Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
dx

Noc w puszczy - kontakt ze zwierzętami

Recommended Posts

Co do zwierzaków w miastach to w tójmieście nie w lesie tylko w samym mieście w parkach wałęsają się dziki i to dość powszechne zjawisko.

W miejscach w których strzelamy w nocy faktycznie roi się od zwierzaków. Ostatnio np dwóch kolesi ( ;) ) wlazło między stado dzików w zasadzie się wczołgali :D , a koło mnie i dwóch kumpli krecił się lis ewidentnie miał ochote nas "upolować" zataczał coraz "ciaśniejsze" kręgi az w końcu przeszedł koło kumpla spiącego sobie pół metra odemnie w zasadzie mogłem lisa zdzielić lufą od swojej M-14 ale spokojnie przeszedł i polazł w końcu gdzieś w las.

 

Teraz co w sytuacji gdyby był wściekły i miał złą noc ? Mógł spokojnie ugryźć na próbę ;) To samo dziki jeżlei byłyby wśród nich młode takie 1-2 miesięczne to nie wiem czy udało by się wspomnianym kumplom wyczołgać spokojnie z ich towarzystwa ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwa lata temu na Helu wracjąc z "cypla" pod wieczór na terenie byłej jednostki natknĄłem się na dzika - prawdę mówiąc pierwszy raz widziałem tak wielkiego - przez moment staliśmy i patrzyliśmy na siebie w odległości ok. 10m (ja już szukałem wzrokiem dobrego drzewa na odwrót, czego on szukał nie wiem ;-) )po czym dzik się wycofał na totalnym "luzie".

 

W mojej okolicy jest pełno zwierzyny - wieczorami szczególnie w okolicach obwodnicy i strefy ekonomicznej (jeżdżę tam praktycznie codziennie samochodem) bardzo często natykam się na zające i coraz częściej na lisy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koledzy troche zeszliscie z tematu!! 8-)

 

Ja osobiscie proponuje wczesniej wymienione środki chemiczne typu dyzadoranty i odswierzacze powietrza. Sa skuteczne o odstraszaja zwierzeta typu dzik, lis, jenot, borsuk i płowizne. Wiem to gdyz poluje i po kilku wypadach gdzie ciuchy byly popryskane zwierzeta ktore zwietrzyly nasz zapach poprostu wialy a dziki nie atakuja jezeli nie maja mlodych lub nie sa ranne lub chore. Innym dobrym sposobem jest poprostu wziecie jakiegos metalowego wiadra po farbie (czesto przy impregnatach drzewa) zrobis dziury przy podstawie i mozna je wieszac np na kolku na wys.ok. 1,3-1,7m i w srodku podpalic liscie lub trawe ale tak zeby sie tlila przez co bedzie duzo dymu ktorego sie obawiaja przez co zmieniaja swoj kierunek wedrowki. Jak juz zostalo na pocztku napisane przez sierżanta nalezy takze szczelnie zamykaz zywnosc jak rowniez resztki zakopywac. A jak to wam sie nie podoba to na www.sklep-oikos.net.pl znajdziecie rozne srodki chemiczne do wabienia jak rowniez odstraszania zwierzyny dzikiej. Drogi interes ale posmarowanie obozowiska FRANCESOLEM zapewni omijanie zwierzat nawet na miesiac to smaruje sie jakies paliki wbite w ziemie nie wolna samarowac roslin i rozlewac na glebe lub pogadac z kims kto pracuje w pieczarkarni maja tam srodki do odkazania to dziala nawet do pol roku ;-) ;-)

 

A co do liczebnosci drapieznikow (lis jenot borsuk wilk) wina nalezy obarczac zarzady PZŁ i brak zainteresowania skorami lisow i wyzej wymienionych zwierzat. Np w mojej okolicy tj zielona gora lisy sa w kilku kolach strzelane w duzych ilosciach przez co mozna zaryzykowac introdukcje zwierzyny drobnej. Np w finlandi maja zaledwie 200 wilkow i rocznie odstrzeliwuja ok 10 a u nas jest ok 700 i zadnego sie nie odstrzeli brak selekcji przez co wilk robi sie agresymny w stosunku do otoczenia ludzkiego i zagryza psy i bydlo a spowodowane jest to zbyt duza liczebnoscia na obszarze na jakim wystepuje. Rada jest jedna trzeba w jakis sposob zachecic mysliwych do odstrzalu w wiekszej skali drapieznikow np u nas jest obecnie wiecej jenotow (tzw. smierdzieli) jak lisow. Dobra jak ktos chce pogadac na temat floty i fauny niech zalozy inny temat

Share this post


Link to post
Share on other sites

A wiesz ilu jest bezdomnych, bandytów itd ?? To tez jest wynik przerostu liczebnego nad danymi terenami, zapleczem mieszkaniowo-bytowym i brakiem miejsca pracy... ja tam byłbym za odstrzeleniem tych wszystkich... Kurde jak mnie to wkurza kiedyś ludzi nie było i zwierzeta potrafiły same się "regulować" teraz my wszystko regulujemy i niestety dupa z tego. Może zostawmy te zwierzaki w spokoju ??

 

To samo tyczy się wszdelkim "metod" spędzenia spokojnie w lesie nocy. Kurde wchodzisz na teren zwierząt i będziesz smarował jakimiś świństwami lasy, palił ogień, wypalał napalmem tylko po to żeby w nocy jakiś komar nie ugryzł w dupę ??? Ludzi zrozumcie wchodząc do lasu to Wy musicie się dostosować a nie dostosowywać otoczenie do siebie !!!!!! jezeli nie potrafisz się zachowac w przypadku kontaktu ze zwierzakiem to won z lasu i nie pchaj się tam więcej. Zwłaszcza w nocy. Zwierzeta które z zasady sa dziennymi zwierzętami przeniosły aktywnośc na noc bo w nocy maja względnie większy spokój niż w dzień we własnym srodowisku jakim jest dla nich las. Teraz jeszcze w nocy trzeba się tam pchać z ogniem, dezodorantami, straszakami, wabikami, radiem, telewizją, sexem i moż ejeszcze panem Giertychem ??

 

LUDZIE DAJCIE SPOKÓJ ZWIERZĘTOM !!!!!!! Albo nauczcie się być w lesie tak żeby im nie szkodzić albo wcale tam nie "bądźcie" !!!!

 

Jasne wystrzelać połowe z zawrotnej liczby 700 wilków kóre u nas są ... :wink: Jak słyszę takie podejście to sam mam ochotę odstrzelić.... :wink:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm, to ja powiem z nieco innej beczki, bo nie o Polskich lasach, tylko np. lasach Ukrainy i Rumunii ;)

 

Generalnie dzikie zwierzęta starają się unikać człowieka. Najłatwiej jest się przed nimi schronić.. nie chroniąc się przed nimi. Piszę to w sensie, że np. idąc robimy nieco hałasu. Starając się stąpać stosunkowo głośno zawiadomimy o sobie dzikie zwierzęta, które uciekną nam z drogi.

 

Mi osobiście nigdy nie zdarzyło się spotkać z niedźwiedziem, ale mój znajomy miał taką okazję na Ukrainie. Generalnie wyszedł z lasu na polankę na której był sobie misio. Gość stanął jak wryty. Niedźwiedź również był raczej zaskoczony.. stanął, popatrzył, odwrócił się i pobiegł w przeciwnym kierunku.

 

Jeśli o noce chodzi - nigdy się dodatkowo nie zabezpieczałem poza tym, że nie zostawiałem jakichkolwiek śladów po jedzeniu przed namiotem. Całe jedzenie w środku, zawinięte tak aby nie rozchodził się jego zapach.

 

Żmije i inne pełzacze - do namiotu mi się nie wślizgnie ;) Jak spałem pod gołym niebem to o żmijach nie myślałem i ciągle żyję.

Żmija generalnie ucieka przed człowiekiem, pierwsza rzadko atakuje. Musi się poczuć zagrożona. Należy jednak pamiętać, że żmija po przebudzeniu jest bardziej ospała i wtedy łatwiej atakuje.

Rzecz kolejna - jeżeli żmija już ukąsi NIGDY nie nacinamy rany, NIGDY nie wysysamy rany, a także NIGDY, a przynajmniej jeżeli tego nie potrafimy i nie jesteśmy do tego zmuszeniu, nie zakładamy opaski uciskowej.

W miarę możliwości jak najmniej ruchu.

 

Co do wilków - nie strzelamy do nich ;) Ostatnio z wilkami robi się pewien problem, ponieważ robi się ich coraz więcej, mimo, że nie jest to wciąż duża liczba. Jednak wilki w tej chwili nie mają w zasadzie naturalnego wroga i mogą robić co chcą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jednak wilki w tej chwili nie mają w zasadzie naturalnego wroga i mogą robić co chcą.

W zasadzie kiedyś raczej też nie miały (oczywiście pomijając człowieka, który do naturalnych nie należy).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jednak bez pomocy ekologów ich wrogiem były choroby etc. Natura zawsze o wszystkim pomyśli. Nie można się z czymś za bardzo cackać (broń Boże nie mówię tu o żadnym odstrzale), bo wtedy łatwo zniszczyć naturalną równowagę. Niestety odkąd człowiek zaczął się we wszystko mieszać, to o równowadze można zapomnieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlatego drodzy koledzy prowadzi sie tak zwane odstrzały selekcyjne. Usuwajac chore słabe skarlowaciale itp sztuki przez co zostaja tylko mocne i zdrowe godne bytu w naszym otoczeniu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dlatego drodzy koledzy prowadzi sie tak zwane odstrzały selekcyjne. Usuwajac chore słabe skarlowaciale itp sztuki przez co zostaja tylko mocne i zdrowe godne bytu w naszym otoczeniu

 

:wink: normalnie nie mam już siły..... Pokaż mi kto strzela na polowaniach do "słabych, chorych itp egzemplarzy :wink:

 

Nie cytuj mi tu propagandowych haseł z podręczników dla początkujących myśliwych i uczących kontaktów z ekologami... :wink:

Share this post


Link to post
Share on other sites
i zdrowe godne bytu w naszym otoczeniu

Człowieku, podobne teorie wygłaszał Hitler i wszystkich niepełnosprawnych wysyłał na tamten świat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może tak pogadamy na ten temat w lesie ????

I to w dodatku w czasie rykowiska jeleni ??? Wlazłem kiedyś na polanę gdzie byki walczyły ze sobą . Jak mnie wyczuły , to miałem ciepło.Spieprzałem , aż gwizdało , a do strachliwych nie należę.:)

 

Wniosek prosty - bądźmy uważni , to nic się stać nie powinno. i tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem cały wątek i muszę coś od siebie dodać...

Przede wszystkim jeśli ktoś chce, by podać mu sposoby unikniecia kontaktu ze zwierzętami i od razu prosi, by o najskuteczniejszych nie pisać, to czego się spodziewa? Otóż wybór miejsca jest najważniejszy i powie to każdy leśniczy!!! Jeśłi ktoś nocuje z dala od wodopoju i tras przemarszu zwierząt, oraz unika mateczników to może spać spokojnie. Jeśłi w lesie panuje wścieklizna, to lesnicy ogłaszają to. Zwierzęta (większość) aktywne są przed i krótko po zmroku i świcie.

 

Druga sprawa - zwierzęta naprawdę się nas boją. Jeśłi śpimy w miejscach, gdzie ruch turystów jest spory i zwierzęta mogą przyzwyczaić się do obecności ludzi i dokarmiania przez nich, to dobrym sposobem jest umieszczanie jedzenia w workach zawieszonychna drzewach kilkadziesiąt metrów od naszego legowiska.

 

Trzecia sprawa - ogień moze i odstraszy zwierzęta, ale przyciagnie ludzi (leśników, straż pożarną i leśną, "łobuzów" lub miejscowych, którzy lubią czasem komuś wtłuc dla zabawy). Odradzam ogień!!!

 

Czwarta sprawa - spanie na drzewie wcale nie jest bezpieczne. Można w trakcie snu spaść z drzewa, jeśłi się przywiążemy i spadniemy, równiez mozemy sobie zrobić krzywdę. No i oczywiście nie będzie to wygodne.

 

Piąta sprawa - survival militarny z palisadą, zeribą? Chyba ktoś nie wie czym jest survival militarny. Chyba, zę to ja nie zrozumiałem treści posta, jeśłi tak to przepraszam.

 

Szósta sprawa - przed dzikami uciakać powinno się zygzakami, a nie na drzewo. Jeśłi nie uda nam się wskoczyć za pierwszym razem, to mozemy nie mieć już drugiej szansy. ciakając zygzakami, zwierze się męczy lub zniechęca kilkoma niepowodzeniami. Na prostej drodze, nie bedziemy szybsi od zwierząt.

 

 

Zwierzęta atakują tylko, gdy czują się zagrożone. JEśli widzimy podejrzanego typa na naszej drodze, to przechodzimy na drugą stronę ulicy i staramy się go nie prowokować, zwracając na niego uwagę. Tak samo robią zwierzęta, uciekną i będą się od nas trzymały z daleka. Zaatakowanie kogoś z nagonki, wcale nie jest dobrym przykładem, w dyskusji, gdzie rozważamy temat bytowania w terenie. Co innego tyraliera ludzi, strzały i ogólny hałas, a co innego kilka osób chcących ukryć swoja obecność w lesie. To jest dobry przykład bedący potwierdzeniem, ze zwierzęta czując zagrożenie, atakują. :D

 

Sam wiele razy spałem w lesie, nawet po kilka dni i nie miałem problemów ze zwierzętami. Kiedy zna się ich zwyczaje nie ma problemu. Najlepiej pogadać z leśniczym, poczytać ksiązki o tematyce przyrodniczej (traperskiej), a nie militarne. Kilka lat temu na obozie przyszły do nas lisy,, bo w ziemiance mieliśmy sporo mięsa na kolejny obiad. Zainteresowały się tylko magazynem, a widok ludzi je płoszył. Przez telefon leśniczy wyjaśnił nam, ze najlepszy sposób, to strzelać do nich z wiatrówki, ze sporej odległości. Kiedy się je troszkę posiniaczy, to już nie przyjdą.

 

Moim zdaniem największym zagrożeniem są ludzie i dzikie lub spuszczane z łańcucha psy wałęsające się w lasach w pobliżu wsi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Coś dodam od siebie, na temat misiów, ukrainy i jedzenia. Otóź w przypadku chodzenia po ukraińskich bieszczadach, NIE WOLNO trzymać jakiegokolwiek jedzenia w namiocie, choćby nie wiem jak szczelnie je zapakowano. Najlepiej przerzucić linę przez wysoką gałąź. i wciągnąć źarcie na drzewo. Inaczej moźe wam wkraść sięc oś do łóżka, i to bynajmniej nie będzie ponętna brunetka (choć o tym amym kolorze włosów ;)

O ile zwierzyna nie jest z młodym, lub nie jest głodna (to dotyczy wilków) albo zestresowana czymść (nagonką/wścieklizną) to raczej uknie zanim ją wogóle zobaczycie (oczywiście tropicieli i obieźyświatów celowo tropiących zwierzynę pomijam tutaj)

 

PS: przepraszam za błędy, ale po raz pierwszy od paru miesięcy piszę z normalnej klawiatury z dużym skokiem klawiszy, a do tego z windowsa (i mam duuże problemy z przerzuceniem się z laptopa/mac'a)

Edited by leander

Share this post


Link to post
Share on other sites

Popieram poprzednika choć w moim przypadku nie było aż tak dramatycznie.

To samo miałem na tarpanisku na mazurach. obudziła mnie końska morda w namiocie (a to nie były wakacje z Romkiem G)

 

Co do dzików.

Warto zwrócić uwage na to żeby trzymać sie z dala od miejsc gdzoe leśnicy je dokarmiają.

W takich miejscach zwierzaki są niemal rozbrajająco bezczelne.

Przykład z obozu harcerskiego kiedy stałem na warcie a dzik przedefilował sobe spokojnie koło naszego szlabanu. Jakieś 2 metry ode mnie popatrzył popatzrył i poszedł. Ja nic on nic pełny luzik

 

Jeszcze jedno jeśli istnieje jakieś zagrożenie to tylko pierwszej nocy na danym miejscu. Potem naprawde kawał lasu zaczyna pachnieć człowiekiem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

I ja zgadzam sie z kolega harcerzem(ja tez nim jestem :) )

Wilki, niedżwiedzie, jelenie maja doskonały wech. Nawet z 2 km potrafia wyczuc człowieka!!!! w 95% zanim zobaczymy zwierze ono pierwsze nas wyczuje i ucieknie. (na szczescie).

Zwierzat mozna uniknac ale na to sklada sie masa czynników.

wiele z nich zostało juz opisane nawet po kilka razy na tym forum.

Wiec nie bede tego powtarzał Ale jedno jest pewne. W zaleznosci od tego jakie miejsce wybierzemy mozemy albo uciekac albo wyspac sie jak zadko kiedy :)

 

 

moja rada. Zbierzce do kupy wszystkie info z tego forum i zastanówcie sie ludzie co trzeba zrobic zeby byc jak najbezpieczniejszym dla siebie i innych.

 

Jedno jest pewne-nigdy w obcym srodowisku naturalnym (zwierzat szczegulnie) nie mozna byc bezpiecznym w 100% !!!

 

 

 

Podtrzyk

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pochodze z regionu gdzie sporo jest przeroznych zwierzatek jak i lasow, konkretnie z Warmii i Mazur.

 

Widze ze rymnelo sie ale przypadkowo. Na co drugiej akcji spotykamy jakies zwierzatko. A to sobie idziemy po ciezkim treningu kiedy pol metra przed nami na gruncie wylozonym wielkimi betonowymi plytami z wystajacymi kepkami trawy miedzy nimi ucieka krolik. Albo tez szarzujemy tyraliera przez wysoko porosnieta lake kiedy to 3 metry przed nami pojawia sie lepek sarenki ktora nie zastanawiajac sie leci w dluga.

 

Oczywscie w lasach znajduja sie tez wieksze zwierzaczki. Najgorsze sa najwyrazniej oswojone dziki ktore w zgrabnej kolumnie podchodza na 10 metrow od miejsca rozgrywki i beszczelnie sie patrza. Zdarza sie tez ze przychodza z mlodymi i sobie okrazaja budynek zachowujac kilka metrow odstepu. Seria z AEGa wystarczy zeby je przepedzic. W powietrze i bez kulek, jako ze jeszcze nie znalazl sie nikt na tyle odwazny zeby sprobowac z kulkami.

 

Wiekszosc zwierzat boi sie czlowieka ale jednoczesnie chetnie by sobie cos zjadla. I nie pisze tutaj o czlowieku jako posilku - jesli zwierzaczki poczuja jedzenie beda dzialaly dwa sprzeczne bodzce - zapach jedzenia i strach przed czlowiekiem. Im bardziej oswojone zwierze tym mniejszy strach przed czlowiekiem - dzieki wielkiej ingerencji czlowieka i wyrzucaniu jedzenia na smietniki i latwo dostepne dla zwierzat miejsca nauczyly sie one ze czesto zapach czlowieka znaczy jedzenie, ale rowniez ze czlowiek nie pobiegnie za takim dzikiem z piana w gebie, nie rzuci sie, nie zagryzie i nie zje takiego lisa, dzika czy innego buszujacego w smietniku tylko co najwyzej pokrzyczy i rzuci butelka po winie.

 

Zadne zwierze w Polsce nie pojdzie do obozowiska z celem zamordowania przebywajacych wen ludzi. Zwierzeta to nie ludzie. Tak jak napisalem bedzie chcialo conajwyzej sie najesc. Jesli jedzenie bedzie schowane blisko obozowiska to wiekszosc zwierzat i tak nie podejdzie. A jesli z dala to nie musimy sie bac, zaden niedzwiadek nie przyjezie tylko po to zeby wyrwac serce i schrupac galki oczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak ktoś chce naprawdę odstraszyć zwierzęta to niech kupi sobie ultradźwiękowy odstraszacz na psy. Ja mam taki ale to tylko przez moją wakacyjną prace. Ale jak niema takiej potrzeby to wystarczy odpowiedzialne zachowanie się (czytaj. jedzenie w woreczki, ubrania i buty na zewnątrz). Wracając do odstraszacza to wywołuje u zwierząt najpierw uczucie dyskomfortu a potem bólu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dziczyznę u nas trudno spotkać, nawet jak się starasz,

 

Hmm dziwne chyba jeszcze nie było imprezy na której byliśmy z ekipa gdzie za dnia nie lweźlibysmy pod "koła" jakiejś zgrai saren/jeleni/kozłów czy innych takich. W nocy skolei nie pamiętam kiedy poprostu przeszedłem nie natknąwszy się na patrolu na lisy czy stadka większe lub mniejsze dzików.

 

Tyle że tego typu spotkania w 95%nie są groźne. z reguły każdy idzie w swoją drogę i zajmuje się swoim interesem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od szesnastu lat mój dom stoi na granicy na Chojnowskiego Parku narodowego, gdzieś jedną trzecią życia przesiedziałem w lesie, a dzikie zwierze widziałem tylko cztery razy, w tym trzy razy była to sarna która uciekała gdzie pieprz rośnie, a raz był to dzik, który popatrzył się na mnie i moich kumpli, a potem też sobie poszedł.

 

Tak więc, IMO masz jakiś promil szansy na dzień że coś spotkasz, a kolejny promil na to że cie zaatakuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To do kitu ten Park. My z Thorem mieszkamy w Trójmieście, dziki to wyłażą na drogi, nie mówiąc o samicach z warchlakami spotykanymi nagminnie w lesie... Na ostanim treningu natknęliśmy się na stado saren czy innych takich ;) - 3 samice i 2 samce. Podeszły na 20m zanim nas zobaczyły...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...