Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

"Caen 1944" - Raszówka k. Legnicy, 18 kwietnia 2026 r.


Recommended Posts

Lista 

Alianci

PolishPartizan - dowódca UK

Wade1051 - dowódca US

Guzol - KM
Misiek - snajper
Filip K
Lolek2102
Basil RTO - Radio
Leśnik medyk
Cortes 
Matt Baker
Matison 
Zee - medyk
Młody  
Mapeti  
Łoś - RKM
Snajper   
Ptasiek 
Wish
Daro
Poznaniak - medyk
Losti -  zastępca dowódcy
Bullet 83
Dogee 
Octan 
Pit 
Czubbi 

Niemcy

Lukas42 - dowódca

Jerzyk
Gabryś
Rudy
Krzysiek - snajper
Michał Sz
Rafał - KM
Gabryśka
Olek SS
krancyk
Podhale 1
Podhale 2
Podhale 3 (ich druga impreza, potwiedzili obecność)
Szlakal  snajper
Maciek strzelec
Borec  strzelec 
Gregorius strzelec
Przemo
Hydra
Skrzat
Nastka
Karaś
Okoń
Szczupak

Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Nasze miasteczko stworzone na potrzeby rozgrywki. 
Jest to "turystyczna mapa przed okupacyjna" dostępna dla wszystkich turystów. 
Mapa nie jest zwrócona w stronę północną. 
Dziękuję bardzo Filipowi z Cold War za udostępnienie. 

 

Ważniejsze lokalizacje mają nazwy.  
Niebieska gwiazda - wspólny resp Aliantów
Bordowy kwadrat - wspólny resp wszystkich niemieckich formacji. 
P w lewym górnym rogu to parking. 


Główne zadania fabuły dostarczone dowódcą będą posiadały strzałki i polskie nazwy.
Zadania poboczne nazwy francuskie. 

 

 

Odnośnie zapisów, otwarte dla obu stron. 
Doszły trzy osoby (N) od ostatniego postu. 

Wyjście 2.jpg

Edited by Mati86
Link to post
Share on other sites

Jadę na grę w piątek. Mam w aucie 3 miejsca. Wyjazd z Pruszkowa ok 16-17. Nocleg w hotelu, ok. 3 km od miejsca gry. Cena za pokój 2osobowy ze śniadaniem 290 zł. Czekam na chętnych do niedzieli wieczorem. Potem zamawiam sobie pokój jednoosobowy i jadę sam.

I jeszcze informacja - za paliwo płaci mój pracodawca :-) .

Link to post
Share on other sites

Mapa dojazdu.

Dojazd.thumb.jpg.d0c9ad576cfe594cb82be3b518af8df8.jpg

Droga od strony Karczowisk. Pierwsze skrzyżowanie w Raszówce w prawo (czerwona strzałka) znaki na Tartak, droga betonowa z wielkiej płyty. 
Dojeżdżamy do przejazdu kolejowego (zielona strzałka), za nim rozpoczyna się parking.  Stawiamy auta przy drodze po prawej stronie. 
Proszę nie blokować lewej gdyż uprzejme Panie z kolei będą Was obserwowały i delikatnie upomną, że nie wolno:)
Przejazd jest nowy, droga jest w miarę dobrym stanie, nie licząc kilku większych dziur. 

Harmonogram:

10:00 jest to godzina odprawy. Potrwa dosłownie 10 min i wymarsz na pozycje. 
Na miejscu dowódcy omówią zadania z drużynami, maksymalnie kwadrans i 10:30 rozpoczynamy rozgrywkę.
Gra toczy się bez przerwy, realizacja zadań przewidziana jest na cztery godziny, ostatnie zadanie może przedłużyć się o godzinę.
Więc maksymalnie 15:30 koniec. 

Każdy gracz dostaje na odprawie mapkę terenu wraz ze skróconymi zasadami gry. 
(dowódcy dostali pierwsze zadania e-mailem, to ułatwi start)
(nastąpiła z przyczyn losowych zmiana dowódcy strony niemieckiej, Gabriel poprowadzi OŚ)

Przypominam o:
Kamizelce odblaskowej, bądź czerwonej szmacie.
Zalecam maski typu stalker bądź inne do ochrony uzębienia oraz stopery.
Teren może być niebezpieczny, więc najpierw patrzymy gdzie idziemy. 
Budynki mają szyby windy niezabezpieczone, szczególna uwaga. (w piątek będę oznaczał teren taśmą)

Resp fabularnie nie gra, nie można go atakować, blokować, każdy może zjeść sobie "kanapkę" czy co tam zabierze ze sobą. 
Zostawić wodę, kulki, respy są stałe i nie zmienią pozycji.  Jeśli ktoś chce zobaczyć teren dzień wcześniej proszę o inf, z przyjemnością oprowadzę. 

Na odprawie będzie puszka (dobrowolna), wszystko co zbierzemy wydamy na potrzeby kolejnych gier, dodatkowych rekwizytów wspierających nie tylko lokalne imprezy ale także ogólnopolskie =]

Bardziej czytelna mapa (numery znajdują się na budynkach przy wejściu)

 

Mapa.thumb.jpeg.f6aac47c3b1aab0c37fd122bf38d9a31.jpeg

 

24 Aliantów

27 Niemców

Strona niemiecka zamknięta, przyjmę jeszcze graczy UK US

Ostatnia lista zostanie opublikowana w środę.

Link to post
Share on other sites

Lista 

Alianci:

PolishPartizan - dowódca UK
Wade1051 - dowódca US
Misiek - snajper
Filip K
Lolek2102
Basil RTO - Radio
Leśnik medyk
Cortes 
Matt Baker
Matison 
Zee - medyk
Młody  
Małpetti  
Łoś - RKM
Snajper   -  możliwy medyk
Ptasiek 
Wish
Daro
Poznaniak - medyk
Losti -  zastępca dowódcy
Bullet 83
Dogee 
Octan 
Pit 
Czubbi 

Niemcy:

Gabryś - dowódca
Rudy
Krzysiek - snajper
Michał Sz
Gabryśka
Olek SS
Krancyk
Szakal  snajper
Maciek strzelec
Borec  strzelec 
Gregorius strzelec
Przemo
Hydra
Skrzat
Nastka
Karaś
Okoń
Szczupak
Oliwer
Szadok
Japoniec
Losti - RKM
Walentyn
Tomek
Krzysiek

Stosunek sił: 25 - 25 

Widzimy się jutro. Zapowiadają 14-17 stopni Celsjusza.

Między Wrocławiem a Legnicą na A4 są dwa pomiary odcinkowe prędkości. Są od niedawna więc przypomnę :)

Link to post
Share on other sites

Podsumowanie 

1) zadania. 

Główne zadania trzech stron zostały zrealizowany. W dzisiejszym scenariuszu:

Wojskom Brytyjskim udało się zlokalizowanie i przejęcie wrogiej radiostacji. Zadanie było złożone i skomplikowane. Polegało na szukaniu informacji, łączeniu wskazówek i kontroli obszaru poszukiwania. Myślę, że samo miejsce ukrycia było bardzo "nie oczywiste". Dużą rolę odegrała akcja odbicia Francuskich Jeńców z miejskiego komisariatu. Obroną kierował Standartenfuhrer Muller, wręcz fanatyczny obrońca, niezłomny, niestety dla niego został wysadzony pękiem granatów.  Pozyskane informacje od ruchu oporu pomogły pchnąć dalej poszukiwania radiostacji. 

 

Amerykanie stanowili pewnego rodzaju zderzak na Niemców, do potyczek i spychania dochodziło bardzo często. Zadaniem głównym, było odcięcie miasta od posiłków wroga ściąganych siecią tuneli miejskich wodociągów.  Po odnalezieniu ładunków wybuchowych w zrzucie na linii frontu, przeprowadzili atak na budynek Wodociągów (wieża). Tutaj  połączone jednostki Waffen SS i Wehrmachtu stawiły wręcz fanatyczny opór, walcząc dosłownie do ostatniego obrońcy. Ostatecznie sterownia została wysadzona zalewając miejskie tunele. 

 

Do obrony niemieckiej został przydzielony w ostatniej chwili Hauptmann Gabriel. Powiązał on koniec z końcem i dzięki koordynacji swoich sił połączonych WH&SS utrzymał drogę ewakuacyjną z miasta. Zadanie mające utrzymania korytarza do ewakuacji powiodło się i siły niemieckie mimo wielu ofiar nie zostały rozbite w walkach miejskich.
Miejscami dochodziło nawet do lokalnych kontrofensyw. W międzyczasie rajd małej grupy dywersantów, pozwolił na wysadzenie składziku sprzętu aliantów znajdującego się w budynku kostnicy miejskiej. 

 

2) Życie w Caen

Miasto przeżyło wiele w ostatnich dniach, na północnym krańcu toczyła się inna wojna, po ulicach przemykali cywile szukając schronienia. W chwilach zagrożenia instynkt nakazywał im gromadzenie się w grupy. Niemcy opuścili miasto, zaczyna się powolne sprzątanie. Muller został zakopany na dziedzińcu Komisariatu w którym poległ. 
W miasteczku doszło do "dziwnego" incydentu. Niemcy kontrolowali cały czas budynek Banku, lokalni mieszkańcy zdeponowali tam marki i papiery wartościowe. Po wypędzeniu okupantów okazało się, że nie ma pieniędzy, i to nie że zostały ewakuowane. Rozpruty sejf znaleziono w Hotelu Muszkieter, nie wiadomo co się stało, brakuje naocznych świadków. Amerykanie zobowiązali się do powołania śledztwa mającego uspokoić lokalne władze. Ale wiemy dokładnie jaki będzie werdykt i kto to zrobił. Faszyści! To zdanie co raz częściej słychać w mieście, może czas pokaże jak tego dnia wyglądała historia. 

 

3)  Epilog 

W grze wzięło udział 49 graczy, cieszymy się taką frekwencją. 
Mieliśmy 15 min opóźnienia co uważam za super wynik, jak na ogólnopolską imprezę. 

Kila osób wyraziło swoje zdanie odnośnie niektórych zasad, bardzo lubię merytoryczną rozmowę, zgadzam się z ich punktem widzenia. 
Na pewno ulepszymy zasady przed kolejną grą. 

 

Mam nadzieję, że warto było do nas przyjechać i do zobaczenia na kolejnej imprezie! 

Edited by Mati86
Link to post
Share on other sites

Witam szanowne grono , miałem dziś okazję dowodzić stroną niemiecką, dziękuję wszystkim graczom za poświęcony czas , zaszczytem było dla mnie mieć pod rozkazami tak dobrych graczy , mimo że uważam moje dowodzenie za mierne to super  było mieć was pod swoją komendą , nie jestem zbyt doświadczonym graczem a szczególnie dowódcą , mimo wszystko dziękuję za to że w momentach kiedy brakowało mi pomysłu na dowodzenie sami wychodziliście z inicjatywą. Mam nadzieję że podobała wam się gra , staraliśmy się jak mogliśmy żebyście nie wracali zawiedzeni, nie mogę się doczekać aż znów się spotkamy na polach chwały , głównie chodzi właśnie o to byśmy czerpali z tego przyjemność. Stronie przeciwnej pragnę pogratulować tego że byli na prawdę godnym przeciwnikiem , świetnie było z wami się przenieść w trochę inny świat. Życzę wszystkim byśmy się wszyscy spotkali w przyszłości na innych frontach , w doborowym towarzystwie i dobrej atmosferze. Jeszcze raz , dzięki wielkie sołdaty.

Link to post
Share on other sites

Pora na podsumowanie brytyjskiej strony :) 

Na początek podziękowania!
@Mati86 - dzięki wielkie za organizację, teren jest naprawdę wybitny, zadania które przygotowałeś były proste (ale z twistem) i naprawdę było przyjemnie (po raz kolejny) przejechać taki kawał drogi, żeby wziąć udział w grze! Naprawdę bardzo, ale to bardzo doceniam to, na jakim poziomie moderowałeś rozgrywkę - ciągły kontakt, ciągłe poruszanie się i sprawdzanie - czułem się bardzo zaopiekowany (myślę, że pozostali gracze też) i tak trzymaj! Uwagi mam oczywiście, ale rozpiszę się poniżej :)

Dziękuję też mojemu całemu oddziałowi brytyjskiemu - funkcyjni: @Cortes - 2IC, @Basil - RTO, @hubert94 - sanitariusz, @Bullet 83 - RKM, @Dogee - snajper oraz strzelcy: @Lolek2102, @Octan inc, @pete_asg, Czubbi.

Oczywiście podziękować muszę również oddziałowi amerykańskiemu za wsparcie i dzielne trzymanie głównej linii frontu oraz oddziałowi niemieckiemu, za tak silny opór w naszych działaniach.

Ale do rzeczy...
Główne zadanie oddziału brytyjskiego skupiało się na odnalezieniu radiostacji niemieckiej, a następnie wydobyciu jej z rąk przeciwnika i wycofaniu do punktu odrodzeń. Zadanie to wydawało się proste z początku, ale już po dotarciu do pierwszego potencjalnego miejsca (Budynek nr 29) gdzie mogła się ona znajdować okazało się, że radiostacji tam nie ma i musimy szukać dalej. Dotarcie do tego miejsca nie było proste, wróg był silnie okopany na całej naszej drodze (Budynki nr 27 i nr 28), jednakże wsparcie wywiadowcze Francuskiego Ruchu Oporu pozwoliło na przekradnięcie się za linie wroga, zneutralizowanie oporu w rejonie Budynku nr 28 oraz dalsze przejście do Drukarni (nr 29). Tutaj również pojedyncze jednostki niemieckie stawiały silny opór, który ostatecznie został zniszczony, a oddział niemiecki wycofał się.

Nasi żołnierze w połowie sił zajęli pozycje wyjściowe w kierunku Posterunku Policji (nr 25), gdzie przetrzymywani byli członkowie Ruchu Oporu - ta informacja była ważna, ponieważ przebywający tam więźniowie mieli informacje na temat lokalizacji owej radiostacji. Po krótkiej wymianie ogniowej dołączyło do nas wsparcie sił amerykańskich, jednakże obrona budynku była na tyle silna, że potrwało chwilę zanim udało się ją zneutralizować. Ostatecznie budynek został wyczyszczony przez wspólne siły alianckie. 
Przy ciele niemieckiego oficera, który poległ podczas szturmu, znaleziona została depesza z informacją o nowej, potencjalnej lokalizacji radiostacji. Po chwili wyruszyliśmy w kierunku Młyna, by przegrupować się w rejonie tymczasowego sztabu alianckiego (nr 24).

Nasz nowy kierunek działań pokrywał się z zadaniami oddziału amerykańskiego, tak więc obydwa oddziały wykonały wspólne uderzenie na linię Wodociągów-Hotelu Muszkieterowie - oddział brytyjski poruszał się po północnej krawędzi miasta (Budynki nr 0-11), a amerykański wzdłuż drogi (Budynki nr 24-20).
Teren nie należał do najłatwiejszych, zbyt duże dziury w linii frontu powodowały, że pojedynczy żołnierze niemieccy pojawiali się na naszych tyłach, ale ostatecznie dotarliśmy do Wodociągów (nr 12), gdzie rozpoczęliśmy poszukiwania radiostacji. 
Ostatecznie została ona wydobyta z suchej studni przez Basila i Lolka, a z moim wsparciem ewakuowaliśmy ją za linię frontu.

Końcowe zadanie jakie dostał nasz oddział, to wspólny atak na BankHotel oraz Kościół Świętej Katarzyny (Budynki nr 22, 20 i 19). Ofensywa miała na celu przełamać linię okopanych w budynkach wojsk niemieckich, a następnie utrzymać je do końca dnia i zablokować drogę odwrotu wroga. Zadanie to wspólnie wykonywaliśmy z oddziałem amerykańskim, lecz bardzo silne okopanie sił nieprzyjaciela spowodowało zastój i ostatecznie żadnego z budynków nie udało się zająć.

Podsumowując...
Zadania były dosyć przejrzyste - przyznam, że wykonanie ich zajęło więcej czasu głównie ze względu na błędne założenia charakteru rozgrywki oraz nieznajomość terenu. Z początku myślałem, że każde zadanie będzie zero-jedynkowe, więc nie spodziewałem się niezastania radiostacji w pierwszej lokacji - to nie jest minus! Myślę, że większość nie spodziewała się bardziej złożonych zadań na bitewniaku, którego głównym celem "jest się postrzelać" :) Także dzięki Mati, uważam że naprawdę fajnie to wyszło i było ciekawie!

Na plus zasługuje również dobór wielkości terenu - dawno nie miałem możliwości zostawić klamotów na nieruchomym spawnie i jeszcze mieć go w takim zasięgu, że nie trzeba było wyzionąć ducha wracając na niego po trafieniu. Powodowało to, że gra była bardzo dynamiczna i szybka, a utrata sojuszników, czy likwidowanie wroga nie było mocno zauważalne. Już pomijając kwestię, że można było wyszpejować się w opór i nie ciążyło to wszystko za bardzo :)

Bardzo, ale to bardzo dobrym pomysłem były również mini-mapki z wydrukowanymi zasadami oraz kontaktem do organizatora, to samo tyczy się ciągłego kontaktu z nim, zarówno bezpośredniego, jak i radiowego - jeżeli dobrze zrozumiałem to miałeś Mati ciągły nasłuch na kanały radiowe obydwu drużyn i to się szanuje :)
Te rzeczy powinny być bare minimum na poziomie, na którym jest aktualnie ASH i na pewno sam będę o tym myślał w przyszłości organizując grę!

Oznaczenie miejsc niebezpiecznych również było bogate - już w rozkazach padła informacja czego można spodziewać się w jakim budynku, jeżeli trzeba było zachować szczególną ostrożność.

Do czego mógłbym się przyczepić w kontekście organizacji?
Brakowało mi scenografii - jakichś tabliczek, plakatów, itp., ale rozumiem jednocześnie że to druga gra ASH na tym terenie oraz pierwsza "zachodnia", więc na pewno jest pole do pracy w tym temacie.

Tak samo myślę, że spokojnie mogła pojawić się rola sapera i zadania dla niego. Ten scenariusz normandzki aż prosił się o wysadzenie jakiegoś ważnego punktu/punktów. Zresztą, padła nawet prośba od @Wade1051 by to oddział brytyjski sprawdził pakunki, które zostały znalezione przez amerykanów, wiedząc że na grze jest jeden z naszych etatowych saperów (lub spisał nas na straty gdyby jednak coś miało wybuchnąć).

Granaty - na grze była dopuszczona pirotechnika i w sumie ciężko będzie doliczyć się ile jej poleciało rzeczywiście, aczkolwiek pojawiły się w jej kontekście pewne problemy, a raczej systemu trafień która jej dotyczyła - po pierwsze, mieliśmy pewien zonk a propos tego czy piętra budynków w typie hali (bez ścian w środku) są po wrzuceniu granatu wysadzane w całości, czy nadal obowiązuje tam zasada odległości - wiem, że rozwiązaliśmy ten temat na miejscu, ale myślę że warto na przyszłość jest to wyklarować i wpisać po prostu jak ma być. 
Druga sprawa do granaty wielorazowego użytku - tutaj mam na myśli zarówno granaty na GG/CO2 oraz kapiszonowe (produkcji @Basil) - nasz oddział korzystał właśnie z wersji kapiszonowej, ale zdarzyła się sytuacja w której ktoś z drużyny niemieckiej nie przyznał się do trafienia, ponieważ "nie usłyszał wybuchu", pomimo że my słyszeliśmy go stojąc na polu, wokół budynku (nie była rzucona jedna sztuka, a więcej). Myślę, że na przyszłość organizator powinien mieć informację, że takowe granaty będą grały na grze i na odprawie gracze powinni mieć zaprezentowane jak coś takiego działa, jak wybucha i jak wygląda oraz czy te same zasady obowiązują granaty oparte o petardy i wielorazowego użytku.

Ostatnią rzeczą której do końca nie rozumiem, a działa się na grze to poruszanie się wolnych elektronów po praktycznie całym terenie gry. Zawsze wydawało mi się, że na grach ASH gracze poruszać się mają oddziałami (min. 2 osoby), a nie samowolnie chować się w losowym terenie, z daleka od swoich sił, a wręcz przesiadywać tam oczekując na oddział wroga, który idzie przegrupować się w kierunku spawna. Piszę o tym, bo nie była to odosobniona akcja, a sytuacja która powtarzała się wielokrotnie gdzie ni stąd, ni zowąd pojawiał się jeden niemiecki żołnierz na naszych plecach - z punktu taktycznego ich zasadzka raz się udała, raz nie, ale obserwując pole ciężko jest odróżnić, czy dany osamotniony gracz/gracze, którzy idą są in-game, czy są trupami - ta myśl prowadzi mnie do ostatniego punktu - trup-szmaty...
Po raz kolejny na grze, po trafieniu wrogiego gracza przez kolegę z drużyny i spytaniu "gdzie ma szmatę?" usłyszałem "zgubiłem"
Czy naprawdę musimy zacząć stosować takie środki jak kick, czy ban z gry/gier, żeby ludzie zrozumieli, że ze spawna nie wychodzi się bez okularów i trup-szmaty (w kolorze jaskrawym lub czerwonym)?
Przypominam, że trup-szmata to nie upierdliwa zasada którą można różnie interpretować, a jedna z podstawowych zasad bezpieczeństwa w tym sporcie!

Tym apelem zakończę.

Jeszcze raz bardzo dziękuję Matiemu, całej ekipie ASH DŚ, wszystkim graczom z drużyny alianckiej i niemieckiej oraz fotografowi Migrove.
Do zobaczenia następnym razem!

PolishPartizan
Dowódca brytyjskiej 3. Dywizji Piechoty

MapaCaen1944Intel.jpg

Link to post
Share on other sites

Cześć, ja podsumuje tak - fajnie było przyjechać, na pewno będę się chciał pojawić znowu w przyszłości niezależnie od scenariusza bo zarówno teren i organizator na najlepszym poziomie. Natomiast gracze... no cóż, zaraz przeczytacie. Podzielę więc moją wypowiedź na trzy sekcje - apropos organizacji, samej gry, oraz graczy.

ORGANIZACJA

Co do organizacji - nie mam żadnych uwag (poza drobną, w której i tak największym winowajcą są gracze a nie organizator); teren był oznaczony, były mapki, scenariusz ciekawy, i tak jak pisze Partizan - czułem się zaopiekowany. Jako RTO miałem ciągły kontakt do organizatora i w dowolnym momencie mogłem się z nim skontaktować w imieniu własnym lub kolegi (co się raz przydało gdy na respawnie poprosił mnie o to Wade, i wyszło to dość sprawnie). Mati przekazywał również na bieżąco ważne informacje organizacyjne, jak np. to że na teren przyjechali moderniarze, oraz że po terenie chodzą leśnicy/geodeci, co ja mogłem przekazać najbliższym graczom. No i oczywiście gdy pojawiały się nagłe problemy, Mati szybko reagował żeby naprostować lub wyjaśnić sytuację.

Organizacja więc była bardzo dobra i nic nie wykrzaczyło się z tej strony. Jedyna uwagę jaką mam - brak wytłumaczenia wszystkich obowiązujących zasad (w domyśle że "przecież i tak wszyscy wiedzą"), ale o tym więcej w sekcji o graczach...

I drobne addendum - określanie respawna Alianckiego jako "Amerykański" trochę słabo się odbiera grając jako UK. Przyjechaliśmy jako pełnoprawni gracze we własnym oddziale z własnymi zadaniami, a nie przystawka do Amerykan. W końcu w prawdziwym Caen główne straty poniosły wojska armii Brytyjskiej i Kanadyjskiej.

GRA

Byłem RTO oddziału UK, który miał zadanie poboczne - zarówno pod względem charakteru, jak i tego że początkowo było na samym poboczu terenu gry. Nasze zadanie (odnalezienie radiostacji), pomimo tego jak mógł wybrzmieć mój pierwszy komentarz że to quest typu "twoja księżniczka jest w innym zamku", było fajne i przebiegło bez większych problemów patrząc ze strony organizacyjnej, a każdy etap wypełnialiśmy mniej-więcej w zadanym czasie, ani go nie marnując, ani nie śpiesząc.

Zadanie typu "twoja księżniczka jest w innym zamku" nie jest złe jeżeli jest zrobione dobrze, tzn. faktycznie ciągle dążymy do właściwego zamku, dostając nowe wskazówki o tym gdzie on jest. Według mnie, można je było natomiast trochę ulepszyć dając nam np. porzucone narzędzia, elementy, rozkazy lub notatki o przeniesieniu czy ewakuacji radiostacji - i działa na imersję znacznie lepiej niż magiczna koperta wszechwiedzy z rozkazami dla dowódcy które dopiero skierowały nas do niemieckiego NPCa.

Ale jak mówiłem, samo w sobie zadanie nie było złe, a jego kulminacja była zrobiona absolutnie genialnie, bo wymagała faktycznej dedukcji i interakcji z terenem w kreatywny sposób - mianowicie, Mati podpowiedział nam, że "przydałaby się nam lina". Zacząłem więc szukać miejsca, gdzie liny by można użyć, i nieopodal budynku 12 znalazłem studzienkę wielkości małej piwniczki, która z boku miała odkopaną ścianę z okienkiem. Ja z moim szpejem nie mogłem wejść do środka, ale patrząc przez właz zauważyłem nowiusieńką drabinkę, więc stwierdziłem że warto spędzić tu jeszcze minutę i spojrzałem przez dziurę w ścianie - przez którą idealnie było widać radiostację. Tak więc z Lolkiem udało się nam wygrzebać, po chyba 3 godzinach szukania, ową radiostację. Poniżej obrazek ilustrujący jak się czułem w tym momencie:

230022324_maproom.jpg.80f2442b81ff42d3352a008e64cfc1b8.jpg

Co do dalszych zadań - ostateczne zadanie z dominacją obiektów było z założenia niesprawiedliwe (i tak zakładam, że nie miało być sprawiedliwe). Nie trzeba zaawansowanej matematyki żeby zauważyć, że Niemcy mają ze spawnu ok. 100 metrów do wszystkich trzech punktów, a Alianci 200-300 metrów zależnie którędy by iść. Zanim my zdążyliśmy obejść tam i z powrotem na respawn, Niemcy mogli już ze dwa razy obejść z respawnu na pozycje - jeżeli tak miało być, to okej.

GRACZE

To będzie najmniej pozytywna sekcja, więc zacznę ją jakimś plusem - dziękuje mojemu oddziałowi i tym którzy z nami grali fajnie i fair. Największą frajdę miałem z ganiania ze swoimi i kooperacji w oddziale, nawet niekoniecznie wtedy gdy się z kimś biliśmy. I chciałbym przeprosić wszystkich którzy byli tego świadkiem za mój wybuch kiedy puściły mi nerwy, ale mam nadzieję że poniższa sekcja wytłumaczy dlaczego mnie ta gra przeciążyła emocjonalnie.

Najpierw mały zarzut do "swoich" - panowie, było trochę niepoważnych sytuacji ze strony Amerykan. Jedną z nich było np. stanie wokół budynku i gadanie o głupotach (w tym off-game) jakby nigdy nic, podczas gdy my kilkadziesiąt metrów obok w ciszy leżymy rozłożeni w krzakach pilnując drogi wedle naszego rozkazu i w kooperacji z siłami US (czyli oni wiedzieli, że my tu jesteśmy). Chwilę po tym zaczęło się wśród tej gawiedzi testowanie repliki od kolegi - w taki sposób, że kulki latały w stronę i nad głową naszego Bulleta i kolegów obok niego.

Całkowicie oddzielny akapit muszę poświęcić łączności - niech koledzy z US którzy obsługiwali radia nie czują się urażeni, ale cała gra pokazała że rola RTO, jak każdy funkcyjny, nie może być rozdawana losowym ludziom, tylko to musi być ktoś: chętny do jej wykonywania, rozumiejący jej charakter, i znający potrzebny sprzęt. Bo radia które dostarczył Wish, chociaż wyglądają fajnie, są absolutnie niefunkcjonalne i nie nadają się na nasze realia z kilku powodów, które się kombinują w jeden problem: RTO US nie słyszał kiedy wielokrotnie go wywoływałem. Radio Wisha jest za ciche (na maksymalnej głośności ledwo słychać je z odległości kilku cm od ucha), a pasek jest niewygodny w noszeniu, przez co RTO US nosił radio na plecach. I ja tak sobie gadałem do powietrza, nawet wtedy gdy miałem rozkazy od dowódcy US (Wade'a) który pilnie chciał coś przekazać do swoich. Same komunikaty były okej, bo przynajmniej używanie "odbiór" oraz "bez odbioru" się jakoś nareszcie przyjęło, ale nadawanie komunikatów pokroju "czy zajęliście już budynek?" albo "my zdobyliśmy już budynek" pominę; sam mogę sobie zarzucić trochę zbyt długie komunikaty, ale pracuję nad tym. Nikt nie może mi natomiast zarzucić, że moje radio jest lub było niesprawne - na grze co kilka(naście) minut sprawdzam wszystkie elementy - czy jestem na dobrym kanale i jaką mam ustawioną głośność w słuchawkach; ja również (jak wszyscy RTO UK) cały czas noszę słuchawki lub głośną słuchawkę blisko ucha, przez którą cały czas pasywnie słucham wszystkiego co jest nadawane na kanale; do tego mam laryngofon i zapasowo mikrotelefon z drugim mikrofonem i słuchawką. 

Jedyne co mogę zaoferować na poprawę tego problemu to jakieś podstawowe szkolenie z tego, jak się ten sprzęt powinno obsługiwać, żebyśmy mieli chociaż jakiś podstawowy poziom zrozumienia wśród RTO, nawet tych z przymusowego poboru. Bo ja nie po to nosze cały ten szpej (który nie jest lekki ani wygodny) żeby gadać z powietrzem, bo nikt nie chce pokwapić się by mnie posłuchać.

Teraz co do strony przeciwnej - drodzy Niemcy, ja rozumiem że organizator nie powtórzył wszystkich zasad na odprawie, a WMASGa to nikt nie czyta, i w ogóle "przecież wszyscy to wiedzą". Ale dlaczego wedle zeznań US złamano nawet jedyną zasadę którą org wytłumaczył na odprawie, tj. zasięgu rażenia granatów? Gdzie Mati wyraźnie powiedział że "chowanie się za drzewem/kolumną nie chroni przed granatem", a w którejś piwnicy jeden Niemiec uznał się za nieśmiertelnego Übermenscha i tłumaczył, że przecież stał za kolumną. Jako RTO byłem również pośrednikiem w zgłoszeniu tego, że Niemcy strzelają i wrzucają granaty przez dziury mniejsze od głowy - a "przecież wszyscy to wiedzą" że tak się nie robi. Usłyszałem też od naszych, że ktoś z nimi dyskutował że te petardowe granaty czyszczą piętro, ale te moje tylko w pobliżu - Mati nie mówił o rozróżnianiu granatów. Albo stosujemy się do wszystkich tak samo, albo robimy sobie uznaniowe zasady. Przecież równie dobrze dostanie kulką skutkuje niczym.

Niepotwierdzone jest chowanie się za trupami i kto konkretnie tego dokonał - hańba takim, tak samo jak nie posiadanie trupszmaty. To jest tak tanie, że żałosne.

Więc proszę sobie połączyć wszystkie powyższe moje doświadczenia z tej gry żeby zrozumieć czemu ostatnia sytuacja przelała u mnie czarę goryczy. Atakowałem z Wadem budynek 22 z budynku 23 od strony budynku 21. Podeszliśmy na wysokość dużej leżącej kłody, ja z prawej pod grube drzewo; chwilę później dostałem od prawej strony - mówię "DOSTAŁEM", kucam, podnoszę rękę z repliką, zaczynam grzebać w kieszeni żeby wyciągnąć trupszmatę - i wtedy z tego samego kierunku dostałem kolejną serią. Ja nie rozumiem, jak mając mnie na widoku, będąc na tym samym kącie co towarzysz który mnie trafił (lub będąc tym samym osobnikiem), strzelać chamską serią w człowieka, który po powiedzeniu "DOSTAŁEM" kuca na widoku gapiąc się na swoją kieszeń z repliką uniesioną w górę. Jedyne dla mnie wytłumaczenie to że ten Niemiec nie wie jak w ogóle wygląda przyznanie się do strzału i co to jest trupszmata, więc dla niego to obcy widok i abstrakcyjne doświadczenie.

Pozdrawiam :)

Edited by Basil
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
×
×
  • Create New...