-
Posts
805 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by wish
-
System, jasny i prosty, był już używany na kilku grach, więc myślę, że nie powinien stanowić problemu dla graczy. Zwróciłbym tylko uwagę na drobne aspekty poruszane wcześniej. Po pierwsze, skrzynki, mam nadzieję, że po doświadczeniach z gry Marka, nie będą to już 30kg skrzynie do tachania po 2km, bo to frajda żadna. Zróbcie małe skrzynki amunicyjne, nawet te w bazie. Noszenie ton skrzyń przestało bawić gdzieś w okolicach roku 2021 na lini Arpada. (Marku pamiętamy i szybko nie zapomnimy) Po drugie, dla klimatu jako żetony fajnie sprawdzają się pudełka z nabojami, mam jeszcze te z Lubosza mogę wypożyczyć, albo chociaż pojedyncze łuski. Najmniej to chociaż pudełka zapałek. Czy wspominałem o noszeniu skrzynek? Znaczy żeby tego nie tachać nie wiadomo ile?
-
Poszukuję magazynków do M1A1 Carbine od King Armsa, 2-3sztuki jeśli ktoś ma na stanie chętnie odkupię używane. Jeśli ktoś zna sklep gdzie są dostępne niech da znać. Znalazłem je w sklepie https://airsoft.tiger111hk.com/ mogę zrobić zamówienie grupowe jeśli ktoś coś. Dawajcie znać najlepiej na priv
-
Ejjjj, system działał na Husky bez problemu. Jako org dokładałem ammo, tak żeby trochę powtrzymać zapędy niektórych do niepotrzebnego siania. Problem pojawił się na MC gdzie gracze sami mieli zdobyć amunicję, i niemcom się to średnio udało, dlatego nie do końca byłem zadowolony z tego rozwiązania. Niemniej uważam, że ten system ma rację bytu, przy czym org ma co biegać żeby dobrze tym sterować.
-
"Caen 1944" - Raszówka k. Legnicy, 18 kwietnia 2026 r.
wish replied to Mati86's topic in Imprezy ASH
No to i ja dołożę swoje 3 grosze do komentarzy. Po pierwsze i najważniejsze podziękowania dla orga, że chciało mu się zorganizować grę. Mati, wielkie dzięki za poświęcony czas. Odnośnie scenariusza Proste zadania, jasne cele jak dla mnie nic więcej nie potrzeba, drobne dodatki jak skrzynka czy sejf spoko, dodają smaczku i urozmaicenia. Dzięki temu gra jest czymś więcej niż jebanką. Teren, zajefajny, jeden z lepszych na których grałem, z bardzo dużym potencjałem. Szkoda, że więcej było gry na budynkach, mniej na pagórkach, które kryją się dalej za budynkiem 12, ale mam nadzieję, że odkryjemy to na kolejnych grach. Myślę, że można go będzie jeszcze poeksploatować, i na szybko się nie znudzi, bo można grać w różnych kierunkach. Myślę, że nawet gra w nocy jest możliwa, może bez niektórych budynków, żeby przypadkiem nie spaść z piętra do piwnicy ;) Co do samej rozgrywki, bawiłem się bardzo dobrze. Nie byłem świadkiem i sam nie doświadczyłem żadnych kwasów, więc to na duży plus. Jak pisałem wcześniej zadania były jasne, dzięki czemu nie było konieczności moderacji przez orga podczas gry. Kolejne zadania otrzymywane o konkretnych godzinach, standard, spoko. Mały mankament to weryfikacja wykonanych zadań w określonym czasie. Bo ja jako podoficer nie bardzo wiedziałem czy jesteśmy w czasie czy nie. Ale to detal. Choć dla osób usilnie grających na punkty może to mieć znaczenie. Odnośnie współpracy między oddziałami alianckimi, klasyka, na początku piękne plany a potem wszystko i tak bierze w łeb jak się okazuje, że Niemcy zaczynają strzelać ;) chaos bitewny robi swoje. Niemniej uważam, że nie było źle, jakoś specjalnie się nie mieszaliśmy, każdy robił swoje, było spoko. Co do komunikacji między oddziałami, przez razio, to tu chyba zawsze jest problem, bo jest nas po prostu za mało. Radiowiec powinien głównie siedzieć na radiu i nasłuchiwać komunikatów a nie brać czynny udział w walce. Od początku sam zabrałem radio i chciałem mieć kontakt z brytolami, ale w walce się nie da. Mimo, że sam próbowałem na początku biegać z radiem to po drugiej akcji stwierdziłem, że to nie ma sensu. Przy tak małej liczbie graczy, moim zdaniem radio powinni mieć dowódcy, lub rto powinien chodzić krok w krok za dowódcą. Co niestety pomniejsza ilość osób w polu. Co do jakości radia, mogę tylko powiedzieć, że mi bardziej chodzi o klimat i niż rzeczywistą komunikację zwłaszcza w polu. Teoretycznie mógłbym wcisnąć sobie współczesną słuchawkę w ucho i robić za turbo pro specjalsa mającego kontakt z bazą (z jakiego to filmu?), ale jakoś mnie to nie kręci. Natomiast głośność, hmmm…, rozumiem problem, ale gdyby było głośniej to np. w nocy równie dobrze mógłbym sobie biegać z lamką na czole bo przy każdym komunikacie zdradzałbym pozycję. Fakt te radia bardziej sprawdzają się albo na milsimach albo sztabówkach. W walce ciężko. Dobra chyba tyle biadolenia. Teraz podziękowania. No to może najpierw dla Brytyjczyków, że znów wieźli się na plechach dzielnych amerkańców, bez nas byście nie dali rady. Ratowanie wam tyłków to cała przyjemność z gry. Niemcom za dzielny opór wspaniałą walkę przez całą grę, aż do samego końca. W ostatniej fazie gdy próbowaliśmy zdobyć budynek broniliście się tak zaciekle, że wiedząc ten opór po stwierdzeniu, że raczej budynku nie zdobędziemy wymyśliliśmy nowy rodzaj zabawy. Graliśmy nie o to kto zdobędzie budynek, ale kto się do niego bardziej zbliży, to też ciekawa forma spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu ;) Spadakom amerykańskim dzięki za wspólne wysiłki mające na celu neutralizację wojsk szkopskich. Jak zwykle bohatersko łoiliśmy przeciwnika szacun. Niektórym z Was dzięki również za to, że przywieźli młode wojsko nimieckie, fajnie, że jest nowy narybek. Piechocie dziękuję za to, że nam nie przeszkadzaliście w realizacji naszych celów no i że za bardzo nas nie opóźnialiście ;) P.S ten ostatni akapit to czytajcie z przymrużeniem oka, czasem dwóch oków. Do następnego, oby jak najszybciej. -
"Caen 1944" - Raszówka k. Legnicy, 18 kwietnia 2026 r.
wish replied to Mati86's topic in Imprezy ASH
Pytanko, czy po wysłaniu zgłoszenia dostaję jakiegoś maila zwrotnego? Bo wysłałem zgłoszenie jakiś czas temu i nie wiem czy dotarło, czy może w spam trafiło? -
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
wish replied to wish's topic in Imprezy ASH
Uwaga leci bomba, post umieszczam na wmasgu i postaram się wrzucić info na FB, tylko nie wiem do końca gdzie bo powstało tam milion grup i chyba nie do wszystkich należę. Długo nie komentowałem nic na forum, bo z różnych względów na chwilę wycięło mnie z AS. Niemniej czytam relacje z imprez i planuję się w końcu gdzieś pojawić a może nawet sam coś zorganizować. ALE czytając opinie niektórych, pojawiają się wątpliwości. Dlaczego? Już piszę. Fajnie jeśli gra się uda, gracze zadowoleni, orgowie chwaleni, cacy, NATOMIAST jeśli coś nie wyjdzie, to gromy lecą tylko na organizatorów. Dlaczego nikt nie spojrzy na siebie czy kolegów z drużyny czy samochodu, którym razem jechaliście na grę? Pierwsza rzecz, gracze nie czytają zasad przed grą. Nieważne czy są zmienianie co grę, czy ustalone jakieś stałe. Jeśli przyjeżdżam na grę mam być przygotowany, znam limity kulek, fps, metody leczenia, mam bandaż elastyczny i trupszmatę. Org ma za wiele tematów przed grą do ogarnięcia żeby zastanawiać się czy każdy gracz ma kulki, baterie, doświetlacz kulek czy papier toaletowy ze sobą. Kurde jesteśmy dorosłymi ludźmi bawiącymi się w wojnę - odrobinę dyscypliny. A także zapoznaję się z historią którą zaraz będę odgrywał, bo moja wiedza może mieć kluczową rolę w tym czy będę się dobrze bawił czy nie. I tłumaczenie, że mi się nie chciało czytać, nie miałem czasu albo, że to zupełnie bez sensu ja tylko strzelcem jestem. Druga sprawa już wcześniej wspomniana przez kolegów, oraz przeze mnie w tym poście, dyscyplina. Umawiamy się na początek gry na którąś godzinę, dlaczego zawsze są opóźnienia? Dlaczego stało się to standardem? Jak początek odprawy jest zapowiedziany na 9 to 8:55 stoję w szeregu i czekam na orga aż zacznie przemawiać żebym mógł się zacząć bawić. A nie właśnie wjeżdżam na parking, bo mi się przysnęło, bo daleko miałem bo coś tam. Albo siedzę na parkingu i giwerę sprawdzam bo nagle przestała strzelać. W takiej sytuacji bierze się drugą replikę albo i trzecią jak trzeba a zepsutą oddaję na serwis po grze. To nie jest co tygodniowa strzelanka, którą odbiję sobie za tydzień. A nie masz zapasu? Zgłoś się na medyka, radio czy sapera, będziesz miał co robić, a swoją nieobecnością podczas serwisu repliki w warunkach polowych nie spieprzysz dnia sobie i innym. A jeśli wiesz, że późno będziesz wyjeżdżał, że może być mało czasu na przygotowanie się na miejscu, czy nie możesz od razu przyjechać ubranym, wyszpejowanym, z naładowanymi magazynkami? Przed wyjazdem szykuje się sprzęt, baterie, to można poświęcić te dodatkowe 2 min i załadować kulki, żeby w przypadku dojazdu na ostatnią chwilę założyć na siebie szpej i ruszyć w teren. Poza tym na odprawie słucha się co mówi org, pośmieszkować można później idąc na pozycję, czy siedząc w okopie można gadać, żeby się nie nudzić. A to, że spóźnienie może się zdarzyć każdemu, jasne powiedz to pilotowi albo maszyniście jak będzie startował. Kolejny punkt - absencja, no kurde temat rzeka. Nagła choroba, jeszcze ok. Ale nie może to dotyczyć 1/3 ludzi przed grą. Jeszcze jeśli się orga poinformuje chociaż dzień czy dwa przed grą to pal piorun. Ale nie pojawić się bez słowa? Takie osoby powinny być natychmiast banowane na jakiś czas i tyle, bez skrupułów. Niejedną grę to rozwaliło. A gracze mieli pretensje do orga, że składy nierówne, że za dużo do dźwigania, że scenariusz nieprzemyślany, a nie do kolegów, którzy „zapomnieli” dojechać. Nuda na grze, kolejna rzecz. Kurde jak się nudzisz może to znaczy, że nie umiesz się bawić. Byłem na wielu grach, gorszych, lepszych, ale nie mogę powiedzieć, że się nudziłem. Ok było mało akcji, spodziewałem się czegoś innego, gra nie spełniła oczekiwań, ale że się nudziłem? Chyba jeszcze nigdy tak nie mówiłem po grze. To czy się dobrze bawisz czy nie zależy głównie od Ciebie i Twoich kolegów a nie od orga. W każdym zajęciu można znaleźć frajdę. Na Neretwie w chyba 2012 roku organizowanej jeszcze przez Gora przez ponad 2 godziny chodziłem wzdłuż może 6m bramy i też było fajnie. W Czechach byliśmy na grze, która z założenia odtwarzała bitwę o Ardeny, więc od 9 rano do mniej więcej 15 siedzieliśmy i pilnowaliśmy okopu, zimą, na mrozie. I też było fajnie, wszystko zależy czy wczujesz się w rolę czy przyjechałeś tylko postrzelać? Jeśli jedziesz tylko postrzelać to może ASH nie jest dla Ciebie? Któryś raz czytam, że „tylko zmarnowałem czas”… no kurde to już jest potwarz dla orga. Każdy kto choć raz szykował grę wie ile to roboty. Wizje w terenie, kombinowanie nad mapą, ustalanie punktów, wymyślanie zadań, przed grą rozstawienie sprzętu na terenie, zwinięcie sprzętu z terenu. O szykowaniu rekwizytów na grę dobrze nie wspominam bo to są niezliczone ilości godzin. Dla grupy jest co robić, a jak grę się robi samemu to już są dziesiątki godzin. Więc jeśli gracz mówi, po grze, że on zmarnował czas na przyjazd, to jest to mocno nie fair. Nawet jeśli uważasz, że był to zmarnowany dzień, możesz być pewny, że org zmarnował dla Ciebie więcej czasu niż Ty przez te 12-16h (dojazd gra powrót). Ale no tak zapominam, że przecież Ty graczu zapłaciłeś, i to całe 50 zł, więc Ci się należy. Jako org kliku wydarzeń wiem, że za kasa którą, płacą gracze często nie pokrywa kosztów imprezy, tylko te najważniejsze. Teren, kulki, może zupę. Ja do każdej gry którą organizowałem dopłacałem. Ok, może sobie mogę na to pozwolić w końcu kto zabroni biednemu bogato żyć. Uważam, że zwracanie uwagi po grze, że ja płaciłem to wymagam, AMATOROWI jakimi jesteśmy jest mocno słabe. Gdyby firma eventowa miała ogarnąć takie spotkanie, na terenie gdzieś w lesie, to za grę dla 30-40 osób nie zapłaciłbyś 50 zł tylko 200 albo więcej o ile ktoś by się tego podjął, ale chyba nie ma chętnych do tego, skoro organizacji tego typu wydarzeń podejmuje się garstka osób w skali kraju. Uwagi końcowe. Po mojej ostatniej grze, było sporo negatywnych komentarzy, zwłaszcza ze strony państw osi. OK wziąłem to na klatę, dałem ciała z jednym punktem na mapie. Może nie potrafiłem zapanować nad powstałym później chaosem, zdarza się. Kto nie zrobił gry bez błędów niech pierwszy rzuci kamieniem. Jednak zastanawia mnie, dlaczego po tak słabej grze, nie było wysypu komentarzy jak poprawić błędy, co zrobić lepiej. Był tylko hejt. Założyłem wątek RTS w ASH celem dyskusji, wprowadzenia nowych rozwiązań, i co? Cisza. Ja rozumiem, że nie każdemu przypasił taki sposób rozgrywki. Mam wrażenie, że styl gry jaki chciałem zaproponować nie został do końca zrozumiany przez wszystkich. Ale moim zdaniem warto coś takiego rozwijać Po grze Vlada też sporo mu zarzucacie, ale bez info JAK TO POPRAWIĆ. Może gdyby było więcej konstruktu a mniej uwag, nasze gry byłyby lepsze W tym roku już się z Wami nie spotkam, ale mam nadzieję, że w przyszłym znów będę się częściej pojawiał i może ogarnę coś sam. Do tego czasu prośba o zastanowienie się czy, jako gracz też mam wpływ na to jak gra przebiega, co ja mogę wnieść od siebie poza oczekiwaniami. Dajcie więcej do siebie a ASH będzie piękne i kolorowe. (różowe serduszko) -
[PORADNIK] Organizacja imprezy historycznej - jak to zrobić?
wish replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Swego czasu była mowa o historykach, właśnie do czasu Wietnamu i swego czasu imprezy w tym klimacie też były tu wpisywane. Myślę, że grono się nie obrazi, zwłaszcza, że jest tu parę osób które na Wietnam chętnie się wybiorą. -
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
wish replied to wish's topic in Imprezy ASH
Od gry minęły przeszło 2 tygodnie. Myślałem, że gracz sam się przyzna i spróbuje wyjaśnić zaistniałą sytuację niestety tak się nie stało. Jako, że nie jest to wielką tajemnicą bo spora ilość graczy to wie, więc nie mam skrupułów by napisać, że był to @gonzo0. -
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
wish replied to wish's topic in Imprezy ASH
Podziwiam spokój Cortesa zarówno po grze, jak i podczas pisania tego posta. Takie sytuacje NIE MOGĄ mieć miejsca. Strzelanie w twarz z 3 metrów to gruba przegina, seria 3-5 strzałów to już gruba przegina, ale trafić kogoś w głowę 20 razy z takiej odległości to już zakrawa o skandal. Nie wiem kim był sprawca, z tego co czytam Cortes też nie wie, i nie rozumiem dlaczego tematu nie wyjaśnił na miejscu. Nawet jeśli był to ktoś nowy, to natychmiast powinna zostać mu udzielona reprymenda a w przypadku stałego gracza można by wyciągnąć inne konsekwencje w postaci zawieszenia go na jakiś czas. Jako, że podczas gry miała miejsce jeszcze jedna bardzo nieprzyjemna z mojego punkt widzenia sytuacja również o niej napiszę. Oddział amerykański będzie wiedział o kim piszę ponieważ wszyscy byli świadkami zaistniałej sytuacji. Jeśli, z tym postem zgodzi się większa ilość graczy, nie będę miał problemu, żeby napisać o kim mowa. Tym bardziej, że to nie pierwszy raz kiedy ten gracz nie przyznał się do ewidentnego trafienia. Piszę to nie dlatego, że ktoś tam miał fraga mniej, tylko, że po grach z takimi osobami słyszę, że amerykanie nie przyznają się do trafień. O ile strzały z rykoszetu czy do biegnącego gracza zawsze są dyskusyjne o tyle trafienie w hełm, które było słyszalne dwie wsie dalej, i nie przyznanie się to rażące lekceważenie podstawowych zasad gry. A ja jako gracz walczący po stronie US nie chcę mieć szarganej opinii bo ktoś w podobnym do mojego mundurze ma w poważaniu regulamin i innych graczy, również tych ze swojej drużyny. Już miałem kończyć, ale przypomniała mi się jeszcze jedna sprawa. Osoby, które nie informują o braku swojej obecności podczas imprezy. Pierwszym, który się odważył o tym powiedzieć był Dominik po grze na Raszówce, może więc warto założyć taką galerię "Tych klientów nie obsługujemy". Może to kolejny krok, który poprawi jakość naszych gier i zmniejszy ilość nieprzyjemnych sytuacji podczas rozgrywek. -
Dzięki za poradnik, prosto i na temat. Szczerze to do tej pory jakoś nie chciało mi się nawet myśleć nad sylwetką na pacyfik ba, nawet nie chciało mi się zagłębiać w temat. Dzięki temu postowi zacznę kombinować nad czymś na ten region działań. Skoro dopuszczamy jeansy i niebieską koszulę istnieje duże prawdopodobieństwo, że mam coś takiego w szafie :)
-
Alianci: 1. MiśQ, USA 101 DPD, strzelec, M1 Garand (game master). 2. Dzida, GB 6 DPD, strzelec, No.4 3. Lolek, GB 6 DPD, saper, No.4 4. PolishPartizan, GB 6 DPD, radiooperator, M1928 (WS no.38) 5. Mikas, USA 101 DPD, strzelec, Thompson 6. Bazyli, GB 6 DPD, radiooperator WS no.38, Thompson M1928 7. Cortes, GB 6DPD, oficer/strec, PM Lanchester 8. Warek, USA 101 DPD, strzelec/LMG, Garand/.30 cal LMG 9. Arkusz, GB 6DPD, oficer/strzelec, No.4 / STEN 10. Leśnik, GB 6DPD, oficer/strzelec, MP18/Thompson (ZB-26 opcjonalnie) 11. Loczek GB 6DPD, strzelec/zwiadowca, DeLisle/ Piat 12. Cichy GB 6DPD, strzelec, Thompson 13. Vlad GB sgt/strzelec/medyk/ Sten 14. Wish USA 101 DPD, strzelec, M1 Garand Oś: 1. Hydra, Państwa Osi LXXXIV Korpus Armijny (Waffen SS), strzelec, STG 44 2. 3. 4. ... Partyzanci (opcjonalnie)
-
"Granville 1945" - Strońsko k. Zduńskiej Woli, 16/17 listopada 2024 r.
wish replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Sorry za dwa posty, ale już nie mogę edytować. Właśnie otworzyłem fotki, i wszystko fajnie, ale te modernowe wstawki psują efekt. Postarajmy się na kolejnych grach unikać współczesnych elementów wystroju. Te butelki coca coli i termosy psują bardzo fajne zdjęcia. Tak wiem mamy okulary na nosie, ale to nie psuje tak bardzo efektu zdjęcia, jak właśnie te zbędne dodatki. -
"Granville 1945" - Strońsko k. Zduńskiej Woli, 16/17 listopada 2024 r.
wish replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Taka gra nie może przejść bez echa. Ja bawiłem się przednio mimo, że miałem kilka uwag do orgów po grze, ale to już na priv poszło. Krótki opis ze strony uczestnika oddziału amerykańskiego. Nie bierzcie tego zbyt serio, to ma być relacja z humorem, czasem brytyjskim- zrozumiałym tylko dla wybranych, a czasem może tylko dla autora. Przybyliśmy na tern gry ok godziny 1530, zaczęliśmy od szybkiego rozstawienia namiotu (offgame) ale na tyle blisko terenu rozgrywki, że mogliśmy z niego korzystać przez cały czas. Rozstawiony poza terenem gry a co ważniejsze zasięgiem strzału z pozycji której mieliśmy bronić. Zajmowaliśmy skrajny północny punkt mapy- stację radarową umieszoną w bunkrze. Ok 1615 dojechała ekipa z Krakowa. Szybko się wyszpejowaliśmy by o 1700 zjawić w środkowym punkcie - działo, gdzie stacjonowały oddziały brytyjskie. O 17 miała nastąpić odprawa dla Aliantów. Jakież było nasze zdziwienie gdy okazało się, że bryryjczyków nie ma, siedzieli w HQ, w okolicy kościoła i popijając herbatę czekali na pizzę... na którą nas nie zaprosili :( (SIC!). Jeszcze przez telefon dowiedzieliśmy się, że odprawa odbędzie się w HQ o 1830, był to ostatni telefon do orga w czasie gry, później kontaktowaliśmy się już tylko przez radio. Komunikacja radiowa grała wyśmienicie w zasadzie do samego końca gry, kiedy to padły baterie w naszych urządzeniach. O godzinie 1830 mieliśmy stawić się w HQ na odprawie, plan był podjechać autem, ale dostaliśmy wyraźny zakaz, ponieważ miał już obowiązywać blackout, a nasze pojazdy nie były przystosowane do poruszania się w takich warunkach. W związku z czym pieszo udaliśmy się do sztabu pokonując pierwszy prawie kilometr, a będzie ich jeszcze kilka, podczas gry. Po otrzymaniu rozkazów i zapoznaniu się z najważniejszymi założeniami scenariusza wróciliśmy do bazy. Kilometr nr 2 za nami. Dysponując dużą ilością czasu i chęci oraz niewielką ilością rozkazów, nasz dowódca (Hiszpan) szybko wyznaczył chętnych na pierwsze patrole, i tak ruszyliśmy na poszukiwanie… chrustu żeby nasza koza w namiocie nie zgłodniała i cały czas dawała ciepło. Do godziny 2200 nie działo się za wiele, więc korzystaliśmy z wolnych chwil, żeby pogadać, odwiedzić Brytyjczyków, czy ogrzać się w namiocie. Podziwialiśmy wschodzący księżyc i bezchmurne niebo. @Cortes brawo ze perfekcyjną synchronizację z kosmosem jeśli chodzi o warunki świetlne, do północy szperacze w zasadzie nie były potrzebne bo było jasno jakby w dzień. Oczywiście co jakiś czas chodziliśmy na krótsze czy dłuższe patrole w zależności co tam Admiralicja zarządziła. Pierwszy dłuży patrol w którym uczestniczyłem wypadł ok 2200, początkowo poszliśmy sprawdzić główne skrzyżowanie przed miastem czy nie ma Niemców, później otrzymaliśmy rozkaz udania się do portu czy i tam wszystko w porządku. Grupą 3 żołnierzy pod dowództwem Hiszpana udaliśmy się w nieznany wcześniej teren. W bazie pozostali szeregowy Matt i sierżant Misiek. Wcześniej niestety jeden z graczy musiał na dłużej skorzystać z lazaretu i latryny przez co skład osobowy drużyny amerykańskiej stracił 16% stanu osobowego. Wróćmy jednak do patrolu, który zrobił co miał (nie spotkał przeciwnika) i po pokonaniu 3,5km powrócił do bazy. Tak dobiliśmy do 6km na liczniku. Tu miał nastąpić krótki odpoczynek, ale został zaatakowany punkt brytyjski przez co zamiast zająć się spożywaniem pożywnej zupy musieliśmy udać się na środkowy punkt pomóc Brytyjczykom pogonić Niemca. W tym momencie było nasz tylko 3 bazie gdyż sierżant Teddy i szer. Matt szukali Niemców w okolicy Cape Lihou. Osobiście poszedłem sprawdzić teren od tyłu bunkra, przez co nie widziałem jak dzielni amerykanie ratują z opresji Brytyjczyków. Z doniesień po akcji dowiedziałem się tylko, że udało się trafić jednego z atakujących i gdy Amerykanin próbując pojmać go jako jeńca został postrzelony przez jednego z herbaciarzy. Zdarzenie to nie wpłynęło pozytywnie na dalsze relacje US/Bryt. Kolejna okazja do sprawdzeniu się w boju pojawiła się niewiele później. W okolicach głównej drogi miał pojawić się niemiecki oddział specjalny. Korzystając z zaskoczenia wspólnymi siłami Brytyjsko Amerykańskimi miała zostać zorganizowana zasadzka, na gwizdek oba odziały w liczbie około 6-8 osób miały razem zaatakować niczego nie spodziewających się okupantów. Natychmiast po gwizdku nastąpiła gwałtowna wymiana ognia. Strzały padały z jednej jak i z drugiej strony. Po krótkiej acz zaciętej bitwie podliczono straty. 2 rannych amerykanów i 3 brytyjczyków, obecności Niemców nie stwierdzono. Natomiast amerykanie coraz bardziej zaczęli się obawiać o własne życie podczas spotkań z Brytyjczykami. Chwilę po akcji, nie wiedząc jaki był jej rezultat, dowódca brytyjski, stacjonujący w okolicy działa wysłał mnie i szeregowego Matta po jeńców. Szperaczem wskazał miejsce gdzie powinien znajdować się ranny niemiec. Mimo, że udaliśmy się niemal biegiem we wskazane miejsce nikogo nie znaleźliśmy. Mimo wszystko spróbowaliśmy się jeszcze rozejrzeć po terenie licząc, że może znajdzie się jeszcze ktoś żywy lub ranny, żeby móc go ściągnąć do naszego dowództwa. I w pewnej chwili natrafiłem na sylwetkę człowieka, po chwili wywołałem go hasłem niestety bez odpowiedzi. Bohatersko więc ruszyłem przed siebie strzelając do przeciwnika….którym okazał się jeden z Brytyjczyków, który nie znał zmienionych jakiś czas wcześniej haseł. Z patrolu wróciliśmy więc jedynie z kolejnym rannym. Po uzupełnieniu zapasów w żołądku ruszyliśmy na kolejny patrol, tym razem poważna misja, idziemy ponownie do portu. Sierżant MiśQ i szeregowy Matt pod dowództwem sierżanta Wisha. Przechodząc obok stanowiska Brytyjczyków dostaliśmy informację o zmianie rozkazu. Najpierw mamy iść do HQ zanieść tajną przesyłkę i tam otrzymać kolejne rozkazy, również tajne. Sam patrol do HQ nie przyniósł niespodzianek, no może poza jedną- super tajną przesyłką była butla z gazem, komuś w sztabie zabrakło ciepłej wody, więc dzielni amerykanie znów musieli ratować Admiralicję. Niemniej kolejny rozkaz okazał się prawdziwym wyzwaniem, sprawdzić stan elektrowni zasilającej śluzę. Wcześniej podobno kręcili się tam Niemcy, więc może okazać się, że nawiążemy kontakt. Do stacji dotarliśmy nie niepokojeni przez nikogo i również na powrocie nie spotkaliśmy żywej duszy. Jedynie gdzieś w oddali dostrzegliśmy światło, które mogło być zarówno niemieckim patrolem jak i światłem roweru pijanego wieśniaka wracającego z miejscowej kawiarni. Po zdaniu raportu w HQ wróciliśmy na swoje pozycje. Kilometry 7, 8, 9 a nawet kawałek 10 zaliczone. Na ostatnią akcję zostaliśmy wysłani ok 430/500 nad ranem. Razem z oddziałem brytyjskim pod dowództwem Cpt. Cortesa zostaliśmy wysłani w kierunku portu, ale od strony południowej. Istniała obawa, że Niemcy mogli otworzyć śluzę więc przejście do portu od północy byłoby niemożliwe. Niestety podmokły teren spowodował, że musieliśmy udać się okrężną drogą więc niestety nie zdążyliśmy przed ucieczką Niemców, którzy zgodnie z przewidywaniami otworzyli śluzę i przez nikogo nie niepokojeni wsiedli na statek i udali się w kierunku Francji. Kolejne 3km pękły. Dla mnie gra zakończyła się ok 530. I z około 15km w nogach. Bo oprócz patroli robiliśmy inne mniejsze wycieczki. Czy jestem zadowolony z gry. BARDZO. Jak zapowiadał Cortes, było zimno, ciemno, do domu daleko, nudno, ciekawie, śmiesznie, poważnie, było wszystko. I co dla mnie najważniejsze, w końcu po 14 latach w ASH pierwszy raz zaliczyłem grę na której nie spotkałem przeciwnika. Dziękuję orgom za organizację, towarzyszom broni za towarzystwo, a Niemcom za to, że byli. Jak się dowiedziałem na spotkaniu po grze, Niemców było AŻ 6. Więc nie dziwę się, że tak ciężko było ich spotkać. I chyba największy szacun dla nich, że im się chciało, że po przyjeździe na miejsce startu widząc, że jest ich tylko tylu mogli wsiąść w auto i się ewakuować. Podjęliście się ciężkiego zadania i udało Wam się, stworzyliście grę, klimat. Więc bardzo głośne i szczere DZIĘKUJEMY ode mnie. Choć z drugiej strony jak się okazuje, Niemcy nie są nam potrzebni, przynajmniej na grach nocnych. Jak pokazała ta gra, brytole i hamburgery nie potrzebują szkopów, żeby móc sobie postrzelać i zbierać fragi. Co bym zmienił? Chyba trochę zmniejszył teren, zwłaszcza Niemcom, bo mieli chłopy kawałek, żeby się do nas przespacerować. Trochę inaczej można było rozegrać działanie i raporty z portu, śluzy i trafostacji. No i pozwoliłbym graczom na jakąś końcową wymianę ognia na koniec scenariusza, nawet jeśli nie do końca miałaby być zgodna z założeniami scenariusza czy historii. Osobiście liczę na więcej takich gier. Dłuższych (może nawet zacząć w sobotę rano?), klimatycznych, wymagających. Bo na pewno nie można mówić, że było lekko i przyjemnie. Fajnym akcentem na kolejnych grach na pewno byłaby możliwość rozstawienia obozów, bo to też tworzy klimacik. Kończąc, jeszcze raz dziękuję organizatorom Dominikowi i Cortesowi za kolejną bardzo udaną grę. Wszystkim uczestnikom, że dali radę w tych warunkach, nie każdy na co dzień biega maratony tylko po to, żeby czasem w nocy pomykać po 15km gdzieś nad rzeką. Sgt. Wish -
"Zduńska Wola 1914" - Kromolin Stary k. Zduńskiej Woli, 2 marca 2024 r.
wish replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Wiem, że spam, ale co mi tam. Czemu ja tego filmiku nie widziałem? Gdzie to chowaliście towarzysze? Dobre, tylko jedno mnie zastanawia, dlaczego obie strony tak wolno szarżowały? Gdzie byli dowódcy? Brytolscy pewno herbatę pili a reszta? Świetne. -
2024: Przed nami: 1. "Zduńska Wola 1914" - Kromolin Stary k. Zduńskiej Woli, 2 marca (sobota); 2. "Market Garden" - Ścinawa nad Odrą, 20 kwietnia (sobota); 3. "Market-Garden" - Kuty (Słowacja), 10-12 maja (piątek-niedziela); 4. BPW: "Kresy w Czerwieni" - Góra k. Nowego Dworu Maz., 25/26 maja (sobota/niedziela); 5. Wojna na Pacyfiku: "Tarawa" - Brody https://maps.app.goo.gl/28aa8dBDM6vRmWkcA czerwiec (sobota/niedziela); 6. "Bad Land" - Chojne/Borzewisko k. Sieradza, czerwiec (sobota) TBC; 7. "Szlakiem Ho Chi Minha"- Niegoszowice k. Krakowa 21-23.06 (gra w sobotę 22.06); 8. "Linia Gotów - Ankona 1944" - Julianówka k. Mińska Maz., 7 września (sobota); 9. "Essen 1945" - (Czechy), 20-22 września (piątek-niedziela).
-
Może powinienem przed grą, ale już za późno więc może pogadamy po grze. Czy tego typu rozgrywka ma Waszym zdaniem sens? Czy widzicie potencjał w rozwijaniu tego typu gier. Na szybko co sam uważam, że nie wyszło i powinno zostać poprawione. Najważniejsza sprawa to oczywiście co zrobić gdy jedna ze stron zdominuje drugą, tak że ta nie może wyjść ze swojej bazy. Myślę, że w bazie powinno być więcej punktów do zdobycia. Na MC2 było ich tylko 5 z możliwości zdobycia jednego 1 raz na 1h. Sugerowałbym umieszczenie przynajmniej 10 lub nawet 15, w sytuacji jaką mieliśmy, dowódca strony zdominowanej, daje znać organizatorowi o zaistniałej sytuacji. Strona zdominowana offgamowo wysyła swoich ludzi po niezbędne zasoby w ilości odpowiedniej do ilości graczy biorących udział w rozgrywce, a dowódca oddaje określoną ilość punktów ze swojej skrzyni. Obie strony wracają do sowich punktów resp i ponownie próbują przejąć dominację na planszy. Takie rozwiązanie spowoduje, że nawet jeśli wystąpi dominacja, będzie możliwy szybki powrót do gry obu stron do gry. A ewentualny przestój będzie można wykorzystać na krótki odpoczynek. Z kolei strona dominująca uzyska dodatkowe punkty bez zdobywania bazy przeciwnika. Odnośnie pól minowych które miały grać dość ważną rolę a nie grały wcale. Niestety problemem jest czas rozgrywki, czas dojazdu graczy na teren, i czas przygotowania się graczy do rozgrywki. Ogłaszając grę pisałem o tym, że start miał nastąpić o godzinie 11. Niestety nastąpiło godzinne opóźnienie, przez co zabrakło czasu właśnie na przygotowanie baz do gry. Bo ta pierwsza godzina właśnie temu miała służyć. Żeby było sprawiedliwie, nie chciałem wpuszczać nikogo na teren gry wcześniej, że po grze nie było pretensji, że jedna czy druga strona miała więcej czasu na okopanie się. Ale może organizując tego typu spotkanie, warto zaznaczyć, że bazy zostają "otwarte" godzinę wcześniej i każda strona przygotowuje się offgamowo. Wówczas ustalenia między graczami przed rozgrywką będą miały więcej sensu. Co do saperów i ich zadań. Już przed grą pisaliście, że to nie saperska robota, ok zgadzam się z tym. Ale wcześniej wyjaśniałem dlaczego tak to rozegrałem, oczywiście można to zmienić i jak ktoś wcześniej pisał, dać graczom torby transportowe, w których zasoby mogłyby być przenoszone. Wówczas saperzy mogliby zająć się saperką robotą, a tu mielibyśmy gońców, którzy byliby wybierani przez dowódcę w HQ. Odnośnie medyków, tak wiem, powinni mieć jakieś bandaże na starcie. Myślę, że to też poprawiłoby płynność rozgrywki. Teren gry, na razie nie wiem jak próbować rozwiązać tego typu problem bo chyba oprócz pola paintballowego albo pustyni idealna równość będzie ciężka do ogarnięcia, ale będę jeszcze nad tym pracował. Otwieram dyskusję i czekam na propozycje rozwiązań.
-
ASH "Podnóża Monte Cassino 04/05.44 vol.2" - sobota 22 kwietnia, Poznań
wish replied to wish's topic in Imprezy ASH
Na wstępie uprzedzam, że będzie długo 2,5 strony. W poście nie będę pisał do konkretnych osób, TY, WY, jesteście grupą graczy, którzy przyjechali na grę, albo uczestnikiem wcześniejszych rozgrywek ASH. Nie mam do nikogo pretensji, żalu za sposób w jaki tu pisał, ważne żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość i nie robić nikomu koło dupy. Już na odprawie po grze zbiorowo przeprosiłem graczy, którym rozgrywka się nie podobała. PRZEPRASZAM raz jeszcze wszystkich za to, że nie udało się zorganizować gry, która zadowoliła wszystkich graczy. Podczas planowania gry nie przewidziałem pewnych okoliczności, które mogą zajść. Biorę na klatę fakt, że jeden z punktów znajdował się poza mapą. Co mogło mieć znaczący wpływ na rozgrywkę. Zacznę jednak od wydarzeń, nie tylko dotyczących soboty 22.04, ale również przygotowań do gry. Nie będę wypomniał błędów w planowaniu rozgrywki, ani po jednej, ani po drugiej stronie, bo nie o to chodzi. Postaram się napisać co wyszło, a co nie. A nad rozwiązaniem tych problemów popiszemy w osobnym wątku. Od razu chciałbym zaznaczyć, że gra nie była tworzona pod aliantów czy pod wojska osi. Strony, po których graliście, były losowane, nie ustawiałem tego. Zasady i zadania były takie same dla obu stron. Moim zamysłem od początku było stworzenie gry, która będzie się opierała na ciągłej wzajemnej interakcji obu stron, na wielu płaszczyznach. Liczyłem na walki małymi grupami wokół poszczególnych punktów, dlatego na planszy było ich aż 9. Do tej pory podobne gry, które organizowałem lub sam brałem udział ograniczały się albo do przełamywania linii MC1, albo walki o konkretne pozycje Husky 1 i 2. Na Dieppe kojarzę 4 takie punkty. Na szlaku do orlego gniazda 5, z czego część wymagała przechodzenia przez jeden z nich żeby dojść do kolejnego. To są tylko przykłady, nie piszę czy te gry były dobre czy miały sens czy nie. Decydując się na formę gry, którą zaproponowałem liczyłem na ciągłość rozgrywki bez moderacji. I właśnie to chyba najbardziej zawiodło. Wydaje mi się, że to czy teren był równy, czy nie równy dla obu stron, (wiem że być powinien jak najbardziej), nie miało aż tak istotnego wpływu na grę jak to, że jednej ze stron udało się przejąć kontrolę nad mapą już po 1,5 h gry. Więc teraz zastanawiam się co zrobić, żeby to się na przyszłość nie powtórzyło. Organizując coś takiego liczyłem się z tym, że pewne wydarzenia mogą się potoczyć nie tak ja zakładałem. Jednak niestety nie miałem możliwości przetestowania ich w boju. Gdy planowałem pierwsze podejście do gry, które się nie odbyło zakładałem udział po 20 graczy na stronę i mniejszy teren. Gdy ogłosiłem grę odzew była nadspodziewanie duży, co też wymusiło pewne zmiany, przede wszystkim powiększenie terenu. Być może to też spowodowało, że był on za duży dla mimo wszystko sporo mniejszej ilości graczy minus 6 oś i minus 10 alianci. Przed grą starałem się konsultować z dowódcami stron, zarówno drogą mailową, jak i telefoniczną, starałem się przekazać ile mogłem. Mapy zostały przekazane na tydzień przed rozgrywką, wcześniej wysyłałem zasady, filmiki, jak były jakieś uwagi starałem się uwzględnić je w finalnych zasadach. Co nie wyszło, już zostało napisane, więc podsumowanie: - Błędnie umieszony punkt na mapie - Moderacja po dominacji - „Nierówność” terenu i rozmieszczenia punktów z zasobami - Mało czasu na przygotowania przed grą na terenie - Pobieranie przez graczy własnych kulek Po krótce co wyszło. - Komunikacja przed grą, zarówno z jednym jak i drugim dowódcą był kontakt - Ilość punktów na planszy i jej wielkość. Nie było ciągłego nawalania w jednym - Samo założenie rozgrywki, dominacja na terenie Co do zarzutów o stronniczości organizatora/ organizatorów. Nie była to moja pierwsza gra i mam nadzieję, że nie będzie ostatnia. Zapewniam wszystkich, że żadna z rozgrywek które organizowałem i będę organizował nie była nastawiona na zwycięstwo którejś ze stron. Jest kilka powodów, dlaczego tak zakładam. Po pierwsze, przynajmniej dla mnie zwycięstwo nie jest i nigdy nie było wyznacznikiem dobrej zabawy w ASH, ale o tym poniżej. Po drugie nie widzę sensu i zasadności tworzenia gry, w której jedna ze stron (zwycięska) miała by się lepiej bawić niż ta druga. Przy takim podejściu po kilku grach ta strona, która ma zawsze przegrywać po prostu przestanie się pojawiać na grach, bo ma przegrać. OD RAZU zaznaczam, że gry które polegają na „przełamywaniu linii” Z ZAŁOŻENIA kiedyś tą linię muszą przełamać. Dlatego na Husky czy Ardenach pod Niedźwiedzinami po jakimś czasie musiałem moderować grę celem jej dalszego rozwoju. Żeby to osiągnąć albo zabiera się broniącym amunicję albo wyłącza respy. Ma to na celu spowodowanie ruszenia dalej ze scenariuszem, a nie przyspieszenia porażki strony broniącej. Odnośnie zarzutów o niehistoryczność gry i sposobu gry. Tutaj chyba wchodzimy już na tematy czym dla kogo jest ASH. I ilu nas, zapewne tyle różnych podejść do rozgrywki. Jak dla mnie ASH nigdy nie było formą rywalizacji jako taką, że ktoś musi wygrać ktoś przegrać. Wynik nigdy się nie liczył, z czasem nawet już fragi przestałem liczyć, bo to i tak nic nie zmienia. Dla mnie jest to przede wszystkim forma rozrywki, oderwania od pracy, ucieczki od problemów. Zakładając mundur 101, piechociarza, kacapa czy Adolfa nie staję się tą postacią tylko „aktorem” wcielającym się w kogoś innego, dzięki czemu odrywam się od tego co jest dookoła. Strzelając do przeciwnika nie wygrywam wojny, tylko wydłużam zabawę, w której biorę udział. W ASH najważniejszy jest dla mnie klimat i osoby, które go tworzą. Często od samej rozgrywki ważniejsze jest to co się dzieje przed albo po niej. Oczywiście nie powiem, że gra nie jest ważna, że wydarzenia podczas rozgrywki się nie liczą, bo tak nie jest. Z kolei w samej rozgrywce nie doszukuję się jakoś mocno odniesień do historii, tak jak to robi Cortes, na przykład na wyspie Niedźwiedziej. Jak dla mnie to czy gra się toczy we Włoszech, Francji, Rosji czy Polsce jest drugorzędne, a zadania nie muszą odzwierciedlać stricte historycznych wydarzeń. Jak na przykład akcja na wyspie ośmiornicy i grające drzewo. Albo lądowanie Marsjan w Afryce, jest to fikcja w czystej postaci. Cały czas gramy wyobraźnią, dlatego nie przeszkadzało mi, że na Krecie w Heraklionie nie było ani jednego zabudowania. Rozgrywka, która miała miejsce i polegała na przynoszeniu fantów zza linii wroga czy z „ziemi niczyjej” też była fikcją. A czy nazwiemy ją COH, age of empires czy starcraftem jest sprawą chyba najmniej ważną. W tym konkretnym przypadku nawiązaniem do COH były punkty z zasobami/surowcami. W oryginale, zasoby ludzkie, amunicja paliwo u nas, zasoby ludzkie (łuski) amunicja i bandaże. Były też bazy które można było zniszczyć/zdobyć, no i zegar jako typowy punkt dominacji. Niestety zabrakło pojazdów i dział przeciwpancernych, ale te i tak nie byłyby potrzebne, bo i tak pojazdów nie było ;). Zgodnie z realiami zapasy powinny być dostarczane z zaplecza, tylko nie wiem czy rozstawienie baz i przynoszenie surowców zza nich, bez kontaktu z przeciwnikiem miałoby jakikolwiek sens w świecie AS, w tym ASH. No i co jest też bardzo ważne, a często pomijane przy rozmowach o grach. Pamiętajcie proszę, że gry tworzymy dla WAS nie dla siebie. Poświęcamy wolny czas i pieniądze na wizje w terenie, przygotowanie fantów, napisanie scenariusza. Te 10 zł czy 30 zł pokrywa koszt zakupu niezbędnych elementów potrzebnych do zorganizowania gry. My naprawdę na tym nie zarabiamy, robimy to tylko po to, żebyśmy po raz kolejny mogli się spotkać i móc wymienić kompozytem. Więc hasła nie przyjadę póki coś się nie zmieni są trochę nie na miejscu. Równie dobrze mogę powiedzieć, że skoro gra się nie podoba i nie umiem organizować, to może odpuszczę i tyle. Po co robić sobie kolejny problem, może lepiej, zamiast pojechać po raz enty w teren, czy rozkładać kulki do woreczków, może lepiej zabrać żonę do kina albo wyjść do znajomych na ognisko. Szanujcie proszę pracę organizatorów, bo nie ma ich za wielu. Nawet jeśli czasem coś nie wyjdzie to może zamiast tylko pisać, że było do dupy i w zasadzie niepotrzebnie marnowałeś czas, zapewniam, że organizując takie spotkanie „zmarnowałem” więcej czasu niż Ty na przyjazd, napisz co zmienić. Co można poprawić, usprawnić zrobić lepiej. Zapewniam, że taki post więcej wnosi niż to, że zmarnowałeś czas. Dlatego dziękuję za post @Mridge, który rzucił kilkoma propozycjami, które na pewno rozważę. Na koniec jeszcze raz prośba o spokojną dyskusję. Bez wymiany pretensji jeden do drugiego, spróbujmy stworzyć coś, co pozwoli nam się cieszyć naszym hobby przynajmniej na kilku kolejnych grach. A potem…zróbmy coś nowego, bo ile można zasoby zbierać ;) -
ASH "Podnóża Monte Cassino 04/05.44 vol.2" - sobota 22 kwietnia, Poznań
wish replied to wish's topic in Imprezy ASH
Hej, mamy coś na co z pewnością czeka już większość z Was. Dzięki ekipie https://www.rekrutasgshop.pl/ mamy już fotki z soboty. Zapraszam do ściągania i dalszego publikowania. Mam nadzieję, że każdy gdzieś się znajdzie na fotce. https://lightroom.adobe.com/shares/ecb89a060f2444c7836b8ec46887b7d8 -
ASH "Podnóża Monte Cassino 04/05.44 vol.2" - sobota 22 kwietnia, Poznań
wish replied to wish's topic in Imprezy ASH
To tak tylko na szybko się ustosunkuję do moderacji i przebiegu gry. Grając zgodnie z zasadami i bez moderacji o 14 moglibyśmy się zwijać. Bo Niemcy zostali odcięci od zasobów i nawet nie mieli jak wyjść z respa. Tu trzeba pomyśleć jak rozwiązać takie sytuacje na następnych grach. O 16:30 po dłuższej przerwie rzuciłem hasło o skrzyniach, żeby trochę namieszać, przy czym już wiem, że powinny być za to po prostu ekstra punkty. A ostatnia godzina miała być po prostu wygrzewem dla wszystkich bo zostałem o coś takiego poproszony przez kilku graczy zarówno z jednej i drugiej strony, wynik i tak już nie był istotny chciałem, żeby ludzie mogli się jeszcze wyszaleć. Wyniku gry nie podaje bo to nic nie zmieni. Była to gra testowa, do dalszego dopracowania. Dziękuje, że zostaliście beta testerami. Zaczynam szykować nową planszę, może w innej lokalizacji i zasady 2.0. A z gier na Chemicznej nie rezygnuję, bo teren się podobał. Fajnie. Dłuższa relacja za jakiś czas jak pozbieram myśli i posprzątam garaż. -
ASH "Podnóża Monte Cassino 04/05.44 vol.2" - sobota 22 kwietnia, Poznań
wish replied to wish's topic in Imprezy ASH
Abstrahując od tego, że wciąż uważam wiele zaproponowanych zasad za qui pro quo, to chciałbym doprecyzować coś z medycznej działki: 1. Ranny dostaje i wzywa lekarza -> ile czasu ranny wzywa lekarza? do 5min (może od razu iść na respa) 2. Lekarz dotarł do rannego -> startuje stoper -> lekarz dostał postrzał jeszcze przed założeniem opatrunku rannemu -> co się dzieje z rannym? jeśli minął czas leczenia zakłada bandaż a sam zostaje rannym a gracz wraca do gry. Jeśli nie minął czas ranny może dalej wzywać pomocy. 3. Lekarz odliczył czas i zaczął zakładać bandaż -> lekarz dostał postrzał w trakcie zakładania opatrunku -> co się dzieje z rannym? J.W -
ASH "Podnóża Monte Cassino 04/05.44 vol.2" - sobota 22 kwietnia, Poznań
wish replied to wish's topic in Imprezy ASH
Pojawiają się pierwsze straty przed bitewne ale na razie po równo. -2oś, -3alianci. Ale mam nowy zapis do strony aliantów. Więc w zasadzie po równo. Póki co cały czas kręcimy się około 40 graczy na stronę. Dokupiłem stopery na ten moment mam ich 10 więc tylko 2 zegary od graczy potrzebne. -
ASH "Podnóża Monte Cassino 04/05.44 vol.2" - sobota 22 kwietnia, Poznań
wish replied to wish's topic in Imprezy ASH
Do gry pozostał tydzień, poniżej finalne zasady. Na czerwono zaznaczone zmiany. Proszę, żeby każdy się zapoznał przed przyjazdem, żeby potem nie było dziwnych pytań. Informacyjnie mamy mniej więcej po 40 graczy na stronę. Więc zgłoszenia większych ekip będą odrzucane, żeby nie było dysproporcji. Pojedyncze osoby jeszcze się zgłosiły dziś dostaną odpowiedź. Miejsce parkingu, zbiórki https://www.google.com/maps/place/52°25'55.1"N+16°58'07.5"E/@52.431974,16.968736,17z/data=!3m1!4b1!4m4!3m3!8m2!3d52.431974!4d16.968736 Jedna ważna zasada, co nie jest dozwolone jest ZAKAZANE Wiek: 16+ Limity fps: Pistolet: 380 fps (15 kul w magu, 4 strzały strzykawką) max 30 kulek przy wyjściu do gry PM (Thompson, Sten, MP40) 400 fps (60 kul w magu, 15strzałów strzykawką) max 300 kulek przy wejściu do gry Karabiny samopowtarzalne (Garand) 450 fps (40 kul w magu, 10strzałów strzykawką) max 200 kulek przy wejściu do gry Karabiny powtarzalne (kar, enfieldy) 500 fps (40 kul w magu, 10strzałów strzykawką) max 200 kulek przy wejściu do gry Karabiny maszynowe (BAR, STG) 420 fps (100 kul w magu 1 pełna strzykawka) max 300 kulek przy wejściu do gry Karabiny wsparcia (MG42, Browning 1919) max 550 fps, (1000kul) STRZELAMY TYLKO Z POZYCJI PODPARTEJ, NIE MOŻNA STRZELAĆ Z BIODRA/RAMIENIA max 1000 kulek przy wejściu do gry. (max 1/10 na każdą stronę proszę napisać w zgłoszeniu KM) Snajperki (4-takt z lunetą) max 600 fps (20 kul w magu 5strzałów strzykawką) max 100 kulek przy wejściu do gry. Obowiązkowo broń boczna. (max 1/10 na każdą stronę proszę napisać w zgłoszeniu) Amunicję będzie można uzupełnić na respie w HQ, jeśli będzie z czego. KM mogą mieć amunicyjnych, którzy donoszą amo z respa Zakaz ładowania magazynków w terenie, wyjątek snajperzy z magazynkiem lub dwoma na max 20 kulek. Taki gracz może zabrać ze sobą 1 szybkoładowarkę zasypaną na full. PRZED GRĄ KONIECZNIE ZGŁOSIĆ TO NA WSPÓLNEJ ODPRAWIE. Gracz ładujący magazynki w polu, może zostać odesłany na respa jako trup przez każdego innego gracza. ZWŁASZCZA chwycony na tym przez swojego kolegę z drużyny. Piro: na pewno nie. Składy drużyn DOWÓDCA: Po stronie osi Loperenco po stronie alianckiej Hiszpan. Oni będą przekazywać wam niezbędne informacje jeszcze przed grą. To z nimi mam pierwszy kontakt i oni przekazali mi pewne uwagi odnośnie zasad. W ciągu najbliższych dni dostaną informacje odnośnie składów. Listy nie są tajne, ale dobrze by było gdyby ich nie przekazywać stronie przeciwnej. Na listach będą informacje odnośnie funkcyjnych, którzy sami się zgłosili. Resztę dobiorą oni wg własnego uznania lub kolejnych Waszych zgłoszeń MEDYK: 1/10 osób, zasady z kostką, i odpowiednim czasem „leczenia” Czas liczony od momentu założenia bandaża, medyk w kontakcie z rannym. Każdy medyk powinien posiadać stoper. Po konsultacjach z kilkoma graczami. NAJPIERW odliczamy czas POTEM bandażujemy. Gracz po założeniu opatrunku może grać dalej. Chodzi o to że gdy podczas leczenia medyk zostanie zabity nie stracić bandaża. 1-3 rana lekka 1 min 4-5 rana ciężka 2 min. 6 trup na miejscu Przy obecnej ilości osób ustalam limit po 3 aktywnych medyków na stronę. Medyk obowiązkowo oznaczony czerwonym krzyżem na białym tle, przynajmniej na ramieniu. Może być na hełmie. Medycy mogą strzelać jednak dobrze by było gdyby nosili przy sobie tylko broń krótką. Można zmieniać się funkcją między graczami. Jeśli ktoś posiada „kości medyczne, w pudełkach słoiczkach” proszę o zabranie. PROŚBA żeby każdy z graczy ogarnął bandaż, najlepiej elastyczny, najłatwiej się nim posługiwać. Zróbcie to dla własnego dobra, da wam to jedną szansę więcej na przeżycie. Bandaże NIE będą rozdawana przed grą. Medycy zaczynają grę BEZ bandaży. SAPER: 1/10 osób na stronę. Będą mogli działać na polach minowych a także zdobywać punkty kontrolne i przenosić zaopatrzenie. Każdy saper powinien posiadać stoper . Ustalam limit 3 saperów na stronę i raczej nie zostanie on zwiększony. Ustalony limit 3 saperów na stronę. SNAJPER: Max 1/10 osób. Na ten moment mamy tylko jednego snajpera po stronie aliantów. Limit max 3 snajperów na stronę. RADIOOPERATOR:. 1 radio będzie na stałe w bazie dla dowódcy. Kolejne radia 1/10 graczy. Mamy operować w grupach. Proszę o zorganizowanie radiostacji we własnym zakresie Po stronie alianckiej są operatorzy i mają radia. Po stronie osi nie wiem jak to wygląda, ale liczę, że uda wam się to ogarnąć. Max 3 radiooperatorów na stronę. Częstotliwości PMR 1,2,3 dla osi 5,6,7 dla aliantów. Jako org będę miał ustawione 1 i 5 tutaj zgłaszać uwagi do mnie. Możecie tych kanałów normalnie używać. Ja będę je miał po prostu na nasłuchu cały czas. Wywołanie „Wish do osi/aliantów zgłoś się odbiór” powtórzyć dwa razy ZASADY ROZGRYWKI Będą dwie drużyny, państwa osi grają kolorem żółtym, alianci kolorem niebieskim. Nie ma koloru czerwonego, czerwony to trupy. Każdy gracz przed grą dostanie łuskę „życie” do czego będzie służyć będzie wskazane w opisie respa. Na terenie gry będą znajdowały się po 3 punkty z zasobami dla każdej ze stron. AMUNICJA, ŁUSKI ŻYCIA i BANDAŻE W skrzyniach będą popakowane -10 paczek po 1500 kulek, 20 łusek, 10 bandaży TYLKO SAPER może pobrać zasób. Żeby to zrobić musi przejąć kontrolę nad punktem przy którym znajduje się skrzynia. Przez 3min przejmuje punkt. W tym czasie musi trzymać 2 ręce na skrzyni. Nie może strzelać, ani biegać. Gdy będzie musiał przerwać proces czas liczony jest od początku. Po 3 min stawia swoją flagę (flagi obu drużyn będą przy punkcie) pobiera zasób ze skrzyni i może udać się z zaopatrzeniem do HQ. Jeśli przy skrzyni stoi flaga drużyny sapera może pobrać zasób od razu. Saper może przenosić tylko 1 paczkę z danego rodzaju na raz, tj. max 1 AMUNICJĘ, 1 ŁUSKĘ ŻYCIA i 1 BANDAŻ. Gdy podczas powrotu do bazy (HQ) z zasobem osoba niosąca go zginie, odnosi go do bazy i odkłada do skrzyni z teczkami. Ktoś z orgów odniesie go z powrotem LUB idąc ponownie po ten sam zasób gracz może zabrać go z bazy i ponownie pobierając nie będzie zabierał kolejnej paczki, tylko wykorzysta tą przyniesioną ze sobą. Mniej więcej na środku mapy znajduje się skrzyżowanie, a na nim zegar, drużyna, która będzie dłużej kontrolować teren dostanie więcej punktów o czym niżej: Żeby zdobyć punkt dowolny gracz przez 3 min trzyma 2 ręce na zegarze, po czym stawia flagę swojej drużyny, dopiero PO postawieniu flagi może uruchomić zegar. Gdy w punkcie (przy skrzyni lub zegarze) stoi już flaga drużyny przeciwnej, najpierw należy zdjąć flagę przeciwnika, dopiero potem można postawić własną. Czas zdjęcia flagi to 2min. W przypadku gdy gracz zginie podczas zdejmowania flagi na miejscu zostaje flaga przeciwnika. Jeśli zdążył zdjąć flagę, ale nie postawił swojej punkt zostaje bez kontroli. Wyjątkiem jest punkt z zegarem, ze względu na brak możliwości zatrzymania zegara, tam flaga musi stać zawsze. Więc gdy nie uda się dokończyć procesu zdobywania, nawet pod udanym zdjęciu zostaje flaga drużyny przeciwnej. Należy postawić ją offgamewo. TEN PODPUNKT NIE GRA. CZAS PRZEJĘCIA PUNKTU TO ZAWSZE 3 MINUTY W bazie każdej drużyny będzie znajdowała się skrzynia z teczkami/dokumentami. Po zdobyciu bazy dowolny gracz może przejąć teczkę i przenieść ją do swojej HQ. Możliwe 1 przejęcie teczki na godzinę. HQ/Resp Będą w bunkrach, można zabrać stoliki krzesełka, żeby stworzyć klimat. Zakaz strzelania do i z bunkra. Przed bazą będzie wyznaczona strefa, do której i z której nie będzie można strzelać. Dowódca może wydać rozkaz ucieczki i schowania się w bunkrze, zachowuje życie graczy i swoje, ale najpewniej straci teczkę z dokumentami. Do bazy przynosimy wszystkie zdobyte zasoby. Trup schodzący do bazy, do skrzyni ZRZUT (na zewnątrz bunkra) oddaje bandaż/łuskę życia. Jeśli w skrzyni ZASOBY (w bunkrze) znajdują się dostępne łuski, może pobrać jedną i grać dalej, jeśli nie ma, musi czekać, aż ktoś je dostarczy. Doładowanie na respie możliwe wg określonych limitów. Ze skrzynki z zasobami, i jak w latach poprzednich, magazynki będzie można ładować. jeśli będzie z czego. Medyk z zasobów może pobrać max 5 bandaży na razy. Gracze mogą przenosić TYLKO i wyłącznie zasoby w kolorze swojej drużyny. Nie można kraść zasobów drużyny przeciwnej. MINY Każda drużyna na start dostaje 5 sztuk min. Minę może postawić każdy gracz, lecz zdjąć tylko saper. Do miny można doczepić sznurek detonacyjny o dł. ok. 1 m, wyjątkiem są miny na polu minowym. POLE MINOWE Zakładać może każdy gracz. Każda drużyna dostanie 3 sznurki ok 70 mb i 3 tablice do oznaczenia pola minowego. Na palikach, drzewach, gałęziach na wysokości kolan należy rozciągnąć sznurek, zamknięty obwód. W wyznaczonym polu KONIECZNIE rozstawić przynajmniej 1 minę, do której można zamocować 4 sznurki detonujące o długości ok 4-5m. Mniej więcej na środku pola ustawić tablicę informującą o polu minowym. Przez pole można próbować przechodzić, jednak gdy ktoś z drużyny przeciwnej zobaczy gracza na polu, może do niego krzyknąć, że zginął. Gracz udaje się na respa, pole minowe zostaje aktywne. Gdy przechodząc przez pole, któryś z graczy trafi na minę, giną wszyscy na polu minowym. Niezależnie gdzie się na nim znajdowali, wybucha całe pole. Gracz który zdetonował minę zabiera ją ze sobą. Każdy wybuch powoduje wyłączenie pola, tabliczkę kładzie się na ziemię i czeka aż ktoś ponownie je zaminuje. Saper może wejść na pole i próbować odnaleźć minę i ją rozbroić. Gdy mu się to uda, może zabrać minę, kładzie znak i gra dalej. Lokalizację pola minowego można dowolnie przenosić. ZASIEKI Zakładać może każdy gracz Rozciągnięte 3 sztuk sznurka/żyłki na długości ok 3-4 m na wysokości kostek, ud, bioder, pasa. Saper może przeciąć sznurek nożycami, każdy sznurek osobno. Dowolny gracz może się poświęcić rzucając się na druty niszcząc je, niestety przez to ginie na miejscu. BUNKRY Na terenie gry znajduje się kilka bunkrów, absolutny zakaz wchodzenia do środka. Wyjątkiem jest bunkier w bazie. PUNKTY Za każdą przyniesioną do bazy paczkę z zasobami 1 punkt Za każdą godzinę na zegarze 3 punkty Za każdą teczkę z bazy przeciwnika 5 punktów Podczas gry do zdobycia będzie 30 punktów za zasoby ok 15-18 punktów za kontrolę skrzyżowania 25 punktów za teczki z bazy Kilka zmian jest, ale to kosmetyka. Na wspólnej odprawie szybko omówię najważniejsze punkty celem przypomnienia. Prośba do MEDYKÓW i SAPERÓW o ogarnięcie zegarków/stoperów. Ja dysponuję 4. Potrzebujemy przynajmniej 12. Kto ma niech weźmie. Może to być tylko zegarek z sekundnikiem. JEŚLI nie będzie odpowiedniej ilości zegarków ograniczymy ilość funkcyjnych, czego wolałbym uniknąć. No i odpowiedź, dlaczego tylko saper przejmuje punkty a każdy może zakładać pole minowe. Chodzi o to żeby tylko wyznaczone osoby mogły zdobywać zasoby. Chodzi o uniknięcie sytuacji, że drużyna 10 osób podejdzie do punktu i każdy weźmie po jednej paczce. I punkt w zasadzie przestanie grać. Chodzi też o to, żeby pojedynczy szeregowy nie łaził sobie po terenie i szukał łatwo dostępnych fantów. Mamy grać zespołowo. A dawanie saperom roli tylko rozkładania pola minowego to marnowanie ich cennego czasu. Dowódcom wyjaśniłem moje założenia jaki cel chcę osiągnąć. Zobaczymy czy taki sposób rozgrywki wypali. Mam nadzieję, że tak.