Cortes Posted April 26 Report Share Posted April 26 Czyli rozminowanie drogi jest obowiazkowym zadaniem do wykonania. M to sens, nacierajace wojska muszą mieć drogę transportu zaopatrzenia itp. Ale czy natarcie po obu stronach drogi musi być wstrzymane do czasu jej rozminowania, czy można nacierać obok drogi? Jeśli poruszanie obok drogi jest wstrzymane, to w którym miejscu? Czy na początku pola minowego, czy może postępować razem z postępami saperów na drodze, zapewniając im oslonę? Zadaję szczegółowe pytania, żeby uniknąć nieporozumień, protestów, wstrzymywania gry i cofania oddziałów w wyniku interwencji moderatorskiej. Quote Link to post Share on other sites
Vlad Posted April 26 Author Report Share Posted April 26 3 godziny temu, Cortes napisał: Czyli rozminowanie drogi jest obowiazkowym zadaniem do wykonania. M to sens, nacierajace wojska muszą mieć drogę transportu zaopatrzenia itp. Ale czy natarcie po obu stronach drogi musi być wstrzymane do czasu jej rozminowania, czy można nacierać obok drogi? Jeśli poruszanie obok drogi jest wstrzymane, to w którym miejscu? Czy na początku pola minowego, czy może postępować razem z postępami saperów na drodze, zapewniając im oslonę? Zadaję szczegółowe pytania, żeby uniknąć nieporozumień, protestów, wstrzymywania gry i cofania oddziałów w wyniku interwencji moderatorskiej. Wrzucam fotografie przykładowego pola. Oczywiście można je obejść i zapewnić bezpieczeństwo saperowi likwidując zasadzkę. Miny mogą być na poboczu a ustawione tabliczki informują o szerokości i długości pola ( równolegle do drogi). Pole może to być też połączone z zasiekami na bokach. Na odwrocie będzie info ile min odnaleźć. Po usunięciu tabliczki położyć na ziemi lub zabrać. Quote Link to post Share on other sites
Vlad Posted April 26 Author Report Share Posted April 26 Miny talerzykowe odnajduje i zbiera saper. Musi mieć szpikulec. Dobrze by przekuł je i zebrał do odliczenia. Odciągowe: trzeba znaleźć odciąg, uważać bo to będzie delikatne, odnaleźć mechanizm elektryczny, odpiąć kabelki i ok, minę zabrać ze sobą. Mina będzie wielkości rolki po papierze toaletowym, coś jak granat. W środku kulki lub groch. Petarda w środku z tych najsłabszych. Jak granaty Cortesa. Może się znajdować w pewnej odległości od mechanizmu nawet kilka metrów. To wszystko powiem i wyjaśnię na odprawie. Zasieki po staremu. Wiadomo. 20260426_113433.mp4 Quote Link to post Share on other sites
Vlad Posted April 26 Author Report Share Posted April 26 Nie będziemy używać strobo, dymów i własnych granatów. Piro --> wiadomo zależy od pogody. Quote Link to post Share on other sites
PolishPartizan Posted April 26 Report Share Posted April 26 27 minut temu, Vlad napisał: Nie będziemy używać strobo, dymów i własnych granatów. Piro --> wiadomo zależy od pogody. A czy granaty kapiszonowe, np. produkcji @Basil lub granaty na GG/CO2 grają? Quote Link to post Share on other sites
Vlad Posted April 26 Author Report Share Posted April 26 Grantniki, granaty GG i CO 2 tak, można zabrać. Granaty kapiszonowe ? W sumie można, tylko łatwo je będzie zgubić, jak chcecie. Las ma wysoki podszyt, sporo jagodzińców, krzaków. Uwaga dotyczyła Piro. Quote Link to post Share on other sites
Blue-Tomo Posted May 1 Report Share Posted May 1 Ogłoszenie: Przypominamy, że ostateczny termin zapisów na grę mija w czwartek, 7 maja. Po tym czasie lista uczestników zostaje zamknięta, dlatego prosimy o terminowe zgłoszenia. Do tego samego dnia prosimy również o przekazanie informacji w przypadku Twojej nieobecności — pozwoli nam to lepiej zaplanować organizację wydarzenia. Dodatkowo prosimy o informację dotyczącą noclegu: czy planujesz pobyt na polu namiotowym w piątek (dzień przed grą). Jest to dla nas istotne ze względów logistycznych i organizacyjnych. Termin zapisów na nocleg do poniedziałku. Quote Link to post Share on other sites
Vlad Posted May 5 Author Report Share Posted May 5 Ogłoszenie ! Pogoda na sobotę zapowiada się bez deszczu ok 15 C i lekko pochmurno. Prosimy zabrać ze sobą manierki na wodę. Organizacja dostarczy wodę w 5 litrowych baniakach ale warto ewentualnie mieć własny zapas. Koniecznie prosimy nie spóźniać się na odprawę. Po odprawie od razu wychodzimy w teren i trzeba będzie przejść pewną odległość do punktu startu Odprawa na parkingach Niemcy 9:00 Alianci 10:00 Quote Link to post Share on other sites
Vlad Posted Wednesday at 10:43 AM Author Report Share Posted Wednesday at 10:43 AM Uwaga ! Ze względu na zagrożenie pożarowe planowana pirotechnika nie będzie użyta. Nie palimy też w lesie żadnych ognisk, papierosów, by nie zostawiać niedopałków stwarzając zagrożenie ! Quote Link to post Share on other sites
Krismor Posted Wednesday at 02:55 PM Report Share Posted Wednesday at 02:55 PM Z zaistniałą sytuacją iż Losti nie będzie w stanie mnie zgarnąć po drodze na grę i podwieźć. Czy jest ktoś kto będzie przejeżdżał w okolicy Łodzi i przygarnie Amerykańca? Transport do miejsca spotkania n.p. okolice autostrady załatwię w własnym zakresie. Oczywiście dołożę się do paliwa. Quote Link to post Share on other sites
jogus Posted Thursday at 03:52 PM Report Share Posted Thursday at 03:52 PM Niestety z przyczyn zdrowotnych odpadam. Quote Link to post Share on other sites
Vlad Posted yesterday at 10:16 AM Author Report Share Posted yesterday at 10:16 AM Po grze ! Czekamy na AAR od dowódców stron. Quote Link to post Share on other sites
Klaus8 Posted 5 hours ago Report Share Posted 5 hours ago Misję bojową rozpoczęto od przeliczenia obecnych i podzielenia dostępnych sił na dwie drużyny - Erste Gruppe i Zweite Gruppe. Już początkowe liczenie ukazało, że brakowało nam 4 żołnierzy, którzy nie dotarli na grę, o czym wcześniej nie informowali, w związku z czym ich nazwiska zostały zapisane w specjalnym notesie. Pierwsza i druga grupa stopniały o 2 żołnierzy każda. Erste Gruppe dowodzona przez Schütze Tomo. Zweite Gruppe dowodzona przez Schütze Neger. Obie grupy w sile po 8 żołnierzy. Całością sił dowodziłem osobiście do momentu przybycia i objęcia dowodzenia przez oficerów. Odpowiedzialność grup w pasie linii obrony na przedpolach Ankony: Erste Gruppe — odpowiadała za obronę drogi SS65 oraz położonych na niej punktów, dalej poprzez obronę sztabu, ochronę i ewakuację zdeponowanej tam amunicji aż po przełęcz Futa Passo. Zweite Gruppe — odpowiadała za obronę drogi SP503 oraz położonych na niej punktów, dalej poprzez obronę stacji paliw położonej przy sztabie, ochronę i ewakuację zdeponowanego tam paliwa aż po przełęcz Giogo Passo oraz położone na północny zachód od przełęczy działo przeciwlotnicze. Faza przygotowań W drodze na pozycję utworzono na szczycie wzgórza stanowisko działa przeciwlotniczego oraz zorganizowano miny przeciwpiechotne dla obu drużyn. Obie drużyny pomaszerowały drogami, za których obronę były odpowiedzialne, i założyły na nich pola minowe. Drużyny spotkały się ponownie na rozwidleniu dróg SS65 i SP503, gdzie obie zaczęły tworzyć improwizowane osłony, okopy oraz zasieki z drutu kolczastego (szara taśma, sznurek). Ustalono sektory ogniowe drużyn i linię rozgraniczenia obrony. Utworzone zostały respy dla każdej z drużyn. Żołnierze zajęli pozycje. Pierwsza faza — rozwidlenie dróg Pierwsi w okularze lornetki pojawili się piechurzy brytyjscy, maszerujący drogą SS65 w pasie odpowiedzialności Zweite Gruppe z kierunku południowego, ale wyraźnie skręcający z drogi na pobocze i wchodzący w sektor obrony Erste Gruppe. Nie otworzono do nich ognia. Po kilku minutach dostrzegłem w zaroślach przy drodze SS65 pierwszych Amerykanów. Było już oczywiste, że Brytyjczycy posuwali się pierwsi i mieli za zadanie uderzyć na Erste Gruppe, a Amerykanie na Zweite Gruppe. Drogą radiową przekazano informacje do Erste Gruppe, po czym nakazałem obserwację przeciwnika i zakazałem otwierania ognia bez rozkazu, dopóki przeciwnik nie zbliży się na minimalną odległość. Zaraz za Brytyjczykami posuwali się Amerykanie, natomiast maszerowali oni wzdłuż drogi SS65 prosto na pozycję Zweite Gruppe. Amerykański szperacz poruszał się wysunięty przed swoją grupą i został zabity jako pierwszy z odległości zaledwie 10–15 metrów. Zaskoczenie było pełne. Atak Amerykanów wyszedł minutę później z zarośli po prawej stronie naszych pozycji i z lewej strony, głęboko nas flankując. Rozpoczęła się wymiana ognia i pierwsze straty po obu stronach. Amerykanie zdobyli pozycję Erste Gruppe silnym uderzeniem z lewej flanki, ponosząc duże straty, po czym pierwsza faza rozgrywki zakończyła się. Faza druga — dwa punkty na drogach SS65 i SP503 Zweite Gruppe utworzyła pole minowe w odległości około stu metrów od punktu obrony i obsadziła je 4 żołnierzami, którzy mieli za zadanie opóźnić Amerykanów, co udało się osiągnąć. Padło kilka wystrzałów, po czym się wycofano. Atak Amerykanów na drugi punkt nie nastąpił w wyznaczonym czasie i punkt opuszczono o określonej godzinie bez walki. Pole minowe, złożone z 10 min, spełniło swoje zadanie, opóźniając Amerykanów. Trzecia faza — obrona sztabu i stacji paliw, ewakuacja amunicji i paliwa Zweite Gruppe obsadziła stację paliw i przygotowała ją do obrony. Po długim czasie Amerykanie wyprowadzili uderzenie od frontu, które zostało odparte, przy czym poniesiono na tyle duże straty, że stacji bronili już tylko dowódca drużyny i dowódca strony niemieckiej. Utrzymanie stacji paliw było możliwe dzięki wsparciu żołnierzy Erste Gruppe, którzy oczyścili rejon z nieprzyjaciela. O zaciekłości walk świadczyć mógł widok „trupów” wielu Amerykanów w odległości zaledwie kilku metrów od kanistrów z paliwem, których mieliśmy za zadanie bronić, i przy samym „budynku” stacji. Drugie natarcie Amerykanów wyszło z lewej i prawej flanki, ale również zostało wystrzelane i zatrzymane. O określonej godzinie paliwo ze stacji zostało ewakuowane, a wojsko wycofane na kolejną pozycję obronną. Faza czwarta — obrona przełęczy, inspekcja oficerów Wehrmachtu i SS z dowództwa Po przybyciu oddziału na przełęcz, a następnie na stanowisko działa przeciwlotniczego, żołnierze zostali ustawieni w szeregu, po czym złożyłem meldunek oficerowi o gotowości oddziału do inspekcji. Zarządzono przerwę, założono lazarety na tyłach obu przełęczy oraz uzupełniono amunicję. Inspekcja nastąpiła po dłuższej przerwie, przy czym zrugano jednego żołnierza i wydano „nagrody” dla wyróżniających się żołnierzy. Po godzinie grupy rozeszły się na obie przełęcze: kolejno Erste Gruppe — Futa Passo, Zweite Gruppe — Giogo Passo. Oficer SS zabrał ze sobą 4 żołnierzy i udał się w bliżej nieznanym kierunku. Ku zaskoczeniu strony niemieckiej alianci uderzyli całością sił tylko na jedną przełęcz. Erste Gruppe nie miała szans. Natychmiast wysłano Zweite Gruppe do kontrataku w celu odbicia przełęczy, czego jednak nie osiągnięto, ponosząc wysokie straty. Po niedługim czasie alianci uderzyli nie, jak się spodziewano, od południa, od strony lasu, a od zachodu, idąc pasmem wzgórz. Przygotowane pozycje obronne nie przydały się więc na nic. W niedługiej walce utracono pozycję działa przeciwlotniczego, a samo działo zostało zniszczone. Utracono całe pasmo wzgórz od przełęczy Futa Passo aż do zachodniego stoku góry wychodzącego na Giogo Passo. Droga przechodząca przez Giogo Passo stała się ziemią niczyją, mając aliantów na zachodnim, a Niemców na wschodnim stoku przełęczy. Czekając na atak aliantów, oficer dowództwa SS wydał rozkaz zebrania grupy uderzeniowej w celu zabezpieczenia drogi prowadzącej od przełęczy do Ankony. Atak poprowadziłem osobiście, dając czas — jak się okazało — oficerom na ewakuację złota. Droga została zabezpieczona. Z oddziału pozostał jeden człowiek. Widząc całe zajście, część Niemców z przełęczy wyszła ze swoim uderzeniem po zachodnim stoku przełęczy, aby wspomóc nasz atak, co jednak spełzło na niczym. Zadano duże straty, ale i poniesiono nie mniejsze od przeciwnika. W godzinach późnopopołudniowych oficer SS wydał rozkaz do ostatniego szturmu na zachodni stok przełęczy. Atak w stylu Armii Czerwonej z 1941 roku na karabin maszynowy usadowiony na wzgórzu ugasił ostatnie nadzieje na odzyskanie przełęczy. Ocalali z ataku wycofali się w kierunku Ankony. Erste Gruppe dowodzona przez Schütze Tomo: po zbudowaniu bazy przy dziale przeciwlotniczym ruszyła na przełęcz Futa Passo i od niej drogą SS65 na pierwszy punkt oporu. Po drodze saper ustawił pole minowe przy przewidywanym drugim punkcie oporu. Po dotarciu na pierwszy punkt zrobiliśmy trzy dobrze przygotowane, umocnione punkty krzyżujące ogień na drogę. Z wrogiem nie mieliśmy kontaktu ogniowego. Po tym, jak dostaliśmy rozkazy do wycofania się od dowództwa, przeszliśmy na punkt drugi, pozostawiając dobrze ufortyfikowane pozycje wrogowi. Na drugim punkcie nie mieliśmy już dobrych pozycji, a nie mieliśmy czasu na ich zbudowanie. Zostaliśmy zaatakowani przez oddział brytyjski. Podoficer Tomo przekazał dowodzenie Schütze Otto. Nasz oddział został całkowicie zniszczony. Brytyjczycy mieli zbyt dużą przewagę ogniową. Potem wycofaliśmy się około 100 metrów za utracony punkt, wzdłuż drogi SS65, gdzie był wykopany okop, w którym się ukrywaliśmy. Saper postawił wokół zasieki dla lepszej obrony. Dostaliśmy informacje o ataku wroga na stację paliw, więc połowa oddziału ruszyła z odsieczą. Stacja paliw została odbita, jednak druga połowa oddziału, broniąca drogi, została zniszczona przez wroga. Udało nam się ewakuować amunicję z szałasu i uciec na przełęcz Futa Passo. Po tym, jak skończyła się obrona sztabu i stacji paliw, wyruszyliśmy na przełęcz Futa Passo, której broniliśmy do ostatniego żołnierza, jednak wróg zaatakował nas wszystkimi swoimi siłami. Z czterema czterotaktami i tylko dwoma PM-ami nie mieliśmy szans i zostaliśmy od razu zniszczeni. Daliśmy informację do Zweite Gruppe o potrzebie wsparcia, jednak ona również została zniszczona w kontrataku. Wycofaliśmy się do działa przeciwlotniczego, gdzie nasze oddziały zostały połączone w jeden. Raport sporządzili: Unteroffizier Klaus, Schütze Tomo. Quote Link to post Share on other sites
PolishPartizan Posted 15 minutes ago Report Share Posted 15 minutes ago Sprawozdanie dowódcy brytyjskiego XIII. Korpusu, 5. Armii US Cel główny: Przejęcie kontroli nad przełęczami Il Giogo oraz Futa Dostępne siły: Połączone jednostki Wspólnoty - 1. Brytyjska Dywizja Piechoty, 8. Indyjska Dywizja Piechoty, 2. Korpus Polski - dowódca sił Wspólnoty - sierżant Arkusz Połączone jednostki amerykańskie - 85. Amerykańska Dywizja Piechoty, 1. Amerykańska Dywizja Piechoty, 2. Batalion "Rangers" - dowódca sił amerykańskich - podporucznik Wade Dodatkowo - wsparcie lokalnych partyzantów włoskich, z różnych stron politycznych, w tym komunistów - partyzanci byli rozdzieleni między oddziały sił sprzymierzonych w zależności od potrzeby, podlegali bezpośrednio pod dowództwo podoficera danego oddziału Faza I. Celem fazy pierwszej było wykonanie rozpoznania, a następnie wyparcia wroga z dróg SS 65 oraz SP 503. Po drodze należało zlikwidować wszelkie miejsca oporu wroga i oczyścić drogi z ewentualnych przeszkód, tak by były przejezdne dla wsparcia zmotoryzowanego i pancernego. Pierwszy atak na skrzyżowanie w sektorze D-3 został wyprowadzony przez pełne siły alianckie, ze względu na ryzyko rozbicia czoła natarcia. Żołnierze byli zmęczeni po trudnym dotarciu na pozycje wyjściowe. W pierwszym rzucie zostały wykorzystane siły włoskich partyzantów, którzy heroicznie przysłużyli się do wykrycia pozycji wroga, tak by można było je oflankować. Straty własne były niewielkie. Już po chwili wróg zaczął się cofać, a skrzyżowanie zostało zajęte. Sztab znajdujący się w kolumnie zmechanizowanej przesunął się na skrzyżowanie, w celu łatwiejszej koordynacji wojsk sprzymierzonych. Po zajęciu skrzyżowania oddziały amerykańskie zostały skierowane na drogę SP 503, a siły Wspólnoty poruszały się wzdłuż drogi SS 65. Opór nie był znaczący, ale w niedługim czasie zostały zauważone pierwsze pola minowe, co zostało zameldowane. Jednostki saperskie zabrały się za rozminowywanie i czyszczenie przejść dla pojazdów. Duża dynamika działań wymusiła pozostawienie sztabu i dowództwo wyruszyło na linię frontu, by lepiej zapoznać się z sytuacją. Po zweryfikowaniu działań obydwu oddziałów zostały wydane rozkazy do dalszego posuwania się na północ, w kierunku składu paliwa i amunicji. Obydwa punkty zostały zdobyte - nie obyło się bez poważnych strat własnych - wróg był silnie okopany i zamaskowany. Faza II. Po odbiciu składu amunicji dowództwo postanowiło o przeniesieniu i założeniu tam wysuniętego punktu dowodzenia. W tym samym czasie przyszła informacja o zbliżającej się wizytacji generalicji. Po wykonaniu inspekcji wydane zostały odznaczenia: - dla kaprala Lolka - sapera Royal Engineers - za odwagę podczas rozminowywania pod ogniem wroga - dla kaprala Czarnego - sanitariusza 1. Dywizji Piechoty - za odwagę podczas ratowania życia pod ogniem wroga - dla włoskiego partyzanta Lostiego - za świetną koordynację i wspieranie wojsk Wspólnoty - dla włoskiego partyzanta Sikora - za odwagę i poświęcanie życia na rzecz swoich amerykańskich przyjaciół Pozostały czas wykorzystany został na odpoczynek, wywiady dla korespondentów wojennych oraz odnowienie zapasów amunicji przed zbliżającą się ofensywą. Faza III. Ostatnia faza wielkiej ofensywy w kierunku północnych Włoch była kulminacyjnym atakiem na przełęcze Futa i Il Giogo. Do sztabu dotarła również informacja o pozycji niemieckiej artylerii przeciwpancernej, która miała zostać zniszczona. Siły sprzymierzone zaczęły od błyskawicznego ataku pełnią sił na przełęcz Futa. Kompletnie zaskoczony wróg nie miał żadnych szans. Oddziały Wspólnoty poruszały się po najkrótszej linii natarcia, przez środek pasma górskiego, ściągając na siebie uwagę i ogień. Oddziały amerykańskie z kolei posuwały się daleką flanką, by uderzyć na drugą stronę przełęczy. Wróg został szybko wyparty, a niedobitki niemieckie wycofały się z pozycji. Pozostałe siły wroga próbowały wykonać kontratak na pozycje Wspólnoty, znajdujące się na wschodnim wzniesieniu przełęczy, ale silny ogień włoskiego karabinu maszynowego kompletnie ich przygwoździł. Przełęcz została zdobyta i zabezpieczona. Po szybkim odnowieniu stanów amunicji i przybyciu posiłków dowództwo zdecydowało się na wykonanie kolejnego ataku, tym razem w kierunku pozycji artylerii p-panc. nieprzyjaciela znajdującej się na Wzgórzu 174. Utrzymanie tej pozycji otwierało również możliwość na wykonanie ofensywy na wschodnie wzgórza przełęczy Il Giogo. Oddziały Wspólnoty wyruszyły wzdłuż pasma górskiego, a oddziały amerykańskie posuwały się dalej na północ, w celu odcięcia możliwości ewakuacji sił wroga, a następnie zawinęły na wschód, by kompletnie okrążyć przeciwnika. Brawurowa szarża wojsk Wspólnoty, z pomocą niewielkiego oddziału amerykańskiego doprowadziła do szybkiego rozbicia obrony działa 88mm, a następnie wysadzenia go. W tym momencie pod panowaniem sił alianckich była praktycznie cała zachodnia i większość północnej części odcinka frontu. Pod sam koniec dnia zauważony został niemiecki kontratak, który zmierzał w kierunku sił amerykańskich. Ekspresowa decyzja o wsparciu sojuszników zza oceanu, z flanki, doprowadziła do kompletnego rozbicia sił niemieckich. Wróg próbował również wykonać kontrofensywę na naszą kontrofensywę, ale został powstrzymany. Duże straty własne podczas tej akcji wymusiły przegrupowanie się. W tym samym czasie wróg próbował jeszcze raz przełamać nasze pozycje na zachodnim wzgórzu przełęczy, atakując z wielu kierunków jednocześnie, ale szybko został rozbity. Sierżant Arkusz poderwał swoich ludzi i pomimo kończącej się amunicji, udało im się zająć przełęcz Il Giogo. W tym samym czasie dowództwo próbowało przesłuchać niemieckiego oficera SS, ale jako że podporucznik PolishPartizan nie znał niemieckiego, a oficer Borec nie znał rosyjskiego, włoskiego, francuskiego i angielskiego, to zdecydowano się odesłać go na tyły, gdzie dalej zajęli się nim oficerowie Royal Intelligence Corps. Na tym zakończyła się walka o przełęcze Futa i Il Giogo. PolishPartizan 2nd Lieutenant, Royal Artillery, British XIII Corps, 5th US Army Linia Gotów, Włochy 1944 No i tak to właśnie było :) Ogólnie muszę przyznać, że gra była naprawdę przyjemna i porządnie zrobiona, także szczere gratulacje dla Tomo i Vlada oraz całej ekipy organizacyjnej. Na ogromny plus jest to, że podobnie jak na Caen 1944 czułem się całkowicie zaopiekowany przez admino-moderację gry. Cały czas ktoś był, żeby pilnować spawnów lub wyjaśnić i upewnić nas a propos zasad/scenariusza. Element LARPowy w połowie rozgrywki, który tak naprawdę stał się fazą odpoczynkową z twistem był jak najbardziej na plus. Co prawda do przejścia w scenariuszu było raptem 400-600 metrów do tego etapu, a jednak widać było zmęczenie po wszystkich, także bardzo dobra decyzja w tym kontekście. Scenografia - skromna, ale miejscami porządnie wykonana, więc klimat był. Mechanika odrodzeń w I. fazie, która była podobna albo nawet była tym samym co miało być na B.E.L. zagrała super. Aczkolwiek wynikało to wyłącznie z faktu, że obydwa zespoły były non-stop monitorowane przez moderację gry. Niestety muszę się też przyczepić do pewnych rzeczy: kompletny brak odprawy - przykro mi, że do tego doszło i naprawdę rozumiem pośpiech wynikający z opóźnień, aczkolwiek no nie powinno tak być po prostu. Na tej grze, po naszej stronie nie było problemu ze zrozumieniem zasad, aczkolwiek i tak wszystko powinno być wytłumaczone po raz kolejny, bo tak naprawdę o tym czy wszyscy mają trup-szmaty upewniliśmy się dopiero na pozycji wyjściowej, która była ~400m od parkingu i wyniknęło to od graczy, a nie organizatora. konwój - nie wiem czy to jest jakaś zła passa, czy o co chodzi, ale to już druga gra z rzędu na której miał być konwój i ponownie nie zagrał. Upewniałem się bodajże sześć razy, zarówno u Włodka, jak i u Zawadka, jak ten konwój ma działać, gdzie mamy się go spodziewać, w jakiej formie, itp., a i tak dowiedziałem się że "było po ptakach" pomimo tego, że konwój powinien wyruszyć dopiero za 20 minut. Informację o powodzeniu konwoju dostałem od niemieckiego jeńca - sanitariusza - którego poinstruowałem o mechanice przesłuchiwania i że ma odpowiadać zgodnie z prawdą. Mówię to, żeby nie było - takie miałem informację i na ich podstawie to piszę - jeśli było inaczej, proszę o poprawienie mnie. To jest po prostu frustrujące, kiedy nie ma się jasnych informacji że coś się wydarzyło, bo nie wiedzieliśmy co mamy robić. Tu zwrócę uwagę, że Zawadek też do końca nie rozumiał mechaniki konwoju - nie wytykam palcami - zwracam uwagę, że tak było. zasady - a propos zasad chciałbym nawiązać do dwóch sytuacji - pierwsza - Włodek zadzwonił do mnie wieczorem przed grą upewniając się, że wszystko wiem. W trakcie tej rozmowy wyniknęło, że gramy w systemie medycznym kostkowym. Przyznam, że dopiero po grze zobaczyłem posta od Tomo, który informował że jednak na ten system stawiacie - dzięki bogu udało się je na szybko załatwić, aczkolwiek takie rzeczy powtarzane powinny być z pełnymi zasadami lub od początku komunikacji w sprawie zasad. To zagmatwanie i niedoczytanie doprowadziło, że w sumie nie wiem czy medycy po naszej stronie używali tego systemu - tu właśnie jest problem, że nie ma odprawy. Druga sprawa to bangi. Po grze rozwinęła się dyskusja na temat tego, czy to powinno być, czy nie - to nie jest istotne (znaczy jest, ale nie teraz). Istotne jest, że - ponownie po grze - w zasadach przeczytałem, że bangi nie grają. Najdziwniejsze, że do tych sytuacji dochodziło po obu stronach - tak więc, czy strona niemiecka też nie miała pełnej odprawy? Od razu informuję wedle tego co mówiłem na grze - będziemy pracować i myśleć jak to ogarnąć, bo całkowicie rozumiem kwestię niestrzelania do kogoś z bardzo bliskiej odległości - mam nadzieję, że uda się wypracować jakiś kompromis, który zostanie zaakceptowany przez większość/wszystkich organizatorów, jak kwestie limitów amunicji i mocy replik. admino-moderacja stojąca na środku - to chyba mówi samo-przez-sie - ja wiem, że teren był gęsty i była potrzeba monitorowania obydwu zespołów, ale stawanie na środku podczas wymiany ognia obu drużyn nie pomaga nikomu. To się tyczy również chodzenia na czole jednej drużyny, podczas gdy druga się na nią czai. miny - szkoda, że ze względu na zagrożenie pożarowe musieliśmy zrezygnować z min odciągowych, bo mogły być czymś ciekawym. Mam również nadzieję, że uda się ich kiedyś użyć. Doszły mnie jednak słuchy, że miny scenariuszowe - czyli ostatecznie kartki papieru, a nie papierowe talerzyki jak miało być - były rozstawione w błędnej ilości. Tu przekazuję informację od swoich saperów, aczkolwiek przykładowo: w jednym punkcie min było o dwie sztuki więcej niż powinno być. Ważna też jest kwestia z czego są zrobione miny - papier to chyba nie jest dobry wybór. Już na Plunderze 1945 mieliśmy problem z papierowymi talerzykami i chcemy wyciągnąć wnioski na przyszłość. Tym bardziej uważam, że kartki papieru to zły pomysł. mógłbym jeszcze przyczepić się do kwestii terenu i wyboru miejsca parkingowego - tak, zdaję sobie kompletnie sprawę, że była oferowana pomoc w przewiezieniu wózka oraz jego asortymentu na teren gry. Natomiast muszę zwrócić uwagę na to, że na teren szliśmy przez środek lasu. Graliśmy na dosyć sporym terenie i niezależnie od tego, czy byliśmy z wózkiem, czy bez, to było to po prostu męczące. Zwracam też uwagę na to dlatego, że na Festung Thorn dojście do terenu gry, a tak naprawdę pierwszego punktu też było bardzo męczące. Wiem chłopaki, że zależy Wam na tym, żeby robić milsimy i semi-milsimy, jednakże symulacja pola walki nie polega na chodzeniu. Przynajmniej tak mi się wydaje. Niemniej, chciałbym podziękować wszystkim graczom - mojej niezawodnej stronie alianckiej - graliście wybitnie i tego się trzymajmy, ciężko mi jest znaleźć więcej słów na to jak świetnie się z Wami grało - oraz stronie niemieckiej - wiem, że było Was mniej (my również mieliśmy spore straty przedbitewne), ale dawaliście popalić. Naprawdę ta gra dała mi duży fun i pomimo bycia z mojej perspektywy sztabówką, dużo się poprułem kompozytem. Dziękuję też wszystkim graczom za granie na zasadach fair-play, za bezpieczeństwo rozgrywki i przede wszystkim - za możliwość dialogu w sprawie zasad po grze :) Cieszę się, że zasady są tworzone przez graczy i z ich pomocą. Viva Italia! Quote Link to post Share on other sites
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.