-
Posts
83 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Wade1051
-
Dobrze napisane. Wprawdzie jestem raczej zwolennikiem filozofii "wygrał ten, kto się dobrze bawił", ale nigdy nie uda się wyrzucić z ash tego pierwiastka rywalizacji. W każdym razie, żeby wszyscy mieli jasność, oddział amerykański wykonał wszystkie cele, zarówno główne jak i dodatkowe. Postawiliśmy miny ( po rozminowaniu przez przeciwnika wykorzystaliśmy resztki dostępnych min i zrobiliśmy to ponownie), umocniliśmy się w pobliżu Wadi Faid ( po straceniu tej pozycji szybko ją odbiliśmy, a w momencie zakończenia gry, choć Oś była o włos od wyparcia nas z okopów, na pozycjach dalej było przynajmniej dwóch amerykanów), ewakuowaliśmy radiostację i kody z Maknassy i wreszcie, staraliśmy się wspierać atakujących z drugiej strony Brytyjczyków, a ostatecznie się z nimi spotkaliśmy. Jankesi nie zaatakowali, bo nie mieli takiego zadania. Naszym głównym celem, było utrzymanie pozycji umocnionej przy Wadi Faid i to zadanie wykonywaliśmy. Przez całą grę dysponowaliśmy maksymalnie dziesięcioma ludźmi ( choć często ktoś wędrował do samochodu, coś się działo z repliką lub inne tego typu problemy, w skrajnym przypadku na pozycji było nas czterech, ale przez połowę gry ośmiu). W myśl amerykańskiej filozofii ludzie - zadanie - sprzęt, nie widziałem sensu w organizowaniu wypadów, by stracić amunicję i bardzo szczupłych zasobów ludzkich, do bezsensownych ataków na przeciwnika który był liczniejszy, miał przewagę ognia i dysponował umocnioną pozycją, na stosunkowo wąskim froncie. W każdym razie, to raczej my mieliśmy kupę śmiechu, z nieporadnych prób podejścia na nasze flanki i bierności przeciwnika ;).
-
Marzec 1943 Mimo wyhamowania marszu na Tunis, a także niedawnych przykrych doświadczeń zarówno w tym rejonie, jaki i przełęczy Kasserine dowództwo II Korpusu zadecydowało o powrocie sił amerykańskich w pobliże osady Sidi Bou Zid, by wesprzeć nacierające od południa wojska brytyjskie. Nasz oddział został wysłany jako forpoczta wspomnianego już II korpusu. Celem stało się stworzenie umocnień niedaleko Wadi Faid, a także, o ile będzie to możliwe, odzyskanie sprzętu radiowego i danych porzuconych przy okazji lutowego odwrotu w oazie Maknassy. Niestety wojennego szczęścia brakowało nam od samego początku operacji. Nie dosyć że przez ciężkie warunki pogodowe pojawiliśmy się w obszarze operacyjnym później niż zakładaliśmy, to burze piaskowe uniemożliwiły części naszych sił dotarcie na pole bitwy. Mimo braków w sprzęcie i personelu, podjęliśmy próbę wykonania zadania. W oczekiwaniu na przybycie reszty oddziałów, zbudowaliśmy niewielką, lecz silnie umocnioną pozycję obronną przy Wadi Faid, dodatkowo ustawiając od czoła pole minowe. Prawą flankę zabezpieczyliśmy drutem kolczastym, lewą natomiast zostawiliśmy w opiece siłom natury. Jak bowiem donosili zwiadowcy, znajdowały się tam bagna, które uniemożliwiały przedostanie się przezeń komukolwiek, a już napewno nie w taki sposób, by uszło to naszej uwadze. Szybko wysłałem doborową drużynę do Maknassy, by odzyskali tajemne kody i sprzęt. To przedsięwzięcie zakończyło się pełnym sukcesem bez jakichkolwiek strat. Tymczasem nieprzyjaciel począł sporadycznie pojawiać się w zasięgu naszego wzroku, co wzbudzało niepokój, zapowiadając mające nastąpić wkrótce uderzenie. Mimo wielu prób, niestety nie udało nam się nawiązać kontaktu radiowego z Brytyjczykami. Z czasem, ruchy wojsk niemieckich poczęły być bardziej zuchwałe. Przeciwnik podchodził coraz bliżej naszych okopów, by w końcu otwarcie na nas uderzyć. Niestety, los jakby z nas zadrwił - niewielka grupa którą wyznaczyłem do osłony wspomnianego wcześniej bagna, została porażona przez jakąś plagę rodem ze starego testamentu, przez co część żołnierzy krótkotrwale oślepła, a inni nie mogli korzystać ze swojej broni, gdyż w nieznanych okolicznościach uległa uszkodzeniu. Musieliśmy odesłać ich na tyły. Właśnie w tym momencie uderzyli w nas Włosi, prawdopodobnie elitarni komandosi, którzy pomimo tych nieludzkich warunków, zdołali przebyć bagno i wspólnie z nękającymi nas harcownikami niemieckimi, zająć Wadi Faid. Jak się potem okazało, dopuścili się w tym miejscu kilku zbrodni, znęcając się nad rannymi żołnierzami amerykańskimi. Historia osądzi tych niegodziwców ! Resztkami sił wycofaliśmy się i zajęliśmy prowizoryczne pozycje niedaleko El Guettar. Ponownie nieprzyjaciel począł nas nękać na flankach. Jednakże tym razem, to my skierowaliśmy oddział śmiałków przez bagna, by przypuścił atak na nasze dawne pozycje. Jednocześnie grupa naszych harcowników potykała się z oddziałami nieprzyjaciela przy Sidi Bou Zid i pokonawszy go, ruszyła do przodu w kierunku straconych umocnień. Przy wsparciu ataku od strony bagien i świeżych odwodów z El Guettar zostały one wyczyszczone z sił wroga i ponownie wpadły w nasze ręce. Wykorzystując sprzyjającą sytuację, zostawiłem przy Wadi Faid szczątkowy garnizon, który miał dokonać szybkiego remontu struktur obronnych, a sam na czele grupy szturmowej ruszyłem w stronę domniemanej bazy wypadowej sił osi. Zdołaliśmy nawiązać krótkotrwały kontakt z siłami brytyjskimi, od których odciągnęliśmy uwagę, jednak nieprzyjaciel miał miażdżącą przewagę, zarówno pod względem liczebności jak i siły ognia. Musieliśmy się wycofać do Wadi Faid, ponosząc przy tym ciężkie straty. Całe szczęście, garnizon zdołał ponownie zaminować teren i naprawić fortyfikacje, dzięki czemu uniknęliśmy całkowitego rozbicia. Następnie odparliśmy jeszcze kilka ataków, z których przynajmniej jeden był bliski ponownego wyparcia nas z obszaru umocnionego. Jak się potem okazało, były to działania które miały odwrócić naszą uwagę od głównego uderzenia, przeprowadzonego potężnymi siłami na naszej prawej flance, w Sidi Bou Zid. Harcownicy którym nakazałem patrolować ten rejon, zostali zmiażdżeni, lecz nieprzyjaciel zamiast zamknąć nas w kleszcze i rozbić, gnał naprzód. Ze względu na moje rozkazu, oraz fatalny stan ( zarówno liczebny jak i materiałowy) podległych mi oddziałów, postanowiłem pozostać na pozycji i zaniechać pościgu. W późniejszym czasie doszło do spotkania z Brytyjczykami, bez jakiegokolwiek kontaktu z wojskami niemieckimi lub włoskimi. Tyle ode mnie, bardzo dziękuje organizatorom i wszystkim osobom dzięki którym gra mogła się odbyć. Wyrazy wdzięczności również dla Marcina, który wyprodukował na moją prośbę pamiątkowe breloki. Wreszcie, wielkie dzięki dla WSZYSTKICH graczy, zarówno amerykańskich którymi to przyszło mi dowodzić, jak i Niemcom, chylę czoła za wyzwanie którym niewątpliwie było ścieranie się z wami. Natomiast bardzo nie dziękuję wszystkim amerykanom, którzy nie raczyli zgłosić swojej nieobecności odpowiednio wcześniej, czym uniemożliwili wykonanie planu operacyjnego i w pewnych aspektach wydatnie utrudnili płynną i przyjemną grę innym amerykańskim kolegom, psując tym samym zabawę. Choć zdecydowanie Linia Mareth nie zajmie wysokiego miejsca w moim prywatnym rankingu gier ash, to bawiłem się bardzo dobrze, a teren jest piękny i ciekawy. Na dobrą sprawę mam tylko jedną uwagę/zastrzeżenie - następnym razem bardzo proszę o zaznaczenie taśmą lub znakami terenów wyłączonych z gry, co by ograniczyć kwasy w jej trakcie ;). Do następnego!
-
Nie będę ukrywał, że na "Orle gniazdo" wybierałem się z nastawieniem nieco sceptycznym, głównie za sprawą niewielkiej liczby graczy. Nie mogłem jednak już dłużej opierać się reklamie, którą zarzucił mi Dominik ;). Całe szczęście bardzo się pomyliłem ( z tym średnim entuzjazmem). Teren wymagający, ale jednocześnie zupełnie inny niż lasy pod Warszawą, Poznaniem czy Łodzią. Byłem tam pierwszy raz i po pośpiesznym rozeznaniu doszedłem do wniosku, że nie tylko ma spory potencjał jeśli chodzi o organizacje gier ash, ale jest też niezwykle urokliwy - serio urzekły mnie te pagórki i strumyczki. Sama gra dała mi sporo satysfakcji, jednocześnie mnie wymęczyła ( bo biegałem non stop od jednej pozycji do drugiej), ale też była w pewien sposób relaksująca - tak kulturalnej i luzackiej gry dawno nie było. Jednocześnie chylę czoła przed stroną niemiecką, bo już dawno nie stawialiście oporu tak twardego i w tak przemyślany sposób, żebym ( jako dowodzący strony alianckiej) autentycznie nie miał pomysłu co zrobić dalej, a w konsekwencji zaniechał dalszych prób ataku. Wobec tego moje osobiste gratulacje dla Mękara jako dowódcy, oraz dla Was wszystkich. Do organizatorów nie mam totalnie żadnych zastrzeżeń, poza jednym. Bardzo wasz proszę, aby w przy każdej następnej grze, w pierwszym poście była umieszczona pinezka z miejscem w którym mamy się spotkać, lub ( a najlepiej także) jakieś koordynaty - serio krążyliśmy ponad godzinę dookoła Skrzydlnej, co zaowocowało potężnym spóźnieniem, mimo naszego bardzo wczesnego wyjazdu z Krakowa. Oby więcej takich gier, mam nadzieję, że na następnej edycji "Gniazda" będzie przynajmniej dwukrotnie więcej graczy, abyście mogli zrealizować więcej założeń oraz rozbudować scenariusze, bo tak zacna miejscówka aż się o to prosi. Do następnego!
-
Z całym szacunkiem Dominiku, ale bardziej logicznym i historycznym jest pozwolić, aby mg-schutze miał możliwość strzelania z biodra, niż zabieranie takiej możliwości automatic riflemanowi z US army. Nie kastrujmy i tak bardzo rzadko występującej broni wsparcia po stronie aliantów... Niemniej jednak, to tylko moja sugestia i nie mam zamiaru kwestionować twojej decyzji. Co do kopania, spróbujemy się jakoś zorganizować :).
-
BDW: "Dieppe 1942" - Piątek-Piekary, 15 października 2022 r. (ASH)
Wade1051 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Cześć! Wrzucam linka ze zdjęciami od Beaty, są tam też zdjęcia od Szamana. Częstujcie się :). https://drive.google.com/drive/folders/1-a_uLypHlM9YWjzuRUmxBES7ACamElXM -
Panowie, koledzy, towarzysze broni... Przede wszystkim bardzo dziękuję organizatorom za grę! Zaznaczam, że mimo tego co napiszę niżej, podobało mi się bardzo i szczerze pisząc "Arado" jest dla mnie na tą chwilę grą roku ( choć ciężko mi było się zdecydować przez wzgląd na rewelacyjny "Budapeszt"). Poniżej wypunktuje co MOIM ZDANIEM wypadło fajnie, a co mniej fajnie. Pozytywy : 1) Patrolowo - eksploracyjny charakter rozgrywki. Serio, najwięcej frajdy miałem do momentu, gdy zaczęło się więcej strzelania a nieprzyjaciel zbił się w większą kupę. Od wtedy zrobiło się zbyt... nie wiem, strzelankowo? Osobiście nie jestem fanem ostrego larpowania i organizowania tzw " przemarszów", ale takie wypośrodkowanie miedzy larpem, eksploracją a strzelaniem bardzo mi siadło. 2) Teren! Pomimo faktycznie panującego... bałaganu na terenie gry, mam bardzo duży sentyment do Woli wodyńskiej i cieszę się na każdą grę która ma tam się odbywać. 3) Odrobina larpu. 4) Ogólny zarys fabuły i szczypta "science fiction" - mam nadzieję, że będzie więcej dużych rozgrywek łączących historię z fantastyką pokroju serii Wolfenstein, z prototypowym uzbrojeniem czy postaciami rodem z filmów grozy/ superbohaterskich. 5) Działania w mniejszych składach - tego chyba tłumaczyć nie trzeba. Wszyscy wiedzą, że lubimy działać swoją ekipom i wolimy być zbici w kupę, nie zmieszani z innymi. Tym razem udało się zostać oddzielną drużyną i taki charakter działań był super. 6) Łączność radiowa i łańcuch dowodzenia. 7) Armaty 8,8cm! 8) Ostatecznie znośne limity kulkowe. 9) Ogólny klimat końca wojny, ciągłe uczucie z tyłu głowy, że każdy napotkany cywil może być dywersantem, a na każdym skrzyżowaniu mogą czaić się Niemcy… Negatywy : 1) …który był skutecznie zabijany przez zawziętość, liczebność i ogólne zorganizowanie przeciwnika ( dokładnie w punkcie niżej). 2) Zbyt alternatywna historia alternatywna. Mamy rok 1945, wódz Rzeszy nie żyje zaś jej terytorium jest rozszarpywane przez aliantów. I myk, mamy zorganizowane grupy armii niemieckiej ( liczniejsze od sił aliantów w regionie), w pełni umundurowane i doskonale wyposażone. Mało tego, siły te mają do dyspozycji transport lotniczy ( w przypadku kradzieży samolotu i nagłej ucieczki gdzieś w finale gry byłoby okej) i walczą bardziej zajadle, niż załoga wału atlantyckiego 6 czerwca rok wcześniej. Tymczasem, zwycięskie siły aliantów, dwie najmocniej zmechanizowane armie tej wojny, nie mają do dyspozycji żadnego transportu, są stale zagrożone atakiem silniejszego przeciwnika i mają ograniczoną amunicję. Totalnie mi to nie grało. Rozumiem kwestie balansu, ale z drugiej strony nie była to standardowa strzelanka w historycznych skinach, a coś zakrawającego o milsim/larp. Więc każdy kto jechał na tę grę powinien mieć świadomość, że walki będzie mniej a priorytetem będą ZADANIA i wczuwanie się w rolę sposobną do realiów. I to wykonywanie zadań powinno być promowane a nie zdobywanie pozycji, zabijanie nieprzyjaciela etc. 3) Organizacja wojsk niemieckich oraz obecność cywili. W nawiązaniu do punktu wyżej, to w co zbili się Niemcy, a co także wpływało na ich zachowanie, to wrzucenie wszystkich do jednego wora z napisem „NIEMCY”. Mamy 1945 rok… Moim zdaniem, wojownicy Rzeszy powinni byli zostać wyraźnie podzieleni na Wehrmacht i SS. Dlaczego? Bo pasowałoby to do realiów i pozwoliło urozmaicić rozgrywkę. Wprowadziłoby to kłopotliwe sytuacje, bo oto po tej samej stronie barykady, ale jednak na przeciwległych jej końcach mielibyśmy żołnierzy WH którzy nie bronią już swoich ziem, a starają się po prostu przeżyć i uratować siebie, lub swoje rodziny przed sowietami, być może kosztem honoru i ustępstw wobec aliantów zachodnich. Natomiast na drugim końcu mamy Ssmanów, zbrodniarzy którzy nie mogą sobie pozwolić na kapitulację, a przynajmniej nie bez oferty czegoś na tyle cennego, aby przysłoniło oczy zachodnich decydentów na okrucieństwa których się dopuścili. Do tego było nieco za mało cywili, mających dosyć wojny, brakowało jakiegoś nie wiem… Volkssturmu czy marionetkowej milicji lub innych sił porządkowych ustawionych przez okupantów. Wszystko wyżej spowodowało, że mimo jednej próby porozumienia między niemieckim dowódcą a moim oddziałem postanowiłem zakończyć rokowania i odprawić przybysza, bo po pierwsze nie wiedzieliśmy nic na temat którym próbował nas przekupić, po drugie był rok 1945 i nie byli w pozycji pozwalającej im negocjować jakiegokolwiek ustępstwa czy zdrady po stronie alianckie! A po trzecie… Rangersi nie będą zdradzali swoich towarzyszy! 4) Gdzie Rosjanie?! Totalnie brakowało mi choćby małego oddziału radzieckiego. Nawet takiego kombinowanego, na zasadzie komisarza i miejscowych działaczy komunistycznych. Po pierwsze dawałoby to Niemcom realne poczucie, że są w ciężkiej sytuacji i muszą uważać na „czerwonych”, po drugie stwarzałoby to ciekawe sytuacje, kiedy cele sowietów i aliantów zachodnich byłyby podobne, jednak ich osiągnięcie nie zakładało porozumienia. Relacje stron mogłyby się dynamicznie zmieniać od początkowo przyjaznych, przez szorstkie aż do niezbyt przyjaznych czy nawet wrogich. 5) Czasami niezbyt logiczne zadania, biorąc pod uwagę scenariusz gry ( to o czym pisał wyżej Dominik). I to by było na tyle, nic więcej mi do głowy nie przychodzi. Jeśli chodzi o bardziej fabularno osobiste relacje, to zostawię je na opowiastki przy jakimś piwerku czy innym napoju :). Podczas całej gry doświadczyłem tylko jednego kwasu związanego z uczciwością żołnierza strony przeciwnej, ale nie miało to wielkiego znaczenia w sytuacji w której się znaleźliśmy, więc nawet nie ma po co tego przywoływać. Jednocześnie przepraszam jeśli samemu dopuściłem się jakichś niegodziwości – jeśli to zrobiłem to całkowicie nieumyślnie. Na koniec pragnę podziękować w szczególności moim kompanom, kapralowi Miśkowi, Sierżantowi Guzolowi, Kapralowi Darkowi oraz szeregowemu Lockowi bo bez was ta gra nie miałaby dla mnie większego sensu i z całą pewnością nie dałaby mi tyle frajdy. Nie mam wątpliwości, że jesteście iście elitarnym zespołem a błękitno-złote emblematy na waszych mundurach są zasłużone. Także naszemu komandorowi – Dominiku, służenie pod twoim dowództwem było przyjemnością – oby jak najwięcej takich batalii, ponadto Brytyjczykom z którymi współpraca szła bardzo owocnie ( zwłaszcza dwóm kolegom, z którymi zdobyliśmy lotnisko ;) ). Chylę też czoła przed twardymi Niemcami, bo warunki pogodowe były ciężkie, a mimo to znakomita większość z was nie odpuściła do. Nieźle nas podeszliście ( choć nie będę udawał zaskoczenia takim obrotem spraw) w miasteczku a ostrzał z waszego karabinu maszynowego i wrzucane do kościoła granaty napawały grozą. I oczywiście wielkie dzięki dla fotografa! Do zobaczenia na następnej :D !
-
Niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, ale nie widziałem ( być może je przeoczyłem) jeszcze żadnych komentarzy/ogłoszeń odnośnie części mającej się odbyć w niedzielę. Czy zatem niedzielna część normalnie się odbywa? Jaki jest jej harmonogram? Druga sprawa, w powyższym poście gdzie wpisałeś limity kulkowe, pominąłeś garandy i MG, jak mamy to liczyć?
-
BDW: "Dieppe 1942" - Piątek-Piekary, 15 października 2022 r. (ASH)
Wade1051 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Zgłoszenie wysłane! Yankee doodle, do or die! -
BDW: "Kreta 1941" - Chojne k. Sieradza, 19 czerwca 2021 r. (ASH)
Wade1051 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Zgłoszenie wysłane :). -
II WOJNA ŚWIATOWA - zasady ogólne (dyskusja)
Wade1051 replied to Domin007's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Niestety :c... Imo nie ma co dalej dyskutować. Po prostu każdy organizator będzie musiał ustalać zasady w pierwszym poście i zawsze zastrzegać, że zgłoszenie zobowiązuje do przestrzegania wyznaczonych reguł i tyle. Natomiast dalej postuluję o ograniczenie używania full auto i rozdzielenie broni wsparcia na rkm i ckm/km. -
II WOJNA ŚWIATOWA - zasady ogólne (dyskusja)
Wade1051 replied to Domin007's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Faktycznie dotychczas Stg było sporo i sam jestem zwolennikiem ograniczenia ich liczebności, ale akurat na Normandii natknąłem się na uzbrojonego weń Niemca ze dwa, może trzy razy, także nie czułem się jakoś przybity ich ilością. Zgadza się i jest to jak najbardziej zrozumiałe. Dlatego odwołam się do mojego poprzedniego posta i zasugeruję aby ograniczyć sianie full auto. Na singlu Stg mogły robić za G43/G41 a Thompson za Garanda/ Karabinek m1. -
II WOJNA ŚWIATOWA - zasady ogólne (dyskusja)
Wade1051 replied to Domin007's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Z tym się akurat nie zgodzę. Drużyna niemiecka i tak traci na sile ognia przez dużą liczbę czterotaktów w porównaniu do aliantów, że o czerwonoarmistach nie wspomnę. Wprowadzanie bardziej łaskawych zasad dla browninga jest imo niesprawiedliwe, bo dlaczego Niemcy mają tracić z powodu starszego koncepcyjnie m1919? Wydawało mi się, że to właśnie dlatego MG-34 a potem MG-42 były wyjątkowe, bo zapewniały możliwości ciężkiego karabinu maszynowego, przy dużo większej manewrowości osiągniętej dzięki odrzuceniu trójnogów, lawet czy innych podstaw kołowych. Gdyby alianci mieli m1919a6 a Niemcy latali by z lawetą to nikt nad nimi by się nie litował. Niech celowniczy nosi tylko boczniaka, a typ niosący trójnóg będzie amunicyjnym. W przypadku browninga faktycznie, ale MG powinno być głównym narzędziem ofensywnym niemieckiej drużyny, przynajmniej tak mi się wydaje ( ale może się mylę, pamięć zawodzi ;) ). Dlatego byłbym daleki od wprowadzania w takich przypadkach balasu na siłę, bo to niszczy realizm przez zabijanie specyfiki replik broni które miały ją w rzeczywistości. Tym bardziej, że repliki asg i tak te specyfikę podają w bardzo upośledzonej formie. Chyba, że mechanicznie m1919 wymaga większej ilości kulek żeby w ogóle strzelać - wtedy faktycznie dobrze mu dać większy limit. Natomiast pomysł z gońcem biegnącym po ammo dla km’u - super, aprobuję bardzo :D. -
II WOJNA ŚWIATOWA - zasady ogólne (dyskusja)
Wade1051 replied to Domin007's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
I ja dodam komentarz od siebie :). Bangi - Z jednej strony uważam, że powinny grać, bo bezpieczeństwo, ale z drugiej strony od tego zdecydowana większość graczy ma boczniaki. Ja w zdecydowanej większości sytuacji kiedy ładuje się w starcie na krotki dystans zazwyczaj wyciągam colta, i daję radę przełożyć bara do drugiej ręki albo założyć go na ramię, a nie jestem ani demonem refleksu ani nie mam jakoś dużo siły w łapach żeby tym rkm'em akrobacje robić. Ludzie którzy mają dużo fpsów (a nie posiadają boczniaka) niech po prostu nie pakują się do budynków kiedy wiedzą, że będzie tam cqb grane, a w polu niech starają się uważać. W skrajnych sytuacjach kiedy jest jakiś szturm, dynamika etc, ciężko jest czasami ogarnąć i powstrzymać się od strzału, ale taka jest specyfika tego hobby, jak ktoś dostanie z MG albo browninga czy innego lee enfielda z 8m, to poboli i przestanie. Nie ma co imo pruć niewiadomo jak czterech liter, bo przecież nikt nikomu nie chce zrobić krzywdy, czy to umyślnie czy przypadkiem. Ilość replik - Każdy powinien mieć maksymalnie jedną broń długą i boczniaka. Za kuriozalną uważam sytuacje, kiedy ktoś ma snajperkę 700fps i jeszcze stena/thompsona/mp40/stg etc. Wiem, wiem to nie rekonstrukcja, ale umówmy się, jakieś granice trzeba sobie wyznaczyć. Coś takiego nie było powszechną praktyką i u nas tez nie powinno być. Chcesz być snajperem? Okej masz fajny karabin i możesz ściągać przeciwników z odległości o jakiej oni mogą pomarzyć, ale jednocześnie osłabiasz ewentualny szturm. Chcesz szturmować na krotko? W takim razie wspaniały karabin twój brat na ramie i colcik, luger, webley, tt, czy inny c96 do łapy i szturmuj z pistoletem. Wymiana broni tylko na respie tudzież parkingu, gdzie zostawiasz snajpe i zabierzesz starego poczciwego empika albo thompsona. Chcesz być szturmowcem to nie bierz snajpy, proste. Chcesz mieć kryte plecy? Dobierz sobie obserwatora z pm. Na takiej zasadzie to i celowniczy km powinien mieć dodatkowego pma, bo też ma dużo fps i duży rpg, a mało tego nie jest tak mobilny jak snajper. W polu absolutnie jedna replika broni długiej i boczniak. Limit snajperów - Jak najbardziej za. Powinien być maksymalnie jeden na 10 osób w drużynie. Podział na RKM i KM - Genialny pomysł. Ale nieco bym go podrasował. A mianowicie, przy Barach, ZB, Brenach, Dp etc zostawiłbym ten limit 300 kulek, ewentualnie zwiększył do 400. I ofc pozwolił na strzelanie z biodra. Przy KM natomiast zwiększyłby nieco limit fps i przede wszystkim zwiększył limit kulek. To co proponuje Vlad jest rozsądne. Niech MG czy Browningi startują mając przynajmniej 1000 kulek a ewentualnie doładowują się po 300. I pozwałbym im strzelać nie tylko z pozycji leżącej, ale tez po oparciu (na dwójnogu) o jakąś przeszkodę, umocnienie, czy kolegę. Chodzi o to, żeby miał to rozłożone i nie mógł tym machać a nie żeby miał strzelać tylko leżąc. Niech koledzy mają jednak te budzącą trwogę siłę ognia. Co do M1919 i jego trójnogu... No cóż sorry, taka specyfika tej broni ;). A i oczywiście w obu przypadkach zapas amunicji nosi amunicyjny. Ilość replik full auto - To jest uważam bardzo istotna kwestia do poruszenia. Zauważyłem, że po stronie osi stopniowo zwiększa się ilość czterotaktów. Podobnie u Brytyjczyków zwiększa się ilość Enfieldów. Niestety po stronie aliantów występuje jednak znaczna ilość Thompsonów. Wprowadziłbym coś takiego jak kiedyś proponował chyba Marek. Niech full auto strzela tylko określona ilość członków drużyny ( dowódca, operator km czy rkm, ewentualnie dodatkowy członek drużyny z pm) a reszta, niezależnie od repliki niech ma narzucone tylko single i np low cap/mid cap. Thompson na pojedynczym z low capem może grać za Garanda albo karabinek m1. Zwiększy to w pewnym stopniu realizm i nieco zbilansuje grę. Dodatkowo, również inspirując się zasadami Marka, wprowadziłbym na ewentualne życzenie medyków funkcję asystenta/pomocnika sanitariusza który mógłby pomóc mu w identyfikacji rannych, ale nie mógłby ich opatrywać. Tzn w praktyce rzucałby kostką a medyk by robił dalej swoją robotę. To wszystko co mi przyszło na chwile obecną do głowy. Co do medyków, opatrywania itp zgadzam się w zasadzie z przedmówcami. -
"Normandia 1944" - 25-26 września 2020 r., Karolew k. Łodzi
Wade1051 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Brak komentarzy nie znaczy, że zjawisko nie występowało :). Tzn, faktycznie masz rację, może było mniej napięć, ale to raczej dlatego, że takie rzeczy albo się załatwiało na miejscu, albo się zapominało, bo nie wadziły jakoś specjalnie. Nie wiem, podłączam się pod orędzie Domina - niech osoba uprawiająca ten rodzaj oszukaństwa weźmie sobie to co tu piszemy do serca i na następny raz nie kwasi. Kolego, chyba trochę poleciałeś. Tylu niemieckich żołnierzy prawdopodobnie nie miałeś szans spotkać w jednym miejscu przez całą rozgrywkę. Poza tym bez urazy, ale kiedy z trudem zdobywaliśmy Pointe du Hoc, mierząc się nie tylko z pozostałymi przy życiu obrońcami, ale także z kontratakiem, brytyjscy snajperzy nie udzielili nam wsparcia ( chociaż w pewnym momencie mieli przed sobą JEDNEGO niemieckiego żołnierza w bunkrze ) a przynajmniej nie takiego, jakiego mogli nam udzielić. Zresztą uważam, że w tego rodzaju grach nie liczą się fragi a całościowy wkład w powodzenie działań. Imo noszenie dwóch broni długich jest sprzeczne z założeniami ash. I nie mam tu "bólu du.." bo samemu dysponuje takimi replikami, że mógłbym to z powodzeniem robić. Po prostu skoro są zasady co do używania magazynków Hi-cap, jest rzut kostką przez medyka, jest wreszcie limit amunicji, czy to nieszczęsne strzelanie z podparcia przez strzelca MG....to po co w zasadzie one są, skoro można sobie nosić tyle broni na ile ma się siłę i ochotę? Może trochę za daleko idą moje wywody, ale ja tak to widzę. I proponowałbym trochę wrzucić na luz, to nie jest ani prawdziwa wojna, ani jakiś konkurs kto jest lepszym komandosem. Nikt nikogo nie obraża ad personam więc nie bijmy nawzajem piany :). Darek - słowo na "D" jest wciąż powszechnie uznawane za wulgarne. Nie zamieniajmy się w "Wyborczą". I nie zmuszajcie mnie do każdorazowego wykropkowywania takich sformułowań. - D. -
"Normandia 1944" - 25-26 września 2020 r., Karolew k. Łodzi
Wade1051 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Odniosę się do powyższych komentarzy. Ja ze swojej strony jestem generalnie zadowolony, bo przez całą grę miałem zaledwie dwa przypadki, gdzie wydawało mi się, że przeciwnik nie przyznał się do zastania trafionym, ale potrafię to sobie jakoś logicznie wytłumaczyć i nie uważam, że było to umyślne. Kulki zazwyczaj nie penetrują krzaków i ścian :). Imo najlepiej podchodzić do wszystkiego z rozsądkiem. W moim przypadku to wygląda tak, że jak typ wyleci na mnie i ma w miarę czysty strzał to nawet jak walnie we mnie kilka kulek, ale zatrzymają się na jakimś losowym krzaczku czy gałązce ( co jest kłopotliwe zwłaszcza w przypadku czterotaktów), uznaję, że dostałem. Przecież w tym nie chodzi o zbijanie fragów, tylko o dobrą zabawę i ogólną atmosferę. Bombel, o ile całkowicie się z Tobą zgodzę z tym, że to nie reko, o tyle porównanie trochę z d...y. Co innego czepiać się o jakieś tam pierdoły w wyszpejowaniu, czego nie robię i zamiaru robić nie mam, ale noszenie dwóch sztuk broni długiej to nieco inna para kaloszy. Są pewne założenia, których jednak większość graczy stara się trzymać. W czasie ww2 raczej rzadkością było, by ktoś nosił dwie sztuki broni długiej ( wiem, że na pewno były takie przypadki, sam mam gdzieś zdjęcie typa z barem i smarownicą, czy tam z garandem i smarownicą) i robienie czegoś takiego, mimo, że pewnie praktyczne, to ani wygląda, ani nie robi klimatu a jeszcze inni czują się nieco oszukani, bo naczytawszy się jaka to frajda z czterotaktami grać starają się załatwić sobie ten czterotakt czy tam garanda żeby być bardziej jak szeregowy żołnierz z tamtego okresu, decydując się na wiele wyrzeczeń w związku z tym ( z czterotaktem nie szturmuje się tak łatwo). A tu typ dziesiątkuje ich skład ze snajpy, po czym nagle wyjmuje pm i rozwala to co zostało. Przymykając oko na takie rzeczy za chwilę okaże się, że np każdy uczestnik będzie nosił radio etc. Reasumując ja bym czegoś takiego nie dopuszczał, a jeśli już to w bardzo wyjątkowych sytuacjach ( jakieś postaci fabularne etc.). Niech snajper gra z obserwatorem który ma lornetkę i pm i się wzajemnie osłaniają. Cortez, niestety ale się z Tobą zgodzić nie mogę. Owszem, nowi często nie są ogarnięci z zasadami, ale większość nowych która do nas ostatnio doszła, to doświadczeni gracze którzy w zdecydowanej większości przypadków respektują panujące reguły i wiedzą jak się zachować. Oczywiście uparte jednostki się zdarzają, ale nie oszukujmy się - bardziej doświadczonym graczom ash też zdarza się olać trafienie. Sam byłem niejednokrotnie świadkiem gdy ( nie będę tutaj wymieniał ksywek bo nie chodzi o to żeby się wykłócać czy kogoś piętnować) "Pana A" trafiła seria na klatę, albo pojedyncza kulka w czapę i brawurowo grał dalej. Także twój osąd jest trochę niesprawiedliwy. Niemniej jednak nie ma co się kłócić. Dajmy innym szansę na podzielenie się wrażeniami, zamiast topić komentarze w sprzeczkach, których miejsce uważam jest w innych tematach. -
"Normandia 1944" - 25-26 września 2020 r., Karolew k. Łodzi
Wade1051 replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Bardzo dziękuję przede wszystkim orgom za tę zacną grę, w dalszej kolejności graczom którzy się stawili. Zdobywanie plaży to jeden z najlepszych momentów z jakim miałem do czynienia odkąd zdecydowałem się na ash. Pierwszy rzut z barki został zdziesiątkowany, ale każdy następny odnosił już umiarkowane sukcesy. Co do wychwalających swe ataki Brytyjczyków, pozwolę sobie wspomnieć, że my ( 1 dywizja piechoty US) nie mieliśmy takiej fajnej osłony i zdobywając plażę biegliśmy w zasadzie przez otwarte pole. Dodatkowo, uciszyliśmy przynajmniej dwie pozycje przeciwnika, które były w was wcelowane, także nie tylko Wy odwaliliście dobrą robotę ;). Zdobycie i wysadzenie baterii Pointe du hoc - coś wspaniałego. Dzięki wszystkim dzielnym Rangersom którzy postanowili za mną wtedy pójść. Dominiku, z szukaniem szeregowca Ryana to był super pomysł - byłem nieźle zaskoczony i czułem się wręcz zaszczycony wybraniem mnie do tego zadania. Same poszukiwania sprawiły mi oraz pozostałym członkom "Task force Miller" (Miśkowi oraz Guzolowi) sporo kłopotów. Nim go odnaleźliśmy przełaziliśmy dosłownie cały teren gry, w międzyczasie pomogliśmy w zdobyciu i utrzymaniu okopu, na dłuższą metę starając się jednak unikać przeciwnika. Problemy z łącznością, niespójność informacji a także brak mapy oraz ciągłe zmiany sytuacji na froncie zmusiły nas do wielokrotnego przechodzenia z pozycji na pozycję i z powrotem. Ostatecznie Ryana dorwaliśmy ( serdeczne pozdrowienia) i mimo drobnych wątpliwości co do dalszego działania ( Ryan miał własną misję) ostatecznie odprowadziliśmy go do sztabu. Tym samym nasze zadanie specjalne zakończyło się sukcesem. W zasadzie wykonując swoją misję powalczyliśmy trochę w każdym miejscu :). Pod koniec, po nieudanych próbach powrotu do macierzystej jednostki, dołączyliśmy do spadochroniarzy w ostatnim ataku na lotnisko. Niestety wyczerpanie oraz brak amunicji sprawiły, że atak zakończył się niepowodzeniem. Niemcom również serdecznie gratuluję. Wasza obrona była jak zwykle twarda i momentami wręcz niemożliwa do sforsowania. Reasumując, rewelacyjna gra. Panowie orgowie, mam nadzieję, że ta wasza "emerytura" od organizowania gier nie będzie trwała wiecznie, w przeciwnym razie środowisko bezpowrotnie straci takie perełki jak Normandia 1944 ;). -
Marketing i promocja gier ASH i LARP
Wade1051 replied to Dr Klauss's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Niestety miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć w tej "dyskusji" (chociaż ciężko to nazwać dyskusją - skojarzenia pozwolę sobie zachować dla siebie). Ba, nawet sam poniekąd ją wywołałem. Nie czuję się jednak jakoś specjalnie winny temu co się stało - zwrócenie przeze mnie uwagi kolegom "specom" było może faktycznie nad wyraz, ale w żaden sposób nie ubliżało ani im, ani nikomu innemu, czego nie można powiedzieć o reakcji "głównego poszkodowanego" ( pragnę zaznaczyć bardzo istotną kwestię - jeden z kolegów od razu po zwróceniu uwagi się ogarnął). Ludzie mają różne nawyki i przyzwyczajenia, ale ja nie przywykłem by po (mimo wszystko dosyć kulturalnym) zwróceniu uwagi zachowywać się jakbym doznał wielkiej obrazy majestatu i nakręcać awanturę. Natomiast to co zdarzyło się potem... skwituję milczeniem i "chłodnym uśmiechem"( niestety uważam, że niektórzy z kolegów z ASH też trochę przesadzili z agresywnością swoich reakcji). Również poniekąd rozumiem zachowanie kolegów rekonstruktorów broniących swojego, ale ich odzew był w większości na poziomie średnio rozgarniętych dzieci z obecnych klas 6-8, ciężko więc jak to ujął jeden z nich "dać im dojść do słowa" kiedy te słowa to nie poważne argumentowanie czegokolwiek, a chamskie spamowanie i celowe pomijanie najistotniejszych kwestii oraz istoty rzeczy samej w sobie, wzbogacone niejednokrotnie o niezbyt przyjemne określenia rzucane w stronę poszczególnych członków ASH. Przyrównać to można do przywoływanego przez jednego z nich przykładu "małp obrzucających się gównem na widok banana" ( czy jakoś tak). Kompani reko zlecieli się po prostu jak pijana szlachta i zaczęli dziabać szabelkami i robić rozróbę, nie podejmując nawet próby zrozumienia sytuacji. Zaznaczę także, że w praktycznie co drugim swoim komentarzu próbowałem załagodzić sytuację, uświadamiając rekomanom, iż doceniamy ich wiedzę etc. W odpowiedzi stałem się obiektem wycieczek ad personam z ich strony ( niespecjalnie obraźliwych ale jednak). Z całym szacunkiem dla kolegów rekonstruktorów, ale to tylko utwierdziło mnie w opinii, iż mam ( a właściwie mamy) do czynienia z bandą chamów, których głównym zajęciem jest lansowanie się sylwetkami i szpejem, służącym im tylko i wyłącznie do wyglądania i pokazywania kto ile pieniędzy na co wydał.Ewentualnie przechwalania się wiedzą, którą na ogół każdy z nas ma. I może faktycznie popłynąłem nieco z komentowaniem zwłaszcza "autentyczności" tego co prezentują ( co było tylko i wyłącznie odpowiedzią na dosyć agresywną wypowiedź ubarwioną odpowiednio wulgaryzmami odnośnie zakłamywania przez ASH historii), ale jest to moja subiektywna opinia, którą wyrobiłem sobie bywając na inscenizacjach bitew, oglądając nagrania z takowych i przyrównując je do różnego rodzaju materiału źródłowego z którym bądź co bądź trochę do czynienia miałem. Naprawdę ciężko jest nie denerwować się, kiedy czepia się typ wstawiający ( tu pozwolę sobie dosyć jednoznacznie wskazać o co chodzi, proszę by dociekliwi nikogo z tego tytułu nie atakowali) reko fotki z podpisem o " odpoczynku po CIĘŻKICH walkach" kiedy ma się świadomość, że widoczni na zdjęciu jegomoście szpej ubierają tylko do zdjęć i co najwyżej przeszli w nim kilometr albo dwa ( o innych nieścisłościach niezgodnych z inscenizowaną epoką nawet nie chce mi się wspominać) i nie poddawać w wątpliwości ich autentyczności, zwłaszcza kiedy mi czy Tobie ktoś wytknie jej brak i zarzuci wspomniane zakłamywanie historii. Przykre jest to dla mnie o tyle bardziej, że wierzyłem iż rodzi się powoli jakaś nic porozumienia, że może moja ocena reko jest trochę zbyt surowa, ba - sam byłem chętny skorzystać z rekonstruktorskich porad w najbliższym czasie, co by dodać ostatnie szlify pod sylwetkę US i rozpocząć zbieranie szpeju WH. I w ogóle wychodziłem z założenia, że każdego trzeba szanować i nie wrzucać wszystkich do jednego wora, które chyba okazało się błędne. Ale temat "autentyczności" pozwolę sobie zostawić, bo do kroćset, ASH to zabawa i strzelamy się po lesie plastikowymi kulkami, a nie mordujemy. Problem leży właśnie w tym, że My w większości zdajemy sobie sprawę z tego, że to tylko zabawa i nie udajemy, że jesteśmy "PRAWDZIWYMI ŻOŁNIERZAMI" poza rozgrywkami ASG, materiałami promującymi - ogólnie rzecz ujmując "na zewnątrz". To nie jest prawdziwa wojna i jak ładnie ktoś to ujął, wygrywają osoby które dobrze się bawią. Troszkę zbyt obszernie się rozpisałem, a nie ma już co strzępić ryja na ten temat i zaśmiecać tym forum. Jeśli ktoś chce podyskutować o owej gównoburzy, to zapraszam na priva, ale zaznaczam że nie będę zbyt wylewny bo zwyczajnie nie chce mi się już enty raz pisać tego samego. Na koniec pragnę przeprosić ludzi, którzy czują się w jakiś sposób urażeni tą sytuacją i uważają, iż nieco za daleko zabrnąłem ze swoimi wywodami pod selfikiem i postami następnymi. Jestem gotów przyjąć op*****l, ale w mojej własnej opinii zrobiłem to co do mnie należało i tego nie żałuję ( cóż za poważny ton na koniec xD). -
"Alternatywa Pattona" - 4-5 lipca 2020 r., Julianów k. Mińska Mazowieckiego
Wade1051 replied to Vlad's topic in Imprezy ASH
Dużo się rozpisywał nie będę, bo i koledzy wyżej już co trzeba napisali. Mimo sporych wątpliwości przed grą, kilku zgrzytów w jej trakcie, wypadła ona zdecydowanie pozytywnie. Teren bardzo fajny a przy tym momentami dosyć wymagający , scenariusz ogarnięty, było trochę przemarszów, było trochę strzelania. Był i atak i obrona, także wszystkiego po trochu, ale w zadowalających proporcjach. Była i konsumpcja jagód :). Ze swojej strony chciałbym podziękować po pierwsze orgowi, orgom, pamiętajcie, że każdy docenia wasz wysiłek włożony w organizowanie gier ash. Po drugie chciałbym podziękować i jednocześnie pogratulować Niemcom za twardą obronę, naprawdę super wam to wyszło. Ostateczny atak też spektakularny, chociaż po cichu żałuję, że nie miałem już amunicji i byłem zmuszony strzelać „na pusto” dla niepoznaki :). Po trzecie, dziękuje dowództwu za ogarnianie nas w polu, robienie fajnego klimatu i udzielenie mi oraz moim chłopakom pewnej swobody w działaniu. Także sanitariuszem za ratowanie dupska. Na koniec dziękuje moim kompanom Rangersom za fajną współpracę, działanie zgodnie z sugestiami i za kilka fajnych akcji które było nam dane przeprowadzić, szczególnie biorąc pod uwagę, iż dla jednego z was była to pierwsza gra, dla kolejnego ledwie druga. Także Misiek, Locke i Bohun, mam nadzieję, że jeszcze razem coś zagramy! -
Marketing i promocja gier ASH i LARP
Wade1051 replied to Dr Klauss's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Foley, Beata od dłuższego czasu zajmuje się fotografią, także z pewnością laikiem w tej dziedzinie nie jest ;). Generalnie to miała robić zdjęcia tylko naszej "ekipie" ale poprosiliśmy ją żeby porobiła zdjęcia całej imprezy i moim zdaniem wyszło wyśmienicie, zdjęcia są super. Była także na Getreidesilo i staram się ją przekonać by pojawiła się na Normandii :). Klauss, masz na jutubie nazwę użytkownika który dodał ten filmik. A była to ta sama osoba która robiła wtedy zdjęcia - czyli Beata :). Btw, na fanpejdżu jest nieco zmodyfikowana wersja która imo jest nieco lepsza. Ponad to, jest także analogiczny filmik z gry "Getreidesilo" natomiast tam z racji ciasnoty i ciężkiego ostrzału (oraz ilości granatów) było znacznie mniej pola do manewru dla fotografa. Niemniej jednak uważam, że nasza koleżanka spisała się super. -
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Wade1051 replied to wish's topic in Imprezy ASH
Oczywiście zgadzam się z powyższym. Jednakże szczerze pisząc, to nie miałem do czynienia z sytuacją aby ( przynajmniej po stronie USA w piechocie, bo tylko w tej sylwetce występuję na twoich jak i większości gier ;) ) ktoś jawnie olewał rozkazy dowódcy drużyny i leciał po mapie wedle własnego widzimisię. Faktycznie, ja i kompani z mojego, że tak to ujmę "fireteamu" mamy zapędy do nadawania sobie umiarkowanej swobody taktycznej (biorę to na klatę) z racji natury lekkiej piechoty, ale nie ma mowy o ignorowaniu rozkazów dowódcy. Ba, każde posunięcie "swoich" (sorry chłopaki) ludzi konsultuję z głównodowodzącym stroną i nie ma mowy o samowoli. Czy psuje to klimat? Moim zdaniem nie. Na "Moście" faktycznie cześć z mych kompanów uległa na chwile brytyjskim namowom i wykorzystując chwilowe rozprężenie spowodowane zapewne euforią po zdobyciu Arnhem, ruszyła za bitnymi oddziałami Imperium, łamiąc zarówno rozkazy naszego dowódcy jak i moje sugestie. Sytuacja ta jednak została szybko naprawiona przez orga, poza tym nie uważam by sama w sobie psuła klimat i zabawę komukolwiek. Niestety, tutaj też się zgadzam. Samemu przez agresywne zapędy wojowników musiałem spędzić praktycznie całą grę na wieży, co przy moim ekhem, poczuciu dyskomfortu przy wysokościach oraz towarzyszącym osom ( zamieszkującym w pobliżu) było nie lada zadaniem! Bardzo mi przykro, że część larpowa została położona, jednak w dalszym ciągu twoja gra, chociażby przez wzgląd na same założenia i własnie formułę ASH z elementami LARP powinna być swego rodzaju wzorem dla takich gier w przyszłości. Uważam, że nikogo w ASH nie interesują bezsensowne gry bez scenariusza. I podobnie jak Meister, ja również liczę na gry z bardziej rozbudowanym scenariuszem ( a nawet i fabułą), z organizacją stron ale też dużą ilością strzelania i przede wszystkim klimatem. Bo gry oparte na strzelaniu też mogą mieć te elementy. Co do organizacji gier, być może się na to zdecydujemy w swoim czasie, w końcu czemu by nie spróbować? Bardzo bym chciał, ale niestety jestem technicznym beztalenciem :c. Ale może i na takie projekty przyjdzie pora. Wish ja generalnie się zgadzam i zawsze wszystkim zainteresowanym powtarzam, że środowisko jest w porządku, ale niestety odpowiedzi które kilku nowych dostało ostatnio na fb były w najlepszym wypadku zniechęcające, o ile nie odpychające. Mógłbym wskazać palcem któż to uczynił, ale nie mam zamiaru nikogo piętnować. Po prostu, tak jak napisał Marek w temacie o marketingu, jak ktoś chce pomóc niech napisze i pomoże, jak nie chce niech nie pisze nic. A przede wszystkim nie pisze komentarzy które mogą nas przedstawić w złym świetle. Tak, wspomnienia są najważniejsze. Ale jeśli można mieć i wspomnienia i pamiątki, to czemu tego nie wykorzystać? Można mieć przecież oba. Jedno nie wyklucza drugiego, brelok, baretka, zdjęcie czy inne duperele przecież magicznie nie skasują wspomnień. Tak czy inaczej, była już na ten temat dyskusja, Ja uważam medale Marka za super sprawę i chciałbym aby było takich inicjatyw więcej, ale nie są to jakieś niezbędne itemy potrzebne do wspominania gry i pozytywnych doświadczeń z nią związanych. Ot super klimatyczna pamiątka, które to fajnie mi się kolekcjonuje. A tak na marginesie to bardzo fajnie, że po wirusowym kryzysie wreszcie można podyskutować :). -
Marketing i promocja gier ASH i LARP
Wade1051 replied to Dr Klauss's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Grupa na fejsbuku ma teraz nową nazwę. Pragnę zaznaczyć, że po trzech minutach od tejże zmiany dostaliśmy prośbę o dołączenie od jakiegoś typa. Niestety z niewiadomych powodów jegomość zrezygnował z dołączenia. Dodałem także nowe pytania, które nie są w żaden sposób zniechęcające a dostarczą nieco informacji o potencjalnych nowych rekrutach. -
Marketing i promocja gier ASH i LARP
Wade1051 replied to Dr Klauss's topic in II Wojna Światowa i wcześniej
Zgadzam się w stu procentach z Markiem. Poza tym strona Fb poświęcona Ash to super pomysł. Sam się nad tym od jakiegoś czasu zastanawiałem. W razie czego jestem gotowy pomóc w prowadzeniu tejże. @XrayPl GETREIDESILO posiadało zarówno odznaki jak i tony klimatu, także jedno nie wyklucza drugiego ;).