-
Posts
1,370 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cortes
-
Moonarc zasługuje na nagrodę Złotej Łopaty.
-
"Uścieczko 1916" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 21 marca 2026 r.
Cortes replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
SadoMason, Właśnie snieg i mróz miał byc najwiekszą atrakcją tej gry. To byłaby trzecia gra ash w śniegu. A jak jest snieg, to lepiej, zeby był mróz. Jak mieliśmy grę w górach, był mokry śnieg po kolana - nic przyjemnego. MNie marzy sie taka pogoda jak teraz na grę w klimatach arktycznych - jak "Wyspa Niedźwiedzia". -
Marzec 1943 r . Z Japonii wypływa niemiecki łamacz blokady Neumark. Na pokładzie, oprócz typowego ładunku kauczuku, rud rzadkich metali i luksusowych towarów dalekowschodnich, zawierał zapieczętowane, hermetyczne pojemniki z grubego szkła, zabezpieczone oplotem z jutowych sznurów. Załoga nie wiedziała nic o ich zawartości. Podczas rejsu między wyspami Indonezji statek wpadł w gwałtowny sztorm. Statek przeszedł przez niego bez większych uszkodzeń. Doszło tylko do przemieszczenia niedostatecznie zabezpieczonego ładunku, szczególnie w ładowniach zawierających drobnicę. Marynarze robiący inspekcję ładowni stwierdzili pęknięcie jednego ze szklanych pojemników. Naczynie zostało wyrzucone za burtę, a pokład ładowni pokład umyty. Dwa dni później marynarze biorący udział w tych czynnościach zgłosili się do lekarza pokładowego z objawami choroby. Mieli wysoką gorączkę, a na ich skórze pojawiły się czarne wrzody i ośrodki martwicy tkanki. W ciągu dwóch następnych dni marynarze ci zmarli i zostali pochowani w morzu. Niestety, objawy choroby pojawiły się u następnych załogantów. Lekarz okrętowy przed swoją śmiercią zidentyfikował chorobę jako wąglik. Kapitan statku poinformował o sytuacji dowództwo Kriegsmarine. Po kilku dniach statek wpadł w następony tropikalny sztorm. Kapitan wysłał meldunek, że wobec choroby większej części załogi kieruje statek do archipelagu Wysp Kokosowych na Oceanie Indyjskim. Ostatni komunikat odebrany w Niemczech donosił o wysadzeniu statku na rafę otaczającą Północną Wyspę Keelinga (niezamieszkałą wyspę z dwuwyspowego archipelagu) i założeniu obozu na brzegu. Ze statku ewakuowano załogę, radiostację, Enigmę i jeden, nieuszkodzony szklany pojemnik. Na tym kontakt się urwał. Ostatni meldunek od załogi Neumark został przechwycony przez stację nasłuchową na Cejlonie i przekazany do Bletchley Park, gdzie po dwóch tygodniach został rozszyfrowany.
-
Mogą być, przeszkadzać nie będą :-).
-
Aktualizacja kalendarza. 2025: Za nami: 1. "Dom Pawłowa" - Raszówka k. Legnicy, 22 lutego (sobota); 2. "Operation Plunder - Wesel Sector 1945" - Góra k. Nowego Dworu Maz., 15 marca (sobota); 3. "Samotna Twierdza - Modlin 1939" - Janówek-Twierdza, 5 kwietnia (sobota). 4. "Skarb Krwawego Barona" (LARP) - Janówek/Góra k. Nowego Dworu Maz., 30 maja - 1 czerwca (piątek-sobota-niedziela); 5. "Night of nights - D-Day, Normandia 1944" - Zakrzów Kotowice k. Wrocławia, 28/29 czerwca (sobota); 6. "Na skraju zarazy - Wojsławice 1893" (LARP) - Wojsławice k. Chełma, 11 - 13 lipca (piątek - niedziela); 7. "Pacyfik: Bitwa o Bataan" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 23 sierpnia (sobota); 8. "Bitwa o Skaldę 1944" - Lasy Chotomowskie/Janówek, 20 września (sobota); 9. "RTCW cz. I: Mroczny sekret" (LARP) - Błogosławie k. Modlina, 11/12 października (sobota/niedziela); 10. "Behind enemy lines" - Szumin n/ Bugiem, 15 listopada (sobota). 11. "Operacja Brunhilda" - Góra k. Nowego Dworu Maz., 6/7 grudnia (sobota/niedziela). Przed nami: 2026: 1. "Uścieczko 1916" - Krubki-Górki k. Okuniewa, 31 stycznia (sobota); 2. "Festung Thorn 1945" - Sikory n/ Narwią, 21/28 luty (sobota); 3. "Operation Lumberjack - Hürtgenwald 1945” - Szumin n. Bugiem, 14 marca (sobota); 4. "Caen 1944" - Raszówka k. Legnicy, 18 kwietnia (sobota); 5. "Operation Overlord - D-Day 1944" - Karolew k. Łodzi, 6 czerwca (sobota); 6. "Desolition Island" - Miejsce???, 20-21 czerwca (sobota - niedziela) 7. "Operation Watchtower- Guadalcanal 1942" - [TBC], 15/16 sierpnia (sobota- sobota/niedziela); 8. "Krwawa Puszcza/Der Roter Wildnis" (LARP/milsim) - Borzewisko k. Sieradza, lato/jesień 2026 [TBC]; 9. "Powstanie 1944" - Piątek-Piekary, wrzesień [TBC]; 10. Wrzesień '39 [TBA] - Strońsko k. Zduńskiej Woli [TBC], 19 września (sobota).
-
Wybrane zostało miejsce, gdzie rozgrywać się będzie scenariusz. To Północna Wyspa w Archipelagu Wysp Kokosowych na Oceanie Indyjskim. Wobec czego potrzebna jest korekta dopuszczonych stylizacji: - Oś - tylko Niemcy - marynarka i stylizacje tropikalne, _Alianci - Brytyjczycy, Australijczycy i Amerykanie. Piechota i piechota morska. Stylizacje tropikalne.
-
Biorąc pod uwagę dotychczasowe zgłoszenia i plan innych gier ( zwyczajowy odstęp 2 tygodni miedzy grami) , ustalam termin gry na 20-21, czerwca 2026, Gra będzie dzienno-nocna. Rozpoczęcie gry w sobotę w południe, koniec w niedzielę w południe. Odprawa, w trakcie której organizatorzy mogą wykluczyć gracza z powodu niespełnienia wymogów gry. Warunkiem wykluczającym z gry jest brak okularów ochronnych, kawałka tkaniny koloru pomarańczowego (kamizelka ochronna) do oznakowania trafienia i lampki błyskającej w kolorze czerwonym, na oznaczenie trafienia w nocy. W przypadku niespełnienia wymogu limitu FPS, gracz może być dopuszczony do gry, po dwarunkiem nieużywania niedopuszczonej repliki (np.jako sanitariusz, amunicyjny, z użyciem broni krótkiej itp). Zakończenie gry w niedzielę w południe. Potem obowiązkowe dla wszyskich sprzątanie terenu gry i odprawa. Przewidywany koniec gry i wyjazd o godz. 13tej. Informacje dotyczące miejsca i scenariusza gry, będziemy przekazywać na bieżąco, w miarę opracowywania oraz wyboru miejsca gry. Ważne: Aktualny wybór historycznego miejsca i czasu akcji, określa dopuszczalne stylizacje uczestników gry: -niemiecka: -Kregsmarine i tropikalna; -japońska: - marynarka i tropikalna ( w bardzo ograniczonym składzie 1-2 osoby); -brytyjska: - marynarka, RM, tropikalna, hinduska, Ghurka; Podana poprzednio stylizacja amerykańska została wycofana, ze względu na wybrany teren i czas akcji. Może być dopuszczony oddział wywiadu US (1-2 osoby). Niebawem zostanie opublikowana pierwsza część historii gry. Pozdrawiam. Cortes Wesołych Świąt!!!
-
W imieniu Dowództwa Operacji Połączonych zgłaszam projekt gry pod nazwą "Desolation Island". Nazwa gry przejęta z tytułu powieści Patricka O'Briana, ale nie ma z nią nic wspólnego. W drugiej połowie czerwca 2026 pojawił się wolny slot na zorganizowanie gry, wobec tego proponuję zorganizowanie w tym terminie gry. Chciałbym powtórzyć nieco scenariusz "Wyspy Niedźwiedziej", ale w tropikalnym wydaniu. Scenariusz dla sił specjalnych na odizolowanej od świata tropikalnej wyspie. Wiem, ze ostatnio pojawiło się duże zapotrzebowanie na gry - bitewniaki. Ja nigdy nie byłem głównym organizatorem takich gier, lepiej się czuję w robieniu gier, gdzie działają małe oddziały sił specjalnych. W tym przypadku, jak w kilku moich poprzednich grach, scenariusz byłby całkiem fikcyjny, choć może przypominać autentyczne działania z czasu 2WW, lub scenariusze filmowe. Wymagane rozkazami, będą działania skryte, bez starć i kontaktów z nieprzyjacielem. Jak zwykle w działaniach sił specjalnych starcia będą tylko w wyjątkowych, ostatecznych sytuacjach. Żeby nie ograniczać udziału graczy, po stronie Osi będą dopuszczone stylizacje niemieckie i japońskie (marynarka i tropikalne), po stronie alianckiej - brytyjskie, amerykańskie i francuskie (marynarka i tropikalne). Liczba graczy będzie ograniczona do kilkunastu po obu stronach. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do selekcji graczy bez podania przyczyn odrzucenia. Wiek graczy 18+. Czas gry - sobota przed południem do niedzieli przed południem (13,20,27. - 14, 21,28). Gra ma objąć noc. Gracze będą zobowiązani do posiadania wyposażenia biwakowego, odpowiedniego do przewidywanej pogody. Zostanie eksperymentalnie wprowadzony element dyscyplinujący graczy. Wpłata na pokrycie kosztów organizacji gry będzie wynosić 120 zł. Wpłata na konto osobiste organizatora. Rachunek kosztów zostanie zamknięty na tydzień przed grą. Po grze i podsumowaniu wydatków, organizatorzy zwrócą nadwyżkę. Gracze, którzy wezmą udział w grze dostaną 100% zwrotu. Ci, którzy zgłoszą absencję dwa tygodnie przed grą 50%, natomiast ci, którzy zrezygnują z gry na tydzień przed grą nie dostaną zwrotu. Zgłoszenia na mój adres: dobrzynski_robert@wp.pl. Proszę o wpisanie swojej preferencji co do terminu gry, w podanych granicach. Po zebraniu dostatecznej ilości opinii zostanie podany ostateczny termin gry. Komunikacja między organizatorami i graczami będzie się odbywać drogą mailową. Nie mam i nie mam zamiaru mieć aplikacji Discord. Pozdrawiam Cortes
-
Baldini, Masz rację, jeśli chodzi o niewykorzystanie przez Niemców próby podejścia od strony wschodniej. Zajmując s=dwa razy pozycję na wzgórzu obok budynku E, zastanawiałem się, dlaczego koljny raz Niemcy podchodzą prosto na ścianę szczytową E i na Stację Kolejową. Była tylko jedna próba podejścia bardziej na wschód, ale właściwie na południowo-wschodnią stronę wzgórza - ale została wykryta i dwóch Niemców uciekło bez walki. Podejście od wschodu miałoby też tę zaletę, ze przejście przez teren trawiasty nie robiłoby tyle hałasu, co podchodzenie lasem. Kady ruch w lesie był wkrywany na naszych pozycjach słuchem. Dodatkowo przejście między zagajnikiem (ze wzgórzem) a budynkiem A byłoby chronione przed oświetleniem z samochodu pancernego. Seph, Na poczatku starałem się moderować wydarzenia tak, żeby nie wprowadzać nerwowej atmosfery. Podczas odprawy oddziału (in game) poinformowałem prawie wszystkich, gdzie jesteśmy, że nie wiemy co to za fabryka, że ja z dwoma polskimi żołnierzami zostałem przysłany, żeby zorientować się, ponieważ fabryka ma być przekazana w polskie ręce. Po przybyciu dowódcy sowieckiego oddziału wartowniczego, zostały zarządzone patrole wokół fabryki i przeszukanie budynków. Stacja pomp i zastawy na wale zostały rozpoznane raz, potem już patrole piesze nie były tam wysyłane, ze względu na atak na samą fabrykę. Podobnie teren w okolicy telegrafu, spalonych baraków i lasu na południu. Tam też były wysłane patrole i weszły nawet dość głęboko w las. Do czasu pierwszego ataku na budynaek E i Stację kolejową, na obrzeżu fabryki były tylko jednoosobowe posterunki. Po zaatakowaniu przez Niemców fabryki posterunki zostały wzmocnione. Pomieszczenie ze zbiornikami zostało odktyte bez mojego udziału. Nie dogadaliśmy się z Dominikiem co do tego, czy jest bezpieczne, czy nie. Uznałem, ze jezeli nasi ludzie już tam weszli, to instalacja jest szczelna i trujący gaz się nie ulatnia. Co innego byłoby w przypadku otwierania zaworów - przy tym potrzebne byłyby zabezpieczenia. Swobodny dostęp do pomieszczeń strefy niebezpiecznej nie miał żadnego wpływu na przebieg gry. Te pomieszczenia to była mała część budynku A, z dwoma wejściami - od strony wnętrza budynku i przez dziurę w ścianie. Podczas obrony nie było potrzeby wchodzenia do strefy niebezpiecznej. Obrona Budynku A odbywała się z pozycji na końcach (przy kominie lub garażach), przy przeciwległym szczycie oraz czasem pośrodku budynku, przy dziurze w ścianie. Zresztą, moderowałem tak, żeby nie było jasne, po co Niemcy chcą wejść do budynku A i czy w ogóle tego chcą. Przez większą część gry podejrzewanym głównym celem niemieckim był sejf w budynku L. Myślę, że główną trudnością przy skrytym wykonaniu misji była nie przewaga liczebna obrońców, tylko warunki terenowe. Ruchy w lesie i w budynkach były słyszalne z daleka. Może gdybyśmy się zdecydowali na wyposażenie oddziału niemieckiego w dwa radia, to koordynacja działań byłaby lepsza i utrudniałoby to przerzucanie sił obrońców. Pozdrawiam Cortes
-
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Cortes replied to wish's topic in Imprezy ASH
Dumon2011, Jeśli czekasz na szesnastkę, to dodaj jeszcze 2 lata do osiemnastki. Większość uczestnijków gier ASH, z którymi rozmawiałem, jest przeciwna udziałowi niepełnoletnich w grach, gdzie może dojść do uszkodzenia ciała przez innego uczestnika gry (wybicie zęba, uszkodzenie oka, lub tylko krwawa rana postrzałowa). Nie wliczam do tego uszkodzeń otopedycznych, bo nie mają związku z użyciem replik asg. Nie przekonują mnie pisemne zgody opiekunów prawnych, nawet poświadczone przez notariusza. Jak dojdzie do wypadku, to opiekun prawny może próbować podważyć ważność oświadczenia i ciągać organizatorów i uczestników gry po sądach. Nawet jeśli nie wygra sprawy przed sądem, to stracony czas i stress nie mają ceny. Dumon2011, jeśli mieszkasz w okolicach Krakowa, to skontaktuj się z ASH (Małopolska) na FB. Oni zajmują się małoletnimi entuzjastami ASH. Pozdrawiam Cortes -
"Behind Enemy Lines" - Szumin nad Bugiem, 15 listopada 2025 r.
Cortes replied to Vlad's topic in Imprezy ASH
Raport sierżanta Arkusza z wykonania zadania przez drużynę UK podczas operacji Gunnerside. Podczas wykonania operacji byłem obecny przy drużynie UK do czasu połączenia z drużyną US przy brodzie Wilza Fahre. Wszystkie rozkazy wysłane drogą radiową dla drużynu US były przekazane przeze mnie. Cpt. Cortes Cele misji: 1. Wykonanie zrzutu wyznaczonych jednostek w wyznaczonym obszarze wraz ze sprzętem niezbędnym do wykonania postawionych zadań (zasobnik z materiałami wybuchowymi). 2. Koncentracja oddziałów i wyposażenia po wykonanym zrzucie i przystąpienie do realizacji celów misji. 3. Nawiązanie kontaktu z siłami NRO i zebranie danych wywiadowczych odnośnie sił przeciwnika i aktualnej sytuacji w wyznaczonej strefie działań. 4. Identyfikacja i zniszczenie infrastruktury przeciwnika: - rurociągu Wilza Fähre, - stacji zaworów Kolow Pass. 5. Ewakuacja z obszaru działań. Opcjonalnie: 6. Zaminować i w razie pościgu wysadzić most Schumin Brücke. Wytyczne i dane wywiadowcze na obszarze działań przed misją: 1. Działania możliwie prowadzić skrycie, unikać wykrycia i kontaktu z przeciwnikiem i cywilami, za wyjątkiem sił NRO. 2. Rejon działań silnie ufortyfikowany, nasycony licznymi posterunkami i posterunkami przeciwnika. Godzina 9:50 - start pierwszego C-47 z amerykańskim oddziałem Cygaro II na pokładzie; Godzina 9:55 - start drugiego C-47 z brytyjskim oddziałem Cygaro I na pokładzie; Godzina 10:00 - rozdzielenie formacji ze względu na pracę nieprzyjacielskiej obrony przeciwlotniczej na podejściu do strefy działań; Godzina 10:03 - uszkodzenie lewego silnika samolotu z oddziałem Cygaro I na pokładzie; decyzja dowódcy o awaryjnym desancie wyposażenia specjalnego i żołnierzy przed osiągnięciem strefy zrzutu; Godzina 10:10 - odnalezienie się członków Cygaro I, brak strat i osób rannych; ustalenie aktualnej pozycji (okolice skrzyżowania dróg A1 i S1, około 500-600m na południowy zachód od planowanej strefy zrzutu); Godzina 10:15 - zmiana priorytetu działań i rozpoczęcie poszukiwania zasobnika z materiałami wybuchowymi na trasie przelotu samolotu; kontakt radiowy z oddziałem Cygaro II; Godzina 10:30 - po pokonaniu ok. 400-500m na południowy wschód od awaryjnej strefy zrzutu, wydanie przez dowódcę rozkazu kontynuowania poszukiwań zasobnika na kierunku północno- północno-zachodnim, w stronę pierwotnej strefy zrzutu (rejonu wzgórza 97); Godzina 10:55 - osiągnięcie wzgórza 97, brak identyfikacji zasobnika w promieniu 250m od planowanej strefy zrzutu; Godzina 11:10 - kontakt radiowy z oddziałem Cygaro II, który trafił na lokalny oddział NRO; przekazanie drogą radiową hasła do identyfikacji. Godzina 11:20 - rozkaz dowódcy dotyczący czasowego rozdzielnia oddziału Cygaro: - Cpt. Cortes wraz z radiooperatorem udadzą się na spotkanie z NRO i Cygaro II w okolice Wald Geb., - czteroosobowa sekcja pod dowództwem podoficera, po zostawieniu na miejscu ciężkiego uzbrojenia, ponownie udała się w kierunku południowym i południowo-zachodnim w celu ponownego przeszukania awaryjnej strefy zrzutu; niezależnie od efektów poszukiwań ponowny punkt zborny został wyznaczony na godzinę 12:15 na skrzyżowaniu 200m na zachód od awaryjnego punktu desantu; Godzina 12:05 - spotkanie w ustalonym punkcie zbornym i raport sytuacyjny: zasobnik został odnaleziony przez oddział NRO ok. 1,5km na wschód od awaryjnego punktu zrzutu oddziału Cygaro I; połączone siły oddziału Cygaro II i NOR udały się na południowy wschód w celu przejęcia zasobnika oraz przejęcia i zaminowania mostu Schumin Brucke; oddział Cygaro I miał kontynuować marsz w celu rozpoznania i przejęcia brodu Wilza Fahre; Godzina 12:10 - wymarsz w kierunku wzgórza 97, w celu pobrania pozostawionego wyposażenia ; Godzina 12:20 - osiągnięcie wzgórza 97 i wymarsz w kierunku wschodnim, w stronę Wilza Sumpf / Wilza Fahre; Godzina 12:30 - po dotarciu do Wilza Sumpf kontakt radiowy z Cygaro II, meldunek o nieudanej próbie przeprawienia się na prawy brzeg i opanowaniu mostu Schumin Brucke; jak również nieudanym przejęciu niemieckiego konwoju poruszającego się w kierunku zachodnim; meldunek oddziału amerykańskiego zawierał również informację potwierdzającą wysadzenie przez stronę niemiecką samego mostu; Godzina 12:50 - na podejściu do Wilza Fahre, ok. 100-150m metrów od brodu pierwszy, potwierdzony kontakt wzrokowy z przeciwnikiem - jeden strzelec patrolujący drogę i skrzyżowanie na lewym brzegu rzeki; kontakt radiowy z oddziałem Cygaro II i rozkaz dowódcy o konieczności kontynuowania marszu wzdłuż lewego brzegu, na kierunku północno-zachodnim w stronę Wilza Fahre i atak z tego kierunku na siły przeciwnika umocnione wokół brodu; Godzina 13:25 - skryte podejście oddziału Cygaro I na odległość ok. 40m od brodu, kontakt ogniowy i ucieczka wartowników niemieckich (3-4 strzelców) na prawy brzeg rzeki; Godzina 13:40 - zajęcie pozycji ogniowych na lewym brzegu rzeki i intensywna wymiana ognia z ufortyfikowanymi siłami niemieckimi po drugiej stronie brodu; Godzina 13:55 - dotarcie oddziału Cygaro II i sił NOR w rejon Wilza Fahre; Godzina 14:10 - rozkaz dowódcy Cygaro o szturmie i próbie sforsowania brodu; siły brytyjskie (Cygaro I) miały angażować i wiązać walką obrońców na lewej flance, siły NOR miał angażować przeciwnika na prawej flance, oddział amerykański Cygaro II miał uderzyć przez bród i zdobyć przyczółek na prawym brzegu rzeki; Godzina 14:15 - rozbicie oddziału Cygaro Ii, rozkaz dowódcy o wycofaniu się na pozycje wyjściowe i przegrupowaniu; Godzina 14:20 - kontakt radiowy z dowództwem operacji, przekazanie informacji o wyznaczeniu awaryjnego punktu ewakuacji na prawym brzegu rzeki; Godzina 14:40 - decyzja dowódcy o fiasku operacji i rozkaz do wycofania się z rejonu działań, przejście do działań skrytych i przy wsparciu NRO ewakuacja ocalałych sił do Szwecji; Godzina 14:55 - prowadzenie działań opóźniających, w tym zasadzek ogniowych na grupy pościgowe sił niemieckich; Godzina 15:30 - rozbicie oddziałów Cygaro I i II oraz sił NRO przez nacierające, przeważające siły nieprzyjaciela. -
"Behind Enemy Lines" - Szumin nad Bugiem, 15 listopada 2025 r.
Cortes replied to Vlad's topic in Imprezy ASH
Dorzucę trochę szczegółów od strony brytyjskiej, żeby obraz był jasny. Drużyna UK zebrała się na parkingu i była gotowa 15 minut przed wyznaczonym czasem zbiórki. Mieliśmy czas na podział na dwie sekcje, ustalenie haseł dla całego oddziału, sprawdzenie radiostacji, instruktarz dotyczący podawania koordynatów na mapie itp. Drużyna US (+1 Brytyjczyk przydzielony do niej) zebrała się dużo później, a jej dowódca długo był zajęty naprawą swojej repliki. W efekcie nie przeprowadziłem odprawy tej drużyny, ani całego oddziału. Po odprawie organizatora załadowaliśmy się do "samolotów" i wyruszyliśmy. Informacje o hasłach, awaryjnym miejscu koncentracji i sposobie podawania koordynatów przekazaliśmy w biegu. Dowódca drużyny amerykańskiej dostał rozkaz operacyjny kilka dni wcześniej (zawierał zadania, koordynaty celów, miejsca spotkania i hasło dla spotkania z Norwegami), oraz mapę ze zmodyfikownym systemem koordynatów i zaznaczonymi celami, awaryjnym punktem zbornym, punktem spotkania z Norwegami). Te fakty zaciążyły na przebiegu gry. Liczyłem, że łączność radiowa pozwoli na przekazanie planu akcji. Polegał on na przejściu jednej drużyny przez most, podczas gdy druga miała ściągać przeciwnika w kierunku brodu na rzece. Niestety, zła jakość połączeń i następne fakty zrobiły zamieszanie. Po wylądowaniu otrzymaliśmy od "pilota" kopertę z informacją moderatorską. Było w nich podane miejsce awaryjnego zrzutu ( byłem tym zdziwiony, bo przed grą ustaliliśmy, ze pierwszym zadaniem będzie ustalenie miejsca lądowania, dlatego pierwszy kontakt radiowy został ustalony na 30 minut po lądowaniu) i zadanie przeszukania terenu lądowania (w informacji było "miejsca rozbitego samolotu" co sugerowało, że jest to blisko nas) w celu odszukania zasobnika. Podjęliśmy to zadanie jako pierwsze, jednocześnie wydając polecenie drużynie amerykańskiej, żeby udała się na punkt spotkania z Norwegami. Hasła nie podałem, licząc, że dowódca drużyny je zna (z przekazanego wcześniej rozkazu). Bez zasobnika z materiałami saperskim dalsze zadania nie miogły być wykonane. To spowodowało, że moje spotkanie z drużyną amerykańską odbyło się 1,5 godziny po lądowaniu. Norwegowie przekazali mi informacje o budowie stacji radarowej i konwoju z częściami do jej montażu. Powiedzieli też, że widzieli zasobnik i wiedzą, gdzie on jest. Przyjąłem, że przejęcie konwoju nie koliduje z planem akcji i poleciłem drużynie amerykańskiej udanie na most nad rzeczką, opanowanie go i zatrzymanie konwoju. Po drodze mieli zabrać zasobnik. Po wykonaniu zadania mieli się skontaktować radiowo. Jak wyszło wykonanie tego zadania opisał Partizan. Przyznam się, że bezczelne zachowanie dowódcy Norwegów, który podczas rozmowy przez radio odmówił przyjścia do mnie (ok 300m), zbiło mnie z tropu. Zamiast wydania rozkazu rozbrojenia ich i przyprowadzenia do mnie pod strażą, to sam poszedłem na spotkanie. (Ciekawe, co by się stało, jakbym kazał go roztrzelać, tego w info o scenariuszu nie było. W nastepnym scenariuszu muszę wziąć to pod uwagę). Oddział brytyjski po zebraniu się w całości wyruszył do brodu na rzece, realizując mój pierwotny plan. Po dotarciu w okolice brodu udało się uzyskać połaczenie z drużyną amerykańską. Pierwsza informacja była, że zajęli most. Następna, że most jest wysadzony. Ostatnia, że są na zachodnim przegu rzeki. Oznaczało to, że jedyna droga do naszych celów wiedzie przez bród. Polecilem im dojście do brodu. Następne połączenie uzyskaliśmy dopiero po uzyskaniu kontaktu wzrokowego. Dotarcie drużyny US do brodu (ok. 1km) zajęło ok. 1 godziny. W tym czasie po skrytym dojściu na odległość ok. 20 od brodu, zostaliśmy wykryci przez nieprzyjciela i wdaliśmy się w walkę ogniową. Wyparliśmy przeciwnika z zachodniego brzegu i zadaliśmy straty Niemcom będącym po przeciwnej, stronie, bez naszych strat. Gdybyśmy mieli połączenie z US 10 minut po poprzednim, to mógłbym przekazać, że droga wzdłuż rzeki jest wolna i można ją przebyć biegiem. Następna akcja, w wykonaniu całego oddziału polegała na frontalnym ataku na bród w wykonaniu drużyny US i flankowym ostrzale ze strony drużyny brytyjskiej i Norwegów. Atak załamal się po wystrzelaniu atakującej drużyny. Nie było szans przejścia przez bród pod ostrzałem i nie było szans na wyeliminowanie dużej liczby żołnierzy nieprzyjaciela - byli opatrywani na bieżąco przez sanitariuszy. Wycofałem oddział w celu przegrupowania i otrzymania rozkazów a HQ. HQ podała, że z powodu ostrzelania kutra (z użyciem uruchomionej stacji radarowej), punkt ewakuacji zostaje przeniesiony na wschód. Oznaczało to, że droga do niego wiedzie tylko przez bród. Po naradzie w oddziale, stwierdziliśmy, że przejście brodu jest nierealne, a jeśli by się powiodło, to wiązałoby się z takimi stratami, że lepiej wycofać się i poddać internowaniu w Szwecji. Powiadomiłem o ty HQ, a potem w rozmowie "off game", przekonałem orga do zmiany scenariusza. Mieliśmy się wycofywać, a Niemcy mieli nas ścigać. Myślę, że część pytań/wątpliwości ze strony Partizana zostały przeze mnie poparte/wyjaśnione. Nieprecyzyjne instrukcje, ruch cywilny na moście, nowe zadania, szwankująca łączność, brak woli orga do korekty scenariusza ( umożliwienie sforsowania rzeki, znalezienie bobrowej tamy, po której można przejść, uaktywnienie oddziału partyzantów po wschodniej stronie rzeki). Mnie nie zdziwiła defensywna postawa Niemców, a szczególnie wysadzenie mostu. Podobnie jak w poprzednich grach "norweskich" - "Reverbate" i "Ucieczka z fiordów", Niemcy w obliczu niewielkiego desantu zachowali się jakby doszło do inwazji. - Zajęli pozycje obronne, wysadzili most (tego się nie spodziewałem - gdyby to była inwazja, to zamknęliby sobie drogę do kontrataku. Most powinni wysadzić, gdyby wjeżdzały na niego czołgi!). Nie prowadzili aktywnej akcji patrolowej (choć podobno szukali zasobnika). Przy brodzie była tylko czujka w odległości 30 m od niego. Może takie działanie było spowodowane tym, że widzieli na parkingu, że oddział aliancki jest tylko niewiele mniej liczebny od nich. Na grach organizowanych przeze mnie przestrzegam ściśle tajemnicy o liczebności stron, miejsca zbiórek są osobne, jeśli jest wspólny dojazd, to gracze z przeciwnych stron muszą się rozdzielić przed miejscem zbiórek. Na poprzednich grach "norweskich", na końcowej odprawie Niemcy byli zaskoczeni, że mieli dwukrotną przewagę liczebną. Na "Reverbate" były nawet pytania do moderatora po stronie niemieckiej, czy tam w polu w ogóle są alianci. Na LARPie "Skarb Krwawego Barona" nie było strony przeciwnej, czyli bolszewików, a mimo to większość była przekonana, że są gdzieś w pobliżu. Tu tak nie było. Na odprawę drużyny brytyjskiej musieliśmy odejść na bok i mówić prawie szeptem, bo obok byli Niemcy. Pytanie Partizana, czy jest sens organizacji gier z rozbudowanym scenariuszem? Uważam, że tak. Może z punktu widzenia świeżych uczestników gier ash, to lepsze są proste gry - "my tu wy tu", ewantualnie liniowe - zdobywanie kolejnych pozycji. W takich grach można uczestniczyć mając AK i ubierając dres. Ale dla starszych stażem i wiekiem graczy, to już nie wystarcza. Oczekują gier zadaniowych, z rozbudowanym scenariuszem. Także "starych" orgów nie bawi robienie prostych gier, które może zorganizować w ciągu tygodnia. Takie gry są też potrzebne, lubię w nich uczestniczyć, ale mnie nie bawi mnie ich organizacja. Parcie na strzelanie, w przypadku tej gry, opartej na działaniu sił specjalnych? Nie widziałem tego. Przynajmniej w oddziale brytyjskim. Nie wiem, jak wyglądało starcie przy moście. Jak już doszło do decydującego starcia przy brodzie, to strzelanie było, ale z punktu widzenia taktycznego i operacyjnego, zostało przerwane w odpowiednim momencie. Na końcowej zasadzce to było chyba normalne - walczymy o honor, to wystrzeliwujemy całą amunicję. Ja po wystrzeleniu 200 kulek z Lanchestera wziąłem Enfielda od rannego Dzidy i dalej strzelałem. Decyzję o zasadzce w trakcie odwrotu powziąłem, żeby zakończyć grę jakimś akcentem. Była propozycja zamarkowania ucieczki i pozostawienia oddziału blokującego przy brodzie zespół 2 km, 2 pm i 2 kb (pozostali mogliby oddać im swoją amunicję) - Niemcy nie mieliby szansy na wyjście ze swojej pozycji. Ale to byłaby czysta złośliwość z naszej strony. Podobnie złośliwością byłoby zaszycie się na bagnie i siedzenie cicho przez 40 minut, do 15:15. Rozpatrywałem taką decyzję - powiadomiłbym HQ, że czekamy na ewakuację do wyczerpania żywności, a potem idziemy do Szwecji. Znając aktywność miejscowych Niemców, moglibyśmy postawić km przy brodzie, km przy wysadzonym moście uniemożliwiając jego odbudowę, handlować z miejscowymi, polować (widzieliśmy sarny), łowić ryby, zbierać grzyby (widziałem piękne podgrzybki), jeść sery i łososie, dostarczone przez okolicznych mieszkańców (było ich dużo sądząc po ruchu na głownej drodze) i czekać jeszcze tydzień lub dwa na kuter ewakuacyjny. Może w tym czasie dałoby się namówić bobry, żeby zbudowały nam tamę, po której moglibyśmy przejść przez rzekę i coś zniszczyć? Moja uwaga dla orga i głównego moderatora, dla tej i innych gier. - Trzeba być elastycznym, reagować na sytuację, nie dopuszczać do wcześniejszego zakończenia gry, ale też nie doprowadzać do pata. Mieliśmy już przypadki, że cel jednej ze stron został wykonany w połowie czasu gry, ale moderator cofnął zwycięską stronę, albo wyznaczył dodatkowy cel. A teraz na 2 godziny przed zakończeniem doszło do pata. Żadna ze stron nie mogła przejść przez bród, ani zaatakować z flanki. W grach ash często opieramy się na autentycznych, historycznych wydarzeniach, ale org nie może dążyć do tego, żeby rezultat gry był zgodny z historią. Pozdrawiam wszystkich czytających. Cortes -
Z twoim PIATem jest ten sam problem, jak z każdą inną repliką broni, która razi nie poprzez bezpośrednie uderzenie w człowieka. - Jak cel ma zarejestrować trafienie? Jeśli pocisk w postaci piankowej rakietki trafi w pojazd, nie w przednią szybę, to może być niezauważony przez załogę. W przypadku ostrzału bunkra lub pozycji umocnionej podobnie, jeśli nie wpadnie do wnętrza przez strzelnicę. Tym bardziej, że bunkry i umocnienia polowe mogą być ostrzeliwane kulkami i zarejestrowanie dżwięku uderzenia w ścianę bunkra lub nasyp okopu rakietką może być niezauważalne. To może doprowadzić do sporów, przerw w grze w celu wyjaśnienia sytuacji itp. Taka sama sytuacja jest w przypadku użycia atrap ręcznych granatów. Tego typu pociski powinny mieć co najmniej element hukowy, który zwraca uwagę celu na trafienie.
-
Dominiku, Najczęściej jeńcy są brani poprzez opatrzenie rannego. W takim przypadku to sanitariusz ryzykuje trafienie i premią jest wyłączenie przeciwnika z gry na dłuższy czas, niż w przypadku pozwolenia mu na wykrwawienie się. Trudno powiedzieć, które stanowisko jest lepsze. Niech decydują orgowie.
-
"Skarb Krwawego Barona" - Janówek/Góra, 30 maja - 1 czerwca 2025 r. (LARP)
Cortes replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
W Bitwie nad Niemnem w 1920 roku zostałem ranny w brzuch. Rana była poważna, ale operacja zszycia poszarpanych jelit się powiodła. Niestety, rana goiła się słabo i do tego doszły problemy z działaniem układu pokarmowego. Lekarz z garnizonu warszawskiego, który się mną zajmował, kiedy dowiedział się, że jestem człowiekiem w miarę majętnym, zalecił mi zmianę klimatu i sposobu odżywiania. Polecił mi wyjazd do kraju nad Morzem Śródziemnym, gdzie ciepły i suchy klimat pomoże w zagojeniu się rany, a miejscowa dieta, używająca w dużej ilości oliwy doprowadzi moje jelita do prawidłowej kondycji. Wobec tego zdecydowałem się na zmianę miejsca mojej rekonwalescencji. Najpierw brałem pod uwagę Grecję, ale z zebrane informacje posiały wątpliwość w poziom lecznictwa w tym kraju i dlatego wybrałem Włochy, a konkretnie najcieplejszy i najsuchszy ich region – Sycylię. Na Sycylii zamieszkałem w Vigacie – niewielkim mieście portowym. Wynająłem apartament w domu na skraju miasta, z obsługą. W czasie rocznego pobytu na Sycylii nawiązałem bliskie stosunki z moimi gospodarzami, oraz ich bliższymi i dalszymi sąsiadami. Mówiąc swobodnie po hiszpańsku (w wersji argentyńskiej) dość szybko nauczyłem się podstaw włoskiego w wersji sycylijskiej. Przesiadując wieczorami pod pergolą, z moimi gospodarzami i ich gośćmi słuchałem ich rozmów. Często starsi ludzie opowiadali młodszym opowieści z przeszłości i miejscowe legendy. Jedna z tych legend mówiła o świętym Calogero, patronie Sycylii. Pewnego razu Calogero (jeszcze nie święty) idąc plażą znalazł na niej okrągły kryształ, z zamkniętymi wewnątrz morskimi stworzeniami. Wziął go ze sobą i podarował rodzinie swojego przyjaciela, biednego wieśniaka. Wkrótce po tym los tego przyjaciela odmienił się. Zdrowie jego dzieci poprawiło się, wyschnięta studnia wypełniła się wodą, oślica oźrebiła się, a oliwny gaj przyniósł obfity plon. Calogero będąc w odwiedzinach u przyjaciela zauważył, że podarowany przez niego kryształ leży na domowym ołtarzyku, przed którym codziennie cała rodzina modliła się, prosząc o łaski. I te modlitwy były wysłuchane. Calogero skojarzył obecność Kryształu w miejscu składania próśb o szczęście w życiu, ze spełnianiem tych życzeń. Powiedział o tym swojemu przyjacielowi. Ten obiecał mu, że po swojej śmierci Kryształ przekaże w spadku ludziom o których będzie wiedział, że zrobią z niego dobry użytek. Niestety, po latach Kryształ trafił w ręce „ludzi honoru”, którzy wykorzystywali dawane przez niego szczęście w niecnych celach. Wtedy św. Calogero w cudowny sposób pozbawił ich cudownej relikwii i przeniósł ją w nieznane miejsce – gdzieś na bezludną wyspę na Adriatyku. Ustanowił tam też dziedzicznego strażnika Kryształu, który miał strzec go przed dostaniem się w niepowołane ręce. Miejsce ukrycia Kryształu na wyspie można było poznać w noc poświęconą świętemu Calogero, słuchając śpiewu Cudownego Drzewa. Ale gdzie ta wyspa jest, tego nikt nie wie. Przypomniałem sobie o tej legendzie słuchając opowieści Subaghaziego Chana, o trzech Morskich Kryształach. Sucha wyspa na ciepłym morzu. Góra ziejąca ogniem. Wypisz, wymaluj Sycylia z Etną. Jeden Kryształ widziałem, o drugim słyszałem. Gdzie może być trzeci? Może ktoś ma jakiś pomysł? Franciszek Ossendowski -
"Bitwa o Skaldę 1944" - Lasy obok Twierdzy Modlin, 20 września 2025 r.
Cortes replied to Blue-Tomo's topic in Imprezy ASH
Dziękuję organizatorom i wszystkim uczestnikom za fajną grę! Postawa wszystkich graczy dobra, było tylko kilka spięć. Dotyczyło to strzelania do rannego oznaczonego odblaskową kamizelką, oraz brak takiego oznaczenia kilku graczy po stronie niemieckiej. - Załatwione na miejscu (ale org powinien sprawdzać posiadanie oznaczenia rannego przed grą). Tak, jak na końcowej odprawie było poruszone - teren fajny, urozmaicony, tylko za dużo krzaków, co powodowało niejednoznaczność trafień. Mam wrażenie, że limity amunicji po stronie niemieckiej nie były przestrzegane. Kilka długich serii z broni automatycznej powinno wyczerpać limit 200 kulek, ale nie było widać zmniejszenia intensywności ognia. Nie można było tego rozstrzygnąć podczas gry, więc nikt tego nie podnosił. Duża gęstość ognia utrudniała działania taktyczne. Wniosek na przyszlość dla orgów - wprowadzić limit amunicji na całą grę, tak jak to jest stosowane na większości gier ash. Wymusi to oszczędzanie amunicji i jak to dobrze określił ktoś w czasie dyskusji po grze - ekonomię wykorzystania amunicji. Pierwsze koty za płoty. Liczę na dalsze gry organizowane przez tę ekipę! Cortes -
"Skarb Krwawego Barona" - Janówek/Góra, 30 maja - 1 czerwca 2025 r. (LARP)
Cortes replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Pomiędzy odnalezieniem drugiej części skarbu, a powrotem do Europy, byłem jeszcze, z mongolskimi przewodnikami, z wizytą u ich wodza – chana wolnych Mongołów Subaghaziego Chana. Subaghazi przyjął mnie jak starego przyjaciela mimo, że spotkaliśmy się wcześniej tylko raz. Mimo opinii okrutnika był to człowiek wykształcony w Europie, oczytany i otwarty na świat. Opowiedziałem mu o wynikach naszej wyprawy i o tym, że skarby religijne – Złoty Posąg Buddy, Morski Kryształ i Dzwoniące Kule zostały bez oporów przekazane w ręce Mongołów. Na to moi przewodnicy wyjęli z worka te przedmioty. Subaghazi ze wzruszeniem włożył w ręce Buddy Kryształ i położył po obu stronach Kule. Powiedział, ze wszystko to zostanie przewiezione do Lhassy w Tybecie. Potem już rozmawialiśmy w cztery oczy. Z jednej strony pochwaliłem przydzielonych mi przewodników, a z drugiej powiedziałem mu o konflikcie między nimi a polskim naukowcem i niemieckim sportowcem. O ich obrazie, groźbach i chęci złożenia krwawej ofiary na Obu. Subaghazi wpadł w szał. Kazał przywlec obu przewodników i rzucić ich do jego stóp. Przypomniał im, że podarował ich mnie jak psy do służby i powinni oni służyć mi jak psy. Powiedział, że rano każe przywiązać ich za jaja do ogona wielbłąda i wsadzić mu w tyłek garść mielonego pieprzu. Długo zajęło mi ubłaganie go, żeby darował im tak srogą karę. Okazało się, że jego okrucieństwo było przereklamowane. Chyba europejska edukacja miała na to wpływ. Najpierw zgodził się, żeby ich przywiązać za nogi, ale później kazał wysłać ich na najdalsze pastwisko, gdzie nie będą widzieć kobiety przez rok, nawet na horyzoncie. Potem wrócił do odzyskanych skarbów. Był najwyraźniej wzruszony ich odzyskaniem. Opowiedział mi legendę o Morskim Krysztale: Pewnego razu Budda razem ze swoimi uczniami podszedł do brzegu morza. Długo patrzył na fale i skaczące ponad nie delfiny. Potem wziął w ręce morski piasek i wodę i w cudowny sposób ulepił z nich trzy kryształowe kule. Były w nich fale, piasek, morski wiatr i delfiny. Potem rzucił dwie kule w powietrze. Kule wzniosły się wysoko i zniknęły. Budda powiedział swoim uczniom, że Kryształowe Kule zaniosą obcym ludom wiadomości o jego nauce. Trzecią kulę schował do sakwy. Kilka dni później wyjął Kryształ z sakwy i wpatrywał się w niego. Pozwolił też popatrzeć w niego swoim uczniom. Kryształ spadł na wyspę, na ciepłym morzu. Wyspa była sucha, spalona słońcem. Była na niej góra ziejąca ogniem. Kilka dni potem Budda znów zajrzał do wnętrza Kryształu. Powiedział uczniom, że trzeci Kryształ nadal wędruje wśród gwiazd. Dopiero po kilku tygodniach wyjął swój Kryształ z sakwy i zajrzał do jego wnętrza. Powiedział, że widzi że trzeci Kryształ spadł w kraju żyznym, gdzie ludzie uprawiają zboże z wielkimi, grubymi kłosami, podobnymi do sorgo. Że hodują tam duże ptaki, chodzące po ziemi. Że nie ma tam koni ani wielbłądów. Ludzie budują na równinach góry. Że robią na tych górach złe rzeczy. - Wyrywają ludziom żywcem serca na ofiarę swoim fałszywym bogom. Budda zapłakał nad tym, że jego dar spadł na tak nieludzką ziemię. Na tym skończyła się legenda opowiedziana mi przez Subaghazi Chana. Dwa dni później pożegnałem się z Subaghazi Chanem i moimi mongolskimi przewodnikami, którzy szykowali się do służby na dalekich pastwiskach. Ale treść legendy opowiedzianej przez Subaghazi Chana od razu splotła się w mojej pamięci z legendą z Sycylii, którą usłyszałem 20 lat temu. Franciszek Ossendowski -
"Skarb Krwawego Barona" - Janówek/Góra, 30 maja - 1 czerwca 2025 r. (LARP)
Cortes replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Z Mongolii wróciłem do Polski, zahaczając o Paryż. Spotkałem się tam z inicjatorami wyprawy - byłymi rosyjskimi oficerami. Kajali się, że w ostatnij chwili zdrowie i inne przypadki nie pozwoliły im dołączyć do ekspedycji. Złożyłem im sprawozdanie z przebiegu wydarzeń, oczywiście, bez końcówki. Powiedziałem, że jeśli chcą tam jeszcze czegoś szukać, to tylko drogich kamieni z biżuterii z pałącu chińskiego gubernatora, bo tych nie znaleziono. Mówili coś o następnej wyprawie, ale dałem im do zrozumienia, że współpracuję tylko z poważnymi zleceniodawcami. Potem udałem się do Warszawy, na spotkanie z kuzynem Antonim Ferdynandem. Opowiedziałem mu o wszystkim, a szczególnie o sprawie mapy profesora Gąbki. Przypomnę, że to była kopia mapy którą dostałem od Antoniego i którą dałem do skopiowania. Doszliśmy do wniosku, że mógł on ją dostać tylko od wojska, kiedy zrobiono nielegalnie dodatkową kopię w Wojskowych Zakładach Kartograficznych. Będąc w Polsce chciałem zobaczyć miejsca, w których dawno nie byłem, więc udałem się do Krakowa. Na słupie ogloszeniowym ptrzed Uniwersytetem zobaczyłem afisz o wykładzie profesora Baltazara Gąbki. Następnego dnia udałem się Collegium Maius na wykład. Jakie było moje zdumienie, kiedy na katedrę wszedł całkiem inny człowiek niż ten, którego poznałem w Mongolii. - Nobliwy, delikatny, z długą siwą brodą. Z pasją, ale w sposób przekonujący opisywał swoją wyprawę na Borneo. Mówił nie tylko o latajacych żabach, ale też o spotkanych tam ludziach. Jego słowa kontrastowały z tym, co słyszałem z ust "profesora Gąbki" w Mongolii. Ten mówił z szacunkiem o miejscowych zwyczajach, o tym, że badacz musi się dostosować, wtopić w miejscową społeczność, żeby ją zrozumieć. To było o 180 stopni coś innego wobec tego, co przezentował "Gąbka" w Mongolii - sprezentował się jako rasista i cham. Na pewno nie miał nic wspólnego nauką. Wtedy zacząłem się zastanawiać nad nagłą chorobą jego przyjaciela Dragonasa Vevelesisa, który mial dołączyć do wyprawy. Jego przybycie mogło zdemaskować fałszywego Gąbkę. Tylko kto mógł zatruć baraninę, po zjedzeniu której rozchorował się Vavelensis? Logiczne, że jego asystent, który dołączył do wyprawy i nie poznał się na fałszerstwie. Kiedy wróciłem do Warszawy, udalem się do ambasady łotewskiej. Miły konsul widząc moje referencje przyjął mnie. Zapytałem go, czy kojarzy osobę o nazwisku Valters Kurpnieks-Diegs. Konsul z trudem tłumiąc śmiech powiedział, że takiego nazwiska raczej trzeba szukać w tłumaczeniach polskich baśni. Znaczy po prostu Szewc-Dratewka. To już calkowicie przekonało mnie, że polski zespół to był oddział polskiego wywiadu. Franciszek Ossendowski -
"Skarb Krwawego Barona" - Janówek/Góra, 30 maja - 1 czerwca 2025 r. (LARP)
Cortes replied to Cortes's topic in Imprezy ASH
Podczas party, urządzonego z okazji rozwiązania wyprawy po Skarb Krwawego Barona, pękły bariery nieufności między uczestnikami. Wszyscy wyłożyli swoje kart na stół. Byly tam mapy, szkice i relacje świadków ukrywania części skarbu. Trochę z tych dokumentów udało mi się zachować dla siebie, a część przeczytałem uważnie i zapamiętałem. Kiedy uczestnicy wyprawy się rozjechali, wróciłem wraz z dwoma mongolskimi przewodnikami do Mandżurii. Odszukałem miejsce stacjonowania oddziału porucznika Bajiru Niku. Pogadaliśmy przy butelce sake o wyprawie. Powiedziałem mu, że jego udział był chyba niedoceniony i chciałbym mu to wynagrodzić. Ale na tę nagrodę musi jeszcze trochę zasłużyć. Nastawił ucha, a ja wyjawiłem mu swój plan. Zaproponowałem powrót na miejsce ostatniego obozu i sprawdzenie miejsc, które zidentyfikowałem na podstawie obejrzanych dokumentów. Porucznik postarał się o urlop i niezbędne pozwolenia i znów znaleźliśmy się nad Amurem. Znaleźliśmy miejsce, gdzie oddziały Barona przeprawiały się przez rzekę. I tam, z na pół wyschniętego strumienia wydobyliśmy wypchany jutowy worek. Wewnątrz był posąg Złotego Buddy z Urgi. Nasi Mongołowie padli przed nim na twarz i błagali, żeby mógł on wrócić do światyni. Nie mógł on wrócić do Urgi, bo to miasto, przemianowane na Ułan Bator było w rękach komunistów. Obiecałem im, że udamy się razem do ich wodza – Subaghazi Chana i znajdziemy rozwiązanie problemu. Na dźwięk słowa Subaghazi, pobledli, bo ten mognolski wódz znany był z wymagania posłuszeństwa od swoich poddanych i z wielkiego okrucieństwa. Następnie odwiedziliśmy stary chiński fort, który bez sukcesu badała grupa profesora Gąbki. Na ścianie w jednym z pomieszczeń znajdował się duży wizerunek Krzyża Świętego Jerzego – odznaczenia, które Baron zawsze nosił na piersi. Pod nim lezała garść wystrzelonych łusek naboi. Jak obejrzałem je, to okazało się, że jedna z nich zaklejona jest woskiem. Wewnątrz był szkic fortu z miejscem oznaczonym krzyżykiem. Znaleźliśmy to miejsce i wewnątrz pieca, który tam był znaleźliśmy dwie Dźwięczące Kule, które w Urdze znajdowały się po obu stronach Złotego posągu i paczkę ze sztabkami złota. Charakterystyczny wzór na sztabkach upewnił mnie, że jest to przetopione złoto z a chińskiego gubernatora z Urgi. Kule dałęm Mongołom, którzy z szacunkiem włożyli je do worka, gdzie już był złoty posąg i Morski Kryształ. Potem Mongołowie wskazali nam miejsce, które w dokumencie schowanym w tajemniczej drewnianej skrzyneczce opisane było jako „woda pod ziemią”. - Był to stary, niedokończony fort, z poterną zalaną wodą. Na wodzie pływała butelka z krachlą. Jak ją wydobyliśmy, to okazało się, że jest do niej przywiązana druga butelka, niestety stłuczona, w środku do ścianki był kawałek zapisanego papieru, ale całkowicie nieczytelny. To był koniec naszych poszukiwań. Podzieliliśmy łupy. Największą część wzięli Mongołowie, ale wiedzieliśmy, że nie dla siebie. Złotem podzieliłem się z porucznikiem, który opłacił ze swojej części swoich podwładnych. Franciszek Ossendowski -
"Bitwa o Skaldę 1944" - Lasy obok Twierdzy Modlin, 20 września 2025 r.
Cortes replied to Blue-Tomo's topic in Imprezy ASH
OŚ: 1. Anatol, dowódca, Wehrmacht 19 dywizja 2. Fridhelm, podoficer, Wehrmacht 19 dywizja 3. Tomo, sanitariusz, Wehrmacht 19 dywizja 4. Tomek strzelec Wehrmacht 19 dywizja 5. SadoMason, strzelec, Wehrmacht 6. Lisu27, strzelec, Wehrmacht 5. Zuczers, strzelec, (lider oddziału) Feldjagerkorp 7. Stah, strzelec, Wehrmacht 8. Heinrich, strzelec, Waffen SS 9. Prochu, strzelec, Wehrmacht Alianci: 1. Cortes - strezlec UK 2. Arkusz - strezlec UK -
"Bitwa o Skaldę 1944" - Lasy obok Twierdzy Modlin, 20 września 2025 r.
Cortes replied to Blue-Tomo's topic in Imprezy ASH
Dlaczego limity FPS są inne niz przyjęte na wiekszości gier i używane już od kilku lat? -
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Cortes replied to wish's topic in Imprezy ASH
Przyznawanie się do trafienia to podstawowa zasada airsoftu. Jeśli ktoś nie uznaje tej zasady, to nie ma dla niego miejsca w tym sporcie.