REMOV
Użytkownik-
Posts
1,510 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by REMOV
-
To niezupełnie tak. Owszem, G36 jest przepisowym karabinkiem automatycznym armii niemieckiej, ale Hiszpanie używają już (i sami produkują) wersji G36E (czyli eksportowej, nieco tańszej, pozbawionej celownika kolimatorowego, a wyposażonej tylko w optyczny 1,5x). Oprócz nich trzecią armią wyposażoną w G36 (również w odmianie G36E) jest... Nepal. Czy Turcja przyjmie G36E na swoje uzbrojenie tego nie wiem, acz jest to bardzo prawdopodobne biorąc pod uwagę pochodzenie ich broni strzeleckiej i wytwarzanie na miejscu zarówno lokalnych kopii G3 jak i MP5, ale wiem, że czwartą armią, która zostanie wyposażona w jedną z odmian G36 jest... armia amerykańska. Bowiem podwieszany pod OICW karabinek XM8 to nic innego, jak nieco zmodyfikowana wersja G36 z 10" lufą.
-
Prawda? To jeszcze raz, gdzie widziałeś pod OICW podwieszony M4? To było właśnie to zdjęcie, które podesłałeś?
-
Nie bardzo Kozi, te wszystkie schematy to efekty prac pana Martina L. Facklera (lekarz, zawodowy wojskowy w USArmy MC, pułkownik, obecnie w stanie spoczynku, pracujący swego czasu w Letterman Army Institute of Research, Presidio of San Francisco, California i z raportów z połowy lat '80 Labolatorium Balistyki Ran Postrzałowych w tym Instytucie pochodzi większość tych zdjęć, rysunków i schematów), a konkretniej wymyślonej przez niego metody badania pocisku w żelatynie (10% stężenie, temperatura 4'C). Od tego się zresztą wzięło określenie "żelatyna doktora Facklera". Wiele tekstów tego człowieka jest dostępnych na Sieci. Za to polskich książkach bardzo chętnie wyniki amerykańskich badań przedrukowywano (min. u Kochańskiego w książce "Brygady antyterrorystyczne"). Ale podsumowując - pomyliło Ci się, pierwotnie nie była to żadna polska pozycja i doświadczenia były właśnie amerykańskie.
-
Raczej nie, symulowane rany postrzałowe, nie "mówią" niczego o tym czy pocisk jest "mocny" czy też nie, ale jak zachowuje się on w ciele człowieka przy takich, a nie innych warunkach (generalnie brak kości i bardzo długa droga w ciele, mało tego zapominasz o kryterium odległości - pocisk M193 będzie się tak zachowywał jak pokazano na rysunku, ale o ile wystrzelono go z odległosci do 200 metrów). To co zaprezentowałeś to powszechnie znane statystycznie najczęstsze przypadki ran powstałych w wyniku trafienia pocisku w blok żelatyny. Niezależnie od tego kryterium "mocności" pocisku faktycznie 5,56x45mm M193 jest znacznie bardziej groźny dla trafionego człowieka niż rosyjski nabój 7,62x39mm wz.43... przy trafieniu w tkankę miękką - brzuch. Jak widać na rysunkach pocisk rosyjski odkształca się, ale pozostaje cały, amerykański pęka na kilka drobnych fragmentów i jeden główny.
-
Ponownie sugeruje zapoznanie się z książkami dotyczącymi MACV-SOG, to bardzo pomaga wyrobić sobie własne zdanie na ten temat. Bo ja bym z tym "bardzo często", bardzo mocno polemizował. Do tego nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że kbk AK posiadał "mocniejszy nabój". To znaczy jaki? Co to znaczy "mocniejszy"? Amerykanie posługiwali się w Wietnamie dwoma standardowymi modelami broni długiej - strzelającym nabojem karabinowym M14 i pośrednim M16A1. Zarówno kbk AK jak i M16A1 zasilane były nabojem pośrednim - ten pierwszy cięższym, ale o mniejszej prędkości początkowej (700m/s), ten drugi lżejszym, ale o większej prędkości (1000m/s). Generalnie energia wylotowa jaką miał pocisk była podobna. Z pełnowymiarowym nabojem karabinowym z M14 nawet nie porównuję. To ja się pytam, gdzie tu ten "mocniejszy" nabój, co? :) Ja bym się na stronach Green Devils aż tak bardzo nie opierał - jest tam sporo mniejszych i większych błędów. Także wybacz, ale marne to potwierdzenie Twoich słów.
-
Kilka słów wyjaśnienia. I nigdzie nie znajdziesz, bowiem nie chodziło o RPK, ale o 7,62mm (wz. 43 ten sam, którym zasilany był kbk AK) ręczny karabinek maszynowy RPD. Faktycznie obcinali go zaraz za rurą gazową oraz pozbywali się kolby, dodawali jakieś tam też swoje usprawnienia do mechanizmu przesuwu taśmy, bo był z tym problem. Zagadka wyjaśniona? Nie do firmy ArmaLite (bo ta już dawno wówczas nie istniała), ale do wykonawców karabinka - a było ich łącznie trzech: Colt, Harrington & Richardson (najgorsze jakościowo, narzekali na te egzemplarze wszyscy, ale ta firma "słynęła" z tego od lat) oraz Hydramatic (był to oddział General Motors).
-
I, Kapral, masz "fotki" z tych ćwiczeń? A może jednak jakiś pojedynczy rysunek, na którym pewien major przygląda się kbk AK (przyznaję, przerysowany ze zdjęcia). Mało tego, jeśli książeczkę z której wziąłeś swoje informacje o "fotkach" SFGA odwrócisz o trzy strony wstecz, to zobaczysz kaprala trzymającego w swoich rękach pistolet maszynowy PPSz, czy na tej postawie będziesz twierdził, że Zielone Berety NAGMINNIE korzystały z tej broni? :D Bo, wiesz, Kapral, równie dobrze można powiedzieć, że Polacy używają M4, skoro GROM ma kilkadziesiąt sztuk, no i polscy podchorążowie podczas ćwiczeń w USA używali, to znaczy, że... Ośmielam się stwierdzić, że nie. No i? Mało tego mam na moje słowa znacznie większe poparcie niż Ty, zwłaszcza w kontekście zrzucania amerykańskich żołnierzy "gołych" gdziekolwiek i kiedykolwiek. Zanim do rozmowy włączy się jeden z twórców Ryżowiska, podam Ci tylko jeden tytuł - John L. Plaster "The Secret Wars of America's Commandos in Vietnam", wydało to w naszym kraju pięć lat temu wydawnictwo Bellona, pod tytułem: "SOG - tajne wojny amerykańskich sił specjalnego przeznaczenia w Wietnamie". Owszem, nie powinno się opierać - ale na opowieściach ex-starszego sierżanta (oraz jakichś dwóch tuzinów jego znajomych) sił MACV-SOG już mogę? (przy okazji w naszym języku ten kraj nazywa się Wietnam) A, tak zapytam z innej beczki, a skąd Ty, Kapralu, bierzesz swoje "prawdziwe" informacje, co? No, masz dostęp do materiałów nie pisanych przez "oficerów i rapotrach", jak mniemam? :wink: Muszę Ci powiedzieć, Kapral, że z informacji które posiadam (wiem, wiem nie mam o wielu rzeczach związanych z bronią palną pojęcia) wynika, że: - Amerykanie za bardzo z M16A1 dumni nie byli, zwłaszcza na pierszym etapie korzystania z tego typu karabinka, mało tego, byli tak mało dumni, że nawet początkowo nie chcieli ich używać, a po tekście (czy właściwie zdjęciach) opublikowanych w Paris Match to już w ogóle duma jakby opadła, a jeszcze ta sprawa z dochodzeniem Kongresu i Komisją Ichorda... - armia regularna miała takie podejście do maskowania broni, jak nie przymierzając LWP, czy każda inna armia w owym okresie - broń miała być czysta i tego, czysta, także różnic w podejściu specjalnie nie było. Maskowanie broni (nie piszę o pojedynczych przypadkach np. snajperów) to właśnie pojawiło się po Wietnamie, - SFGA korzystało z wielu egzemplarzy zdobycznej broni, w tym także... poniemieckiej. Wychodzenie na patrole z kbk AK nie było niczym aż tak dziwnym, ale bynajmniej nie nagminnym. "Bardzo często" w tej powyższej wypowiedzi jest pojęciem na tyle pojemnym, że można ukryć pod nim wiele. Ja napiszę, że CZASAMI korzystali z kbk AK (czy właściwie AKM), ale znacznie rzadziej niż wychodzi na patrole z karabinkami M16A1 czy XM-177E2. Chcesz się założyć? :wink:
-
Z tą "nagminnością" wykorzystywania kbk AK w Wietnamie to ja bym był ostrożny. A co do "fotek" (bo zdaje się wiem skąd owa jedna "fotka" pochodzi), które rzekomo posiadasz, to ja podejrzewam, że były to ćwiczenia Bright Star (faktycznie Egipt, faktycznie 1982 rok), ale broń należała do właścicieli, czyli Egipcjan i "Zielone Berety" pojawiały się z nią tylko dlatego, że im je użyczono i byli na gościnnych występach. Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że Włosi korzystają z kbk AK, bowiem mam zdjęcia z połowy lat '90, gdy podczas pobytu w naszym kraju jednej ich drużyny właśnie z tym karabinkiem się poruszali.
-
Teraz dopiero zauważyłem. Tyle tylko, że miała być to fotografia M4 podwieszonego pod XM29, a nie jednej z odmian niemieckiego karabinka H&K G36 (bodaj w wersji K) wyposażonego w gniazdo magazynków od M16, a to właśnie znajduje się na zdjęciu. Zresztą - więcej na ten temat można znaleźć tutaj.
-
W sumie to tak - dwa metry bez paru centymetrów, ale ja nie o tym chciałem napisać :wink: Twój adwersarz ma rację w tym swoim wywodzie dotyczącym "standardowego naboju Parabellum". Otóż, NATO coś takiego mniej więcej zdefiniowało sobie (pytanie jak to się ma do rzeczywistości pozostawiam otwarte. Podaję za książką Kochańskiego z 1991 roku: "Według wymagań NATO masa pocisku 7,45g, pocisk w płaszczu, prędkość początkowa 396m/s, energia początkowa pocisku 584J, średnia wartość ciśnienia maksymalnego 205MPa, skupienie 76mm na 50m.". Plus wymagania dotyczące wymiarów i samej łuski.
-
Ponieważ zostałem już wywołany przez dwie osoby jednocześnie, zazgrzytam łańcuchami, zawyję donośnie i odpowiem bardzo krótko - zajrzyj sobie Pikace tutaj, a później na spokojnie, w czasie wolnym od spania prześledź wszystkie informacje umieszczone na całej witrynie firmy REFLEX. Polecam się poprzyglądać zdjęciom, na przykład poniższemu :wink: Hmm... zastanawiam się czy w tym całym śmiesznym BBCode jest jakaś możliwość skalowania zdjęć, bo chyba ciut za duże wyszło.
-
Będzie krótko, nie mam obecnie wiele czasu, nawet dzisiaj pracuję :cry: Nawet nie znajduję chwili, aby wprowadzić jakieś zmiany na mojej własnej stronie... Pinky, fajnie by było, gdyby ktoś mi płacił za takie wyszukiwanie i przestawianie informacji, ale niestety utrzymuję się jednak z czegoś innego. Jedno co Ci mogę poradzić to lekturę RAPORTU-WTO oraz Nowej Techniki Wojskowej, bo tam najłatwiej na takie rzeczy w języku ojczystym natrafisz. Plus kilka serwisów internetowych poświęconych zagadnieniom militarnym. Bo to nie było do końca tak - do Iraku przerzucono 4th Infantry Division (Mechanized), czyli ten sztandarowy, ucyfrowiony oddział USArmy - więcej na temat tej jednostki możesz sobie przeczytać tutaj oraz na przykład tutaj. A co się tyczy mechanizmów wbudowanych w SKO przyszłego OICW, to znalazłem stronę faceta, który zajmował się algorytmami śledzenia celów. Do tego nieco informacji na ten temat możesz znaleźć w sieci - powiedzmy przeglądając któryś z linków wyszukanych w Google.
-
Chodzi Ci o WPTiL? I powiem, że masz rację. Tyle tylko, że ta kwestia analizy obrazu i zapamiętywania celów to raczej jest dopiero tworzona (chyba ma pojawić się razem z integracją całości w pakiecie LW). AFAIR to kiedyś gdzieś czytałem o testach SKO do OICW właśnie pod kątem zapamiętywania położenia przeciwnika. Musiałbym poszukać, jak coś znajdę to napiszę.
-
Latarka bywa przydatna, chwyt przedni - mniej, ale lusterko mocowane NA BRONI? Czy Ty aby nie przesadzasz z tym dodatkowym wyposażeniem? To jest karabinek wojskowy, a nie broń dedykowana do działań CT. Co do kolimatora to masz rację, nie ma, co do powiększenia to jest 1,5x - G36E.
-
W sumie to przyglądanie się chwilę kbk wz. 96 może do czegoś takiego doprowadzić. Nota bene sprawdziłem co można podpiąć pod broń i znalazłem coś takiego stronach Łucznika - Podświetlane przyrządy celownicze - Podstawa optycznych przyrządów celowniczych - Celownik noktowizyjny PCS-6 - Celownik kolimatorowy CK-3 - Lunetka celownicza LKA-4 - Lunetka celownicza z laserowym wskaźnikiem celu CWL-1 Powiedz mi szczerze, czego Ci jeszcze do szczęścia brakuje z elementów wyposażenia? Dodatkowego chwytu przedniego? Bo tak się czepiałeś tej szyny montażowej tu i tam... Jasne, ale nikt tej broni nie kupuje poza Polską. Skoro goły G36E kosztuje 800USD, hiszpańska wersja produkowana na miejscu 890USD za sztukę (z wbudowanym kolimatorem), a nasz kbk wz.96 600USD, to wybór jest prosty. Ja już to tej "trwałości i niezawodności" sto razy pisałem. Najczęściej piszą na ten temat ludzie, którzy całe życie tylko z kbk AK strzelali i ich kryterium porównawcze jest cokolwiek... dziwne. Generalnie liczy się głównie sentyment. Ostatnio mi się P-64 rozsypał, dobrze, że po strzelaniu, a nie przed. A co się tyczy szczegółów, to podobno właśnie w nich tkwi diabeł.
-
Kolejny...! Kiedyś zrobię na ten temat stronę, obiecuję :D Nie, Colt Commando to nie M4, a M4 to nie XM177E2. To są trzy zupełnie różne modele (sub)karabinków. M4 to karabinkowa wersja M16A2 (jedna z wielu, ale akurat bardzo specyficzna i przyjęta oficjalnie do uzbrojenia, dorobiła się nawet własnej desygnaty), XM177E2 to karabinkowa wersja M16A1 (używana, acz nieco nieoficjalnie), a Colt Commando to taka zbiorcza nazwa, która nadawana jest przez laików i przez komandosów (bo kto się będzie babrał militarnymi akronimami, gdy nie trzeba) na takie krótkie wersje M16 w ogóle. Acz istnieje coś takiego jak karabinek, który ma w samej nazwie Commando - chodzi o model M609, noszący pełną nazwę S.M.G. #1 XM177E1 Commando, produkowany faktycznie przez firmę Colt. Od tej broni wzięła się nazwa i... problem z nazewnictwem. No, tak zapomniałem, istnieją też modele M733, M733A, M735, M933 oraz M935, określane zbiorczo jako M16A2 Commando, również produkcji Colta. A zatem, niejako podsumowując, na upartego można nazwać Coltem Commando jeden z powyższych modeli i nie będzie to tak do końca błędnie, acz na poprawną klasyfikację to za mało. Słowem - jeśli rozmawiamy w gronie pomalowanych plakatówkami dzielnych wojaków, to możemy sobie broń określać jak nam się żywnie podoba, byle wszyscy nas rozumieli. Jeśli natomiast zamierzamy się babrać w stosy cyferek, znaczków i setek innych, zbędnych każdemu normalnemu śmiertelnikowi dupereli, to warto o tym slangowym nazewnictwie pamiętać.
-
No tak, ale jak na razie nie wyprodukowano jej zbyt wiele. Ale jest to niejako wyposażenie dodatkowe. No właśnie też o tym słyszałem, ale zapytany o takową broń znajomy dziennikarz siedzący w branży stwierdził, że nie jest to coś takiego. Zagadka pozostaje nadal zagadką, chyba, że... nie miał racji. A możesz podać jakieś szczegóły? Uwielbiam takich marudnych fatalistów :wink:
-
Mam wrażenie, jakbyś przepisywał artykuł ze starych numerów KOMANDOSA (2-4/1999). Poza tym jedna taka uwaga - kbs wz.96 nie jest konstrukcją całkowicie polską (budowaną od podstaw), ale raczej rozwinięciem karabinka AKM, czy też jego polskiej odmiany na nabój 5,45mm czyli kbk wz.88. W sumie można było, tylko z tym rozpowszechnieniem magazynka do M16 to też bywa różnie. Jak to zostało już napisane wcześniej ani FA MAS, ani G36 nie używają owych standardowych magazynków (i byłbym bardzo ostrożny w podejściu do tej nowej wersji G2, bo na zbyt wielką skalę tego na razie nie wprowadzono), a adaptery to takie zło konieczne. Akurat pełna wymienność magazynków aż tak bardzo istotną sprawą nie jest, takoż szyna STANAG (no, FA MASy nowe czy stare też się jej nie dorobiły, o wielu innych modelach nawet nie wspominam). Dodam żartobliwie, że mocowania STANAG nie mają też... same M16A2, a jedynym wprowadzonym powszechnie modelem, który w USA to posiada i jest w pełni przyjęty do USArmy jest M4A1. Czyli znowu taki stan bycia bardziej świętym od papieża. Poza tym mnie coś tak chodzi po głowie, że na kbk wz.96 Mini Beryl taką szynę montażową umieszczono, ale głowy nie dam. Etam, może już nie przesadzajmy. 90% nowoczesnej broni nie posiada tej cechy i jakoś nikt specjalnie nie narzeka. Moment, moment, a gdzie niby to kbs.96 ma ten bezpiecznik? Przy okazji największą wadą jest kształt owego przełącznika i jego położenie. Zacznijmy od tego, że ta kolba to sama z siebie zbyt ciekawa nie jest. Fakt - nie jest tak tragiczna jak w kbk wz.88, ale warto zmienić ją całą, a nie zajmować się takimi niewielkimi, nic nie wnoszącymi specjalnie zmianami, jakie proponujesz. Etam, to już jest zupełnie niepotrzebna sprawa. Po co? Naoglądali się chłopaki RISa i teraz chcą, aby każdy normalny karabinek choinkę przypominał. Standardowa broń piechoty nie musi mieć podwieszanych tysięcy rzeczy, natomiast przydatny bywa granatnik. Do tego dodajmy rzecz najważniejszą, jak sobie zerkniesz, jak wygląda łoże w kbs wz.96 to możesz ze zdumieniem zauważyć, że jak tam cokolwiek podwiesisz, to zabraknie Ci miejsca, aby pewnie i dobrze chwycić za broń. Niemal każdy karabinek jest celniejszy od AKM - na 100m się w miarę sprawdza, ale na więcej to bym go nie używał. Ale większość "woli" je z powodów pozamerytorycznych. Są po prostu do AKMSów przyzwyczajeni i każdą nowość traktują jako zło konieczne. W sumie, to kbs i kbk wz.96 to jest taka średnia broń, nic specjalnego, stworzona niewielkim kosztem, przy niewielkim zainteresowaniu producenta i wojska (niestety!) produktem końcowym. Wszystkie zmiany, jakie tak skwapliwie wypunktowujesz to jedno, ale drugie - broń powstawała w specyficznych dla naszego państwa czasach (wielkiej smuty gospodarczej dodajmy).
-
Jest to podstawowy powód. Podejrzewam, że gdyby nie to, broń ta miałaby szanse zwyciężyć w programie ACR, spełniała bowiem wszystkie jego warunki za wyjątkiem jednego... amunicji. Co spowodowało, że z miejsca została odrzucona po 1992 roku. Zastanów się, dlaczego Bundeswehra czekała aż do połowy lat 90 na nowy karabinek automatyczny (czyli broń strzelającą nabojem pośrednim), gdy wszyscy dookoła mieli już takie konstrukcje? Dlaczego pomimo wyprodukowania G41 nigdy nie został wprowadzony do uzbrojenia? Bo oni cały czas czekali na G11 właśnie. Miała to być rewolucja i nawiasem mówiąc w pewnym stopniu była. Tyle tylko, że o celności obecnie nie decyduje już sama broń, a zaczyna elektronika - stąd PAPOP czy AIF, AICW czy wreszcie OICW. Zobaczymy, jak to uzasadnisz :wink: A to akurat nieprawda. Program SALVO to lata 50 (w USA), tylko realizowano to nieco inaczej. No chyba, że piszesz o samych Niemczech. Ale lata '60 to raczej koncepcje niż rzeczywistość. Generalnie te pomysły krążyły jak świat długi i szeroki i to zwiększenie szansy trafienia to był podstawowy wymóg programu ACR (Advanced Combat Rifle), a nie akurat jakiś wymysł niemieckich firm. Może nie tyle ze względu na rodzaj, co na akurat wcześniejszy typ materiału miotającego - na bazie nitrocelulozy. Flegmatyzowany materiał, pochodna heksogenu o wysokiej temperaturze zapłonu. Ale to szczegół. Dwie? Składa się z dwóch wzdłużnych połówek, ale warstwę AFAIK to posiada jedną (chyba, że liczysz spłonkę). Co do klejenia i malowania - masz rację. Ale nie wygrał z powodów ekonomicznych, a nie parametrów broni. No, konkretniej to Amerykanie doszli do wniosku, że nie jest spełniony jeden z parametrów programu ACR - otóż nie została o 100% zwiększona szansa trafienia w cel pierwszym pociskiem. Innymi słowy, oferowane konstrukcje były od M16A2 LEPSZE, ale nie na tyle, aby opłacało się na dłuższą metę je wdrażać. Nie w tym rzecz, że on jest w układzie klasycznym, ale, że strzela standardowym nabojem pośrednim 5,56 x 45mm, którego Niemcy nie chcieli wcześniej wdrażać licząc na G11 czy raczej nową amunicję. To nie jest tak, że pieniądze się znalazły, ale Bundeswehra nie miała w latach '90 nowoczesnego karabinka i korzystała ze starych G3Ax. Jak sądzisz, dlaczego tak się ociągali ze wprowadzeniem przez 30 lat (sic! - przyp. RV) nowej broni? Bo nie mieli przez ten czas pieniędzy? To akurat nie jest prawdą. G11K2 jest to w pełni funkcjonalna konstrukcja, a amunicja do niej jest nawet produkowana. Tylko, że w bardzo niewielkim stopniu. A są takie, bowiem cena broni maleje z jej masową produkcją. Jeśli takowa nie występuje, mało tego, nie ma na masową skalę produkowanej amunicji, to cała inwestycja jest nieopłacalna. Bez przesady, nie możesz tego stwierdzić, bez masowej produkcji. Byłby droższy od M29? A to dlaczego?! To już Twój wymysł. Jest to broń wojskowa spełniająca wszelkiego rodzaju kryteria, jakie broń wojakowa ma spełniać. Bardzo wyśrubowane pod względem zanieczyszczeń, rzucania jej z pewnej wysokości etc. Jak sądzisz, czy firma H&K pozowoliłaby sobie na stworzenie broni i skierowanie jej do konkursu, jeśli nie spełniałaby takich kryteriów? Podejrzewam, że już z AKMS miałbyś spoooooooory problem, a z AKM niewiele mniejszy. Poza tym - co to za dziwaczne kryterium, wybijania drzwi - a od kiedy to broń palna ma takie zastosowanie? A czym się to rózni od Twojego pierwszego powodu? :lol:
-
Prędzej MSW (Modular System Weapon), ale to się ma tak do OICW czy XM29 jak pistolet do karabinu. To znaczy - owszem zanim pojawi się LW z zintegrowanym OICW to testy systemu odbywają się właśnie na MSW (czyli M16A2 albo M4A1 z celownikiem termowizyjnym, dalmierzem laserowym, kompasem cyfrowym oraz cyfrowej kamerze wideo.
-
Nie tylko "pistolet", także "karabinek" i "karabin". W cudzysłowiu dlatego, że wyrzutnia to miała powiedzmy, że kształt pistoletu czy karabinka, ale tak naprawdę to była tylko prowadnica dla tych minirakiet. Mniej więcej. Był to jeden z głównych powodów.
-
Bez urazy, ale nowych? To znaczy sprzed dwóch lat? To bardzo ciekawe, bo mnie nie udało się do tej pory zetknąć z ani jednym zdjęciemi OICW, w którym byłby wykorzystany M4 i o czymś takim nie słyszałem. Możesz podesłać tę fotografię? ... w początkowej fazie dodajmy. Poza tym - zależy to od drużyny, nie wszystkie są dziewięcioosobowe. Bardzo ciekawe te dane, które podajesz, bo po pierwsze - modele OICW miały sześć (czasami mowa jest o pięciu) 20mm granatów w magazynku, albo trzydzieści 5,56mm naboi w magazynku wymiennym z M16. Do tej pory nie zdarzyło mi się usłyszeć o magazynku 8 nabojowym. Po drugie - masa (X)M29 ma nie przekroczyć 6,5kg w pełni załadowanego - 30 naboi/6 granatów. I tyle waży broń, według producenta w CAŁOŚCI. Pierwsza faza - studyjna rozwoju broni przy udziale dwóch konkurencyjnych firm: AAI (z udziałem Hughes, FN, Primiex, Dyna East i Omega System) oraz Alliant Techsystems (przy udziale H&K, Centraves Brasher Systems i Dynamit Nobel). Zakończona w 1994 roku. W fazie drugiej wykonano modele funkcjonalne (do lutego 1996 roku), w trzeciej (luty 1998) wyprodukowano prototypy i porównano je, przy okazji wybrano ostatecznego producenta - tę drugą korporację. Zamówiono sześć kolejnych prototypów do testów fazy czwartej i piątej, realizowanych w latach 1998-1999. Czyli testy i wszechstronne badania. Dokonalenie broni kończy się w tym roku, wyposażenie pierwszych oddziałów to rok 2007, w linii ma się znaleźć od 2007. Nieco więcej - do 12..14000USD. To z wypadkiem to akurat prawda (szczegóły są tutaj), acz na etapie prototypów to akurat nie dziwi. Po to się bada intensywnie broń, aby ją dopracować. Skądinąd, on eksplodował po wystrzeleniu ponad 150 granatów wcześniej. A przeciwnicy nowej broni to w amerykańskiej armii uświęcona tradycja - byli przeciwni Garandowi, gdy mieli M1903, byli przeciwni M14, gdy mieli Garanda, byli przeciwni M16, gdy mieli M14 etc. No właśnie. Pisałem o tych 1000 metrach skutecznego zasięgu z pewnym powątpiewaniem już wcześniej. Raczej będzie to połowa tego zasięgu, bo to ma sens. Na 1000m to może jakoś tak bardziej stromotorowo się będzie strzelało, acz to moje spekulacje. To się tyczy tych czynnikow, to masz rację, ale... nie przesadzaj. Po to właśnie umieszcza się na tej broni ten cały cholernie skomplikowany system celowniczy. SKO nie musi dla tego typu broni zbierać aż takiej masy czynników, choć... no może w kolejnej fazie produkcji będzie to miało miejsce. Elektronika się coraz mniejsza robi. I tańsza. Znowu z Twojej strony kilka ciekawostek. Dlaczego niby prace nad tą bronią mają się przedłużać? Na razie jadą dokładnie według narzuconego sobie planu, koszty są przyznawane w kolejnych FY, a jak na razie nic nie zakłóca czasu wprowadzenia nowej broni do uzbrojenia. Zresztą rok 2003 jest datą przełomową, więc poczekajmy z werdyktem, dobrze? Nie sądzę, aby był to niewypał, zwłaszcza na miarę G11, który też nie był niewypałem z uwagi na konstrukcję, tylko na koszta wprowadzenia do linii zupełnie nowej amunicji. Teraz mamy od tego elektronikę.
-
Nie prawie, tylko całkiem. Firmę wykupili Brytyjczycy - Royal Ordnance czyli część British Aerospace Engineering.
-
W sumie... to proponowano mi coś takiego, ale uważam, że mam jeszcze zbyt małą wiedzę, poza tym w naszym kraju to raczej ciężko byłoby pobawić się niektórymi z tych zabawek, a jeśli nie masz tego w rękach, to tak nieco głupio pisać. No, może w końcu się zmuszę i skrobnę coś o Gyrojecie bo to strasznie fajna zabawka. Jedyna broń wyprodukowana przez człowieka, która bez żadnych modyfikacji działa w kosmosie :wink: W sumie to nieco na tym zarabiam - robiłem konsultacje merytoryczne dla gier komputerowych (no i innych takich), czy też tłumaczyłem niektóre z nich. Ale nie tyle ile bym chciał :D
-
Wiem, wiem, straszne to uprościłem, ale jak już pisałem - nie mam teraz czasu na szersze wyjaśnienia.