-
Posts
1,370 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Cortes
-
Vlad, Nie zrozumiałem Cię źle. O tym czym jest MILSIM, lub semiMILSIM słyszałem od Ciebie kilka razy. Wiem, że masz doświadczenie w organizacji takich imprez i w uczestnictwie w nich. Ale moja autorska koncepcja gry ash nie jest żadnym z nich. To ma być coś innego. Koncepcję przemyślałem na podstawie kilku gier w których brałem udział (2 w Polsce i 6 poza granicami) i moich przemyśleń. Na pewno podobne gry już się odbywały, ale ja o nich nic nie wiem i nie mam potrzeby wiedzieć. 1. Dynamika gry i zmęczenie. Vlad, doskonale wiesz, że w realu nie walczy się non stop. Kilka, kilkanaście minut wymiany ognia i szybkich manewrów, a potem godziny na przygotowanie następnej akcji. W grach ash, kiedy mamy ograniczony czas rozgrywki, staramy się go zorganizować tak, żeby cały był wypełniony walką. Planowane przerwy to max 15 minut na godzinę. Dlatego 4-6 godzin rozgrywki, to max, co mogą wytrzymać ludzie. W przypadku działań do dużym obszarze natepuje odwrócenie proporcji i czas rozgrywki może być znacznie wydłużony. Jeszcze bardziej może być wydłużony poprzez wprowadzenie planowanych czasów odpoczynku. Z punktu widzenia graczy, to niejednokrotnie czytałem komentarze po grze: jestem strasznie zmęczony, ale zadowolony! Poczytaj o Monte Cassino: wszyscy dostali w kość, ale nie było reklamacji co do trudności terenu i dynamiki gry. 2. Respy i odpoczynek. Respy nie służą do odpoczynku! Resp to czas wyłączenia uczestnika z gry z powodów zasad tej gry. Odpoczynek powinien być planowanym elementem gry, a nie wynikać z wymuszonych sytuacji. Gracz powinien odpoczywać wtedy, kiedy nakaże mu to dowódca. W tym czasie inny gracz pełni wartę, patrol : ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś! 3. Respy ruchome. Nie jest możliwe, żeby ktoś nie wiedział, gdzie jest resp ruchomy i żeby się zgubił. Ruchomy resp to miejsce w odległości 50 - 150 m od wlasnego oddziału, w granicach kontaktu wzrokowego lub słuchowego, poza strefą walki. Jeśli oddział się przemieszcza, to respujący się gracze też się przemieszczają. Jak pisałem powyżej: oni nie odpoczywają tylko pilnują czasu, żeby wejść z powrotem do walki. 4. Respy statyczne. Na czas działań statycznych (obrona obiektu, osłona obozowiska) dowódca oddziału lub towarzyszący moderator wyznacza miejsce respu, poza obszarem walki, lub potencjalnym obszarem walki. 5. Czas respu. Moje plany to: -max 20 min czas bezwzględny, lub 5 osób w respie , lub czas zegarowy: pełna godzina do 30 min - 30 min do pełnej godziny ( z przesunięciem o 15 min dla stron). 5. Powrót do gry po respie. Pewnie masz doświadczenia z MILSIMów, gdzie była duża ilość graczy. Wtedy ma sens organizowanie z powracających z respa graczy nowego oddziału i wprowadzania go do akcji w całości. W przypadku, gdy jest 20 ludzi na stronę, to jak sobie wyobrażasz zorganizowanie nowego oddziału? Moja koncepcja jest inna: Wracajacy z respa zgłasza się do swojego dowódcy i dostaje rozkaz. Oczywiście, to wymaga od dowódcy oddziału, żeby był dostępny na tyłach, a nie był na pierwszej linii. Ale to w ash ma już teraz miejsce (zobacz co napisał Wish). Zresztą w moim scenariuszu nie ma miejsca na nowe oddziały. Vlad, chętnie przyjmę Twoją pomoc w zakresie wyboru miejsca gry, bo wiem, że masz doświadczenie i znasz takie miejsca. Ale jeśli chodzi o zasady gry, to mają być moje. Jak bedziesz robić własną grę, to chętnie Ci pomogę, ale nie będę wtrącać się do Twoich zasad. I jeszcze raz: to nie będzie impreza dla weekendowych wojowników. Czas zacząć poprawiać kondycję. PS. Komu podobają się godzinne respy? Proszę o komentarze.
-
"Ardeny 1944" - 8 grudnia 2018 r., Karolew k. Aleksandrowa Łódzkiego (ASH)
Cortes replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Scenariusz, zgodnie z historycznymi faktami, przewidywał, że Niemcy zepchną rozproszone siły Amerykanów do obrony Bastogne, po czym z odsieczą przyjdzie XXX Korpus. Od tego momentu połaczone siły Alianckie miały atakować, a Niemcy się bronić. Przewidywaliśmy utratę wszystkich punktów oporu Alaintów oprócz Bastogne i mostu. (Z mostami to jest jeszcze inna historia, bo na tylach Bastogne był drugi most i to przez niego miał przyjść XXX Korpus. Ale po naszym przybyciu na miejsce w piątek, okazało się, ze mostu nie ma - został zniesiony przez webraną Bzurę). Niestety scenariusz posypał się już o 8tej rano (godzina zbiórki graczy i rozpoczęcie odprawy), kiedy okazało się, że brakuje 1/3 zapisanych graczy. Podział sił na oddziały i scenariusz zostały zmienione "na kolanie" w ciągu pół godziny, co miało wpływ na całą grę. Zamiast po 3 oddziały na stronę, były po 2. Gra rozpoczęła się nie o 9tej, a o 10tej. Większość nieobecnych pojawiła się (niektórzy nawet grubo po 10tej), ale na przywrócenie pierwotnych założeń było już za późno. Moja i Dominika praca w czasie gry nie polegała na dowodzeniu, tylko na moderacji gry tak, żeby miała ręce i nogi i np. nie skończyła się po godzinie na skutek jednej brawurowej akcji, splotu pechowych wydarzeń lub niewykonania rozkazów (np. ominięcia pola minowego). Stąd niektóre nasze rozkazy z punktu widzenia dowódców oddziałów mogły wydawać się bezsensowne, ale były podejmowane ze względu na obraz całej gry. Obraz ten był zależny od przekazywanych nam informacji, które czasem były niepełne, mylące lub wręcz niezrozumiałe. Trudności z przejściem przez pole minowe były spowodowane przez to, że Alianci mogli skoncentrować swoje siły do jego obrony. Gdyby Niemcy zajęli się nim wtedy, kiedy powinni i wykorzystali osłabienie Aliantów po stracie Elsenborn, a nie omineli je, to byłoby inaczej. Gdybyśmy nie przerwali gry, nie przegrupowali oddziałów i nie przypomnieli o obowiązku rozminowania skrzyżowania, to w ciągu 15 minut Niemcy zdobyliby most i zakończyli grę. Chyba nie chodziło o to, żeby jechać 6 godzin i grać przez 2 godziny? Natomiast jeśli chodzi o atak na most, to rzeczywiście przeskok przez polanę i dojście do niego jest prawie niemożliwe (przećwiczyłem to na mojej pierwszej airsoftowej grze, czyli Omaha3). Ale od czego są ataki skrzydłami? Można było przejść przez drogę poza zasięgiem Brytyjczyków i atakować wzdłuż rzeki z osłoną ognia od frontu. Co do spadku morale z powodu braku sukcesów, to nie zależy od scenariusza i przebiegu gry, tylko od motywacji. Jak ktoś przychodzi na grę, żeby grać i dobrze się bawić, a nie koniecznie wygrać, to nawet najgorsza porażka nie obniży jego morale, bo porażka jest też elementem gry. -
O tym, żeby nie było respów, lub żeby były respy godzinne, to nawet nie myślę. Chciałbym zorganizować imprezę, na której wszyscy będą się dobrze bawili, a nie spedzali sfrustrowani połowę czasu czekajac na powrót do gry i przemyślenia, że może lepiej być terminatorem. Wystarczy, że dużo czasu mogą spędzić pilnując wyznaczonej pozycji, nie widząc przeciwnika godzinami. Pomysły z długimi respami, zbieraniem ludzi z respów, przewożenieniem ich do miejsca odpoczynku, rotacją oddziałów, nie mieszczą się w mojej koncepcji gry. Jak komuś się takie pomysły podobają, to super - niech zorganizuje swoją grę. Im więcej chętnych organizatorów i pomysłów na gry tym lepiej. Przemieścić się autem w celu odpoczynku, można - do domu. Gra nie jest po to, żeby odpoczywać. Chyba, że dowódca wyda taki rozkaz. Resp też nie jest po to, żeby odpoczywać. Gracz samowolnie opuszczający grę w celu odpoczynku lub przedłużający respowanie może być wyproszony przez organizatora. Ale można poprosić dowódcę o zgodę na odpoczynek i taka zgoda powinna być udzielona. Żeby zachować dynamikę gry w sytuacjach starć, przewiduję respy ruchome - w odległości 100-150 m za linią własnego oddziału. Jeśli oddział się przemieszcza, to respujący gracz też. Jeśli oddział zajmuje pozycję statyczną przez dłuższy czas, prowadzi walkę pozycyjną, obronną, to resp też będzie statyczny, wyznaczony w jednym miejscu. Czas gry - przewiduję 16-20 godzin. Jak pierwsza gra się uda i będzie zapotrzebowanie na następną, to można pomyśleć o dłuższej. Nie sądzę, żeby udało się zorganizować grę w okolicach 36 godzin, choć sam mam wielką ochotę wziąć w takiej grze udział.
-
Co masz na myśli pod terminem "taktyki z WW2", a co pod "współczesne metody"?iTo, co próbujemy robić w ash, to taktyka lekkiej piechoty, dostosowana do realiów użycia replik airsoftowych. Jest to taktyka piechoty na poziomie drużyny, bez wsparcia broni ciężkiej (karabinów maszynowych, moździerzy, artylerii i czołgów). Jeśli ta taktyka nie sprawdza się w praktyce, to wina przede wszystkim braku dyscypliny wśród graczy: zalegania, niewykonywania rozkazów, braku zgrania w minimalnych, 2osobowych zespołach. Za dużo jest snajperów i wolnych strzelców, rozłażących się po polu walki, a za mało zwykłych piechociarzy potrafiących zmontować tyralierę i nacierać w myśl zasady "ogień i ruch".
-
Vlad, W mojej koncepcji gry, którą proponuję, nie jest potrzebna infrastruktura. Wręcz jest niepożądana. To nie ma być impreza dla weekendowych wojowników! Z ifrastruktury potrzebuję tylko miejsca do bezpiecznego pozostawienia samochodów na czas gry. Może to być publiczny plac w okolicy posterunku policji, straży pożarnej itp, lub prywatna łąka, za opłatą 2 zł od pojazdu. Parking powinien być oddalony od pola gry minimalnie o 5km(lepiej byłoby więcej). Ta odległość ma wymusić na uczestnikach zabranie ze sobą calego wyposażenia. Opuszczenie pola gry ma być bezpowrotne! Z rekwizytów potrzebuję map terenu , kilka tablic drogowych i drogowskazów. Do tego rekwizyty "grające", czyli miny, ładunki saperskie, zasieki, wyposażenie medyków, radiostacje, bloczki meldunkowe itp. Jeśli odległość między parkingiem, a polem gry byłaby większa niż 5 km, przydałaby sie ciężarówka, która rozwiozłaby graczy i ich wyposażenie na startowe pozycje. W czasie gry nie przewiduję użycia pojazdów, których nie można byłoby ostrzelać. (Jak ktoś chce takiego użyczyć, oczywiście FOC, to nie ma problemu). Dodatkowym efektem takiej organizacji, byłoby to, że spóźnialscy znaleźliby opuszczony parking i jedynie, co mogliby zrobić, to włączyć wsteczny bieg. Zresztą, jeśli ktoś nie ma możliwości fizycznych, żeby przenieść swoje wyposażenie na odległość 5-10km, to nie powinen zapisywać się na tę grę. Jeśli ktoś nie ma zaufania do swojej repliki, to powinien wziąć ze sobą zapasową i mieć ją w obozie polowym (nie w aucie na parkingu) . Podobnie jeśli chodzi o części, zapasowe baterie, power banki i narzędzia. Gracz bez sprawnej repliki może pełnić funkcje sanitariusza, noszowego, operatora łączności radiowej, gońca, kucharza, zasypywacza latryny itp, lub opuścić pole gry i udać się do domu. Na czas 24 godzinnej gry uczestnicy powinni żywić się z indywidualnych racji dziennych. Jeśli ktoś zrobi sobie takie racje na wzór 2go wojennych, w odpowiednich opakowaniach, to punkt dla niego. Jak kto kupi coś w sklepie, użyje współczesnych racji wojskowych, to jego sprawa, jak się będzie z tym czuł. Posiłki powinny odbywać się w odpowiednim czasie, na rozkaz dowódcy oddziału. Na miejscu obozowiska dowódca wyznacza miejsce na latrynę i rozkazuje wykonanie jej, lub wyznacza obszar do indywidualnego zaspokajania potrzeb fizjologicznych (wymóg zakopywania rezultatów). Jeśli chodzi o tradycyjną część "infranruktury, czyli o grochówkę na koniec gry, to proponuję duży kocioł nad ogniskiem, do którego wszyscy wrzucają swoje nadwyżki żywnościowe (bez słodkich batoników :-) ), złapane po drodze kury, szczury i zające. Organizator wlewa wodę, dorzuca kostki rosołowe, kilka puszek fasoli...., nie ma plastikowych miseczek i łyżek, tylko każdy ma menażkę i łyżkę w cholewie buta (jak ktoś nie wie, o co chodzi, to niech sobie przeczyta" O jeden most za deleko" i obejrzy "Czterech Pancernych") Tyle o "infrastrukturze". Jeszcze raz powtarzam: Moja propozycja, to nie jest strzelanka ash. To nie ma być impreza dla weekendowych wojowników! To ma byćimpreza z dużą dozą survivalu! Miłośników pryszniców i SPA zapraszam na Booking.com. To nie ma być impreza dla indywidualistów! Jak ktoś nie akceptuje tych wstępnych reguł, to niech nie deklaruje uczestnictwa. Jak ktoś nie bedzie akceptował tych reguł, to niech nie będzie zdziwiony żądaniem opuszczenia gry.
-
Piotrze, na początek przymierzam się do gry bez elementów LARPa. Jak to się uda, to może następnym razem...
-
Te koszule opisane jako WW2 są OK. Tak samo spodnie" M37" wyglądają dobrze. Do tego brązowe buty, opinacze, jeep cap, pas i piechur lub ranger już jest. Na resztę przyjdzie czas potem. Natomiast koszule M51 nie nadają się. Mam taką i nie wiem, co z nią zrobić. Zły krój i kolor, materiał za gruby, ze sztucznym dodatkiem.
-
Sprawy bieżące ASH - dyskusja, uwagi, wątpliwości, komentarze
Cortes replied to wish's topic in Imprezy ASH
Na grach, których jestem współorganizatorem, dopuszczamy udział graczy ponizej 18 lat, pod warunkiem, że są pod opieką prawnego opiekuna. Nieraz było tak, że w grze brał udział ojciec z nieletnim (nawet 12 letnim) synem. -
Otrzymałem zaproszenie od grupy KVH GKDT, na grę ash. Termin 30-31.03.2019. Miejsce: Milovice, Czechy.
-
Wyprawa czteroosobowym autem to ok 600 zł (z wpisowym)/osobę. Z przewozem replik nie było problemu. Chorwacja jest poza strefą Schengen, ale na granicy nas nie kontrolowali. A jeśli nawet, to skończyłoby sie na wypakowaniu auta i obejrzeniu wszystkich replik. Tak mieli koledzy ze Słowacji rok temu. Podobno policja czepia się noży i bagnetów.
-
Zapytaj Szczura, może Ci coś takiego zrobi : https://www.facebook.com/Manufaktura-szczura-950868971670960/ Strzelanie z Panzerfausta jak ze śrutówki, to jest bez sensu, lepiej byłoby używać wyrzutnika TAG, tylko teraz nie są dostępne.
-
Brak odzewu na nasze zaproszenia to efekt tego, że oni mają u siebie dostatecznie dużo gier i nie muszą sie tłuc kilkaset kilometrów do Polski. Ja w tym roku byłem w Polsce na 5 grach i 4 grach za naszą południową granicą. Gdyby nie kolizja terminów, to pojechałbym jeszcze na dwie. Jak u nas będzie taka tendencja we frekwencji (szczególnie wśród Niemców), to pewnie w przyszłym roku stosunek sie odwróci. To, że imprezy ash w Czechach i na Słowacji wyglądają inaczej iż u nas wynika z samego założenia. My mówimy "gra". I to jest rzeczywiście airsoftowa gra, w mniej lub bardziej historycznych mundurach i z użyciem mniej lub bardziej historycznych replik. Zazwyczaj jest to na zasadzie: my tu - wy tu, my się bronimy, wy atakujecie. No i jeszcze macie jakieś tam zadanie do wykonania, żeby można było uzasadnić tytuł gry. U nich rzadko używa się określenia "gra". Rzadko są określone kryteria wygranej. To jest cześciej nazywane "impreza airsoftowo/rekonstrukcyjna". To jest to, co ja proponuję jako semiMILSIM ash (albo jak to nazwał Dominik HMS -super). No i jeszcze jest oprawa imprezy. dbają o to sami uczestnicy. Wish wspomniał o dwóch Słowakach na "Monte Cassino". Ci którzy byli, to widzieli ich obozowisko. I tak to u nich wygląda. Współczesny namiot, to można sobie postawić na parkingu, koło auta, a nie na terenie gry. Jak się coś je, z odpowiedniej menażki i odpowiednimi sztućcami, a nie MRE z aluminiowej tacki plastikową łyżką. A najlepiej smakuje gulasz przywieziony w pole Oplem "Blitz" lub w koszu motocykla BMW. A jak w tle słychać strzały z niemieckiej haubicy, czy warkot niemeickaiego halftracka, to apetyt i motywacja do szybkiego jedzenia jest jeszcze wieksza. I jak tu ich zachęcić do przyjazdu do Polski? Może jak będzie jakaś wieksza impreza, to przyjedzie grupa "Wespe" z Ostrawy (czescy "Niemcy"), ale nie będę im wysyłać zaproszenia na imprezę, która pewnie się nie odbędzie (Ardeny). Skąd się wziął sukces "Kellys Heroes"? Przede wszystkim z magii miejsca. To przyciągnęło uczestników z wielu krajów. Co prawda większość nich ma tam jak rzut beretem. Z Czech, Słowacji i Węgier to naprawde niedaleko. Nie mówię, o słoweńcach, czy Bośniakach, bo oni mają bliżej jak z Koszalina do Piekar. Ale bez świadomości bycia w miejscu, gdzie kręcony był film i gdzie dziś widać, to co było na filmie, nie byłoby tam nas z Polski i kolegów z UK. Jak zrobić taką europejską imprezę w Polsce? Podstawa, to miejsce, które przyciągnie uczestników. Nie bardzo wiem, co to mogłoby być? Coś związanego z autentycznymi wydarzeniami historycznymi odpada, ze wzgledu na to, że nie było unas zachodnich aliantów. Może..., coś w Sudetach, klimaty "Ksiegi Szyfrów", ale to nic nie mówiludziom za granicą. Super Piekny klimatyczny teren, jak "Monte Cassino"? Takich w Czechach jest na pęczki i do tego pełnych prawdziwych bunkrów. Walka miejska? To chyba tylko na jakimś poligonie. Lądowanie z prawdziwego morza? To też poligon i chyba za duży koszt i do tego niegrywalne airsoftowo. Poza tym, kto podejmie się organizacji miedzynarodowej imprezy, jako osoba fizyczna? Ja nie! Za bardzo sobie cenię widok okna bez krat i korzystanie z własnego konta bankowego. To powinna robić jakas organizacja. I tu dochodzimy do nastepnego tematu, jaką jest Stowarzyszenie Historycznych Gier Wojennych!
-
Jakie było zapotrzebowanie na gry z elementem LARPa, to pokazały "BiG Ben" i "Orzeł wylądował". Na" BigBenie" i "Orle..." były elementy LARPA przeznaczone ewidentnie dla "żołnierzy". Były wyznaczone zadania dla desantu, były sugestie co do do działań zwiadowczych, kontaktu z miejscowymi agentami itp. I co? Pierwszy kontakt z przeciwnikiem zamienił się w bitwę na pół nocy. Miasteczko, które miało być terenem skrytych działań, kontaków z agenturą i śledztwa policji (gestapo), stało się permanentnym polem bitwy. Duży Fort, który był głównym celem, w nocy nie był atakowany, ani nawet nie rozpoznany zwiadem. Dowódcy nie panowali nad swoimi ludźmi. Ci jak zobaczyli pierwszy fort ( w obu grach) to uparcie szarpali go, jak jehowy klamkę (dzięki Thompsonie za to porównanie :-) ) do końca fazy nocnej. Może to był nasz błąd, że organizatorzy/moderatorzy nie byli dowódcami oddziałów, ale wg mnie w grze dowódca nie może wiedzieć o szczegółach scenariusza i zadaniach przeciwnika, bo nawet podświadomie, bedzie korzystać z tej wiedzy. Po "Orle..." słyszeliśmy głosy, że siły stron nie były wyrównane, że pojawił się Kapitan Ameryka, że w niektórych miejscach w nocy nic się nie dzialo itp. Widać było po tym, że idea LARPA przez większość uczestników nie zastała zrozumiana. Najważniejsze było strzelanie i parcie na wygraną. A w LARPie czasem z założenia jedna strona ma przegrać, bo np nie wyobrażamy sobie świata opanowanego przez gigantyczne różowe króliki (a wierzcie mi, są takie LARPy) . Następna sprawa, to organizacja gry LARPowej. Żeby to miało sens, to wg mnie połowa uczestników powinna być zaangażowana w warstwę fabularną. To zaangażowanie nie powino wynikać tylko z powierzonych zadań scenariuszowych, ale być także spontaniczne (jak skorumpowanie niemieckich żołnierzy podczas "Operacji Kusza", pojawienie się amerykańskich lekarzy podczas "Orła..", czy wizyta Fuehrera na koniec "Big Bena" . To zaangażowanie może się przejawiać np. przez rezygnację z pewnego fraga w imię dalszego trwania gry. Reszta uczestników to powinien być strzelajacy i zdyscyplinowany dodatek. Piszę dodatek, bo warstwa fabularna musi być ważniejsza od airsoftowej. Dodatek musi być zdyscyplinowany, bo jeden niezdyscyplinowany "strzelacz" może położyć całą imprezę. Wg mnie, to minimalna liczba uczestników na taką grę to 60 osób. Przy moich założeniach, to jest nierealne. To że jest kilku entuzjastów LARPA (do których się zaliczam), to za mało.
-
Założyłem ten temat, żeby nie zaśmiecać innych. Na poczatek dwie opinie: Dominik: Na LARP-a ASH zapotrzebowania nie ma. Ludzie przyjeżdżają na wygrzew, nie obchodzi ich fabuła i scenariusz, ma być strzelane. rybrafal: Ale pozwolę sobie nie zgodzić się z szanownym Cortesem, uważam że jednak zapotrzebowanie na elementy fabularne nadal w środowisku jest, ja chętnie wcieliłbym się w postać fabularną i równie chętnie takie postacie bym spotkał na polu walki i wiem że nie jestem osamotniony w tym względzie.
-
Nie wrzucajmy dwóch grzybów w barszcz. Na razie skupmy się na grze w konwencji semiMILSIMa. Na temat LARPów można podyskutować w osobnym wątku. Tu powiem tylko tyle, że byłem współorganizatorem wszystkich trzech LARPów ash i mam swoje przemyślenia (zgodne zresztą z Dominikiem), na temat zapotrzebowania na takie gry.
-
W ogóle niczego nie widzą. Chodzi mi raczej o Ardeny, tam z Niemcami cienko. Nie wiem, może trzeba pisać gotykiem, żeby zauważyli? Tutaj nie chodzi mi o deklaracje, czy ktoś bedzie, czy nie, tylko o to, czy jest zapotrzebowanie na grę w takiej formule. Jak zdecydujemy o organizacji gry, to otworzymy listę.
-
Jest w ogóle problem. Coś ich mało.
-
W czasie drugiego dnia imprezy odbyła się inscenizacja dla mieszkańców miasteczka i turystów. Dlatego uczestnicy nie mają okularów. Inscenizacja trwała ok godziny i potem gra wróciła na normalne tory, z użyciem replik airsoftowych. Wieksza część gry odbyła się poza miastem i na przedmieściach. Tylko finał na głównym placu i dwóch dochodzących do niego ulicach. W zeszłym roku mieliśmy udostępniony wiekszy kawałek miasta.
-
Camper, wystarczy przetłumaczyć nazwiska na polski i wszystko będzie jasne :-).
-
Wczoraj z powodu problemów z internetem nie mogłem dokończyć, ani edytować, wiec zacznę od początku: Chciałem rozeznać zapotrzebowanie na grę, w formie, jakiej jeszczeu nas nie było. Tytuł gry " Hermenegilda komm 1v.n.11" -.1 Scenariusz: - umiejscowienie historyczne: 2 połowa 1944 r, północna Francja, wybrzeże Kanału, -2. Strony gry: - Niemcy, wszystkie formacje wojskowe, cywile (ukryta opcja niemiecka), - Alianci: Brytyjczycy, Amerykanie, Polacy (PSZ), Wolni Francuzi, francuskie siły porzadkowe na bazie Resistance (stylizacja cywilna), -3. Temat akcji: Gdyby była warstwa fabularna, to byłyby takie postacie jak sierżant Johnny Blackbird i kapral Gustav Deer z wywiadu RN, sierżant Greg Saakashvlii i szeregowy Thommy Gean z oddziału T-Force US Army i wachmistrz Kalita z 1 Dywizji Pancernej PSZ (znany po wojnie w kręgach chicagowskiej Polonii jako Sgt Wallet). Byłoby też miejsce dla Natashy Firehead i Lidii Cherry. Po drugiej stronie lufy wystepowałby np. oberst von Vormann, czy agent Abwehry Lièvre (kryptonim Wolf). Ale ponieważ ( jak się przekonaliśmy) zapotrzebowania na gry fabularyzowane nie ma, to takich postaci nie będzie. Będą za to zadania do wykonania przez jedną stronę, i zadania przeszkadzania im dla drugiej. Jakie to będą zadania to chyba nietrudno się domysleć :-) na podstawie powyższego wstępu. A teraz najważniejsze pytanie do ewentualnych graczy: Czy byłoby zapotrzebowanie na grę wg poniższych założeń: Rozpoczęcie gry się przed zmierzchem w sobotę i zakończenie 12-15 w niedzielę (z doświadczenia wiem, że bliżej 12tej). Gra non stop. Bez przerwy na nocleg i posiłki. Gracze spaliby, przygotowaliby posiłki i jedli w polu, w czasie gry, na rozkaz dowódców. Nie byłoby powrotu w czasie gry na parking. Całe wyposażenie, żywność i wodę na kilkanaście godzin gry, należałoby wziąć ze sobą. Nie byłoby faz gry z przerwami na przegrupowanie. Ważnym elementem gry byłaby łącznoś radiowa. Moderacja ze strony organizatorów byłaby minimalna, tylko w przypadku niespodziewanych zwrotów akcji, które mogłyby "położyć" grę, zakończyć przed czasem lub w przypadku ingerencji czynników zewnetrznych. Faktycznymi moderatorami byliby dowódcy stron (nie bedący organizatorami), postepujacy wg otrzymanych przed grą rozkazów i wskazówek. Zakładam, że poczatkowa faza gry skladałaby sie głównie z manewrów i patroli, natomiast druga to już ostra walka do końca. Takie założenia wymuszają termin gry w ciepłej porze roku - maj, czerwiec. Co prawda brałem już udział w grach o podobnych założeniach w marcu i listopadzie, ale na taki hadkor przyjdzie czas, gdy gra się spodoba. Miejsce gry nie jest jeszcze określone, ale zakładam centralną Polskę, ze względu na dojazd uczestników. Kiedy zdecyduję o organizacji gry, to poprosze wszystkich o pomoc w znalezieniu terenu. Wymagania to obszar min 2x2km, teren urozmaicony, lasy, nieużytki, opuszczone żwirownie, porośniete zaroślami łąki itp. W miarę możliwości z rzeczką i mostem. Może jakieś dostępne budynki, bezpeczne ruiny. Nie jest potrzebna infrastruktura w postaci miejsc noclegowych, sanitariatów itp. Potrzebne jest tylko bezpieczne miejsce na parking i końcowe ognisko. Liczba graczy - jak największa, minimum 40 osób. Koszt - minimalny, tylko na jakieś drobne rekwizyty, chyba, że bedzie opłata za teren gry lub pojazdy. Proszę o opinie i uwagi.
-
Johnny Blackbird, Gustav Deer, Tommy Cherry, Greg Saakashvili, Sgt.(wachmistrz) Wallet and other in action.
-
"Ardeny 1944" - 8 grudnia 2018 r., Karolew k. Aleksandrowa Łódzkiego (ASH)
Cortes replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Najprawdopodobniej będzie dostęp do terenu już w piątek wieczorem. Są tam ziemianki, w których może nocować kilkanaście osób, pole namiotowe, bieżaca woda i latryna. Jest miejsce na ognisko. To wszystko potwierdzi jeszcze Dominik, pewnie w poniedziałek. -
"Ardeny 1944" - 8 grudnia 2018 r., Karolew k. Aleksandrowa Łódzkiego (ASH)
Cortes replied to Domin007's topic in Imprezy ASH
Skopiowałem ogłoszenie na FB. -
Springfield od Zebu: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10213682358957307&set=pcb.1808002375988955&type=3&theater&ifg=1
-
Jakiś czas temu pojawiły się gumki Maple Leaf Wonder, dedykowane min. do replik w systemie VSR10. Czy ktoś miał już z nimi do czynienia i mógłby się podzielić swoja opinią. W opisie jest informacja, że przeznaczona jest do luf z "otwartym" oknem hopup - czy rzeczywiście źle działa z "normalną" lufą?