Wade1051 Posted 12 hours ago Report Posted 12 hours ago (edited) Dzień dobry! Od "Guacamole", jak zwykłem żartobliwie nazywać projekt naszych kolegów z mazowieckiego ash, minęło już nieco czasu. Najwyższa więc pora, abym i ja wrzucił swoje przemyślenia. Zacznę od podsumowania zadań zespołu amerykańskiego, następnie przejdę do krótkiego opisu mojej perspektywy, kończąc uwagami. Nasze cele przedstawiały się następująco ( numeracja zgodna z kopertami które otrzymałem, a w których niniejsze zadania się znajdowały) : Rozkaz nr 1 - Wyruszyć z miejsca lądowania drogą XYZ - Zabezpieczyć lotnisko Henderson Field i jego okolice Rozkaz nr 2 - Wyruszyć do Tenaru outpost - Umocnić się w ww punkcie - Utrzymać się w ww punkcie - Po stracie punktu wycofać się na pozycję Hill 123 i przygotować tam umocnienia Rozkaz nr 3 - Zająć pozycje obronne na pozycji Hill 123 - Obronić pozycję - W przypadku utraty pozycji wycofać się na Henderson Field i przygotować je do obrony Rozkaz nr 4 - Utrzymać lotnisko Henderson Field Do otwarcia Rozkazu nr 5 nie doszło, ze względu na zakończenie gry. Mieliśmy również Rozkaz dodatkowy, związany ze zdobyciem armaty, amunicji do tejże oraz przygotowaniem działa do boju. Wisienkę na torcie stanowiło brzoskwiniowe Zadanie specjalne, nawiązujące do serialu Pacyfik. Większość zadań wykonaliśmy, choć połowicznie ( wyjątek stanowią Rozkaz nr 1, Rozkazy dodatkowe i Rozkaz specjalny). Udawało nam się bowiem osiągać wskazane pozycje, nie byliśmy jednak w stanie ich obronić. Kwestią dyskusyjną jest wynik Rozkazu nr 4, bo japończycy lotnisko zajęli, ale wszyscy zginęli. Można więc założyć, iż gdyby gra potrwała te 10 min dłużej, udałoby się nam je odbić, gdyż wciąż utrzymywali się nań żywi obrońcy, a sanitariusz był w trakcie opatrywania tych, którzy odnieśli rany. Co za tym idzie, zniwelowanie japońskiego sukcesu i wykonanie nieotwartego Rozkazu nr 5, było nie tylko realne, ale wręcz wysoce prawdopodobne. Jako dowódca, narzuciłem stronie amerykańskiej strukturę organizacyjną, zwyczajowo dzieląc nas na dwie drużyny uderzeniowe, oraz drużynę dowodzenia/wsparcia. Każda drużyna miała swojego podoficera o dużej swobodzie działania. Niestety, przez wzgląd na straty niebojowe, oraz ubytki w sprzęcie, mój plan nieco ucierpiał, ale powyższego podziału mniej więcej trzymaliśmy się do końca gry. Starałem się, jak to mam w zwyczaju, rozporządzać podległymi siłami dosyć ostrożnie, chcąc uniknąć „głupich strat”. Spodziewałem się bowiem pułapek i innych niespodzianek, pozostawionych przez „cesarskich” - wielka szkoda, że takowych nie uświadczyłem, bo Japończycy wyskakujący z krzaków i trzymanie nas w ciągłym napięciu, to doświadczenia na które jarałem się myśląc o tej grze. W każdym razie, poruszaliśmy się ostrożnie, zabezpieczaliśmy każdy skrawek terenu, w którym przyszło nam przycupnąć, a saper nieustannie miał ręce pełne roboty. Z kolei zajmując pozycje obronne zdawaliśmy sobie sprawę z możliwości dokonania na nas głębokiego okrążenia, jednak na tych etapach gry mogliśmy albo skomasować swoje siły w konkretnym punkcie, albo rozrzucić się po krzakach i improwizować. Wybrałem to pierwsze, zlecając podoficerom ewentualne korekty w pozycjach obronnych. Niestety, z armaty strzeliliśmy tylko raz - testowo. Przy próbie użycia jej w boju, ta eksplodowała, stając się niezdatną do użycia. Nie mam zamiaru bawić się w złośliwości, czy umniejszanie czyjegokolwiek sukcesu, ale w żadnym wypadku nie pozostawię bez słowa prób zesromocenia moich dzielnych chłopców. Dlatego pragnę zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, wspomniana już liczba graczy i awarie replik skutecznie ograniczyły nasze możliwości bojowe, nad czym ubolewam. Siła ognia którą dysponowaliśmy była tak żałośnie niewielka, iż dziwiłem się kilkukrotnie, jakim cudem japońskie ataki mogą się odbijać od jednej osoby uzbrojonej najczęściej w czterotakt. Po drugie, podśmiechujki z Amerykanów którzy „potrzebowali więcej czasu” też prosiłbym sobie odpuścić. Scenariusz nie zakładał, że mamy „przebiec” przez mapę, tylko zabezpieczać poszczególne punkty - wylądowaliśmy na wrogim terytorium i poruszaliśmy się zgodnie ze sztuką. Zespół US i tak miał bardzo mało przerw i czasu wolnego. Chłopaki z poświęceniem wykonywali rozkazy, kopali i biegali, większość czasu będąc „in game”. Nie mieliśmy przestrzeni na opowiadanie sobie bajek, jedzenie, czy oglądanie zdjęć dziewcząt podczas warty w okopach. Nie wspominając już o tym, iż zadania tak czy inaczej zakładały w najlepszym wypadku odwrót z poszczególnych punktów. Co się tyczy uwag, o których wspominałem (wszystko już z orgami przegadałem, ale wrzucę tutaj, by zachowało się dla potomnych) to mam jedynie pięć : 1) Na przyszłość sugeruję zaznaczenie kolejności otwierania kopert z rozkazami, albo określenie w inny sposób, kiedy mamy wydobywać ich zawartość, jeśli nie wynika to z treści poprzedniego lub któregokolwiek zadania. 2) Przydałoby się więcej drogowskazów oraz innych (najlepiej oświetlonych) punktów orientacyjnych, dzięki którym gracze łatwiej mogliby określić gdzie są, oraz jak dotrzeć do konkretnych punktów. Zwłaszcza w nocy. 3) Prosiłbym o zmodyfikowanie zasad dotyczących tracerów na replikach - pistolet z lufą prawie jak w M1 Carbine i dwa razy takim magazynkiem nie powinien być wytrychem do grania bez markera wystrzału. 4) Bardzo bym chciał, aby na kolejnych grach nocnych, obowiązywały jakieś zasady przemieszczania się na respa. Fajnie jest robić szerokie okrążenia i flankować przeciwnika, ale skoro się na coś takiego decydujecie, to na respa wracajcie drogą, którą przyszliście. Uważam za bardzo niemiłe nieporozumienie, aby na grze nocnej, na której dosyć istotną rolę spełnia tzw "mgła wojny", osoby, które takiego flankowania dokonały, drogę powrotną na respa wytyczyły przez pozycje obronne nieprzyjaciela, nieśpiesznie spacerując sobie obok nich z czerwoną lampką ( albo i bez, bo taka sytuacja też miała miejsce) i szukały przejścia między zasiekami. Zaobserwowałem trzy przypadki takiego zachowania, czwartego nie jestem pewien. 5) Na grach które zaczynają się przed zachodem słońca, prosiłbym jednak o wyraźny i jednoznaczny znak-sygnał od orgów, wzywający do założenia i/lub uruchomienia tracerów. Odniosłem wrażenie że po obydwu stronach zdarzyły się przypadki zapominalskich. Dodam też prośbę, o pochylenie się nad sprawą bangów i walki wręcz - pytałem o to na odprawie i wiem, iż nieco ustaliliśmy, ale ostatecznie chyba nie do wszystkich info dotarło. Kultura gry była raczej nieustannie na wysokim poziomie, kwasów było niewiele, a zachowanie graczy wzorowe. Choć muszę przyznać, że faktycznie : W dniu 12.08.2026 o 17:28, Guzol1 napisał: doszło do wymiany ognia z bliskiej odległości, tylko tym razem z japońskim RKM (również na odległość ok. 5 kroków) oraz naszym dowódcą Była to druga sytuacja na grze, gdy otrzymałem dosyć długą serię z relatywnie bliskiej odległości. Całe szczęście, żadna z nich nie skończyła się uszczerbkiem na zdrowiu. Apeluję jednak o rozwagę. Mi też zdarza się puścić nieco więcej kulek w stronę przeciwnika, ale róbmy to świadomie i w granicach rozsądku ;). Samą grę oceniam 7.5/10 ( byłoby 8.5, ale 1 punkt odejmuję za bycie grą nocną, za którymi po prostu nie przepadam, sorki byki :p). Chłopaki się mocno zaangażowali, czułem, że w „Guacamole” jest włożone mnóstwo serducha, a przygotowana przez orgów i Brazyla scenografia, biła na głowę to, co niejednokrotnie widzieliśmy na większych, bardziej rozdmuchanych strzelankach ash. Był samolot na lotnisku, był szperacz, były radia, był japoński obóz i była armata. I te elementy naprawdę robiły robotę! Cieszy także kontynuowanie organizacji gier na Pacyfiku - może temat wreszcie się rozkręci. Na zakończenie, bardzo dziękuję przede wszystkim Karolowi, który grę zorganizował, Hansowi który mu przy tym pomagał, Brazylowi, który również chłopakom asystował i skonstruował także nasze amerykańskie radia, zespołowi amerykańskiemu, który mimo przeciwności losu dzielnie stawał do boju i wykonywał nawet najtrudniejsze moje rozkazy, a także drużynie japońskiej, której serdecznie gratuluję odniesionych sukcesów! Dziękuję też naszej dzielnej Pani fotograf :). Dziękuję za wypowiedź i do następnego, Darek "Johny Wade". Edited 12 hours ago by Wade1051 Większy rozmiar tekstu jest jednak czytelniejszy ;). Quote
Lolek2102 Posted 1 hour ago Author Report Posted 1 hour ago @Basil @Wade1051 Dziękujemy za Wasze AAR i uwagi, @Guzol1 również dziękujemy za feedback. Jakieś wnioski zostały już wyciągnięte, część kwestii, takich jak np. bangi są jeszcze moim zdaniem do obgadania w całej społeczności. Wszystkich organizatorów, którzy planują gry nocne w najbliższym czasie, zachęcam do pochylenia się nad spostrzeżeniami chłopaków. Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś przemyślenia na temat gry, to proszę o komentarz, nigdy nie jest na to za późno, a jest to dla organizatora ogromna pomoc przy kolejnych projektach 😉 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.