Jump to content
REKLAMA
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
DEDEk

Zatrzymanie akcji serca.

Recommended Posts

Błagam znajdź mi! Stawiam flaszke. Za ostatni zapłaciłem 200zł tylko dlatego, że po znajomości, normalnie dałbym 3 razy tyle. Osoby zajmujące się BLS/ALS to bardzo zamknięte grono które chętnie zarządza i robi kasę na biznesie pierwszej pomocy. Oferty kursów przeglądam systematycznie i niestety nie znalazłem bezpłatnego. Zwłaszcza, że BLS/AED wymaga sprzętu za kilka tysięcy złotych, kierownika kursu(bardzo mało osób ma ten papier) i instruktorów najlepiej w stosunku 1;1 z uczestnikami.

 

COOO? To moja firma frajersko za BLS/AED liczy sobie 100 zł :D No to pięknie, od dzisiaj wchodzę na pułap 599 zł... Chyba że ktoś tutaj pomylił BLS/AED z KPP albo ATLSem dla ratowników.

 

 

No to już wiemy gdzie uderzać :biggrin:

Edited by arend

Share this post


Link to post
Share on other sites

COOO? To moja firma frajersko za BLS/AED liczy sobie 100 zł :D No to pięknie, od dzisiaj wchodzę na pułap 599 zł... Chyba że ktoś tutaj pomylił BLS/AED z KPP albo ATLSem dla ratowników.

 

 

No to już wiemy gdzie uderzać :biggrin:

Na to wzgląda, najtańszy jaki znalazłem;

Kurs BLS - AED wraz z kursem instruktorskim 22-23 październik 2011,okolice Bielska-Białej.Cena 389 zł. Kurs podstawowy (BLS-AED) cena 219 zł

 

Masz kursy certyfikwoane prze Polską Rade Resuscytacji?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z racji, że raczej nigdy nie będziemy zmuszeni używać pierwszej pomocy "wojskowej" w czasie rozgrywek asg gdy komuś się coś naprawdę stanie gdyż w takich chwilach strzelanka będzie zatrzymana z powodu tego iż życie ludzkie jest ważniejsze niż kolejny frag, omówię więc zasady bls(specjalistycznej nie pokażę, gdyż nie leży ona w kwestiach cywili, a personelu medycznego z pełnym uposażeniem ratowniczym).

 

Najważniejsza zasada - przed przystąpieniem do pomocy jeśli jesteśmy sami - wzywamy pogotowie!

Z tel. komórkowych dzwonimy na 112, z domowych na 999.

Gdy dystrybutor odbierze, podajemy miejsce zdarzenia, co się stało, jakie czynności powzięliśmy, potem się przedstawiamy podając swoje imię i nazwisko oraz numer telefonu z którego dzwonimy. Jeśli nie wiemy co robić, pytamy dystrybutora, ona nas poinstruuje. NIGDY NIE ODKŁADAMY SŁUCHAWKI PIERWSI! DOPÓKI NIE ZROBI TEGO DYSTRYBUTOR.

 

Żeby omówić głębsze zagadnienia FA (first aid = pierwsza pomoc [pm]) musiałbym zrobić to podczas jednego z wypadów grupy żeby móc pokazać techniki udzielania pomocy gdyż większość czynności trzeba nauczyć się poprzez obserwację i powtarzanie, zasad pisemnych jest zaledwie kilka i je tutaj wymienię:

 

- w chwili gdy osoba leży na ziemi i :

 

= okazuje oznaki życia gdy: odchylamy głowę do tyłu żeby udrożnić drogi oddechowe, sprawdzamy czy poszkodowany nie ma w buzi umiejscowionych resztek jedzenia itp. (jeśli są wyjmujemy je) i pochylamy się policzkiem nad ustami oczami w stronę klatki piersiowej. Dzięki temu możemy zaobserwować (ruch płuc) i poczuć (oddech wydobywający się z nosa i ust) że dana osoba żyje.

W chwili gdy podstawowe czynności życiowe tj. wymiana oddechowa, są zachowane ustawiamy poszkodowanego w pozycji ustalonej bezpiecznej która polega na zgięciu prawego kolana i włożeniu prawej dłoni pod lewy policzek, a następnie przechylenie ciała na lewą stronę (nie ma znaczenia czy to prawa czy lewa strona jednak ciężarne kobiety obowiązkowo powinno przewracać się, kłaść na lewą stronę gdyż w innym wypadku płód uciska na wątrobę ). Po przewrocie odchylamy głowę do tyłu poprzez pociągnięcie za żuchwy w górę a czoła w dół co spowoduje udrożnienie dróg oddechowych i ułatwienie wymiany gazowej płuc.

 

W chwili jednak gdy badając funkcje oddechowe nie czujemy nic :

trzema palcami począwszy od wskazującego badamy puls na żyłach przed nadgarstkiem, jeżeli czujemy pulsowanie krwi nachylamy się nad ustami osoby i próbujemy wyczuć oddech - jest to szczególnie trudne gdy mamy do czynienia z osobą w stanie upojenia alkoholowego kiedy to oddech jest płytki. Jeśli mimo prób nie czujemy :

 

-oddechu, ale puls tak : zaczynamy reanimację oddechową, gdyż serce jeszcze nie stanęło ale nie długo to zrobi z powodu braku energii pobieranej przez tlen.

-oddechu ani pulsu : rozpoczynamy reanimację krążeniowo-oddechową, gdyż poszkodowana osoba jest w stanie zgonu.

 

Na czym polega reanimacja?

Jest to (w moim przekładzie) zbiór czynności mających na zadaniu przywrócenie czynności życiowych poprzez stymulację podstawowych czynności życiowych których to zakłócenie prowadzi do zgonu.

 

Reanimacja -

 

-Udrożniamy drogi oddechowe wcześniej wspomnianym sposobem (obserwujemy czy w ustach nic nie ma, odchylamy głowę do tyłu)

-Klękamy obok osoby, zdejmujemy jej nakrycie górne (tak, nawet zimą).

-wyznaczamy linię mostek-obojczyk i mniej więcej bliżej końca mostka wykonujemy 30 uciśnięć (jeśli osoba po 16 roku życia - samym nadgarstkiem wspierając się na położonej na ciele dłoni drugą ręką kładąc dłoń na dłoń i uciskając całym ciężarem ciała, jeśli osoba młoda, do 15 roku życia, robimy do samo, lecz udział bierze tylko jedna dłoń, w chwili gdy mamy do czynienia z dzieckiem do lat 6 używamy dwóch palców (wskazujący i ten od fuckena)). Uciśnięcia mają mieć głębokość conajmniej 5cm. Po serii 30 uciśnięć (wykonywanych jedno po drugim) nachylamy się nad ustami i wykonujemy dwa krótkie wdechy - wdychamy powietrze powoli, tak jakbyśmy spokojnie oddychali i nie więcej niż pomieścimy w ustach (gdy zaaplikujemy zbyt wiele powietrza, dostanie się ono do wątroby i pojawią się wymioty, a co za tym idzie - zablokowanie dróg oddechowych).

 

Wszystkie czynności wykonujemy aż do przyjazdu Ambulansu.

Czynnności ratownicze które podałem opisywałem podejmując założenie, że nie mamy przy sobie żadnego sprzętu medycznego.

Mam nadzieję, że nic nie popaćkałem i wyraziłem jasno...

 

Przypominam, że jeśli dochodzi do sytuacji, kiedy musimy reanimować to mamy mniej niż 20% szans na uratowanie człowieka.

 

I radzę zapoznać się z 162 art. KK.

 

To tyle, lecę do szpitala. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

W chwili jednak gdy badając funkcje oddechowe nie czujemy nic :

trzema palcami począwszy od wskazującego badamy puls na żyłach przed nadgarstkiem, jeżeli czujemy pulsowanie krwi nachylamy się nad ustami osoby i próbujemy wyczuć oddech - jest to szczególnie trudne gdy mamy do czynienia z osobą w stanie upojenia alkoholowego kiedy to oddech jest płytki. Jeśli mimo prób nie czujemy :

 

-oddechu, ale puls tak : zaczynamy reanimację oddechową, gdyż serce jeszcze nie stanęło ale nie długo to zrobi z powodu braku energii pobieranej przez tlen.

-oddechu ani pulsu : rozpoczynamy reanimację krążeniowo-oddechową, gdyż poszkodowana osoba jest w stanie zgonu.

 

 

NIE BADAMY PULSU.

Nie wiem czemu trzymacie się tego tak mocno skoro już parę lat temu się od tego odeszło. Na żadnych kursach praktycznie już nie uczą jak badać puls.

Dlaczego?

1) Żeby zbadać puls trzeba być prawdziwym koniem w dziedzinie pierwszej pomocy- to naprawde nie jest takie proste.

2) W sytuacjach stresowych można poczuć swój własny puls nawet używając do badania innych palców niż kciuk(kiedy badało się jeszcze puls- nie robiono tego kciukiem z przyczyn oczywistych).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na to wzgląda, najtańszy jaki znalazłem;

Kurs BLS - AED wraz z kursem instruktorskim 22-23 październik 2011,okolice Bielska-Białej.Cena 389 zł. Kurs podstawowy (BLS-AED) cena 219 zł

 

Masz kursy certyfikwoane prze Polską Rade Resuscytacji?

 

1)Z PRR jest tak jak z wieloma instytucjami w Polsce - maszynka do robienia kasy. Tak naprawdę nie jest wcale potrzebna aby kurs był naprawdę dobry ale jeśli ktoś chce aby jego kursy były sygnowane znaczkiem Polskiej Rady musi za to dużo płacić. Może stąd u nas ta niska cena? Jeśli chcesz to przedstawię Ci tą sytuacje dokładnie na PW.

 

2) Widziałem że już był poruszany temat reanimacji i resuscytacji więc starajmy się używać poprawnych określeń ;) a Mortis opisał resuscytacje. AHA! No i powietrze do wątroby nie dociera,tylko do żołądka.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

1)Z PRR jest tak jak z wieloma instytucjami w Polsce - maszynka do robienia kasy. Tak naprawdę nie jest wcale potrzebna aby kurs był naprawdę dobry ale jeśli ktoś chce aby jego kursy były sygnowane znaczkiem Polskiej Rady musi za to dużo płacić. Może stąd u nas ta niska cena? Jeśli chcesz to przedstawię Ci tą sytuacje dokładnie na PW.

 

2) Widziałem że już był poruszany temat reanimacji i resuscytacji więc starajmy się używać poprawnych określeń ;) a Mortis opisał resuscytacje. AHA! No i powietrze do wątroby nie dociera,tylko do żołądka.

 

Pozdrawiam!

 

Sorry za offtop ale męczy mnie to;

 

Wiem jak jest, tylko pojawia się kolejny problem. Tak naprawdę mianem ratownika medycznego może nazywać się tylko osoba posiadająca wykształcenie medyczne. Problem jest taki sam w branży wspinaczkowej- kto może na imprezach, eventach obsługiwac most linowy/ tyrolke? Jest mnóstwo kursów które można zrobić w firmach tylko jak wygląda sytuacja prawna, nic tego nie reguluje. Uprawnienia do pracy na wysokości, uprawnienia operatora ścianki wspinaczkowej to nie jest to. Zresztą są wydawane w większości przez firmy komercyjne.

 

Jak jest z pierwszą pomocą? Mogę ukończyć kurs np. w twojej firmie i da mi to możliwość pracy jako zabezpieczenie paramedyczne na imprezach outdoorowych? Wiem, że są rózne typy kursów instruktorskie itd, ale czy jest jakiś dokument który to reguluje? Czy po prostu zakładam firmę, robię kursy i wydaje CERTYFIKATY WYDAWANE PRZEZ MOJĄ FIRMĘ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sorry za offtop ale męczy mnie to;

 

Wiem jak jest, tylko pojawia się kolejny problem. Tak naprawdę mianem ratownika medycznego może nazywać się tylko osoba posiadająca wykształcenie medyczne. Problem jest taki sam w branży wspinaczkowej- kto może na imprezach, eventach obsługiwac most linowy/ tyrolke? Jest mnóstwo kursów które można zrobić w firmach tylko jak wygląda sytuacja prawna, nic tego nie reguluje. Uprawnienia do pracy na wysokości, uprawnienia operatora ścianki wspinaczkowej to nie jest to. Zresztą są wydawane w większości przez firmy komercyjne.

 

Jak jest z pierwszą pomocą? Mogę ukończyć kurs np. w twojej firmie i da mi to możliwość pracy jako zabezpieczenie paramedyczne na imprezach outdoorowych? Wiem, że są rózne typy kursów instruktorskie itd, ale czy jest jakiś dokument który to reguluje? Czy po prostu zakładam firmę, robię kursy i wydaje CERTYFIKATY WYDAWANE PRZEZ MOJĄ FIRMĘ?

 

 

Kurs pierwszej pomocy nie daje nam żadnego tytułu. Jeśli ukończymy kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy i zdamy egzaminy to na 2 lata uzyskujemy tytuł RATOWNIKA. Jeśli ukończymy szkołę policealna ratowników medycznych lub zdobędziemy licencjat ratownictwa medycznego otrzymamy tytuł RATOWNIKA MEDYCZNEGO. Jeśli w zawodzie ratownika medycznego przepracujemy 3 lata otrzymamy tytuł RATOWNIKA MEDYCZNEGO SYSTEMU. To sprawa nazewnictwa.

 

Certyfikat ukończenia kursu pierwszej pomocy może wydać lekarz albo ratownik medyczny(ta osoba jest kierownikiem kursu). I to ta osoba w razie czego(np. wypadek w zakładzie pracy) będzie odpowiadać za złe wyszkolenie odpowiednich osób(skoro stwierdziłeś że ktoś umie udzielać pierwszej pomocy to czemu ta osoba tego tak naprawdę nie umie itp). Za to statusu instruktora pierwszej pomocy może nadać każda firma swoim pracownikom. Nie regulują tego żadne przepisy prawne.

 

Co do zabezpieczenia medycznego tylko imprezy masowe są uregulowane prawnie(z tego co pamiętam). Cała reszta zależy tylko i wyłącznie od organizatora - jeśli impreza jest stosunkowo bezpieczna(ot koncert grupy Gospelowej na 250 osób) to nie ma potrzeby stawiania doraźnego punktu medycznego/szpitala polowego,podstawiania karetki i wystawiania armii ratowników,lekarzy i pielęgniarek. Ale jeśli obstawiamy imprezę outdoorową na parę tysięcy osób na sporym terenie to zarówno przydadzą się patrole lotne(w których spokojnie mogą chodzić osoby tylko z pierwszą pomocą) jak i lekarze. Wszystko leży w rękach organizatora.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kurs pierwszej pomocy nie daje nam żadnego tytułu. Jeśli ukończymy kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy i zdamy egzaminy to na 2 lata uzyskujemy tytuł RATOWNIKA. Jeśli ukończymy szkołę policealna ratowników medycznych lub zdobędziemy licencjat ratownictwa medycznego otrzymamy tytuł RATOWNIKA MEDYCZNEGO. Jeśli w zawodzie ratownika medycznego przepracujemy 3 lata otrzymamy tytuł RATOWNIKA MEDYCZNEGO SYSTEMU. To sprawa nazewnictwa.

 

Certyfikat ukończenia kursu pierwszej pomocy może wydać lekarz albo ratownik medyczny(ta osoba jest kierownikiem kursu). I to ta osoba w razie czego(np. wypadek w zakładzie pracy) będzie odpowiadać za złe wyszkolenie odpowiednich osób(skoro stwierdziłeś że ktoś umie udzielać pierwszej pomocy to czemu ta osoba tego tak naprawdę nie umie itp). Za to statusu instruktora pierwszej pomocy może nadać każda firma swoim pracownikom. Nie regulują tego żadne przepisy prawne.

 

Co do zabezpieczenia medycznego tylko imprezy masowe są uregulowane prawnie(z tego co pamiętam). Cała reszta zależy tylko i wyłącznie od organizatora - jeśli impreza jest stosunkowo bezpieczna(ot koncert grupy Gospelowej na 250 osób) to nie ma potrzeby stawiania doraźnego punktu medycznego/szpitala polowego,podstawiania karetki i wystawiania armii ratowników,lekarzy i pielęgniarek. Ale jeśli obstawiamy imprezę outdoorową na parę tysięcy osób na sporym terenie to zarówno przydadzą się patrole lotne(w których spokojnie mogą chodzić osoby tylko z pierwszą pomocą) jak i lekarze. Wszystko leży w rękach organizatora.

 

Dziękuje za odpowiedź wszystko jasne!

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Najważniejsza zasada - przed przystąpieniem do pomocy jeśli jesteśmy sami - wzywamy pogotowie!

Z tel. komórkowych dzwonimy na 112, z domowych na 999.

Gdy dystrybutor odbierze, podajemy miejsce zdarzenia, co się stało, jakie czynności powzięliśmy, potem się przedstawiamy podając swoje imię i nazwisko oraz numer telefonu z którego dzwonimy. Jeśli nie wiemy co robić, pytamy dystrybutora, ona nas poinstruuje. NIGDY NIE ODKŁADAMY SŁUCHAWKI PIERWSI! DOPÓKI NIE ZROBI TEGO DYSTRYBUTOR.

 

Witka!

 

Czytam czytam i nie dowierzam. Po pierwsze, z każdego telefonu da się zadzwonić na numer 999, z tel. kom. da się zadzwonić na 112.

 

Po drugie, dystrybutor to Ty masz na stacji benzynowej. W pogotowiu ratunkowym pracuje DYSPOZYTOR SŁUŻB MEDYCZNYCH.

 

= okazuje oznaki życia gdy: odchylamy głowę do tyłu żeby udrożnić drogi oddechowe, sprawdzamy czy poszkodowany nie ma w buzi umiejscowionych resztek jedzenia itp. (jeśli są wyjmujemy je) i pochylamy się policzkiem nad ustami oczami w stronę klatki piersiowej. Dzięki temu możemy zaobserwować (ruch płuc) i poczuć (oddech wydobywający się z nosa i ust) że dana osoba żyje.

W chwili gdy podstawowe czynności życiowe tj. wymiana oddechowa, są zachowane ustawiamy poszkodowanego w pozycji ustalonej bezpiecznej która polega na zgięciu prawego kolana i włożeniu prawej dłoni pod lewy policzek, a następnie przechylenie ciała na lewą stronę (nie ma znaczenia czy to prawa czy lewa strona jednak ciężarne kobiety obowiązkowo powinno przewracać się, kłaść na lewą stronę gdyż w innym wypadku płód uciska na wątrobę ). Po przewrocie odchylamy głowę do tyłu poprzez pociągnięcie za żuchwy w górę a czoła w dół co spowoduje udrożnienie dróg oddechowych i ułatwienie wymiany gazowej płuc.

 

Wytłumacz mi kolego od kiedy zagrożeniem u nieprzytomnej ciężarnej kobiety jest uciśnięcie wątroby przez płód? Co Ty w ogóle za bzdury wypisujesz. Obrócił byś tę kobiete dobrze, ale nie masz pojęcia dlaczego, a chwile wcześniej piszesz, że mógłbyś kogoś uczyć.

 

Pod nieprzytomną, oddychającą kobietę ciężarną wkłada się z prawej strony jakieś zrolowany koc itp.

Lub obracając kobietę (choć tego osobiście bym nie zrobił) na lawy bok. Robi się to dlatego, że ciężarna macica z płodem uciska na żyłe główną dolną, która jest jednym z najważniejszych naczyń odprowadzających krew z dolnych partii ciała.

 

W chwili jednak gdy badając funkcje oddechowe nie czujemy nic :

trzema palcami począwszy od wskazującego badamy puls na żyłach przed nadgarstkiem, jeżeli czujemy pulsowanie krwi nachylamy się nad ustami osoby i próbujemy wyczuć oddech - jest to szczególnie trudne gdy mamy do czynienia z osobą w stanie upojenia alkoholowego kiedy to oddech jest płytki.

 

Od jeśli mnie pamięć nie myli 2000 roku Polska Rada Resuscytacji (składowa Europejskiej) odchodzi od sprawdzania tętna przez niedoświadczonych (przygodnich, świadków) ratowników. Poza tym kolego od kiedy to puls sprawdzach na żyłach?? Poza tym w żadnych powtarzam w żadnych wytycznych sprawdzenie tętna nie poprzedzało sprawdzania oddechu. Zgodnie z zasadą ABC - Airway, Breathing, Circulation - drogi oddechowe, oddech, krążenie - sprawdzało się to w takiej kolejności.

 

Jeśli mimo prób nie czujemy :

-oddechu, ale puls tak : zaczynamy reanimację oddechową, gdyż serce jeszcze nie stanęło ale nie długo to zrobi z powodu braku energii pobieranej przez tlen.

-oddechu ani pulsu : rozpoczynamy reanimację krążeniowo-oddechową, gdyż poszkodowana osoba jest w stanie zgonu.

 

Kolejna bzdura. Nie sprawdzasz pulsu jako ratownik przygodni. Brak oddechu, sprawdzony zgodnie z zasadami (odchylenie głowy przez manewr Czoło - żuchwa, sprawdzanie przez 10 sek. metodą "to widać, to słychać, to czuć") jest wskazaniem do natychmiastowego rozpoczęcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO / BLS)

 

Udrożniamy drogi oddechowe wcześniej wspomnianym sposobem (obserwujemy czy w ustach nic nie ma, odchylamy głowę do tyłu)

-Klękamy obok osoby, zdejmujemy jej nakrycie górne (tak, nawet zimą).

-wyznaczamy linię mostek-obojczyk i mniej więcej bliżej końca mostka wykonujemy 30 uciśnięć (jeśli osoba po 16 roku życia - samym nadgarstkiem wspierając się na położonej na ciele dłoni drugą ręką kładąc dłoń na dłoń i uciskając całym ciężarem ciała, jeśli osoba młoda, do 15 roku życia, robimy do samo, lecz udział bierze tylko jedna dłoń, w chwili gdy mamy do czynienia z dzieckiem do lat 6 używamy dwóch palców (wskazujący i ten od fuckena)). Uciśnięcia mają mieć głębokość conajmniej 5cm. Po serii 30 uciśnięć (wykonywanych jedno po drugim) nachylamy się nad ustami i wykonujemy dwa krótkie wdechy - wdychamy powietrze powoli, tak jakbyśmy spokojnie oddychali i nie więcej niż pomieścimy w ustach (gdy zaaplikujemy zbyt wiele powietrza, dostanie się ono do wątroby i pojawią się wymioty, a co za tym idzie - zablokowanie dróg oddechowych).

 

Uciśnięcia wykonuje się:

-na środku klatki piersiowej.

-częstotliwość ok. 100 na minutę (dobrze sprawdza się nauczenie tej częstotliwości np. stary hit Bee Gees "Stayin' Alive" ma taki rytm.)

-w stosunku do oddechów 30:2

-na głębokość ok. 1/3 kl. piersiowej - mniej więcej 5 cm.

 

Podkreślone przeze mnie wdmuchiwanie powietrza do wątroby za przeproszeniem rozjebało mi nadgarstki. Wentylując poszkodowanego, bez odpowiedniego udrożnienia dróg oddechowych istnieje zagrożenia rozdęcia przez wdmuchnięte powietrze żołądka, a co za tym idzie wymioty.

 

Wszystkie czynności wykonujemy aż do przyjazdu Ambulansu.

Czynnności ratownicze które podałem opisywałem podejmując założenie, że nie mamy przy sobie żadnego sprzętu medycznego.

Mam nadzieję, że nic nie popaćkałem i wyraziłem jasno...

 

Wszystkie czynności wykonujemy do przejęcia postępowanie przez załogę ambulansu.

Nawet posiadając sprzęt medyczny, nie mając uprawnień nie masz prawa go użyć. Nie mając uprawnień, nie potrafisz go używać. Nie potrafiąc go używać, szkodzisz poszkodowanemu - jedną z najważniejszych zasad 1. pomocy jest nie szkodzić!

Popaćkałeś i to sporo.

 

 

Przypominam, że jeśli dochodzi do sytuacji, kiedy musimy reanimować to mamy mniej niż 20% szans na uratowanie człowieka.

I radzę zapoznać się z 162 art. KK.

To tyle, lecę do szpitala. :)

 

Jeśli dochodzi do zatrzymania krążenia, rokowania zależą od jego mechanizmu, oraz udzielania 1. pomocy już przez świadków zdarzenia, a potem fachowa kontynuacja przez Zespoły Ratownictwa Medycznego, a następnie terapia w SOR i OIT.

 

Ja Tobie kolego radzę zapoznać się z wytycznymi Polskiej Rady Resuscytacji z 2010r. Proszę tu masz link: http://www.prc.krakow.pl/2010/02.pdf

Aż boję się zapytać po co lecisz do szpitala. Mam nadzieje, że nie na dyżur, tylko na zajęcia, praktyki.

 

Nie bierz tego czepiania się zbytnio do siebie. Po prostu kolego masz duże braki. Przeczytaj sobie dokładnie materiał z linka który ci podesłałem. I nie zabieraj się na razie za przekazywanie nikomu Twojej "wiedzy".

 

Na pocieszenie powiem Ci, że i tak zrobiłbyś więcej i lepiej niż większość ludzi. Niestety udzielanie RKO przez osoby przygodnie w naszym kraju leży i kwiczy.

 

Pozdrawiam, Kierek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kierek, przyznaję Ci rację i biję się w pierś na przeproszenie.

Tak to jest jak się jest nie dotyrany rano i próbuje się coś sensownego napisać. Nigdy więcej. :)

 

A propo - jest to na tyle śmieszne co napisałem że aż znajomym poprzesyłałem. :D Jeśli można, proszę administrację o usunięcie mojej głupiej odpowiedzi gdyż rzuca to zły pogląd na fakt BLS.

 

No i oczywiście pomieszałem bls i als, a z wątroby to się z pół godziny chyba śmiałem....

oj, głupota,

 

Na swoje usprawiedliwienie mam to, że jakoś w szpitalu potrafię udzielić pomocy itd... aż mi głupio, nie wiem jak się wytłumaczyć, po prostu żal...

Edited by Mortis

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja lekko odkopię lae mam pytanie do Foki.

 

nie sprawdzają pulsu a jedynie oznaki krążenia poprzez wołanie do poszkodowanego, bodźce bólowe, praca klatki piersiowej itp.

 

nie kumam, żadne z wymienionych nie jest oznaka krążenia...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieczęsto się zdarza żeby osoba bez krażenia oddychała dłużej niż 10-15 sekund. Reakcja jakakolwiek na ból czy wołanie dowodzi że krążenie jeszcze jest. Natomiast wołanie jest niezbitą przesłanką do stwierdzenia że wołający ma zachowanie krążenie krwi.

Ogólnie rzecz biorąc: jeżeli mamy jakąkolwiek reakcję i oddech jest i krążenie. Jeżeli niema reakcji i oddechu z zasady krążenia też nie będzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z osobami pijanymi też jest niefajnie. Zdarzyło mi się, że nie mogłem wyłapać oddechu (który jak się później okazało był), do tego żadnych odruchów. Sprawdziłem puls i był w normie. Mierzyłem przez minutę i cały czas był. Noc, cholernie zimno, a z ust nie widać żadnej pary- byłem przekonany, że nie oddycha. Miałem takie 2 przypadki. W pierwszym jak się okazało osoba była świadoma, tylko miała zamknięte oczy i nie chciało jej się odgarniać źródła bólu ręką, jak zrobiłby to zwykły przytomny człowiek. Na twarzy też nie było żadnego grymasu. Parodia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To też wiele zależy od sytuacji w jakiej jest poszkodowany. Jeśli jest pijany to wiadomo, że jeśli jest nieprzytomny to oddech ciężko będzie określić.

 

Mnie jednak ostatnio uczono, że jeśli oddech jest zbyt wolny, nieregularny, lub tak zwany charczący, rzęszący, to traktujemy to jakby oddechu nie było i przestępujemy do sztucznego oddychania.

Teraz więc pytanie - czy wykładowca nie wprowadził nas w błąd?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy wstrząsie oddech będzie płytki i bardzo szybki - mimo to oddech jest i dopiero jeśli poszkodowany przestanie oddychać, to postępujemy według BLS.

Jeśli poszkodowany biegł po schodach, przewrócił się i stracił przytomność, to oddech też może być bardzo szybki - nie zaczniemy przecież RKO... : )

Co innego, gdy mamy tzw. oddech agonalny (ciężki do wyczucia), tj. 1 na 10 sec - wtedy jedziemy normalnie BLS i traktujemy jakby oddechu nie było.

 

W moim poprzednim poście chciałem tylko pokazać, że osoby pijane mogą nie zachowywać się normalnie, także gdy są nieprzytomni. Dlatego sprawdzanie krążenia nie jest (na pewno w tym przypadku) głupie.

Edited by Gasparzinho

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale wytyczne jasno mówią kto może a kto nie powinien sprawdzać pulsu. Na dodatek wytyczne mówią:

 

W pierwszych minutach zatrzymania krążenia poszkodowany

może słabo oddychać lub wydawać nieregularne, wolne

i głośne westchnięcia (gasping). Nie należy ich mylić z prawidłowym

oddechem. Na ocenę prawidłowego oddechu za

pomocą wzroku, słuchu i dotyku przeznacz nie więcej niż 10

sekund. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości dotyczących

prawidłowego oddechu działaj tak, jakby był nieprawidłowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale wytyczne jasno mówią kto może a kto nie powinien sprawdzać pulsu.

Owszem. Mam ukończony kurs KPP, gdzie uczono mnie właśnie, aby sprawdzać puls.

Poza tym, jeśli sprawdzę puls i jest prawidłowy, to mam pewność, że serce bije, więc po co mam robić RKO?

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest tak że nie ma co się narażać i mówić ludziom bez wykształcenia medycznego o takich rzeczach. Na kursie pierwszej pomocy nie uczy się tego od dawna i tego należy się trzymać w radach dla laików(nie obrażając nikogo oczywiście). OSOBA PO KURSIE PIERWSZEJ POMOCY NIE SPRAWDZA TĘTNA A JEDYNIE STWIERDZA OZNAKI TĘTNA(LUB ICH BRAK).

Ja poza pracą zawodową nie ośmielił bym się robić dużo więcej niż BLS/AED - po prostu szkoda mi życia na prokuratora,sądy i udowadnianie że miałem racje dokonując wkłucia i że ono nie zabiło poszkodowanego.

Edited by Hajdi

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest tak że nie ma co się narażać i mówić ludziom bez wykształcenia medycznego o takich rzeczach. Na kursie pierwszej pomocy nie uczy się tego od dawna i tego należy się trzymać w radach dla laików(nie obrażając nikogo oczywiście). OSOBA PO KURSIE PIERWSZEJ POMOCY NIE SPRAWDZA TĘTNA A JEDYNIE STWIERDZA OZNAKI TĘTNA(LUB ICH BRAK).

Ja poza pracą zawodową nie ośmielił bym się robić dużo więcej niż BLS/AED - po prostu szkoda mi życia na prokuratora,sądy i udowadnianie że miałem racje dokonując wkłucia i że ono nie zabiło poszkodowanego.

 

 

Temat mnie zaciekawił, a niektóre opisy przeraziły.

Pozwolę sobie wypowiedzieć się na ten temat.

 

Podstawowym zadaniem każdego człowieka w sytuacji napotkania osoby leżącej np. na chodniku powinno być:

1) Podejść

2) Umieć sprawdzić czy ktoś jest przytomny

3) Znać numer na pogotowie

3) Sprawdzić czy osoba oddycha

4) Jeżeli nie, przeprowadzić prawidłowy masaż serca

 

To wszystko jeżeli chodzi o resuscytację...

 

Nauczcie się robić dwie rzeczy -----> rozpoznać czy ktoś oddycha czy nie -----> prawidłowo masować

Pozwoli to zwiększyć szanse osobie z zatrzymaniem krążenia.

 

Nie ma sensu by laikom utrudniać zapamiętanie działań poprzez zwiększenie ich ilości. Wystarczy tylko tyle a zarazem "aż tyle" by zespół karetki nawet po 15 min miał spore szanse ruszyć serducho.

 

Zaraz ktoś powie: a gdzie oddech? odpowiadam: uciskając klatkę nabijamy ciśnienie dzięki czemu serce jest lepiej uciśnięte. po uciśnięciu klatki zasysanych jest około 30% potrzebnego tlenu, na tych kilka minut wystarczy.

 

Wielu ludzi rezygnuje z resuscytacji bo:

- boi się coś spie.....ć

- boi się robic usta-usta np. przez wymioty i brak np. maseczki z filtrem (kto to nosi?)

- ogólnie się boi

 

Na kursach mówię zawsze coś takiego:

Będziesz robić aż nauczysz się podstaw bez zająknięcia, wywołany nawet ze snu. Dzisiaj to ktoś obcy, jutro może być ktoś kogo kochasz.

 

Ratownictwo bierzemy na logikę, a stanie się bardzo proste:

 

- krwawienie?: opatrunek uciskowy np. gaza dociśnieta do rany

- rana ręki: podnosimy wyżej niż serce

- rana nogi: to co wyżej (kładziemy na podłogę na płasko noga wyżej)

- omdlenie: kładziemy płasko - kończyny podnosimy (podnosi się ciśnienie krwi w głowie)

- zawał: ból w klatce nie zwiększa sie przy uciśnięciu klatki, ani nie zmniejsza jest jednostajny. Mały wysiłek - duże zmęczenie.

- itd.. itp..

 

W obsłudze AED musimy wyczaić z przodu urządzenia taki wielki przycisk "start" wszystko pozostałe powie nam miły elektroniczny głos ;)

 

Karetkę wzywamy przy stanach zagrożenia życia. Nie do kataru lub nacięcia naskórka.

 

Jeżeli ktoś będzie chciał jakieś materiały dotyczące ratownictwa, chętnie udostępnię (mam coś koło 50GB)

Edited by ParQs

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na kursie pierwszej pomocy nie uczy się tego od dawna i tego należy się trzymać w radach dla laików(nie obrażając nikogo oczywiście).

Robiłem kurs w czerwcu br. Mnie uczono i nie tylko mnie.

 

(...)i udowadnianie że miałem racje dokonując wkłucia i że ono nie zabiło poszkodowanego.

Robienie wkłucia a sprawdzanie pulsu, to zdecydowanie co innego. Nie wiem jak sprawdza się puls, aby potem musieć się tłumaczyć, że to nie to zabiło poszkodowanego.

 

Pozdrawiam

Edited by Gasparzinho

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Zaraz ktoś powie: a gdzie oddech? odpowiadam: uciskając klatkę nabijamy ciśnienie dzięki czemu serce jest lepiej uciśnięte. po uciśnięciu klatki zasysanych jest około 30% potrzebnego tlenu, na tych kilka minut wystarczy.

 

 

Czy prowadzisz kursy w/g wytycznych AHA? Bo tam jest, o ile mi wiadomo, sam masaż serca, bez oddechów.

 

Osobiście ufałbym raczej metodzie europejskiej, z oddechami, ale ja mały żuczek jestem - i tej metody właśnie mnie na kursie uczyli.

Uczyli też bardzo - w moim odczuciu - rozsądnego podejścia: Jeżeli pacjent wyżył, to znaczy, że resuscytacja została przeprowadzona prawidłowo. Nieważne, jaką metodą był resusctuowany - amerykańską, europejską, czy w/g jakichś wytycznych z epoki Króla Ćwieczka (bo takich go nauczono w dawnych czasach, i takie w kryzysowej sytuacji pamiętał).

 

Jasne, nowe wytyczne są lepsze niż stare (co P.T. koledzy wyjaśnili powyżej na przykładzie, czemu metoda 30:2 jest lepsza, niż 15:1). Ale wszystko sprowadza się do jednego: poszkodowany ma przeżyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja pisałem o podstawach, które są konieczne do ratowania życia. Tych podstaw uczę w szkołach, i wszędzie gdzie mnie poproszą.

Jeżeli grupa jest kumata, z mniejszą liczebnością i chętna to zgłębiania wiedzy, zabieram się wtedy za rozwinięcie tematu.

 

Jestem ratownikiem m. już dobrych parę lat, skończyłem studia, masę kursów i kilkakrotnie miałem przyjemność znaleźć się wśród najlepszych na zawodach regionalnych czy też Ogólnopolskich Mistrzostwach RM. Nie chwalę się, tylko staram się Wam uświadomić jedno: im prościej tym lepiej, i łatwiej do zapamiętania.

 

W Polsce są tgz. trzy szkoły ratownictwa medycznego (Warszawska, Białostocka i Krakowska), niby uczą na podstawie zaleceń PRR ale każda trochę inaczej. (na zawodach trzeba wiedzieć było z której są sędziowie :) ). W stanach jeszcze inaczej to wszystko wygląda. Każdy szpital również ma swoje przyzwyczajenia, to samo dotyczy WSPRów, i innych jednostek ratunkowych. Zasady ulegają zmianom kosmetycznym co pięć lat.

 

Dr. Jakubaszko powiedział mi kiedyś, że "zasady są wskazówką a nie wyznacznikiem działania". Każdy pacjent jest inny, i to do niego dopasowujemy zasady, a nie odwrotnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...