Witam wszystkich, opiszę moje początki z ASH i pomysły na poprawę obecnego stanu rzeczy.
Wszystko zaczęło się u Ryby, byłem w tej setce niewystylizowanych i z nutą zazdrości patrzyłem na załogę barki desantowej i obsadę bunkrów powyżej. Miałem wtedy na sobie austryjaka w oliwce, paterna 58 i hełm m1. W takiej stylówce pojawiłem się na Ardenach i Bitwie o Overloon organizowanej przez Dominika. Tam to po raz pierwszy poczułem, że wszyscy wyglądają o niebo lepiej i głupio psuć im zabawę (chodź nikt nie zwrócił mi żadnej uwagi). Na Narwik przerobiłem oporządzenie, żeby bardziej przypominało II wojenne, zakupiłem mp 40 i brodiego z filmówki. Od tamtej pory ciągle coś zmieniam, żeby było lepiej - a to pojawił się mosin z mb 03, a to własciwe oporządzenie. To tyle tytułem wprowadzenia.
Dla mnie siła ASH to brak terminatorki, wyścigu zbrojeń, wiekszość gra replikami wyjętymi z pudełka... Wspaniały klimat, który tworzą gracze, ale jak to już wcześniej ktoś napisał, chyba trzeba mieć jakąś słabość do tematyki drugowojennej. Myślę, że wspólne nagranie jakiegos filmiku na najbliższej strzelance, wywiadów z graczami, porad itp to krok w dobrą stronę. Problem chyba nie tkwi w kosztach (prostej stylizacji) tylko częstotliwości naszych spotkań, a to z powodu braku graczy samonapędzająca się spirala. A szkoda bo nie pamiętam słabej imprezy ASH. Brakuje też relacji z naszych imprez, choćby z Big Bena, na pierwszej stronie WMASG-u. Myślę, że wiele osób by to zainteresowało i przyciągnęło na nasze podforum. Każdy z nas ma też jakąś cześć wyposażenia, którego już nie używa, a którą można pożyczyć. Ja w ten sposób na każdego historyka zabieram jakąś dodatkowa osobę, dzięki temu udało mi się zarazić kolejne dwie osoby.