Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Recommended Posts

Napisze tak, w temacie używanie mózgu, może przez porównanie wyłuszczę w czym sprawa .

 

Miejsce akcji: miasto, dajmy na to 40 tysięcy mieszkańców.

Persona dramatis: nowo przybyły do miasta wędrowiec,mieszkańcy miasta.

 

Minąwszy rogatki przyglądał się z zaciekawieniem domom. Domostwa były nad wyraz okazałe, ogrody zadbane a przed każdym domem zaparkowane dwa bądź trzy samochody. Przy części za mijanych domów kręcili się mieszkańcy, inne zdawały się być opuszczone. Czuł spojrzenia mieszkańców, jak bacznie go obserwują. Oni, którzy mieszkali tu już długo i on, wędrowiec który wszedł do ich świata. Nie każde spojrzenie było miłe, można by rzec, że w ich oczach, jeśli by ktoś miał ochotę, na to, dało się zauważyć wzgardę dla przybłędy. Podszedł do pierwszego z domów, otworzył usta. Zanim wydostał się z nich jakiś dźwięk, usłyszał:

- Co szukać się nie chce, a przecież nie ma ciężko poszukać co...a taki dorosły niby, no wstyd, wstyd. Nie chcę mi się Tobie pomóc, ale dam Ci radę, nie szukaj pomocy bo ja mam dom,samochód i to czego Ty nie masz i mieć nie będziesz, a nie daj Bóg, jeśli odpowiem to może jeszcze i Ty sam coś z tego będziesz miał!

 

 

 

Kolejny dom zdawał się być odmienny. Większy, bardziej wyniosły. Wielkie okna, kilka pięter, kuty płot ale i o dziwo, pomalowana w róż buda dla psa. Wędrowiec zdziwił się na taki dysonans, jednak pomny pierwszej rozmowy w Mieście, nie śmiał ani zapukać ni do płotu się zbliżyć. Jako że posesja nad wyraz rozległa i obszerna była, wlókł tak się wzdłuż płotu. Zerkając czasem przez ramię czy aby ktoś z mieszkańców Miasta psów za nim nie puścił.

Wreszcie dotarł do pierwszego skrzyżowania, opisane cudnie jeno kierunkowskazów na nim tyle, że dzień cały podziwiać można i trudno się mu było odnaleźć. Niestety ludzie jacy go mijali, patrzyli tylko wyniośle i z góry. Bo cóż taki przybłęda może wiedzieć. Przecież jest tylko gościem. Domu nie, nie myśli, ot awanturnik jakiś czy co. Ów kręcił się w kółko, przeszkadzał i o zgrozo, o drogę pytał. Wielkie to oburzenie wywołało, sam Burmistrz się złościł, szef straży pożarnej całkiem spąsowiał i już go mieli wodą polewać, na szczęście z nadęcia guzik z munduru mu pękł i ciśnienie go nie rozwaliło. Trwało tak zamieszenie do czasu aż tumult i rwetes się straszny podniósł a mieszkańcy jęli już kamienie z bruku wyciągać. I stała by się rzecz straszna, gdyby nie stary Maciej, co domu swego po wino był zalazł a tumult na rynku uwagę jego przyciągnął. Ogarnął wzrokiem zamieszanie, sapnął, splunął i mordę rozdarł:

- Co tu się dzieje, obywatele??!

Z razu konsternacja zapadła, któż to tak głośno się rozdarł. Cisza...tłum i przybysz stanęli bez ruchu. W końcu Burmistrz wyjaśnił z wyżyn swego urzędu, że jest tutaj wędrowiec, że pyta zamiast samemu szukać. Wędrowiec przepraszał, mówił, że faktycznie pyta ale nie z lenistwa, braku rozumu tylko, żeby sobie życie ułatwić. Maciej, wcześniej z zacnej butelki "Mocarza" łyk solidnego zażył, rzekł:

-To zamiast psioczyć i się droczyć, pokażcie że mu drogę i rwetesu nie będzie.

Popatrzyli po sobie, gwar ucichł, Burmistrz wskazał drogę, przybysz nią poszedł i znowu świeciło słońce.

 

 

Wybaczcie off topik ale jakoś ciężko było palce zatrzymać:)

 

Peace:)

Edited by Kretor
Link to post
Share on other sites
  • Replies 85
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Piękna historia.

 

U nas praktycznie rzecz biorąc, dalej organizowanie czegokolwiek odbywa się "po znajomości", założenie stowarzyszenia niewiele pomogło, jak zauważyłem z boku. Choć Chłopaki może mają inne doświadczenia.

Na razie rozważam to od strony teoretycznej, czy w ogóle byłyby jakieś prawne "zyski" z takiego przedsięwzięcia. Wierzę, że praktycznie mało komu chce się z tym patyczkować.

 

tylko czy jest sens?

Też się nad tym zastanawiam. W pewnym sensie nie odczuwamy tych negatywnych skutków niepewności co do prawa, bo jeszcze się chyba nie zdarzyła taka sytuacja, aby ktoś poszedł do sądu z ustrzelonym zębem, czy na prokuraturę z dziurą w twarzy. To akurat dobrze, bo oznacza, że ludzie wiedzą na co się godzą i przyjmują potem skutki "na klatę".

Pytanie tylko, jak długo tak będzie? Kiedy np. rodzice małolata z dziurą zamiast oka zechcą rozpętać wojnę, może nie być tak różowo.

Takie rozwiązania miałoby działać na zasadzie szalupy ratunkowej. Normalnie statki nie toną, ale jednak każdy ma szalupy ;).

Link to post
Share on other sites

Piękna historia.

Na razie rozważam to od strony teoretycznej, czy w ogóle byłyby jakieś prawne "zyski" z takiego przedsięwzięcia. Wierzę, że praktycznie mało komu chce się z tym patyczkować.

 

Brak, władze jak nie chciały rozmawiać tak nie chcą. Ale ludzie Cie na zewnątrz traktują trochę poważniej.

Link to post
Share on other sites
Brak, władze jak nie chciały rozmawiać tak nie chcą. Ale ludzie Cie na zewnątrz traktują trochę poważniej.

A w sądzie? Nie znam się na procesie karnym zbytnio, ale z reguły jak masz jakiś świstek, coś ponad "słowo honoru", to masz sporą szansę, że sędzia spojrzy na Ciebie nie jak na głupiego gówniarza, a jak na poważnego człowieka.

Link to post
Share on other sites
Z ciekawości ogarnę w niedalekiej przyszłości, czy może stworzenie stowarzyszenia, klubu, czy jakiegoś lokalnego związku sportowego nie byłoby dobrym rozwiązaniem. Oczywiście trzeba by mieć pewnie jakiś statut i go przestrzegać. Strzelanki pewnie musiałyby mieć organizatora pilnującego przestrzegania jasnych i konkretnych zasad. Ale być może udałoby się w ten sposób rozwiązać przynajmniej większość problemów prawnych nie pisząc niepotrzebnie ustawy.

 

Tryb przypuszczający, bo to na razie tylko luźna koncepcja.

Byłem założycielem i v-ce prezesem stowarzyszenia działającego jako klub sportowy... Cóż byś chciał osiągnąć? Jedyny + jaki znam to osobowość prawna, która czasem może pomóc, a czasem jest wymagana przy rozmowach ze sponsorem, czy policją. Poza tym dochodzi rozliczanie księgowości (w różnych formach, są też bardzo uproszczone, ale zawsze jest), no i odpowiedzialność Zarządu za działalność klubu. Statut i kilka wymaganych regulaminów to najmniejszy problem. Zebranie 15 osób (nawet najlepszych kumpli) i dojście do porozumienia ze wszystkimi papierami, a następnie coroczne zebrania członków i przyjmowanie raportów pracy Zarządu i Komisji Rewizyjne to jest wysłanie. Jak na etapie zakładania stowarzyszenia zostanie schrzaniony statut może to skutecznie zablokować działalność Stowarzyszenia a nawet praktycznie uniemożliwić jego rozwiązanie.

 

Pewnie wiele osób powie, że to usankcjonuje prawnie w jakiś tam sposób działanie ersoftu, tylko czy jest sens?
Nie usankcjonuje. Tak samo można założyć stowarzyszenie Miłośników Zeszłorocznego Śniegu i niczego to nie usankcjonuje. Nada jedynie osobowość prawną grupie ludzi. Żeby usankcjonować musiałoby być wiele stowarzyszeń na terenie kraju, połączyć je w związek stowarzyszeń. Jeśli ten związek będzie miał jakieś wspólne ogólne przepisy dot samej gry, nie organizacyjne, to będzie można kombinować dalej.

 

może przez porównanie wyłuszczę w czym sprawa
O, a powiedz mi jaki znasz darmowy, ogólnodostępny w każdej chwili i w każdym miejscu system wyszukiwania w mieście, odpowiednik Google lub szukaj na forum? Próbujesz się bronić za wszelką cenę, mimo, że wiesz, że nie masz racji, tylko jesteś leniwy, co sam na poprzedniej stronie przyznałeś.

 

A w sądzie? Nie znam się na procesie karnym zbytnio, ale z reguły jak masz jakiś świstek, coś ponad "słowo honoru", to masz sporą szansę, że sędzia spojrzy na Ciebie nie jak na głupiego gówniarza, a jak na poważnego człowieka.
Z tego co ja się orientowałem to dla członka stowarzyszenia nie ma to większego znaczenia (nie mówię tu o sprawach, w których bezpośrednio stroną jest stowarzyszenie). Ewentualnie możliwy jest scenariusz kiedy osoba prywatne (niezależnie czy członek stow.) ma sprawę w sądzie związaną z AS (np. uszkodzenie ciała w czasie gry) może wskazać stowarzyszenie jako "eksperta" w sprawie airsoftu, którego sąd może zapytać o radę w sprawie "czy dana działalność była zgodna/w ramach airsoftu". Oczywiście pozostaje pytanie, czy sąd będzie się pytał 15-osobowego stowarzyszenia. Jeśli będzie związek ogólnopolski z kilku tysiącami członków to już prędzej.

 

Uprzedzam, że tematem zajmowałem się jakieś 7 lat temu, więc część danych może być nieaktualna.

Link to post
Share on other sites
A w sądzie? Nie znam się na procesie karnym zbytnio, ale z reguły jak masz jakiś świstek, coś ponad "słowo honoru", to masz sporą szansę, że sędzia spojrzy na Ciebie nie jak na głupiego gówniarza, a jak na poważnego człowieka.

 

Nie wiem, nie chce i nie zamierzam testować w sądzie. :F

Taki inteligentny chłopak a czasem takie durnoty piszę. :F

Edited by AnR
Link to post
Share on other sites
masz sporą szansę, że sędzia spojrzy na Ciebie nie jak na głupiego gówniarza, a jak na poważnego człowieka
- Eeee niepoważny gówniarz, strzela do ludzi plastikowymi kulkami, chuligan!

- A nie, ma kwitek, ze stowarzyszenia... Poważny student, strzela do ludzi plastikowymi kulkami.

 

:lol:

Link to post
Share on other sites

Foka z całym szacunkiem, daj mi proszę już spokój, bo wiem jak używać opcji szukaj a rzeczywistość to nie film sensacyjny w którym to bohaterowie, po wpisaniu w google zapytania:

kto wrobił królika Rogera? dostają gotową odpowiedź w pierwszym linku.

Nie chcę wyjść na osobę kłótliwą, niemniej imputowanie komuś, jak to bywa w zwyczaju na forach, lenistwa/głupoty/braku chęci/ciemnoty/inne* jest cokolwiek nie na miejscu. A żeby już temat całkiem zamknąć z mojej strony to znam taki system i nazywam go ludzką uprzejmością.

 

 

 

Sam też swego czasu przerabiałem różne kluby i inne korby. Sęk w tym, że formalizowanie czegoś co działa, choćby na przykładzie zorganizowanego Forum, prowadzi potem do sytuacji w której to, zaczyna być lansowana jedyna słuszna opcja. Stad konkluzja, że należy sprawy zostawić swojemu własnemu biegowi, ewentualną rolę prawną takiego tworu, można by ograniczyć i wykorzystać do tego o czym pisze Foka. Niemniej sprowadza to problem kodyfikacji i jasnego określenia zasad, co imo jest kompletnie pozbawione sensu:) Co można jasno wykazać po lekturze tego Forum.

 

 

 

 

 

 

 

 

*niepotrzebne skreślic

Link to post
Share on other sites
dostają gotową odpowiedź w pierwszym linku.
Ja nic takiego nigdzie nie pisałem. Niektóre rzeczy znajduje się w 5 sekund inne w 15 minut. Ale można je spokojnie znaleźć samemu bez powtarzania po raz kolejny dyskusji, a i tak odpowiedź otrzymujesz, w najlepszym razie, po kilku godzinach.

 

imputowanie komuś, jak to bywa w zwyczaju na forach, lenistwa/głupoty/braku chęci/ciemnoty/inne* jest cokolwiek nie na miejscu.
W tym przypadku nic nie imputuję, sam to napisałeś
Chyba, że wykazuję się daleko posunięta naiwnością licząc na dyskusję skoro:

[...]

b) szukać mi się nie chcę, szukałem, szukałem i znalazłem dwa martwe koty, pięć puszek po piwie ale nic o ASG,

 

EDIT:

No patrz... 3-4 minuty wyszukiwania

http://wmasg.pl/forum/index.php?showtopic=13102

http://wmasg.pl/forum/index.php?showtopic=25708

http://wmasg.pl/forum/index.php?showtopic=57164

http://wmasg.pl/forum/index.php?showtopic=71282

 

Czyli albo mijasz się z prawdą pisząc, że szukałeś, albo pisząc, że umiesz szukać.

Link to post
Share on other sites

Dobra poddaje się....!!:D Masz mnie, już milczę na wieki, posypuję głowę popiołem, wybatożę się....jeno odpuść proszę....jaka forma kary będzie zadowalająca?:)

 

Matko dawno tak nie dałem pupy,że się użyje kolokwializmu....dziękuje za link i już tam zaglądam:)

Edited by Kretor
Link to post
Share on other sites

Ino szlachta spokój już!

Viamortis co do stowarzyszenia to sam chciałem zakładać, aczkolwiek doszedłem że gra nie jest warta świeczki. Będzie się organizacją legalną i publiczną lecz zajmującą się czymś co nie ma podstawy prawnej. Jeżeli członek, członkowi stowarzyszenia wybije oko kulką to i tak dla sądu raczej mniejszego znaczenia mieć nie będzie.

Skąd to się bierze? A no właśnie z samego prawa. Jak już sam zauważyłeś jeżeli ktoś dozna kontuzji podczas walki bokserskiej i pozwie swojego przeciwnika - ma szanse na odszkodowanie, aczkolwiek niwelowaną poprzez aspekty prawne zwane jako "kontratyp sportowy" (Viam popraw mnie jeżeli się pomyliłem).

W środowisku AS jest wszystko dobrze do puki komuś przypadkiem lub przez nieuwagę petenta zrobi mu się krzywdę. Właśnie w tym jest "pies pogrzebany". Nie można liczyć na dobre serce poszkodowanego bo może okazać się gnojkiem nierozumiejącym że to jego wina lub że niestety ale wypadki się zdarzają. Lądujemy w sądzie i dostajemy wyrok bo nie podlegamy pod "kontratyp sportowy". Żeby tak nie było AS musiałoby zostać uznane za dyscyplinę sportową bądź formę rekreacji którą obejmowałby w.w. "kontratyp".

 

Słusznym stwierdzeniem jest to że można dać temu spokój bo strzelankę można uznać za zwykłe zgromadzenie o troszkę niezwykłym wydźwięku.

 

Pełnią szczęścia było by uznać ASG za sport kontaktowy - ale raczej nie ma na to co liczyć.

Link to post
Share on other sites

Nieprecyzyjnie się wcześniej wyraziłem, ale Technofilia chyba zrozumiał o co mi chodzi.

 

Mnie stowarzyszenie czy inny LEGALNY twór sportowo-rekreacyjny potrzebny jest tylko do tego, żeby można było ustanowić JASNY i JEDNOZNACZNY zbiór zasad. Zasady te obowiązywałyby oczywiście tylko na strzelankach organizowanych przez stowarzyszenie/związek lub przypuszczalnie mogłyby być stosowane na strzelankach innych organizatorów. Chodzi tylko o to, żeby można się było powołać na JASNE i WYRAŹNE zasady wg. których mają postępować strzelankowicze.

 

Ponieważ jednym z wymogów zastosowania kontratypu sportowego jest zachowanie zgodne z zasadami uznanymi w danym sporcie.

 

Muszę poszperać za tymi stowarzyszeniami, związkami i kontratypem sportowym w wolnej chwili. Reszta kwestii i problemów związanych ze stowarzyszeniami/związkami/etc. jest dla mnie tylko kosztem stworzenia zasad mających jakąkolwiek rangę.

Jest to niejako w interesie wszystkich graczy. Moim zdaniem tak naprawdę RZECZYWIŚCIE ZALEGALIZOWAĆ nasz sport może zalegalizowanie wzajemnego strzelania do siebie.

Link to post
Share on other sites

Nieprecyzyjnie się wcześniej wyraziłem, ale Technofilia chyba zrozumiał o co mi chodzi.

 

Mnie stowarzyszenie czy inny LEGALNY twór sportowo-rekreacyjny potrzebny jest tylko do tego, żeby można było ustanowić JASNY i JEDNOZNACZNY zbiór zasad. Zasady te obowiązywałyby oczywiście tylko na strzelankach organizowanych przez stowarzyszenie/związek lub przypuszczalnie mogłyby być stosowane na strzelankach innych organizatorów. Chodzi tylko o to, żeby można się było powołać na JASNE i WYRAŹNE zasady wg. których mają postępować strzelankowicze.

 

Ponieważ jednym z wymogów zastosowania kontratypu sportowego jest zachowanie zgodne z zasadami uznanymi w danym sporcie.

 

Muszę poszperać za tymi stowarzyszeniami, związkami i kontratypem sportowym w wolnej chwili. Reszta kwestii i problemów związanych ze stowarzyszeniami/związkami/etc. jest dla mnie tylko kosztem stworzenia zasad mających jakąkolwiek rangę.

Jest to niejako w interesie wszystkich graczy. Moim zdaniem tak naprawdę RZECZYWIŚCIE ZALEGALIZOWAĆ nasz sport może zalegalizowanie wzajemnego strzelania do siebie.

 

No i coś w tym jest. PIWKO ;)

Link to post
Share on other sites
Jest to niejako w interesie wszystkich graczy. Moim zdaniem tak naprawdę RZECZYWIŚCIE ZALEGALIZOWAĆ nasz sport może zalegalizowanie wzajemnego strzelania do siebie.
Zbierz 30 osób przy jednym stole i niech ustalą wspólne zasady, na które wszyscy oni się zgodzą (fpsy, wagomiary kulek, sposób pomiaru, ograniczenia wiekowe itd). Powodzenia :lol:

Ale jeśli już to Ci się uda (np. dobierając odpowiednio tą 30-tkę) to spraw, żeby jeszcze parę tysięcy osób się z tym zgodziło i zapisało do stowarzyszenia 8)

Link to post
Share on other sites

Nie sądzę, żeby konieczne było ustalanie fpsów i wagomiarów. Bardziej fundamentalne byłyby moim zdaniem zasady bezpieczeństwa, obchodzenia się z replikami, strzelanie z bliska. I nie twierdzę, że to musiałoby łechtać wszystkich. Regulacja statutowa miałaby ten plus, że nikomu nic nie narzucałaby na siłę.

 

Chociaż jakimś cudem świat ASG funkcjonuje już kilka lat i jakoś daje radę ;). Przede wszystkim każdy maniak powinien mieć świadomość problematyki odpowiedzialności w ASG i tego, jak ważna jest ostrożność i umiar tej zabawie.

 

Pozdrawiam

Mortis

Link to post
Share on other sites

W telegraficznym skrócie - powtarzając za przedmówcami, bo widać nie trafia. Jak karbowy chłopu pańszczyźnianemu:

Posiadanie replik AS nie jest zakazane. Rozgrywki polegające na oddawaniu do siebie strzałów z ww. również nie są zakazane, o ile ich prowadzenie nie łączy się z naruszeniem przepisów szczególnych (np. brak zgody dysponenta terenu). Sprawca uszkodzenia ciała będącego niezawinionym następstwem rozgrywki AS nie podlega odpowiedzialności prawnej. Zasady rozgrywek relewantne przy określaniu owego zawinienia, określane są na podstawie porozumienia między ich uczestnikami (w dopuszczalnym zakresie). Zaś sam AS mieści się w ustawowej definicji "rekreacji". Żyjemy jak u Pana Boga za piecem i nie zanosi się na zmiany - profetyczne wizje różnych matołków czytamy tu od lat. Czego jeszcze chcieć więcej? Słucham...

 

Ja bym sobie tylko życzył aby Pan Foka zrobił na temat przepisów w których jest nasze hobby ujęte takie małe kompendium wiedzy, by nikt nie musiał już tego nigdzie szukać.

Tak. Do tego Viamortis zrobi Ci porządek w mieszkaniu, a ja umyję samochód. Na początku myślałem, że to kolejna prowokacja - ale jednak nie. Jesteś zbyt ograniczony. Nie obrażaj się, bo to nie obelga. To stwierdzenie faktu.

W środowisku AS jest wszystko dobrze do puki komuś przypadkiem lub przez nieuwagę petenta zrobi mu się krzywdę. Właśnie w tym jest "pies pogrzebany". Nie można liczyć na dobre serce poszkodowanego bo może okazać się gnojkiem nierozumiejącym że to jego wina lub że niestety ale wypadki się zdarzają. Lądujemy w sądzie i dostajemy wyrok bo nie podlegamy pod "kontratyp sportowy"

Foka nawet linka wkleił, ale jak widać nie pomogło. Symptomatyczne. Czytaj, zanim zaczniesz bredzić.

sprawa stowarzyszeń powstających tylko po to aby móc gdzieś zrobić strzelankę lub nie.

A po napisaniu tego czegoś co tu proponowałeś, będzie można bawić się wszędzie, bez ograniczeń i wymogów?

Jeżeli warunkiem spokojnej zabawy wraz ze znajomymi byłaby jedna wizyta na komendzie policji i zarejestrowanie repliki, to jestem na TAK.

O widzisz - i już nie musisz odpowiadać na poprzednie pytanie. Skądinąd masz interesujący tok myślenia. Teraz jest źle, gdyż można bawić się bez rejestrowania replik i "składania wizyt". Dobrze będzie dopiero kiedy będzie trzeba to robić. Jesteś tylko niepoważny czy aż upośledzony?

Jeżeli na podstawie prawa ASG mają być wprowadzone sztywne ograniczeni fps aby zabawa była bezpieczna...

Ot, nowinka. Bez takich limitów zabawa jest niebezpieczna? Więc ileż to osób zginęło albo doznało ciężkiego uszkodzenia ciała, w wyniku trafienia kulką. Nie daj się prosić - napisz...

...i skończyło się terminatorstwo

Teraz mam pewność. Ty nie jesteś niepoważny ani upośledzony. Ty jesteś po prostu psychicznie chory. Lepiej odejdź od komputera i wyjdź z pokoju pielęgniarzy, zanim Cię przyłapią...

Czy na prawdę chcecie wychodzić z założenia: "co nie jest zakazane, jest dozwolone".

Tak - ponieważ socjalizm już przerabialiśmy i nam się nie podobał. Ale rozumiemy, że "wam" nie w smak są takie pojęcia jak demokratyczne państwo prawa lub wolności jednostki. Dlatego sugerujemy wystąpić o azyl polityczny na Białorusi. W tamtejszych psychuszkach przynajmniej nie powinno być internetu...

 

Przy okazji - myślałeś już o obywatelskim projekcie ustawy o wypróżnianiu się? W końcu nie może być tak, żeby miliony Polaków robiły to wychodząc z założenia, "co nie jest zakazane, jest dozwolone". A ile to zagrożeń płynie spomiędzy niedokładnie wytartych półdupków! Gorze! Larum! Aj waj!

 

poprzez działanie tutaj przygotujemy projekt/pomysł (...) przepisów (...) Oczywiście dodatkowo całą sprawą dobrze by było zainteresować media, ot tyle na szybko

Jeśli kiedykolwiek powstaną jakiekolwiek prawne ograniczenia AS - to wyłącznie przez imbecyli z takimi pomysłami. Przy Was Pawka Morozow, to detaliczny partacz. Źle Wam, że możemy się legalnie bawić. Przeszkadza, że gdzieś w Polsce jakaś grupa ludzi strzela do siebie z replik mających x fps-ów. Więc jak na wzorowych abderytów przystało, będziecie występować w TV i pisać petycje, aby tę zabawę ograniczono. Do tego jesteście tak piramidalnie głupi i pozbawieni elementarnego doświadczenia życiowego, iż uważacie że ktoś po prostu klepnie to co Wy na kolenie nabazgrzecie. Bo rozumiem, że Mira ani Zbycha jednak nie znacie?

 

 

 

Kiedy np. rodzice małolata z dziurą zamiast oka zechcą rozpętać wojnę, może nie być tak różowo.

Nie strzelaj do małolatów, to nie będziesz miał takich rozterek. Zresztą już o tym mówiliśmy...

Mnie stowarzyszenie czy inny LEGALNY twór sportowo-rekreacyjny potrzebny jest tylko do tego, żeby można było ustanowić JASNY i JEDNOZNACZNY zbiór zasad. Zasady te obowiązywałyby oczywiście tylko na strzelankach organizowanych przez stowarzyszenie/związek lub przypuszczalnie mogłyby być stosowane na strzelankach innych organizatorów. Chodzi tylko o to, żeby można się było powołać na JASNE i WYRAŹNE zasady wg. których mają postępować strzelankowicze.

A czy wg Ciebie jest różnica pomiędzy prawna relewancją takich zasad - i zasad obowiązujących na rozgrywkach danej grupy, zgodnie przyjętych przez jej członków, gdy stanowią oni "stowarzyszenia"?

 

Obawiam się, że żaden z was nie ma przygotowania do napisania średnio złożonej umowy cywilnoprawnej, a porywacie się na pisanie ustawy. Śmiem wątpić. Chyba nie zdajecie sobie sprawy co to znaczy "przygotować projekt zwykłego regulaminu", a co dopiero napisać ustawę

O bycie przysłowiowym psem ogrodnika, to Cię nie posądzałem. Zamiast zachęcać PT Legislatorów, dopingować ich do działania - ucinasz całą zabawę. Czy zdajesz sobie sprawę jakiej rozrywki pozbawiłeś nas swoim pochopnym zachowaniem? :lol:

Edited by Kuba
Link to post
Share on other sites
A czy wg Ciebie jest różnica pomiędzy prawna relewancją takich zasad - i zasad obowiązujących na rozgrywkach danej grupy, zgodnie przyjętych przez jej członków,

gdy [nie] stanowią oni "stowarzyszenia"?

Rozumiem, że wcięło Ci "nie"...

Co do tego nie jestem pewien, jak już napisałem. Podejrzewam, że taka różnica może istnieć, chociażby przy ustalaniu jakie zasady obowiązywały w czasie strzelania.

Jeśli to jest na takiej zasadzie, że spotyka się grupa ludzi, z których część słyszała kiedyś o czymś takim jak PASG, a także wie, że ma strzelać do innych oraz przyznawać się do trafień, to ciężko tu ocenić, kto i na ile znał zasady, jakie one były i czy w ogóle jakieś konkretne.

 

Być może równie doniosły prawnie byłby zwykły regulamin spisany na kartce i zaakceptowany zgodnie przez wszystkich uczestników strzelania, zwykły temat na forum, w którym każdy się opowiedział, bądź skinięcie głową przy ustalaniu zasad przed strzelanką. W razie ewentualnego postępowania mogłaby wchodzić w grę po prostu kwestia określenia co było ustalone.

 

Osobiście nie jestem tylko przekonany, czy takie ustalenie zasad przed strzelanką byłoby w ogóle istotne w jakimkolwiek postępowaniu. Jeśli się gracze umówią, że przy odległości <2m biją się kolbami/na pięści/w rękawicach bokserskich, to również ich odpowiedzialność byłaby wyłączona? ;)

Bo np. ustawki kibiców są niby nielegalne i żadne ustalenia uczestników tego nie zmieniają ;)

 

Ogólnie co do tego zamierzam się dokształcić w wolnej chwili ;).

 

O bycie przysłowiowym psem ogrodnika, to Cię nie posądzałem.

Każdego dnia staram się być lepszym człowiekiem i każdego dnia widzę, jak długa droga jeszcze przede mną :D

Edited by Viamortis
Link to post
Share on other sites

Mój tok myślenia jest może i troszkę inny ale tok wysławiania się Kuby jest bynajmniej poniżej stanu psychofizycznego 10 latka.

 

Rada na przyszłość - próbuj jakoś argumentować swoją rację a nie robić z przedmówcy człowieka twojego pokroju. Ja szanuję siebie i innych. Miałem nadzieję na poważną rozmowę a Ty Kuba to jak widzę potrafisz robić sobie tylko z tego (za przeproszeniem) podśmiehujki.

 

Całej reszcie dziękuję za bardzo ciekawą i pouczającom rozmowę.

Link to post
Share on other sites

Mój tok myślenia jest może i troszkę inny ale tok wysławiania się Kuby jest bynajmniej poniżej stanu psychofizycznego 10 latka.

 

Akurat raczej tego nie można powiedzieć. :F FAIL! :>

Edited by AnR
Link to post
Share on other sites

To ja proponuję wszystkim chcącym jakiejś legalizacji uderzyc do LOKu (tak tak jeszcze ta instytucja istnieje i ma się całkiem nieźle) i tom próbowac się zrzeszac i organizowac (onanizowac ;) ). Będziecie mieli możliwośc ustalania sobie w ramach LOKu swoich własnych zasad włącznie z tymi, że Kuba to prostak i cham (fajnie wiedziec, że zawsze w swoim wyrobionym i orginalnym stylu odpowiada na głupie pomysły wałkowane z pierdyliard razy ;)), wmasg ssie, a sami wiedzą najlepiej.

Link to post
Share on other sites

Odpowiednia ochrona= zgodność stanu oraz ilości zębów i oczu po strzelaniu ze stanem wcześniejszym. Czy potrzeba do tego legalizacji i robienia szumu w mediach i opinii publicznej? Bo mi się wydaje, że im mniej w mediach o airsofcie, tym lepiej. Nie daj Boże jakiś dziennikarz podłapie temat w sezonie ogórkowym i nieszczęście gotowe. Zaraz się okaże, że nasza społeczność jest winna "trzepakowym strzelaninom"!

Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...