REMOV
Użytkownik-
Content Count
1,510 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by REMOV
-
Hmm... jestem teraz nieco zajęty, więc będzie bardzo krótko. Desygnata wojskowa programu OICW (granatnika-karabinka) obecnie to XM29 (całość) oraz XM8 - czyli podwieszany karabinek na bazie G36. Przy czym nie traktuj obecnego wyglądu jako wiążącego, bowiem w tej kwestii może się jeszcze sporo zmienić. Sam kształt będzie raczej podobny - 20mm granatnik w układzie bezkolbowym (bardzo podobny do strzelby H&K CAWS, jest to niejako jej rozwinięcie) oraz podczepiony pod niego 5,56mm karabinek automatyczny w układzie klasycznym. Może inaczej, bo zdaje się większość ludzi nie rozumie sens
-
Pozwolisz zatem, że się trochę powymądrzam i podywaguję radośnie? Jedźmy po kolei. Subkarabinek nazywa się AK47 Beta Specnaz. Te AK47 jest o tyle istotne, że sugeruje rodzaj używanej do modelu bazowego amunicji - w tym przypadku pośredniej 7,62 x 39mm. To jest pierwsza niepokojąca informacja, ponieważ historia powstania krótkiej, subkarabinkowej wersji Kałasznikowa zaczyna się w roku 1974 z chwilą wprowadzenia do uzbrojenia nowego naboju pośredniego, czyli 5,45 x 39mm i karabinka AK-74. Minęło pięć lat i w 1979 roku pojawił się model AKS-74U (określany czasami jako AKR, albo z pominięciem
-
To znaczy? Bo nie do końca rozumiem o co Ci chodzi. Nadal nie widzę zastosowania tego co opisujesz. AFAIK nie ma zastosowania wojskowego dla czegoś o takiej czułości. A tutaj się zgadzam, tyle tylko że ostry nabój to niezbyt czuła konstrukcja. Iglica jednak działa z całkiem sporą siłą. A tutaj się zgadzam, raczej nie zajmuję się m.w. Nie bardzo. Proch bezdymny (tzw. koloidalny), a o nim mowa to nie sensu stricte materiał wybuchowy, a miotający. Cały zresztą sens działania broni palnej zresztą polega na tym, aby ten materiał nie detonował (jak to ma miejsce w przypadku klasycznych m.
-
Mogę wątpić? Po co Ci materiał o takiej czułości? W zastosowaniach wojskowych nie ma żadnego zastosowania. Tak na logikę. Ekhm... nabój do broni małokalibrowej najczęściej składa się z pocisku, łuski z ładunkiem miotającym oraz spłonki zapalającej. Ta ostatnia to cienkościenna miseczka mosiężna (cynkowana, albo niklowana), pomalowanej lakierem i wypełnionej inicjującym materiałem wybuchowym (tzw. masa spłonkowa). To wszystko zaprasowuje się w w miseczce razem z pokrywką (jakaś folia, bodaj cynkowa) i jeszcze raz maluje lakierem. W pociskach do karabinów czy pistoletów nie stosuje się mater
-
W pociskach do broni małokalibrowej? To raczej nie ma. W sumie mogło chodzić Ci o nabój, to w takim razie owszem są, nazywamy je spłonkami :wink: Nie sądzę, aby to było możliwe, nawet w przypadku amunicji większych kalibrów. Nacisk muchy jest znacząco mniejszy niż opór powietrza.
-
Odwołując się do źródeł (czyli Kochańskiego i WATowskiej Encyklopedii współczesnej broni palnej) to proces produkcji karabinka AKM w PRL, jak i w ZSRR był mniej więcej taki sam. Jakościowo polskie wersje są wykonane znaczenie lepiej. Co się zaś tyczy zmian w stosunku do karabinka AK to były następujące: uproszczenie kształtów geometrycznych i technologii wytwarzania niektórych części: komorę zamkową, pokrywę komory zamkowej i magazynka - zastosowano metodę tłoczenia nie skrawania (obróbki wiórowej). Do mechanizmu spustowego wprowadzono element opóźniający ruch kurka do przodu, dzieki czemu u
-
Pewnie tak. A karabinek AK powstałby bez skałkówki? :P A my dyskutujemy o praktycznym obyciu? Bo IMO to ani słowa o tym nie napisałeś. O tym, jak bardzo chcesz też możemy sobie porozmawiać. A ten dział, do którego teraz piszesz poświęcony jest... (źle przeczytałem wyjaśnienie pod nazwą"Ogólne" czy jak)? Mam wrażenie, że połowa tego listu to nie jest na temat. I ma coś tłumaczyć, tylko nie do końca rozumiem co.
-
Nieco wyżej. "Gdyby M14 byl udana konstrukcja amerykanie na szybko nie adoptowaliby AR-10 na M16 jako karabinu szturmowego." A przynajmniej ja to tak zrozumiałem. Jeśli opacznie to bardzo przepraszam :wink: Nota bene to zdanie jest tak ścisłe jak stwierdzenie, że karabinek AK rozwinął się z, powiedzmy, karabinu Dreysego. Bez przesady, tak normalnie to by się mi pisać (a nie przepisywać, bo jedyną książką z której mógłbym to zrobić jest "The Black Rifle. M16 Retrospective", Ezella i Stevensa), ale akurat niezależnie od tego forum też na tym zagadnieniem siedzę. No, może w nieco szerszym asp
-
Jeśli o mnie chodzi to wszystkie wspólczesne rkmy, czyli zwyczajne karabinki zaopatrzone w cięższą lufę i dwójnóg uważam za poroniony pomysł. Zresztą nie tylko ja, bowiem od takiej broni się odchodzi i do łask wraca znowu ukm strzelający amunicją karabinową, aby nie było wątpliwości. Jedyne co się może ostanie to taki uniwersalny karabinek maszynowy jak Ameli, FN Minimi czy Ultimax. Jeśli już porównujesz, to niech kryterium porównawcze będzie miało ręce i nogi. Wybierz sobie zatem karabinek z końca lat 70, a nie z początku 50. Weź M16A2 albo coś w tym guście i dopiero wówczas możemy polemi
-
Powodem było przyzwyczajenie. M14 to był zmodyfikowany M1 Garand, prosta konstrukcja rodem z lat 30, taka, którą łatwo było zrozumieć, jak działa. Ar-15 to było dziwactwo, z kompletnie niezrozumiałymi nawet dla starego żołnierza wnętrznościami i z wyglądu nieco odstraszająca. Poza tym - na samym początku to z tym karabinkiem było sporo problemów z różnych - opisanych wyżej - powodów. Oni eksperymentowali z tak wieloma przezabawnymi konstrukcjami - SALVO, SPIW, SBB - z stożkowym przewodem lufy, DCR, LMR, wszelkiego rodzaju odmiany amunicji - duplex, triplex etc. Z tym nowym karabinem to si
-
Cholera, coś samo mnie wylogowało, gdy męczyłem ten list powyżej. W każdym razie przyznaję się do jego autorstwa, jakby ktoś pytał (czy chciał wykorzystać fragmenty, albo o coś zapytać). No i chciał znowu za coś opieprzyć czy zasugerować zmianę stylu pisania. Źródeł nie podam, bo i nie mam ochoty i nie pamiętam - sporo pisałem z głowy, daty sprawdziłem gdzieś na Sieci i z tego miejsca pochodzi większość materiałów. A po zamknięciu stron zapomniałem gdzie były, w każdym razie elementarna umiejętność obsługi Google'a powinna tam doprowadzić :)
-
Całkiem normalnie i po polsku - REMOVa. Ataki personalne usuwam, mnie uczono, że nie przystoi i odwzajemniać się tym samym nie zamierzam. Dziwi mnie tylko, że robi to osoba, która jest moderatorem tej części forum, mało tego, która raz mnie za podobne zachowania całkiem słusznie upomniała. Chciałbym tylko zauważyć, że zawsze wydawało mi się, że forum to dotyczy ASG czy w szczególności broni palnej, a nie rozważań moderatora nad stylem pisania danego uczestnika - czyli mnie. Jeśli listy urażają jakąkolwiek zasadę netykiety to możesz spokojnie je usunąć. Takoż wydawało mi się, że jeśli zaś m
-
Mhm... Ekhm... przeczytaj jeszcze raz, co tam napisałem, dobrze? Dokładnie... :lol: [ciach kawałek książki] Mam tą pozycję. Ale to o czym piszesz to szkolenia w latach 80, a nie w 60. A jak sądzisz, skąd się wziął? Tak generalnie napisałem z obserwacji :wink: Zobaczymy co da się zrobić, ok?
-
To ja się wtrącę. Akurat coś niecoś o M14 wiem. Była to konstrukcja zupełnie chybiona - zacząwszy od amunicji (narzucony światu amerykański nabój karabinowy T65, choć wszyscy inni nalegali na pośredni - to znaczy Brytyjczycy ze swoim .280), poprzez samą konstrukcję (jest to lekko zmodyfikowany M1 Garand), a na właściwościach skończywszy. Porównaj sobie do wprowadzonego ponad 10 lat wcześniej karabinka AK (rok 1946). M14 było zupełnie niekontrolowalne w ogniu ciągłym i tak naprawdę, to do uzbrojenia przyjęto wersję M14A1, która była bardziej erkaemem niż zwykłą bronią indywidualną piechoty. Gdy
-
Przesadzasz. Przecież po to jest dyskusja, aby wymieniać argumenty, prawda? Ja mam dosyć paskudny styl, wiem o tym, ale bynajmniej nie mam zamiaru nikogo urazić (no, czasami mam, ale rzadko :wink:). Co się zaś tyczy wiedzy, cóż mogę powiedzieć. Nieomylny nie jestem. Co najwyżej znam czasami nieco więcej szczegółów. Albo inaczej pewne rzeczy interpretuję, może ciut niezgodnie z powszechnie przyjętymi kanonami, które nie zawsze muszą być słuszne.
-
Obawiam się, że się mylisz. Pamiętniki żołnierzy czy książki z tego czasu czytałem, ale zawarte w nich informacje nijak nie pozwolą Ci prawidłowo ocenić, jak funkcjonuje złożona struktura - czyli armia. Odczucia pojedynczych ludzi są zupełnie nieistotne, bo wiele rzeczy pomijają czy przedstawiają bardzo subiektywnie. Ale wkraczamy w tematy dyskusji akademickich, dlatego raczej dajmy sobie spokój. W SFGA na pewno nie - to była struktura podlegająca bezpośredniu USArmy. Mogli wykonywać zadania dla wywiadu, ale dodatkowych pensji bynajmniej z tego źródła nie pobierali. Poza tym - pierwsi w Wi
-
Regulamin opisuje dosyć dokładnie oporządzenie regulaminowe żołnierza, niejako uniwersalne, natomiast zupełnie nie mówi nic o tym co możesz ze sobą wziąść do tej a nie innej konkretnej akcji. Claymore, tak samo jak szkocki miecz (a później rapier). Obawiam się, że regulamin musztry to jedno, a to o czym piszesz to coś zupełnie innego. I zupełnie czegoś innego dotyczą FMy. Nie ma tam słowa o guzikach i wywijaniu bluzy w czasie akcji bojowych, uwierzysz? Co innego w bazach, czy podczas przeglądu wojsk, gdzie jest to istotne jako element dyscypliny (nota bene polepszający wbrew pozorom mo
-
Robert M. Smoktunowicz. Miłoby było, gdyby coś takiego przeszło. Choćby z uwagi na to, że polski przemysł zbrojeniowym mógłby nieco wstać na nogi (o znaczniu rynku cywilnego dla producentów broni w świecie kurczących się armii nie trzeba chyba wspominać) no i nie wspomnę o swoistej luce, jaka powstałaby w dotychczasowych zaostrzonych przepisach dotyczących posiadania broni. Jeśli jeszcze pozwolenie wydawane byłoby na broń długą ze stałą kolbą, czytaj strzelby gładkolufowe, to już w ogóle jesteśmy w domu - bo takiej broni ukryć się specjalnie nie da, a do obrony domu i zagrody nadaje się w
-
Dokonało się. Przepraszam, w wirze dyskusji zdarza się podlegać emocjom. Mam nadzieję, że nie masz urazy, Pinky.
-
Po pierwsze zmiany zachodziły w trakcie działań. Po drugie - co to znaczy, że zmieniła się taktyka? Wietnam to akurat jedno z wielu pól eksperymentalnych na których miała działać USArmy i jako taki na europejski teatr działań niespecjalnie rzutował. Część się nie sprawdziła, część podlegała weryfikacji, sporo zminiało się w wyposażeniu. Co do angażowania, to obawiam się, że mogę się zgodzić, ale bynajmniej nie jest to "strategia" działań armii, tylko ogólna zmiana polityki USA. A to nie jest to samo. Reguły zapisane w FMach nie określają wszystkiego to raz, a dwa narzucają tylko schemat
-
To po kolei - stosowanie karabinków specjalnych (czyli strzelb gładkolufowych) nie jest niczym nowym. Były one popularne w oddziałach USMC już podczas drugiej wojny światowej - dosyć często po drugiej stronie lufy znajdował się inny skośnooki przeciwnik. To samo miało miejsce podczas konliktu w jakie zaangażowane były Stany Zjednoczone w Wietnamie. Strzelby były normalnym wyposażeniem US Marine Corps oraz oddziałów specjalnych - jako broń podstawowa żołnierza, a nie jako boczna (jak sobie wyobrażasz w takiej roli długą na niemal metr strzelbę ze stałą kolbą?;o), dostosowywano je do mocowa
-
Po pierwsze - napisałem, że wszystkie nowoczesne. Po drugie - akurat przykład podałeś chybiony bowiem tak się dziwnie składa, że Steyr AUG ma możliwość zmiany okienka wyrzutnika łusek, mało tego nawet w warunkach polowych robi się to w miarę prosty sposób (podobnie jak w FA MASie). Barrett model M82A1 w ogóle nie jest bronią w układzie bez kolby właściwej, więc nie wiem o co Ci konkretnie chodzi. Zaś modele bezkolbowe, czyli M82A2, M90, M95, M95M czy M99 dostępne są w wersjach dla strzelców leworęcznych. To samo dotyczy karabinu wyborowego WA2000. Vector CR-21 jest południowoafrykański, ale ja
-
Bez urazy, ale nieco bzdury opowiadasz. Tak się dziwnie składa, że Regulaminy Polowe (osławione Field Manuale czyli FMy) pisane są przez żołnierzy dla żołnierzy. Innymi słowy to nie jest żadna "czysta teoria", ale teoria zweryfikowana przez lata praktyki ludzi nieco bardziej doświadczonych niż późniejszy czytelnik. Psim obowiązkiem każdego członka zespołu jest postępowanie według regulaminu i dotyczy to zarówno oddziałów specjalnych, jak i regularnego wojska. Po to się ćwiczy, po tysiąc razy powtarza procedury, trenuje w ośrodkach przygotowująych do danego rodzaju terenu. Żołnierze służący w o
-
A niby dlaczego nam nie myśleć. Zastanów się - rzekomo taka świetna broń, jak każdy producent chce sprzedać jak najwięcej, a tutaj się okazuje, że mało kto broni używa. Francuzi właściwie podarowali go swoim wasalom Dżibuti, Senegalowi, Gabonowi, chyba jeden z emiratów w ZEA karabinek zakupił, no i na potęgę dostarcza się je, gdy zdarzy się jakieś zamieszanie w ich strefie wpływów. To wszystko. A możesz sprecyzować pytanie? Co to są dla Ciebie szersze informacje? ;oP
-
Ech, to zależy ile konstrukcji bez kolby właściwej w życiu widziałeś (a jest ich od groma i trochę, liczyłem i wyszło mi ponad 70 z eksperymentalnymi). Jedno trzeba przyznać temu modelowi - ma dwie podstawowe zalety - fajnie się nim walczy wręcz ("i wiosłuj, wiosłuj, wiosłuj!"), chyba najlepiej ze wszystkich konstrukcji w układzie bezkolbowym i ma standardowo mocowany dwójnóg. Swoistą wadą są magazynki - mieści się w nich 25 naboi - jak to uczyli niektórych - "osiem tripletów i jeden na wszelki wypadek dla siebie" :D. W warunkach polowych rozbieranie tego karabinka automatycznego to jest lekki