Jump to content

REMOV

Użytkownik
  • Posts

    1,510
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by REMOV

  1. Konferencja Shoot-Out 2003 odbywająca się w Blackwater Training Center w Moyock. Ciekawostki jeśli chodzi o broń palną - http://www.armedforcesjournal.com/blackwater/. Podejrzewam, że sam tekst nie zainteresuje wielu, ale za to bardziej działające na wyobraźnię mogą okazać się fimy dostępne na tej samej stronie: http://www.armedforcesjournal.com/blackwat...ter/videos.html. Można zobaczyć jak działa "SKO" w FN F2000, 6,5mm (czyżby w końcu miała się taka amunicja pojawić?) karabin Grendel, jak strzela się z FN P90, jak przez niemal dwie minuty M60E4 prowadzi nieprzerwany ogień (850 pociskow), a także co dzieje się z mięsem po trafieniu pociskiem :wink: Ciekawostką jest też 76mm wyrzutnia HIWS.
  2. A to już jest bzdura. Po pierwsze - w przypadku kbk AKM nie ma mowy o zadnym odsłananiu okna wyrzutnika łusek, bo te to odsłonięte jest zawsze. Po drugie - to o czym piszesz to nie jest żadne okno, ale wnętrze komory nabojowej po odciągnięciu zamka - i dokładnie tak samo jest w przypadku kbk M16Ax (tylko tam jest dźwignia napinająca zamiast rączki). Innymi słowy cały ten kawałek o odsłanianiu "środka broni" w przypadku kbk AKM jest jedną wielką bzdurą - jak sądzisz, jak w przypadku M16Ax działa zamek - nie przesuwa się, nie rygluje, a komora nabojowa jest cały czas odsłonięta? Klapka na oknie wyrzutowym jest dodatkowym zabezpieczniem broni, właśnie po to, aby do mechanizmów dostawało się mniej zanieczyszczeń. Innymi słowy - szansa na znalezienie w śrdoku kurzu czy piachu właśnie w amerykańskim produkcie jest mniejsza. Co do wyrafinowania konstrukcyjnego to mam wrażenie, że niezbyt wiesz o czym piszesz, albo ja to słowo rozumiem zupełnie inaczej niż Ty. Design czyli po polsku estetyka broni i wygląd zewnętrzny do wyrafinowania mają się nijak, a mechanika M16 jest dla wielu elementów chronologicznie starsza niż w kbk AKM. To tyle technicznego wyjaśnienia.
  3. W sumie mógłbym :D Wiesz, co to jest zatrzask (to jest ten element na środku "klapki" od wewnętrznej strony)? Sprężyna wcale zaś nie służy do DOCISKANIA klapki do broni, a wręcz przeciwnie - po zwolnieniu zatrzasku jej zadaniem jest jak najszybsze OTWARCIE osłony i utrzymanie jej w takiej pozycji, aby owa "klapka" nie latała sobie luźno. Tajemnica wyjaśniona? :wink:
  4. Nie do końca rozumiem co napisałeś, bo powyższy tekst jest w języku polskim tylko z pozoru, ale jeśli chodzi Ci o o to kiedy otwiera sie osłona okna wyrzutowego łusek (no dobra, nieco żartuję, niech będzie, że to klapka) to odpowiedź jest prosta - z chwilą przeładowania broni. Prostymi słowy - jeśli pociągniesz za dźwignię przeładowania to owa "klapka" otworzy się automatycznie. Zamyka się ją zaś ręcznie. Paluszkami :D
  5. Naboje będące standardem dla NATO mają podawaną tylko nazwę w milimetrach i określenie NATO (ostatecznie O z wpisanym krzyżem) tzn. "5,56mm NATO", albo "7,62mm NATO". Który to już raz? :D
  6. Średnica przewodu lufy lub wagomiar (ale to raczej broń śrutowa, myśliwska).No wiesz, ja się tylko raz spotkałem z podawaniem w przypadku strzelb gładkolufowych kalibru w milimetrach, w przypadku rosyjskich strzelb do pocisków 23mm, tak poza tym to wszystkie podawane są w kalibrze wagomiarowym. Ok, rozumiem. Czekam więc na odpowiedź Remova :)No masz, pytanie czy jest taka na jaką liczyłeś :wink:
  7. Dobrze, że ja nie jestem "każdym", bowiem znam OBA rodzaje amunicji zarówno 5,56x45mm (5,56mm NATO) jak i .223 Remington. Wbrew pozorom to wcale nie jest TA sama amuncja - różnice są znaczne, ale nie w kalibrze, a ciśnieniu w komorze nabojowej jakie powstaje po strzale. Więcej na ten temat znajdziesz na stronie: http://gunzone.sccltd.net/556v223.html Tak. To są NAZWY pocisków, a nie ich rzeczywiste wymiary. Proste? 7,62x39mm wz. 43 też nie ma bynajmniej takich wymarów jakie go opisują. Generalnie podaje się na pierwszym miejscu średnicę, ale LUFY do której pasuje, a nie samego pocisku, a na drugim mniej lub bardziej zbliżoną długość łuski. Zwykle średnica pocisku jest nieznacznie większa niż przewodu lufy. Generalnie jest to zaszłość historyczna. Kiedyś zapytałem znajomy autorytet, znaczy się Speedy'ego i usłyszałem w odpowiedzi: "Interesujące wytłumaczenie podane jest w książce S.Bidzińskiego "Mechanicy istyliści" (o rozwoju pistoletu i rewolweru). Róznica w kalibrze wynika z tzw. poprawki Gorłowa wprowadzonej ok. 1870 r. Gorłow był rosyjskim wojskowym, nadzorującym zakupy broni dla carskiej armii w Ameryce. W tym okresie scalone naboje do broni strzeleckiej przypominały dzisiejsze .22LR - pocisk osadzony był w łusce nieco zweżonym, tylnym końcem, zaś zewnętrzna średnica pocisku rowna byla zewnętrznej srednicy łuski. Pocisk, zwlaszcza w takich wiekszych nabojach, nie siedzial wiec w łusce zbyt mocno i mial tendencje do wykrzywiania sie czy nawet wypadniecia. Gorlow wymyslil zeby było tak jak teraz tzn. srednica pocisku byla równa wewnętrznej srednicy łuski. Dzieki temu pocisk mogl byc osadzony w lusce głebiej i mocniej. Trzeba bylo tylko minimalnie albo zmniejszyc kaliber lufy, albo zwiekszyc srednice komory nabojowej, wytaczając na jej koncu ten "schodek". Przy okazji pozwalał on na, jakby to powiedziec, pewniejsze osadzenie naboju w lufie, bardziej równo tak jakby. No i wlasnie co do tych kalibrów, niektóre firmy zmienily oznaczenia naboju inne nie albo wprowadziły nowe... i stąd ta kicha z .38, wg starych zasad sprzed poprawki, to jest zewnętrzna srednica naboju i stąd zostala ta tradycyjna. A jak w latach 30-tych wynalezli nowy, mocniejszy nabój, wydłużając luske od .38 Spec. to juz go nazwali "po nowemu" .357 Magnum."
  8. Mylisz pojęcia - kolonia karna to kolonia karna, obóz koncentracyjny to obóz koncentacyjny (nie mylić bo to nagminne z obozami zagłady!) - pierwsze powstały podczas Wojny Burskiej, stworzyli je Brytyjczycy, to tak na marginesie.
  9. REMOV

    PM-KM

    To nie w tym rzecz - chodzi o Eo pocisku, a tej to do naboju pośredniego daleko.
  10. REMOV

    PM-KM

    A to niby od kiedy? 5,7x28mm jest normalnym nabojem pistoletowym, a FN P90 normalnym pistoletem maszynowym. Nie wiem, kto wmówił Ci cokolwiek innego. Uwielbiam dowiadywać się co mówi większość ludzi. Prawda jest taka, że zgodnie z klasyfikacją WATu broń strzelająca nabojem karabinowym to karabiny (subkarabiny, karabiny maszynowe, karabiny wyborowe etc.), natomiast broń strzelająca nabojem pośrednim to karabinki (karabinki automatyczne, karabinki maszynowe etc.). Karabinek - nabój pośredni. Takich drugich to ja nie znam - chyba, że chodzi Ci o wybitnie skrócone małogabarytowe subkarabinki takie jak Bushmaster czy Patriot. Generalnie akceptowane jest określenie "karabinek strzelający amunicją pistoletową" w przypadku tych konstrukcji które korzystają z amunicji pistoletowej a z różnych względów ktoś ma opory przed nazwaniem ich inaczej. Gorzej - piszesz nieprawdę. To, że się sama napędza to znaczy automatyczny, maszynowy określa reżim działania broni i dotyczy czegoś zupełnie innego.
  11. To proste - pomyliłem się, bo mnie kurczę, zmyliłeś :wink: a owo BS oznacza właśnie BezSzumnyj, jak podejrzewam.
  12. Dbają o słuch, prawda? :wink:
  13. A jak sądzisz, co oznacza skrót BG-1? :wink:
  14. Nie granatniki, ale jeden granatnik - BS-1 (Tiszina).
  15. Owszem, ale co z tego? Na polu walki można też zrezygnować, gdy trzeba z tłumików czy wszelkiego rodzaju osłony uszu, ale walka zdarza się rzadziej niż ćwiczenia. Straszna nowość, co powiem. Przyjrzyj się kiedyś jak wygląda scena przy koncertach rockowych, zobaczysz sporo głośników zwróconych przodem do artystów, bynajmniej nie mają one na celu zabijać ich hałasem, ale wręcz przeciwnie - tłumić go. A co się tyczy systemów aktywnego tłumienia dżwięku (bo tak to się fachowo nazywa, bawiłem się tym kiedyś na studiach) to korzysta się z tego w fabrykach, kopalniach i tym podobnych miejscach.
  16. Etam, nie ma o czym pisać :wink: To jest stacjonarne urządzenie (o ile ten tłumik można tak nazwać) w Wehrtechnischen Dienststelle (WTD) w Meppen (Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Artylerii) w Niemczech. Cel jest prosty - zmniejszenie hałasu emitowanego podczas strzału. Dla dobra mieszkających w pobliżu ludzi oraz środowiska naturalnego.
  17. No, to jest chyba największy kaliber, który można zaopatrzyć w tłumik. Na zdjęciu samobieżna haubicoarmata 155mm M109. No i tłumik. Kto to się kiedyś pytał, czy jest sens wyciszać głupi karabin automatyczny G3? :wink:
  18. Eeech, ludzie... ponieważ jeden obraz wart jest tysiąca słów, a mnie się dzisiaj nie chce za dużo pisać (w ogóle jakiś taki zmęczony jestem) to po kolei: Jak noszono (i to jednocześnie odpowie na wiele innych pytań): Jak widać naboje były w pięcionabojowych łódkach - ładowano to do pięcionabojowego magazynka wewnętrznego k98, acz można było również ładować nabój po naboju, jak ktoś lubił, albo były dostępne tylko luzem. W przypadku Mannlichera w upowszechnianiu tego broni wyposażonej w tego typu zamki stanęła na przeszkodzie kwestia niezawodności (zamek był bardziej skomplikowany). A czterotaktowe po prostu lepiej się przyjęły - były prostsze i generalnie bardziej "user friendly". Co do broni samopowtarzalnej to nie ma sensu mówić o jakimkolwiek taktowaniu, bo to nie ta bajka. Zamek owszem wykonuje ruch, ryglując się, ale trudno nazwać to w ten sam sposób, jak przyjęło się to robić w przypadku broni powtarzalnej. Kbk AK nie jest "taktowy" nie ma znaczenia czy dwu czy cztero, tam zamek wykonuje zupełnie inny ruch. Zamki dwutaktowe są owszem popularne - w broni sportowej czy myśliwskiej, ale z odejściem do lamusa broni powtarzalnej jakoś tak nie zdobyły w wojsku popularności - wyjątkiem są karabiny wyborowe, ale i tutaj naczęściej spotykany jest mauzerowski czterotaktowy zamek. Dwutaktowy ma np. Blaser R93 Tactical. Chyba piętnasty raz spotykam się z tym pytaniem... odpowiedź będzie standardowa (i częściowo przepisana z nowego RAPORTu, bo jak pisałem mam dzisiaj zły dzień i jestem generalnie padnięty. Hmm... swoją drogą to w tym tekście też są błędy czy uproszczenia, ale to tak na marginesie :) ) - broń samopowtrzalna charakteryzuje się trzykrotnie większą szybkostrzelnością teoretyczną oraz dwu do czterokrotnie większym zapasem amunicji będącym w natychmiastowej dyspozycji strzelca (gdyby coś poszło nie tak jak trzeba czas oddania kolejnego strzału jest znacznie szybszy). Wady to poruszający się zamek (po strzale) powoduje po pierwsze minimalne odchylenie (w broni powtarzalnej tego ruchu nie ma), a po drugie w niewielkim stopniu może rozregulowywać nastawy celownika. Poza tym - broń samopowtarzalną trudniej konserwuje się w warunkach polowych, generalnie powtarzalna jest prostsza i mniej rzeczy może się zepsuć :wink:
  19. Kwestia gustu - porównujesz rzeczy nieporównywalne. Do zabawy ASG można porównać co najwyżej paintball czy wszelkiego rodzaju gry terenowe z zastosowaniem środków symulujących broń (czy jej działanie) od jakichś emiterów laserowych poprzez konstrukcje na wodę aż po broń z amunicją FX. W sumie atrapy broni wykorzystywane w ASG to tylko rekwizyt, prawda? A to, że ulubiony przez wielu ze względu na podobieństwo do prawdziwej broni to sprawa uboczna. Zapewniam Cię, że istnienieje cała gama broni palnej, która została stworzona do celów tylko i wyłącznie rekreacyjnych i z zabijaniem nie ma niczego wspólnego. Druga sprawa to celem istnienia broni nie jest zabijanie jako takie, a zapewnienie wykonania pewnych zadań przez człowieka - czasami jest to jedyna możliwość jej wykorzystania czasami jest inaczej. O broni wojskowej to już w ogóle nie mówi się, że służy do zabijania, a eliminowania celów żywych, przy czym pojęcie eliminowania nie jest tożsame z zabijaniem. A na zakończenie to niezależnie od celu stworzenia danego przedmiotu w przeszłości to jego wykorzystanie późniejsze nie ma z tym wiele wspólnego, by tylko pokazać Ci jak wygląda dzisiejsza szermierka czy choćby tak zabójcze niegdyś umiejętności które uzyskiwał niegdyś łucznik czy oszczepnik, a które obecnie znane są właściwie tylko ze sportowych stadionów (a przecież zarówno strzałą jak i oszczepem zabić można bez problemu, prawda?). Jak pisałem wcześniej w naszym kraju kultura broni jest bardzo niska, stad takie stwierdzenia, jak to, które użyłeś powyżej, które można zbić bez chwili namysłu, bowiem z rzeczywistością mają mało wspólnego, natomiast z zakorzenionymi stereotypami - wiele. Masz stosunkowo dziwaczne instynkty. Ja czegoś takiego nie odczuwam. Być może to jest tresura ASG, która nabyłeś i nawyki (cokolwiek dziwaczne) jakie posiadłeś przez wzięciem do ręki pierwszej broni palnej. Ty starasz się zrównać strzelanie z broni ostrej do zespołowej zabawy w obrzucanie się plastykowymi kulkami (mniejsza już o kształt urządzeń do ich wyrzucania, to nie ma najmniejszego znaczenia) - innymi słowy zewnętrzne podobieństwa zakłócają Ci odbiór całości. Ludzie rozwiązywali to już od dawna - od obrzucania się szyszkami na zabawach harcerskich zaczynając poprzez zabawy z paintballem czy bronią "laserową" włącznie. Jak już pisałem - masz cokolwiek dziwaczne, by nie powiedzieć groźne skojarzenia w połącznieniu z atrapami broni... Odkryli go Japończycy - nie było im wolno posiadać prawdziwej broni, więc lubowali się w replikach i atrapach, a później ktoś wpadł na pomysł, aby to jeszcze strzelało plastykowymi kuleczkami i rozpoczęła się zabawa. Mimo wszystko jednak do symulacji potyczek znacznie lepiej nadaje się paintball niż ASG z uwagi na zasięgi broni, cechy pocisku po uderzeniu etc. Czasami tym sensem jest Twoje zdrowie i życie...
  20. Po prostu "Broń palna" bez jakiegoś rozróżnienia na ostrą czy tępą (skoro jest ostra, to rozsądek nalazuje poszukiwać i takiej...). To zupełnie wystarczy, a i tak każdy będzie wiedział o co chodzi, bo przecież pomimo wyglądu to ASG bronią bynajmniej nie jest, a już palną w szczególności.
  21. Czasami mam wrażenie, że ludzie zamierzają zaopatrywać się w niebezpieczne przedmioty, a kiedy już je mają to dopiero zastanawiają się jak to się trzyma i co się z tym robi. Moja rada - jeśli chcesz się nauczyć posługiwania nożem, umów się z kolegą i codziennie poświęć godzinę-dwie na symulowanych atakach przy czym najlepiej jest wykorzystać do tego celu zwinięty kolorowy tygodnik np. Polityka, Wprost czy Newsweek, z zaznaczoną linią ostrza (po co o tym za chwilę). Uderzenie taką tulejką jest w miarę bolesne (najgorsza bowiem rzecz w każdej sztuce walki to hamowanie uderzeń, aby nie robić krzywdy partnerowi, ma to tragiczne następstwa w prawdziwej walce, o pamięci tzw. mięśniowej nawet nie wspominam), linia ostrza wskazuje gdzie jest strona bardziej niebezpieczna, a gdzie mniej, a poza tym coś takiego doskonale uczy jak należy posługiwać się nożem. I teraz przejdźmy do Twojego pytania - bardzo szybko przekonasz się, że pchnięcia wykonuje się dużo trudniej, ich skuteczność w normalnej walce jest niska, a w dodatku są łatwe do zblokowania w ten czy inny sposób. Jak ktoś jest zainteresowany to mogę podać kilka takich podstawowych technik do ćwiczeń w walce z nożem, zresztą każdy kto chociaż tydzień pobawi się właśnie przez 1-2h sam bardzo szybko na nie wpadnie. To nie do końca tak - w przedramiona to trafia, bo człowiek się zasłania - ale generalnie dobry nożownik stara się trafiać w miejsca silnie ukrwione (tętnice) i tkanki miękkie - walka niemal nigdy nie kończy się od razu, chyba, że faktycznie ktoś będzie miał szczęście, albo pecha i nadzieje się na nóż. Generalnie to są szybkie, wręcz bardzo szybkie cięcia od siebie i do siebie (ja tak piszę opisowo i prostym językiem, aby nie było wątpliwości) czyli ostrzem skierowanym cały czas w stronę przeciwnika przy jednym zamachu i po obrocie nadgarstka przy drugim. Celem są tętnice, twarz - szczególnie czoło nad brwiami (łuk brwiowy) oraz... eee... zastanawiam się czy w tym opisie za bardzo się nie rozpędzam, więc tutaj urwę :wink: Do tego warto korzystać z osłon - np. owiniętej wokół przedramienia bluzy czy kurtki, bardzo dobrze można próbować się zasłaniać tym od ciosów. Natomiast gdy przeciwnik jest już zalany krwią, to faktycznie można zakończyć walkę pchnięciem, oczywiście o ile jej celem jest poważne okaleczenie albo wyeliminowanie przeciwnika. Taka jedna uwaga - to o czym piszę to jest raczej walka typowo miejska, a nie sztuka podrzyniania gardeł (a to też takie łatwe nie jest). Bardzo rzadko zdarza się, że ktoś wybiegnie i po prostu wbije Ci nóż w miękkie części ciała. Najczęściej walkę poprzedza tzw. przygotowanie - okrzyki, zastraszanie, wymiana argumentów, pozycja etc. Wówczas masz szansę wydobyć nóż o ile chcesz się bronić w taki sposób. Także ta "walka dwóch nożowników" to powiedzmy typowe starcie o ile założymy (całkowicie błędnie), że napastnik jest jeden. A taka sytuacja zdarza się bardzo rzadko. Przy kilku to nóż niespecjalnie pomaga... a to jest normalne na ulicach, dzisiaj nikt nie atakuje w pojedynkę. Z tymi obrażeniami to też tak fajnie nie jest bo to trzeba najpierw wbić w poruszającego się przeciwnika - przebić pod naciskiem warstwy ubrania czy też skóry. Poćwicz z tymi gazetami, zrozumiesz, że to takie proste nie jest. Pchnięcie ma tę wadę, że wymaga znacznej siły, a o to w walce najczęściej jest trudno, bo przeciwnik nie stoi i nie patrzy, jak mu się to ślicznie wbija, prawda? A blokowanie pchnięcia jest stosunkowo łatwe - zbijasz z toru, takie typowe zagranie szermiercze. Tak się nad tym zastanawiam, cholera, czy ja czasami nie piszę za dużo. Jeśli tak to mam prośbę do moderatora, żeby w razie czego ten list usunął. Nie wiem czy dzielenie się takimi wiadomościami na tym forum jest dobre - żeby kiedyś nie okazało się, że ktoś zastosuje w praktyce i zrzuci na mnie :| A przyznaję, że mogę mieć do tego o czym piszę akurat w tym przypadku (z wielu powodów) nieodpowiedni dystans...
  22. Ja odpowiem za siebie - przede wszystkim do celów rekreacyjno-sportowych. Ze strzelaniem jest podobnie jak z bieganiem, pływaniem, boksem czy jeżdżeniem na nartach - po prostu sprawia przyjemność. Stąd podstawowym zastosowaniem broni - w naszym kraju ta wizja jest kompletnie wypaczona w świadomości ludzi, co zresztą można zauważyć i na tym forum - jest po prostu rozrywka. W dalszej kolejności dopiero samoobrona i wszystko inne. Niestety, jakoś tak się śmiesznie porobiło, że broń kojarzy się w tym kraju wyłącznie z zastosowaniem "bandycko-napadalskim" i generalnie tzw. kultura broni jest niska, stąd takie a nie inne kłopoty każdego, kto tylko chce ją posiadać.
  23. Zaręczam Ci Ripek, że gdybyś mnie potraktował śrutem to z pewnością zdołałbym do Ciebie podbiec. A poziom zdenerwowania rośnie proporcjonalnie do bólu - słowem - skoro ktoś do mnie strzela, a ja mogę się ruszać, to tracę wszelkiego rodzaju opory w ataku i zamiast kontrolowanej agresji pojawia się opcja znacznie gorsza... Z takimi założeniami to obawiam się, że możesz źle skończyć. A jeśli będą mieli to co? To jeśli do ich mózgów dotrze, że śrut owszem jest bolesny, ale niczego specjalnie im nie robi to nie chciałbym być w Twojej skórze. Jeśli przeciwnik już decyduje się na napad to jest w nieco innym stanie ducha, niż myślisz i reakcje są nieco bardziej irracjonalne. Może się zdarzyć, że po wyjęciu broni zacznie uciekać, ale jeśli nie...? Obawiam się, że jest to większe zagrożenie dla Ciebie niż jesteś tego świadom, ale moją opinię już znasz. Nie zamierzam sie powtarzać.
  24. Jest to najgłupszy pomysł na jaki można wpaść. Prawdopodobieństwo wyeliminowania atakującej osoby za pomocą śrutu jest niewielkie, w większości przypadków (poza trafieniem w czułe miejsce np. oko) nie przebije on ubrania, ani nie spowoduje poważnych obrażeń. Nieudana próba obrony może spowodować, że napastnik zacznie działać znacznie bardziej brutalnie. Trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jeden problem, związany z kształtem wiatrówki, która często do złudzenia przypomina broń ostrą. Gdy taki przedmiot zostanie zauważony w naszych rękach, atakujący może stracić wszelkie opory przez skorzystaniem z własnej broni palnej. Podsumowując broń pneumatyczna jest konstruowana z myślą o zastosowaniach sportowych i rekreacyjnych, a nie obronnych. Do tych ostatnich po prostu się nie sprawdza.
  25. Nóź odradzam, zwłaszcza "szturmowy" - o ile nie będziesz miał doświadczenia w walce takim narzędziem to krzywdę możesz bardziej zrobić sobie. Poza tym, akurat do walki miejskiej to takie sztyletowe ostrze przyda się jak umarłemu kadzidło. To już lepiej jakieś tanto ze sobą nosić. Do tego nóż ma szanse poskutkować tylko w starciu z przeciwnikiem-dyletantem, ale jeśli wyciągnie on swój własny to sytuacja robi się bardziej nieciekawa, zwłaszcza jeśli natrafi się na nożownika z minimalnym chociaż doświadczeniem (można poznać np. po postawie, jeśli noża nie widać, a wiadomo, że go ma to radzę biec ile sił w nogach). Nóź szturmowy może i jest wielki, ale nieporęczny i dobry gość z motylem, sprężynką czy czasami brzytwą potnie Cię, zanim wyprowadzisz jakieś pchnięcie (bo co z tym możesz innego zrobić?). Gaz to jest broń obusieczna, ale daje pozorne poczucie ochrony, a dla tego samego warto go nosić. W walce nie przydaje się na wiele, chyba, że człowiek jest na tyle wyćwiczony, że zastosuje go z odpowiedniej odległości, a to nie jest takie proste, jak to się laikom wydaje. Do tego działanie w stresie powoduje, że poza czysto psychologicznym oddziaływaniem jest to marny pomysł. Co do teleskopu (batona), jak to się ładnie w niektórych kręgach nazywa, to pomysł jest niezły, ale znowu o ile umiesz się tą pałką posługiwać, a nie jest to takie znowu proste. No i raczej przydatny on bywa w połączeniu z jakąś sztuką walki (ale czymś realnym, a nie baletem :wink: ). Słowem skutecznej metody nie ma - no, możesz jeszcze chodzić z tonfą czy nunchaku w plecaku, ale tutaj po raz kolejny wchodzi zdolność posługiwania się bronią, albo po prostu coś ćwiczyć, co polega na obijaniu innym twarzy. Osobiście polecam z dwa lata boksu, albo kick-boxingu (ale nie sportowego) ostatecznie karate, do tego rok, dwa aikido albo judo oraz również rok, dwa BJJ (można sobie jeszcze JJ uzupełnić to wszystko). Po takich doświadczeniach człowiek ma spore szanse na poradzenie sobie na ulicy, albo będzie tak sprawny, że po krótkiej szamotaninie będzie miał szanse oderwać się od przeciwnika i uciec. Tylko, że to plan na lata :wink:
×
×
  • Create New...