają problemy w obsadzie tej funkcji, ogólnie osobiście więcej frajdy daje mi granie jako funkcyjny na grach, co polecam każdemu. Zaskoczeniem była taka ilość nowych twarzy, w tym po stronie brytyjskiej (choć w sumie miałem przerwę prawie rok więc może tylko mi się tak wydaje), więc pozytywnie patrzę na gry organizowane w przyszłości :) Tak jak już koledzy wcześniej napisali rozważyłbym w przyszłości trochę zmianę w ilości kulek o poszczególnych wagach, 0,25 zniknęły szybko a 0,36 było nadmiarowo. Opis działań tym razem odpuszczam, nie ta funkcja i nikt od grafomaństwa nie ucierpi :) Co do kwasów wyjaśnione zostały od razu na miejscu więc nic nie napiszę, tych co nie przyjechali i nie dali znać nie pozdrawiam.
-
BDW: "Dieppe 1942" - Piątek-Piekary, 15 października 2022 r. (ASH)
hubert94 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Na wstępie wielkie podziękowanie dla Organizatorów za to że chciało im się grę zorganizować i każdej osoby który im w tym pomogła. Ogrom pracy jaki włożyliście by zorganizować tą grę i każdy rekwizyt do niego wywołuje szacunek do was i chęć udziału w kolejnych grach. Jak większość kojarzy dane mi było dowodzić oddziałem Kanadyjskim i niejako przez to całością Aliantów. Cały plan gry z mojej strony zakładał uderzanie grupami w poszczególne cele i w przypadku koncentracji obrońców w jakimś miejscu przeniesienie głównego uderzenia w innym kierunku. W związku z tym w trakcie gry często zmieniałem rozkazy co mamy atakować lub wydzielałem niewielkie grupy do innych celów. W związku z tym całkowicie zrezygnowałem z koordynacji radiowej ( tu przeproszenia dla radiooperatorów bo nie mogli pograć jako funkcyjni). Sposób ten jednak wydaje mi się że zadziałał gdyż chaos na polu bitwy powodował że często udawało się uderzeniami zdobywać budynki będące celami i stopniowo wykonywać zadania, gdyż przeciwnik nie był w stanie domyślić się gdzie idzie właściwy atak. Ostatecznie też udało się nam zrealizować wszystkie cele rajdu (wysadzenie: zapór na promenadzie, elektrowni, dworca kolejowego, działa oraz zdobycie dokumentów i Enigmy ze sztabu). W związku z działaniami na terenie całego pola bitwy Panowie gratuluje każdemu że chciało wam się tyle godzin biegać i narzucać takie tempo, zakwasy od biegania trzymały mnie do środy, a w uszach od wybuchów piszczało jeszcze w niedzielę rano :) Wybawiłem się przednio! A teraz ogólnie jak wyglądała gra z mojej perspektywy: 1.Uderzenie Kanadyjskie wyszło z plaży na Chateau, które zdobyliśmy dość szybko i uderzyliśmy z niego na elektrownię (przy okazji wysadzono zapory przy Chateau). Przy wejściu do elektrowni zostaliśmy zatrzymani na dłużej, zaciął mi się tam ZB, więc po otrzymaniu kulki zszedłem wymienić replikę- tu od Dominika dostałem informację że mamy wysadzić wszystkie zapory nie jedną). 2.Po powrocie na respa nastąpiła zmiana planów, tu wydaje mi się że już oddział Brytyjski nie korzystał ze swojego respa tymczasowego lecz z głównego na barkach. uderzyliśmy na Casino i wysadziliśmy pozostałe zapory na promenadzie. Z Casina uderzenie poszło dalej na dworzec kolejowy o który walczyli w tym czasie Brytyjczycy. 3. W trakcie walk o dworzec udało się wysadzić saperom 2 z 3 wiat, na ostatnią zabrakło ładunków. Sam obchodząc od strony manufaktury znalazłem nagle się na respie niemieckim sam, zaś gdy od drugiej strony obszedłem budynek odkryłem że zostaliśmy wyparci z dworca. Po powrocie na barki nastąpiła znowu zmiana kierunku ataku. 4. Podzieliłem oddział i część sił atakowała na sztab a reszta na elektrownię. Sam uderzałem na tą ostatnią, gdzie udało nam się wysadzić 2 podpory od strony Chateau zanim wyparł nas kontratak niemiecki. Wracając na barki dowiedziałem się że zdobyto sztab i przetransportowano dokumenty na barki. Wtedy też dowiedziałem się że w sztabie był jeszcze sejf który może tylko Pit otworzyć. Okazało się że kończy się też amunicja więc część oddziału wyruszyła do Manufaktury odzyskać Brytyjską skrzynię (w której była połowa całej amunicji Aliantów). Reszta kontynuowała uderzenia na dworzec i elektrownię. 5.Około godziny 13 na respie znalazła się większość Aliantów i nastąpiło dzielenie amunicji (skrzynia pusta, więc co kto miał w nadmiarze to dzielił pomiędzy resztę), zdecydowaliśmy atakować na Manufakturę by zdobyć amunicję. Nieprzyjaciel w tym czasie wyparł nas praktycznie z miasta. Próba przebicia przez Casino nie udała się ( długie zbieranie i brak zgrania w ataku przesądziła już na wstępie), dopiero 2 przez Chateau przyniosła rezultat i udało nam się dostać do miasta z powrotem. Zdobyto wtedy ponownie sztab i zabrano stamtąd enigmę. Kilku ludziom udało się okrężnie dostać do Manufaktury lecz okazało się że nie ma tam już amunicji. 6. W związku z tym dalsze działania polegały na próbie wymuszenia na nieprzyjacielu utraty amunicji i zrealizowania ostatnich celów( wysadzić 3 wiatę dworca i 2 ostatnie filary w elektrowni). Sam brałem udział w ataku na Casino ( tu skończyła mi się amunicja poza 2 magami do pistoletu). Po zdobyciu go wraz bodaj 5 osobami uderzyliśmy na dworzec, który okazał się pusty ( w tym czasie reszta aliantów walczyła w elektrowni i sztabie, tam najpewniej przeniosła się obrona nieprzyjaciela) i wysadziliśmy ostatnie przęsło. Następnie uderzyliśmy na sztab. Reszta gry toczyła się już w około sztabu i elektrowni. W ostatnich minutach gry udało się wysadzić ostatnie dwa przęsła w elektrowni realizując cel. Było intensywnie aż do końca, udało się kilka fajnych akcji i pozostają niezapomniane wrażenia :) Liczę też że moje wypociny zmobilizują koleżeństwo do wyrażenia opinii o grze :) Z mankamentów to tylko to że zdziwiło mnie jak wszyscy szybko się po grze zwinęli i że dzień wcześniej tak niewiele przyjechało, w końcu tak rzadko mamy możliwość się spotkać w swoim gronie i pogadać :) -
No to i ja od siebie (rotmistrz) i przyszłej małżonki(rotmistrozwa - sanitariuszka) wrzucam kilka naszych przemyśleń, by nie powielać tego wszystkiego co już grono powyżej wypisało, poruszę tylko te kilka rzeczy które według mnie jeszcze warto. A na razie zarys z naszej strony: Po przyjeździe na granicę rotmistrz zarządził zbiórkę, na której stwierdzono brak strzelca Dolasa, po niej żołnierzy wysłano na przejście graniczne w celu obsadzenia posterunku i zabezpieczenia reszty granicy (zasieki). W tym czasie Rotmistrz z żoną udał się do karczmy na posiłek, po nim w związku z pustkami nastąpiło zwiedzanie miasteczka, od budynku do budynku. Po zwiedzeniu prawie wymarłej miejscowości udano się nad granicę by zobaczyć jak wyglądają przygotowania. Gdy oboje wrócili na posterunek okazało się że są już pierwsze osoby zatrzymane przez Policję Państwową. Byli to dziennikarze, jednego odesłano do karczmy by w spokoju sprawdzić jego dokumenty, w drugim zaś po sprawdzeniu rozpoznano agenta II Oddziału i przekazano by poszukał Dolasa po niemieckiej stronie. W tym czasie znad granicy zaczęli przybywać żołnierze po aprowizację, co zaprzątnęło rotmistrza. Pani rotmistrzowa w karczmie starała się znaleźć kogoś kto by mógł pomóc jej w wyprawie łowieckiej, ale z braku ludzi z wyższych sfer wróciła na posterunek postanawiając towarzyszyć mężowi. Po ponownym przybyciu brytyjskiego dziennikarza podano mu środki nasenne i przeszukano, gdyż podejrzewano go o szpiegostwo (dokumenty które przewoził mówiły że ma objąć placówkę w Warszawie, zaś podejrzany próbował przejść na stronę niemiecką mówiąc że wraca do biura w którym pracuje). Przeszukanie nic nie wykazało. W tym czasie wezwano Rotmistrza na granicę na rozmowę z oficerem niemieckim. Okazało się że znaleziono Dolasa po drugiej stronie granicy, w ramach negocjacji przekazano Brytyjczyka Niemcom w zamian na pijanego szeregowego, którego Rotmistrz nakazał umieścić w karcerze. Pani rotmistrzowa podała mu także leki by w miarę oprzytomniał i pozwolił się odprowadzić do celi. Pani rotmistrzowa próbowała też nawiązać kontakt z polskim agentem w celu załatwienia z Niemiec przesyłki z pewnym środkiem, niestety bez powodzenia. Po powrocie małżeństwa udali się do karczmy, jednak w tym momencie przebywał tam sam właściciel. Wychodzących zaczepił żołnierz, gdyż na granicy awanturował się niemiecki oficer. Po przybyciu na miejsce okazało się że chodzi o kogoś kto przechodząc posiadał rzekomo broń. Sytuacja była niejasna, a w związku z brakami aprowizacyjnymi ciężka do rozstrzygnięcia, mimo to jakoś udała się załagodzić. Małżeństwo po rozmowie postanowiło udać się na posterunek. Na miejscu okazało się że cele są przepełnione. Znalazł się także wywiadowca i ustalono że postara się załatwić ingredienta dla Pani rotmistrzowej. W celach znajdowało się 2 Polaków, 1 Niemiec, a brakowało skazanego na karcer Dolasa. Po rozmowie z aresztowanymi stwierdzono że mogą zajmować się szemranymi interesami. Rotmistrzowa podała im więc narkotyki, by uzależnić ich i przez to móc wykorzystać ich do realizacji pewnych szemranych celów, a Rotmistrz nakazał odprowadzić ich pod granicę. Małżeństwo zaczęło w tym czasie przeglądanie dokumentów które przechowywano na posterunku. Rotmistrz zajął się wypłaceniem żołdu, zaś rotmistrzowa wypisaniem kart mobilizacyjnych dla cywili potencjalnie przydatnych w razie wojny. Po zakończeniu tych zadań w związku z ciszą w okolicy, pani rotmistrzowa udała się na spoczynek. Pana Rotmistrza zaś poinformowano o postrzeleniu żołnierza na granicy przez nieznanych sprawców. Po zebraniu części żołnierzy i posłyszeniu plotek o przebywających w karczmie bandytach oddział wyruszył to sprawdzić. Wywiązała się strzelanina w której kilku żołnierzy zostało rannych, a bandyci uciekli do lasu. Rotmistrza znów wezwano na granicę a tam w sprzeczce z niemieckim oficerem obwiniali się o prowokacje. Następnie Rotmistrz zarządził powrót do posterunku i nocleg żołnierzy ze zmianami na granicy. Przekazano także karty mobilizacyjne cywilom by w razie czego mogli oni walczyć w ramach WP (dając wybór kulka lub współpraca). Następnie posterunek postawiono w stan gotowości na chwilę przed planowanym atakiem (znano godzinę od agentów wywiadu). Rotmistrz stwierdził bezcelowość obrony posterunku granicznego i postanowiono bronić przedpola wioski a następnie posterunku Policji Państwowej. W chwili wymarszu padły jednak strzały z kościoła więc od razu rozpoczęła się obrona miasteczka. A teraz co chcemy poruszyć ze spraw ogólnych :) 1) Swobodne wejścia do gry - trochę to rozbiło początek, bo nie wiadomo było kto ingame a kto nie i przez to na początku we wiosce się nic nie działo. Wydaje mi się że doszło do tego przez to że wiele osób nie czyta tego co jest na forum. Też myślę że dobre było by wrócenie do odpraw przed (jak np na Orle) by przypomnieć zasady i powiedzieć przynajmniej funkcyjnym czasem gdzie co jest (taryfę celną chyba po 2 h znaleziono, a żołd koło północy), uniknie też to chaosu na początku. 2) Offgame - przydało by się 1 miejsce takie by ludzie mogli w razie czego obgadać sprawy offgame np z moderacją, także odprawa fabularna lub nawet sen dla tych co chcą całkiem spać offgame. Uniknęło by to sytuacji ostrzelania ludzi i spalenia postaci (pije tu Dominik do tego co się stało w karczmie przy ataku bandytów) oraz problemów gdy ktoś rzeczy offgame uznaje za ingame. Z tym spaniem chodzi o to by ktoś mógł realnie spać, bez budzenia i wpadania osób z grą (my zdecydowaliśmy że Ola idzie do auta spać by chociaż jedno z nas było w stanie kierować po tylu h na nogach). 3) Zadania - to co mówiłem na odprawie, trochę za duże powiązanie niektórych zadań, które mogło istotne części fabuły położyć (wątek Radiostacji i potrzeba moderacji na bieżąco by wgl wypalił i była wojna). Także zadania dla funkcyjnych (dowódców/sanitariuszy np.) myślę ze nie ma co im układać tylko dać ogólne że mają ogarnąć oddział i jakiś cel 1 ogólny, resztę i tak weryfikuje gra i nie będą mieli kiedy robić "osobistych" zadań. Te wyżej to bardziej do orgów. Nie obraź się za nie Dominik, bo szacunek macie od nas wielki, bo opisy postaci i zadań pokazują włożony wkład i znakomicie zrobioną robotę :) Wszystkie fanty z gry zasilą nasz kuferek "larpowych pamiątek" :D Zresztą tak jak gadaliśmy według mnie największymi problemami były dwa które nie zależą od organizatora. A więc czas o nich powiedzieć. 1) Liczba graczy - tutaj myślę że dużo na niekorzyść zagrały straty przedbitewne i mniejsze zainteresowanie LARPem w środowisku. Przy tak małej liczbie osób ciężko było np wojsku zrobić coś więcej niż obsadzić tylko posterunek graniczny (nie mówiąc już o sensowych zmianach i zwiedzeniu LARPowym przez nich innych miejsc). Uderzyło też to w cywili bo mała liczba sprawiła że się trochę "gubili" w terenie gdy ich potrzebowało się lub chciało jakieś relacje nawiązać (a przynajmniej my tak mieliśmy). Mała liczba osób sprawiała że od Rotmistrza np. cały czas ktoś coś chciał i nie zawsze się udało nawet pogadać (np. gry przyszedłeś na posterunek by ze mną rozmawiać fabularnie). 2) Larpowanie. No uczymy się jako środowisko, czasem powoduje to że się nie zrozumieją gracze i coś nie zaczai i zadanie się wykrzacza. Wprowadzone przez nas medykamenty też nie zagrały, bo w sumie poza sytuacją z "uśpieniem" Brytyjczyka nikt nie pociągnął z nimi gry. Tu może nasza wina że nie podaliśmy informacji wcześniej by ludzie się na to nastawili - plan było uzależnić kilka osób do przenoszenia przez granicę rzeczy dla pani rotmistrzowej. Tutaj też wrzucam przypadki niemożliwości przekupienia itp. Tutaj też napiszę coś bezpośrednio do ekipy przemytników. Chłopaki te dragi i uzależnienie miało fabularnie was "wypuścić" z więzienia na teren gry byście nie siedzieli tam dłużej. Potem też karty mobilizacyjne chciałem wam dać po to byście mogli jeszcze swobodnie z bronią polarpować. Wyszło jak wyszło, nie miejcie urazy :) Swoją drogą Sikor kto wypuścił cię z karceru i jakim cudem znalazłeś się wtedy na granicy? Jak zaczął Marek wywlekać że nie siedzisz tam to miałem ochotę zastrzelić jego a potem Ciebie, ale nie mogłem przecież wojny wywołać... Tak wyszło że strasznie narzekam... no cóż tym razem ja mam role malkontenta XD A tak na serio to dla Organizatorów duże brawa i uznanie za wkład i stworzenie tej gry. Także dla każdego co wniósł do gry klimat i postarał się stworzyć założone realia; tu ukłony za karczmę do Grzegorza :) . Pozdrawiam i do następnego :)
-
BDW: "Kreta 1941" - Chojne k. Sieradza, 19 czerwca 2021 r. (ASH)
hubert94 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Podziękowanie i szacunek dla organizatorów za wspaniałą grę, nawet żar z nieba nie potrafił zepsuć humoru :) Klimat jak zawsze dopisał, pociesza też że wśród nas było wiele nowych twarzy :) A dla purystów mała kronika : Chania, dowództwo Creforce, Z samego rana do siedziby mojego sztabu w Chanii nadeszła depesza z informacją o planowanym desancie na Kretę wraz z mapą na której zaznaczono możliwe miejsca desantu z morza i powietrza. Desant mógł nastąpić w każdej chwili. W związku z tym zarządziłem pogotowie bojowe podległych oddziałów. Sytuacja taktyczna na poranek wyglądała następująco: sztab wraz z radiostacją w Chanii broniły oddziały brytyjskie, na lotnisku w Maleme stacjonują oddziały nowozelandzkie (najmniej liczne) a port w Heraklionie zajęty jest przez oddziały greckie (liczne ale najsłabiej wyposażone w broń automatyczną). W związku z możliwością desantu nakazałem Grekom patrolowanie drogi Heraklion-Suda-Chania, zaś brytyjskich strzelców wyborowych wysłałem do Sfakionu. Po kilku godzinach dotarł huk, to Boforsy z lotniska ostrzeliwały nadlatujące samoloty. Po kilku minutach z Maleme dotarł meldunek o grupie niemieckich żołnierzy którzy szybowcami wylądowali na zachód od lotniska i przeprawiają się przez rzekę. Wiedząc że Nowozelandczyków jest zbyt mało by utrzymać lotnisko nakazałem Grekom utworzenie grupy bojowej i wysłanie jej do Chanii, jako odwodu taktycznego. Nagle z Maleme nadszedł meldunek że Niemcy po przeprawie udali się na północ od lotniska i zniknęli z pola widzenia. Podejrzewając że wróg chce obejść lotnisko i odciąć drogę na nie od głównych sił, nakazałem wydzielonemu oddziałowi greckiemu udanie się do Platanias w celu znalezienia wroga. Chwilę po wyruszeniu Greków nad naszymi głowami zagrzmiały silniki nieprzyjacielskich maszyn i goniec popędził za nimi by ich zatrzymać. Wróg wysadzał desant na wschód od Chanii i południe od Heraklionu. Ze sztabu widać było nieprzyjaciół wyplątujących się ze spadochronów pod ogniem Greków z portu Heraklion. Obserwując miejsce desantu zauważyłem za umacniającymi się nieprzyjaciółmi poruszenie... Był to brytyjski snajper, który widząc desant wyruszył ze Sfakionu by nękać Niemców. Od razu z obrony sztabu wydzieliłem oddział i nakazałem mu uderzać na strefę lądowania spadochroniarzy, a z resztą ludzi obsadziłem drogę Chania - Suda. W tym czasie z Maleme nadszedł meldunek że są atakowani. Wiedząc o niedostatkach w ludziach u Nowozelandczyków wysłałem do nich odwód grecki licząc że razem utrzymają oni lotnisko. Gdy moi ludzie nawiązali kontakt z obroną niemieckiego lądowiska, od Heraklionu przyszła radiowa propozycja wyprowadzenia uderzenia. Przystałem na nią. Patrząc z Chanii widziałem jak na lądowisko od zachodu wkraczają Brytyjczycy a od północy Grecy byłem pewny że niedługo opanujemy strefę nieprzyjacielskiego zrzutu. W tym czasie w Maleme sytuacja stawał się nieciekawa. Co chwilę padała łączność radiowa, brak było informacji od odsieczy greckiej idącej na lotnisko, a tam zaczynało brakować amunicji i przybywać rannych. Po chwili przyszedł meldunek że Maleme padło, ale Nowozelandczycy bronią się jeszcze okopani na lotnisku dookoła Boforsów, blokując Niemcom wysadzenie na płycie posiłków. Dotarł do nich także oddział grecki, jednak z obrony sztabu wydzieliłem kolejnych ludzi i wraz z zaopatrzeniem wysłałem z rozkazem wsparcia obrony lotniska. W sektorze Heraklionu podległe mi jednostki opanowały niemieckie strefy zrzutów przejmując pokaźne zapasy amunicji. Informację tą przyćmił jednak meldunek z Maleme że Niemcy wysadzili działa i wypychają obrońców na Platanias. Wiedząc że nie zostało dużo czasu zebrałem wszystkie oddziały brytyjskie i greckie z sektorów Heraklion oraz Chania i wyruszyłem z odsieczą do Maleme. Jednak już za Platanias weszliśmy w kontakt ogniowy z nieprzyjacielem, mimo przewagi liczebnej nasz kontratak ugrzązł na przedmieściach Maleme trafiając najpewniej na świeżo dostarczone niemieckie posiłki. Widząc braki w zaopatrzeniu i ludziach zatrzymałem szturm i nakazałem odwrót na Platanias. W Platanias nastąpiło przegrupowanie, zostawiłem tu zarówno przetrzebionych Nowozelandczyków jak i Greków, zaś oddziały brytyjskie zabrałem na pozycję pomiędzy Chanią i Platanias by utworzyć drugą linię obrony. Po południu zaczęły napływać meldunki o walkach w Platanias. W takcie walk łączność ponownie została przerwana. Od cofających się i rannych dochodzić informacje o upadku Platanias. Zarządziłem więc odwrót na 2 linię obrony. Okazało się jednak że Grecy trzymali miasto, które po ich wycofaniu zostało puste. Dało nam to jednak chwilę na przegrupowanie, wróg bowiem po wejściu do miasta zatrzymał się najpewniej nie wierząc w odwrót. Z napływających Nowozelandczyków i Greków utworzyłem linię obrony: zachód oddziały brytyjskie broniące krzyżówki dróg z Platanias na Chanię i Sudę, południowy zachód od Chanii nowozelandzkie i Chania od południa Grecy. Po dłuższej przerwie i ciszy udałem się ze sztabu na odcinek brytyjski z wizytacją, akurat kilka minut przed rozpoczęciem szturmu niemieckiego, który został zatrzymany na krzyżówce. Widząc mocno okopane własne oddziały wróciłem do sztabu. A w sztabie trwała walka! Niemcy przedarli się od południa i walki toczyły się już w samej Chanii. Straty były ogromne po naszej stronie, oddziały nowozelandzki i grecki przemieszane, nakazałem odwrót zaopatrzenia do Sudy. Przy radiostacji sam położyłem kilku nieprzyjaciół... Na szczęście resztki wymieszanych oddziałów przybyły z Sudy powiadomione przez zaopatrzeniowców i odparły wrogów. Sytuacja była fatalna. Z wymieszanych oddziałów zacząłem łatać linię obronną dookoła Chanii, ściągając wszystkich n ten odcinek. Nagle do sztabu wpadł snajper i zameldował o nieprzyjacielu na drodze Chania-Sfakion. Przydzieliłem mu kilku żołnierzy i nakazałem zatrzymać wroga i nie pozwolić obejść Chanii i uderzyć na opuszczone Heraklion i Sudę. Walki rozgorzały znowu, wróg zaatakował i wbił się mocno w nasze pozycje na południu od sztabu. Zaraz potem nastąpiło niemieckie przebicie od zachodu podchodząc pod sztab. Amunicji zaczęło brakować, wielu broniło się już tylko pistoletami, kaemy strzelały już tylko oszczędnymi seriami... ale wróg odstąpił, obroniliśmy się. Zaczyna zmierzchać, mam nadzieję że są tak zmęczeni jak my i w nocy dadzą choć odpocząć. Zobaczymy co przyniesie jutro... Także ten, koniec grafomaństwa. To tak ogólnie dla wszystkich by wiedzieli co się działo w sztabie :) Wielkie dzięki dla każdego i pamiętajcie wygrali Ci co się dobrze bawili :) -
Ach serce zawodowe rośnie jak widzę zachwalanie kulek bio :D Sam od lat używam rożnych firm kulki bio i ani razu mi się nie zdarzyło puchnięcie. Większość rozkłada się w styku z wilgocią wiec trzymanie w woreczku strunowym np w szafce w ogrzewanym pomieszczeniu powinno sprawić że nie dojdzie do rozpoczęcia reakcji rozkładu. Co do kulek wspólnych mam pozytywne nastawienie, sam na współorganizowanym larpie i kilku stalkerach miałem z tym do czynienia. Tam rozwiązanie było na 2-3 wagach. 1)0,2 g dla pistoletów 2)0,25 lub 0,28 3)ewentualne "specjalne" o cięższej wadze/naświetlane - do "specjalnych" replik lub mocnych snajperek I powiem że na żadnym z nich nie było problemu, wcześniej podano tylko wagę kulek i kto nie chciał takich to latał z bronią otulinową całą grę albo wgl nie przyjeżdżał. Zarzuty do narzekania że taka marka nie albo taka waga nie moim zdaniem można odbić krótkim " zorganizujesz własną grę to postawisz sam warunki jakie Ci pasują". Jeśli się zapisujemy na grę gdzie tak jest to godzimy się na to co podaje org i mamy się dostawać, jeśli w rozmowie przed grą coś ustalimy osobno to się tego trzymamy i pretensji nie ma. Plusem wspólnych i jednakowych kulek jest sytuacja gdy gracze doładowują ze swoich współtowarzyszy. Na larpach jest to powszechne gdy na ekipę rozdziela się amunicję przydziałową tak by zwiększyć siłę ognia automatów o kulki tych co używają tylko boczniaków lub 4-taków. W przypadku własnych kulek dobrym pomysłem są właśnie woreczki strunowe które każdy gracz we własnym zakresie przygotuje. Eliminuje to narzekanie że waga nie ta. Osobiście myślę że przy założeniu ograniczenia ilości i własnych kulek dobrym pomysłem może być sprawdzanie tego przy rejestracji przed grą. I określenie jasno że "moderator" może sprawdzić w trakcie gry jakich kto używa i brak okazania albo "oszukiwanie" będzie karane w jakiś sposób. Może się to wydawać dziwne, ale powiem że po tym co widziałem czasem może rozwiać wiele wątpliwości :)