Hej, była to moja pierwsza większa gra i druga ASH w ogóle i cieszę się, że pierwsze wrażenia mam bardzo pozytywne :D Jak kolega wyżej pisał, wywodzę się ze środowiska raczej typowo airsoftowego, gdzie misz-masz szpeju i brak stylizacji jest na porządku dziennym.
Przede wszystkim chciałbym podziękować za kawał dobrej imprezy. Ostatni raz tak dobrze się bawiłem na Karbali w ~2013 roku, więc poprzeczka była ustawiona wysoko.
Nocny skok jako saper z ramienia OSS razem ze spadochroniarzami okazał się być bardziej skomplikowany niż teoria by to zakładała biorąc pod uwagę, że nawet podczas lotu pojawią się komplikacje (ostrzał z flaka i wcześniejsza ewakuacja jednego z żołnierzy, który wylądował poza strefą zrzutu). Walka i nawigacja w nocy okazały się być o wiele cięższe niż mogłoby się to wydawać (tutaj chciałbym pozdrowić naszego amerykańskiego kolegę z którym przeżyło się to i owo ;> ) ale pod skrzydłami Sikora daliśmy radę. Rozbrajanie pola minowego w absolutnej ciemności też było nie lada wyzwaniem -> zupełnie nie wiedziałem co grało rolę min. Każdy kamień który spotkał się z bagnetem wywoływał atak serca, bo a nuż jednak ładunek został wykryty. Na szczęście udało się bez problemu wykonać główne zadanie i bezpieczna ścieżka dla reszty została wyznaczona ;) Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że funkcja sapera będzie tak istotna jak się okazało.
Rankiem (już jako saper 2nd Rangers) w towarzystwie swoich nieocenionych w walce kompanów (pozdrawiam Johnny'ego i Miśka) przeprowadziliśmy szturm na normandzką plażę.
Niestety pierwsza fala okazała się być masakrą ze względu na brak wystarczających osłon. Później przeprowadziliśmy desant na Pointe du Hoc, gdzie stacjonowało działo uprzykrzające naszym kolegom brytyjczykom życie. Szturm okazał się być na tyle skuteczny, że pozwolił mi na wykonanie kolejnego głównego zadania (puszczenia działa z dymem) oraz utworzył nam się wyłom w zwartej i ciężko obsadzonej niemieckiej linii obrony, który pozwolił nam na osłonięcie przygwożdżonych brytyjczyków.
Dzięki Johnny'emu oraz Miśkowi udało się opanować chaos, który pojawił się na początku ataku co umożliwiło Rangersom + 1DP i drobną pomocą UK odepchnąć na dobre siły nieprzyjaciela.
Niedługo potem otrzymaliśmy zadanie specjalne, żeby odnaleźć i sprowadzić żywego szeregowca Ryana do HQ - za Task Force Miller wielkie uznanie ;) Misja okazała się utrudniona przez brak jakichkolwiek informacji na temat aktualnego położenia jednostki do której nasz cel należał. Brakowało również mapy, która mogła pomóc w nawigacji. Na szczęście po wielu wymianach ognia i przedeptanych kilometrach udało się go odnaleźć i zaprowadzić do HQ kończąc misję sukcesem. Po wszystkim postanowiliśmy wrócić do naszej jednostki macierzystej, lecz niestety przez komunikacyjny chaos i szczątkowe wsparcie sojuszniczych sił okazało się to jeszcze trudniejsze niż odnalezienie jednego żołnierza. Ostatecznie połączyliśmy nasze siły z 82. i wspólnie dokonaliśmy ostatniego szturmu na lotnisko.
Domin, Cortes oraz pozostałe osoby, które brały udział w przygotowaniach imprezy: Odwaliliście kawał świetnej roboty. Powiedziałbym "tak trzymać!" ale niestety dowiedziałem się, że zawieszacie organizowanie :(
Chcę podziękować swoim BIA z 2nd Rangers: Johnny'emu, Miśkowi, Darowi i Lugerowi -> z wami można zdobywać wszystko :D
Podziękowania należą się również Sikorowi oraz Evanowi za wspólne zmagania w części nocnej -> bro-bonding moments zapamiętam na długo ;>
Chciałbym również pochwalić całej stronie niemieckiej za świetną obronę i dawanie nam w kość podczas całej imprezy. Wymiana ognia z Wami było nie lada wyzwaniem :D
Załączam utwór, który leciał mi w głowie przez całą imprezę:
https://www.youtube.com/watch?v=8-o1EPfo8Bk&t=3s&ab_channel=ScoreForge
Rangers Lead The Way!