Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
N.A.T.Siwy

Stalker Zona Nysa IV "Incydent 82"

Recommended Posts

Organizatorzy dali nam (dresom) pełną dowolność, więc przepraszamy za ewentualne problemy które spowodowaliśmy (głównie o tą nieśmiertelność chodzi). Mam nadzieję że nadrobiliśmy to rozdanymi graczom questami.

Też miałem pewne obawy czy będziemy "pasowali" do Zony. No ale czasem trzeba zaryzykować pokazując graczom jakąś alternatywę. Wątpię czy jako dresy pojawimy się na następnej edycji, a już na pewno nie w tak licznym składzie.

 

Bawiliśmy się świetnie, dziękujemy wszystkim.

Szczególnie Siwemu i Soldatowi za organizację zabawy, oraz Jamajce, Gandzi, Ezz'owi i Meppowi za wspólnie spędzony czas na azymucie.

 

BTW:

Szukamy takiej sporej drewnianej skrzynki...

Share this post


Link to post
Share on other sites

BTW:

Szukamy takiej sporej drewnianej skrzynki...

 

Tej po której miałem być milionerem a jednak kumulacji nie było?

jeśli tak to dziś o 10.00 rano była nadal przy Azymucie

Edited by GYVER.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proszę o podanie tytułów kawałków które leciały do popołudnia w barze. Takie ryjące głowę reggae lub coś podobnego.

 

5'nizza - O5

5'nizza - Piatnica

(przynajmniej takie mam foldery na dysku)

 

To były całe płyty tego zespołu

 

A tak przy okazji pozdrawiam wszystkich stalkerów i innych z którymi robiłem interesy jako zastępca barmana , gdy ten wyszedł w teren z powodu ważnych interesów :wink:

Mam nadzieje ,że nie byłem zbyt skąpy :biggrin:

 

ps. piszcie co znaleźliście ze sprzętu bo ogrom ludzi przychodził do baru i pytał o zagubiony sprzęt czy ktoś nie znalazł

 

z rzeczy które były na barze a nikt sie nie zgłosił :

-bateria firefox 8.4 1500

Edited by kamsa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Orgą za udaną zabawę.Bawiłem się lepiej niż w październiku.Co bym zmienił?Gułag z powrotem na wzgórze.1.Tak jak kolega mutant pisał , przekradanie się obok w nocy i uciekanie przed światłem szperacza to było to.2.Więcej anomalii po krańcach zony niektóre jak dla mnie były zbyt odsłonięte.3.Co do wojska i specnazu to jeśli chodzi o kontrole w strefie to nie było tak źle.Nawet ze spotkania ze specnazem wyszliśmy cało:)Jedyne czego nie wybaczę wojsku to ciągłe rajdy na azymut(grzanie kompozytem do środka) i zakoszenie kart zadań dla graczy(ubiło nam to fabułę...)>Może NPCe którzy siedzieli w azymucie coś jeszcze na ten temat powiedzą.Ogólnie było super.

A i jedno jeszcze.Podziałem gdzieś w zonie taką oto maskę 1802_2.jpg

Jest prze-zemnie pobrudzona i nie-posiada węża oraz pochłaniacza.Ewentualnego znalazcę prosiłbym o kontakt na pw.

PS:Foty będą jak obrobię:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do Wukasza- przynajmniej nasza grupa nie dostała żadnych informacji o nie atakowaniu wojska.

 

Co w tym nieklimatycznego? Częścią fauny nie byliście, a mutant szacunku do munduru przejawiać nie musi... Mega był "odstraszacz" :)- klimatyczny, bo skoro muty są nieśmiertelne, chodzi o to, żeby z nimi kombinować, a nie walić serią na wprost.

 

Jeśli rzeczywiście mieliśmy Was nie tykać, ktoś się z kimś nie dogadał...

Share this post


Link to post
Share on other sites

No cóż, taki mieliśmy informacje na początku gry, więc przy pierwszym spotkaniu ze Świrkiem było "nieklimatyczne": "mutek, to sztab, idź sobie", no ale potem troszke się niektórzy rozkręcili... tzn kiedy przeszedł za mną przez wał... :D

 

A fakt że nie pasowało to jakoś do całokształtu... jakieś wejścia na patrole etc to fajna sprawa, ale sztab... gdzie mutanty powinny już wiedzieć że tam strzelają jak się któryś zbliży i to dużo strzelają.... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z samego działania chyba z dwa razy był jedynie bieg "czujki" za jakimś niewinnym stalkerem i to w wyniku mocnej nudy. 99% stalkerów, którzy znaleźli się w naszym posterunku była zapraszana bądź witana na brzegu drogi [dalej nikt nie chciał iść :D] i zapraszana [oczywiście profesjonalnie megafonem :D] mając za plecami las i możliwość ucieczki. Obszar między naszym posterunkiem a Sztabem na wysokości owczarni był z naszej strony z premedytacją olany i jak dla nas stanowił drogę wejścia w Zonę. Co było wokół tego miejsca/drogi, kto tam czekał i biegał, nie interesowało nas kompletnie i nie ingerowaliśmy w niego w żaden sposób. Mieliśmy swoje, typowo wojskowe zajęcia jak opalanie się, karty, grill.

Jak dla mnie ilość frakcji powinna się zamknąć w grupie: wojsko, stalkerzy, mutanty, ew. Monolit oraz masa NPC. Mimo to osobiście zadowolony, jako wojskowy bawiłem się świetnie.

 

Powyższe potwierdzam co do joty. Zadbawszy o logistykę zaplecza za cholerę nie paliło nam się do tępienia stalkerów, przychodzili sami. Byliśmy do tego stopnia brutalni w gościnie, że gdy doczołgiwali się do nas LARPowcy-hardcorowcy co postanowili umrzeć w upale z małą buteleczką H2O, z defultu dostawali wodę, propozycję odpoczynku a nawet szamki. Za te skandaliczne zachowania przepraszamy, myślę, że następnym razem najpierw damy się biczować, potem oddamy całą amunicje i steki, a na koniec poniesiemy w lektyce do dowolnej lokacji.

:biggrin:

 

Tyle w kwestii beznadziejnie powtarzanej, bzdury o przegięciu wojska. Jeśli znajdziecie gdzieś bardziej znudzoną rutyną jednostkę - dajcie znać.

:wink:

 

Podziękowania:

- orgom ogólnie za chęci

- ASG Kraków za przygarnięcie, przywiezienie, wspólną radość i wspólne jazdy po całej gamie emocji

- Beduinowi i spółce za wspólną walkę krwawą i ciężką. Temu pierwszemu również za poszerzenie światopoglądu w temacie taktycznego zastosowania chińskiej krzykaczki

- Kozmikowi - za wykazanie, że sprawna replika jest absolutnie zbędna w sprawnym "załatwianiu spraw"

- Grupie Stalkerów na czele z długim Jegomościem, którzy po dwukrotnym pstryczku w nos pokazała jak się zachowywać by metka pieniacza była jak najbardziej słuszna. :zastanawia:

 

Podsumowując.

Jestem niezmiernie szczęśliwy, że powracam do aktywnego życia tak udaną i klimatyczną imprezą. Mało strzelałem, dużo się śmiałem, przeszedłem tyle na ile starczyło sił, nie zamarzłem w nocy a po powrocie do domu na mój widok ucieszyły się Żona i Córeczka.

:wub:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Również po 500km i 8 godzinach jazdy nareszcie w domu. Prysznic to świetny wynalazek ;]

Była to 3 edycja z moim udziałem, z tego drugi raz w Nysie. Dzienny scenariusz oceniam jako bardzo dobry i udany. Udało się nam - mi i pozostałym Madnessom oraz Kacowi - wkręcić w wiele zadań dla barmana, naukowca i Leśnika; były również udane targi z Dresami i Powinnością; mutanty stanęły na wysokości zadania!; pod koniec dnia udało się uzbierać ponad 3,5tys rubli i spore zaplecze militarno-medyczne. Dla chłopaków którzy byli z nami pierwszy raz było cudnie.

 

Niestety są pewne minusy całości, nie krytykuję i wytykam bo mi się nudzi, organizowałem z ekipą kilka dziennych i dzienno-nocnych imrez asg, na co prawda mniejszą skalę (30-80 osób) ale mam kilka ogólnych spostrzeżeń:

- brak sanitariatu, o czym już wspominano;

- brak wody do picia/mycia (co jest w sumie standardem przy imprezach z wpisowym), w pewnych momentach wojacy przepuszczali nas za łyk wody lub tigerka;

- głupia informacja przy wszelkich wejściach w okolice fortu - "uwaga gra terenowa, wymagana ochrona oczu", nie zaszkodziłaby, w ciągu dnia uświadamialiśmy około 7 grup turystów w obrębie fortu, 2 pijaczków oraz gości na motorach,

- alkohol i jeszcze raz alkohol. Razem z Rotą przebyliśmy 500km żeby się wczuć w larpa i dobrze bawić, niestety widok ochlajparty i zaprutych kolesi już na wstępie skłonił do nocowania na parkingu na dole. Rozumiem wypić piwko lub dwa, posiedzieć z ludźmi przy ogniu i pogadać, ale zaprać się jak świnia, lać i rzygać gdzie popadnie...bez przesady. Uchlać się można w domu, nawet codziennie jak ktoś lubi, na większej imprezie można sobie chyba dać na wstrzymanie!

- nocny scenariusz to chyba jakiś żart był - mimo obietnic trwania scenariusza do 3 nad ranem i deklaracji wielu ludzi do bytowania w zonie do rana, okazało się że o 23 nie było już z kim grać w zonie (a noc była jasna i piękna) - niezdobyty gułag zamknięto, a we wszelkich innych obiektach rozpoczęła się ponownie popijawa (chyba że to bytowanie to właśnie ta popijawa).

- syf pozostawiony po balandze mówi sam za siebie, tak jak brak było sanitariatu tak i brak było koszy na śmieci (kilka worków niestety nie załatwi sprawy). Prosta zasada - nie zostawiać nic po sobie, sprawdza się najlepiej.

 

Ogólnie zlot uważam za udany. Jednak mimo obietnic organizatorów na położenie nacisku na jakość a nie ilość, wyszło jak zwykle, ludzka głupota i nieznajomość mechaniki gry i ogólnego klimatu Stalkera potrafi zepsuć klimat.

Edited by Mendi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warfarian - jasne, rozumiem.

Nieklimatyczne było połączenie naszych limitów z faktem, że nie wiedzieliśmy co z wami zrobić. W dużej mierze nasza wina, trzeba było was wytresować za pomocą skoncentrowanego ognia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

OK, zrozumiano, któryś z wyższych szczebli uległ dezinformacji ;) Niemniej, parę serii zarobiliśmy i w większości były całkiem skuteczne i- co upierdliwie podkreślam- w zdecydowanej większości serie humanitarne, bez walenia po głowie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

1. Nie złapaliśmy dwójki stalkerów tylko czworo;

2. Stalkerka została zastrzelona, to fakt, ale to była wina i upór tego stalkera (nawiasem mówiąc gość nie czół klimatu w ogóle);

3. Nie strzlił kilka razy tylko raz i to już po fakcie, że ja jego zabiłem;

4. słowa "Jestem NPC mnie się nie da zabić" w ogóle nie padły a stałem zaledwie metr od nich;

1. Zgadza się

2. A co specnaz obchodzi skad stalkerzy mają przepustki do zony? Mamy i tyle.

Wyszło na to że przepustka nic nie daje, bo trzeba udowodnić skąd się ją wzięło. Ale jak chce się odpalić stalkera to powod zawsze się znajdzie.

3. To była bardzo szybka akcja. Tak czy siak, NPC czy nie, powinien paść na glebe i zalac się krwią.

4. Owszem padły. I to nie raz. Jak specnaz zlikwidowal moich ulubieńców z Wolności (super bongo :) padły dokładnie te same słowa.

 

A tak na marginesie to jaki ma sens dowodca NPC i co by zrobił jak by stalkerzy odpalili by cały posterunek specnazu (a była taka okazja). Co wyszedłby do nas i pozabijał bo jest nieśmiertelny?

 

 

 

 

ALE BYŁO SUPER :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z moich przemyśleń na temat organizacji i imprezy...

 

- wątek informacyjny, przy następnym stalkerze musi być zamknięty wątek na informacje organizatorów, nie kazdy chce się przebijać przez dziesiątki stron spamu, nie każdy śledzi wątek na bierząco, co może być wynikiem nieznajomości mechaniki

- nocą dalszy ciąg gry, bez zmieniania scenariusza, kontynuujmy fabułe, albo nawet wystartujmy ze stalkerem od nocy/wieczora i zakończmy wieczorem następnego dnia, myśle że wtedy gra będzie trwała dłużej i ludzie nie odpadną z nadejściem zmroku, w moim przypadku rezygnacja o 2100 miała związek z logistyką, po prostu zabrakło miejsca w którym jako wojskowy mógłbym bezpiecznie zrzucić mój plecak obliczony na przetransportowanie głównie gratów do spania

- podział NPC na tych ważniejszych, z prawem do rozstrzygania kwestii organizacyjnych, bezwzględnym wstępem do zony etc i na tych mniej ważnych którzy nie mają tak łatwo ze wstępem, przepustkami etc przez pierwsze 2 godziny przez sztab w większości przechodzili "pomniejsi" NPC z przepustkami którzy jakoś nie starali się budowac klimatu przekradaniem się, negocjacjami, machali papierem i tyle... troche to nieklimatyczne i raczej zniechęca (no i pobudza apetyt na zwiniecie pierwszego stalkera który się pojawi do gułagu pod byle pretekstem...)

- dalej z NPC, dowódcy frakcji etc, może należy ustalić konkretne zasady jak wojsko/najemnicy/specnaz mogą ich zwijać? czy NPC który oberwał można czy nie? bo doszło do problematycznej sytuacji z Leclerem w Azymucie i ostatecznie wyszło że zabraliśmy go jako rannego/trupa jak zrozumiałem z późniejszych ustaleń

- mniej frakcji/mniejsze frakcje/więcej stalkerów, wolnych stalkerów było po prostu za mało i tyle

- cywile... ale do tego jako stały bywalec większych imprez w Nysie już się przyzwyczaiłem...

- ograniczenie mundurowe, stalkerzy nie powinni nosić mundurów, było zbyt dużo stalkerów w pełnym umundurowaniu, nie mowie to o nieoficjalnej wolności (goście we flekach z naszywkami wolności "z gry"), w ich przypadku to było usprawiedliwione stylizacją, ale mieli też wyróżniające ich naszywki

- Dresy.... chłopaki grali świetnie, ale to jakoś nie w klimacie jednak...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja wypowiem sie na razie krotko ze wzgledu na ograniczone mozliwosci pisania, takie jak brak polskich znakow czy mozliwosci dzielenia wypowiedzi na akapity. Na razie odniose sie jedynie do sprawy wojska. Nasz posterunek znajdowal sie na wzgorzu, znani bylismy jako 'brzozy' lub po prostu 'bielsko'. W sumie przeszlo tamtedy okolo 30 stalkerow. Z nich wszystkich przepuscilismy za drobnymi oplatami zdecydowana wiekszosc z nich. Nie przepuszczalismy tylko zgodnie z rozkazem grup +4 osoby. Takie grupy zostawaly zawracane. Ogien otwarlismy na posterunku tylko JEDEN raz, okolo godziny 21. Bardzo smieszne wydaje mi sie wiec narzekanie co poniektorych ze nie dalo sie przejsc, bo widocznie nie staraliscie sie znalezc innej drogi, lub pogadac z innymi posterukami, chocby z naszym.. Pomijam tylko jedna sytuacje kiedy dla rozrywki nakazalismy ggrupie stalkerow zagrac w rosyjska ruletke i kto przezyl mogl przejsc. Szerzej z pewnoscia sie rozpisze, a organizatorom i wszystkim co byli dziekuje pielnie! ! Byl to pierwszy Stalker w Nysie na jakim bylem i bylo naprawde FANTASTYCZNIE!! Dziekujemy!

 

Podpisuję się pod słowami LogaN'a, było jak najbardziej pozytywnie :maniak_OK: Poniżej parę moich spostrzeżeń.

 

Jako dość odsunięty posterunek wojska (brzoza) mogliśmy odczuć, że daleko nam do centrum wydarzeń - nie licząc wspomnianych stalkerów przewijających się co jakiś czas i jednego ataku mutków (odparty herbatnikami :icon_smile: ) mało mieliśmy do roboty. Dostaliśmy co prawda parę mniejszych zadań, jednak były niezbyt wymagające :icon_sad:

Nie wspomnę o kartce z zadaniami ze sztabu, którą z premedytacją olaliśmy - kilka punktów, zadania typu "ukryj coś w lesie", "znajdź coś w lesie", "zakop coś w punkcie X", "odkop coś z punktu X" itp. (za to koperta z tajnymi dokumentami była ekstra - otwieramy a tam najnowszy CKM :icon_biggrin: )

Zdaję sobie sprawę, że questy to nie domena wojaków, ale na tyle godzin zabawy jakieś 2-3 ciekawsze można było dla nas przygotować :icon_wink:

 

Co do zdania, że wojsko stwarzało problemy z wejściem do Zony - z tego co czytam, to nasz posterunek był chyba najbardziej "user friendly"

:icon_smile: Nie strzelaliśmy do stalkerów wychodząc z założenia, że martwy stalker nie podzieli się z nami zawartością swojego chlebaka :smile: Swoją drogą, kiepską mieliśmy głowę do interesów :smile: Przykładowo, startowaliśmy od 240 rubli za przepuszczenie pary stalker + stalkerka a stanęło na 40 rublach, paczce Halls'ów i połowie snickersa :hahaha:

 

Strzały an posterunku zostały oddane tylko raz (nie licząc straszenia mutków) jak było już ciemno. Mało tego, gość który dostał serię miał jeszcze pretensje, "bo przecież jego koleżanka ma kamizelkę odblaskową, jesteście ślepi, jesteśmy trupami, bla bla bla" (wulgaryzmy pominąłem). Sam oczywiście nie miał na sobie nic, co oznaczałoby jego status.

Dopiero po zwróceniu uwagi łaskawie oznaczył się lightstickiem :maniak_zle:

 

W każdym bądź razie, imprezę zaliczam do jak najbardziej udanych :maniak_OK: Świetny teren, ludzie w większości czujący klimat i piękna pogoda stworzyły bardzo sugestywny obraz :icon_smile:

Chętnie znów odwiedzę Zonę przy okazji kolejnej edycji.

 

Dziękuję i pozdrawiam!

Edited by Marrtinez

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Miecz świetlny" działał co w nocy był aż nadto widać , ale to Wy go tak ochrzciliscie jaki i mnie ja niebyłem żadnym durnym zorro tylko łowca stalkerów i npc i też dawałem questy , w niektórych pomagałem , a to że sie fama rozchodzi to niebede każdemu wyjaśniał że peleryna i kapelusz to sie tylko z jednym kojarzy , czy zorro biegał z automatem ? w mlodości ogladalem inne filmy ;D

mi podobalo sie BARDZO , jeszcze długo będe sie ogladał przez ramie jak ktoś bedzie za mną biegł ;> muciaki dawno niemiałem tyle pozytywnej adrenaliny , coś pięknego . Dziękuje

 

p.s. kolejny strój już niebedzie sie kojarzył z kreskówkami dla większości , obiecuje ;P

 

aaa i to zaplecze sanitarne to naprawde byłoby coś , ale na wjeżdzie była taka żółta szkoła dla chcącego agenta G.R.U żaden problem wejść tam skorzystać z ubikacji , umyć sie i z uśmiechem wyjść i jeszcze pogadać o szkole z profesorami hahaha bezcennee...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chciałbym wszystkim, których spotkałem, podziękować za wspólnę zabawę. Gra jako specnaz była ciekawym wyzwaniem i, jak stwierdzam po lekturze dotychczasowych postów, niektórzy rozumieli uwarunkowania z wynikające z naszego zadania i ogólnie z charakteru tej jednostki w świecie rzeczywistym, a inni nie zrozumieli - trudno.

Wielkie brawa za klimat, Olbrzymie brawa dla mutków - to jedyni goście, których jako specnaz się obawiałem, poza tym podziwiam wytrzymałość - ja mogłem zdjąć niepotrzebnie grzejące części umundurowania, oni nie.

Wielki minus za warunki sanitarne i brak wodopoju - straciłem parę godzin i świetną zabawę idąc po wodę do biedronki. Jak dla mnie woda nie musiała być graczom fundowana (choć mogłaby, nie pogardziłbym), ale przynajmniej mogła być na miejscu. Być może była taka możliwość w barze, ale nie było takiej pewności - stąd biedronka.

Drugim zawodem jaki przeżyłem była nocna rozgrywka, raczej jej brak. Ktoś zdecydował, że specnaz się przenosi bliżej sztabu (dziwne, ale może jakoś logiczne - nie muszę rozumieć wszystkich decyzji dowództwa), ale kolejne przenosiny okazały się już całkowitą klapą - po całym dniu prażenia się lub biegania za stalkerami lub uciekania przed mutkami, przenosiny całego sprzętu (byłem gotowy na nockę na posterunku, zresztą nie tylko ja) w bliżej nie określone miejsce odległe o kilka kilosów tylko po to, by dowiedzieć się, że na miejscu nie ma już większej gotowości do działania, było tak deprymujące, że już mi się nie chciało. Do kogoś, kto zepsuł mi zabawę przez nieprzemyślaą decyzję - już Cię nienawidzę. I w tym miejscu chcę przeprosić stalkerów, którzy planowali nocą wziąć na specnazie odwet za cały dzień - sorka, że nas nie było w miejscu, gddzie nas szukaliście. Bardzo mi przykro, że nie było okazji pokazania Wam, że nocą specnaz jest tak samo nie do pokonania, jak w dzień.

Pozdrawiam resztę specnazowców - Да здравствует Спецназ! Upa! Upa! Upa, Upa, Upa!

PS.

Specnaz pojmał dwójkę stalkerów. Doszło do zastrzelenia jednego a właściwie jednej ze stalkerek na to jej kompan wystrzelił w dowódcę Specnazu kilkukrotnie z pistoletu. Dowódca specnazu nawet nie drgnął mówiąc - Jestem NPC mnie się nie da zabić. - po primo było to nie zrozumienie mechaniki, gdyż npc padali by wstać za jakiś czas a nie byli immortal.

Sytuacja ta wyglądała zupełnie inaczej, nie będę opisywał, bo zostało to zrobione. Ale na prawdę nie było możliwości, by zabił kogokolwiek - w niego było wycelowanych z dziesięć luf, dostał kulę, zanim zdążył położyć rękę na spuście.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wielkie dzięki dla CZECHÓW.Bez nich wojsko byłoby potwornie nudne. Szkoda panowie ,że uciekliście tak szybko bo ruchy wojsk zaczęły się zaraz po Waszej rezygnacji z gry.

Do zobaczenia na następnej edycji :icon_biggrin:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam wszystkich i jednocześnie dziękuję za "zabawę"

 

Co do plusów i minusów to nie będę pisał zbyt wiele bo po co...wszystko wypisane we wcześniejszych postach.

Dzięki wielkie obsłudze Azymutu (nie sądziłem, że będzie mi dane tak zacięcie go bronić do ostatniej BB).

Tak...tak..tak...dałem ciała z nieoznakowaniem pola minowego w koło Azymutu :icon_cry: wybaczcie brak czasu:(

 

Pozdrawiam gościa który złapał kulę w "wargi" :biggrin:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja się zatem pytam gdzie to wojsko było, bo może to nie było wojsko?

 

Przejście trasą Rudy Las, Owczarnia, Lądowisko nie było kryte przez wojsko przez 90% czasu trwania gry. W uproszczeniu I2, I3 bez ćwiartki 2, J6 i J5 bez ćwiartki 3 i 4 to tereny na których działało wojsko. O atakach na Azymut i naszej tam obecności się nie wypowiadam, bo ogarniam tylko jeden bez wymiany ognia. Dalej to już Specnaz a to w tej grze nie było to samo. Nasza współpraca ograniczyła się do niestrzelania (z punktu widzenia podoficera, nie wiem co mieszały szarże i mało mnie to obchodzi).

 

EDIT

PS. Ja na Zorro mówiłem Vader i przez pół dnia mieliśmy Cię za mutanta, więc się Ciebie wojsko w sztabie bało :)

Edited by Wukasz

Share this post


Link to post
Share on other sites
PS4 mutanty karmi się CAŁYMI ciasteczkami :D Oszczędzanie źle się kończy :P

Pokruszyły mi się... :( Poza tym nie przeginaj: zeżarliście mi 30 ciastek domowego wypieku! Nic dla mnie nie zostało! Nic! A sama sobie upiekłam!

Wrażenia offgame (tzn. jako ja, Yessabel, bo relacja moja, czyli Nataszy Bugajewej, się napisze w ciągu tygodnia) chronologicznie:

1. Mutki: motyw 'przerwy na papierosa' był boski, uszłam 30m od miejsca, gdzie dwa muty siedziały ze szlugami, odwróciłam się, a tu mutki! odwrót!!! mam nadzieję, że Cię bardzo nie zabolały moje kulki, ale jako były trep musiałam na początku sprawdzić skuteczność rozwiązania siłowego- a tu figa! no, zaczęli sukcesywnie wyżerać mi ciastka... i jeszcze im mało! generalnie boski klimat.

2. Wojsko: moja trójka łaziła bezczelnie łaziła drogami, nawet łapaliśmy stopa (bardzo przepraszam za trzaskanie drzwiami w czasie ruszania, gdy przyspieszenie rzuciło mną o fotel), nikt do nas nie strzelał na dzień dobry, bo gdy byłam pewna kontaktu wzrokowego, podnosiłam rękę- przekaz był jasny "my tu tylko przechodzimy, nie strzelać, mamy interes", więc pozytywnie. A jak byliśmy już podejrzanie blisko, to standardowa gadka: broń na glebę, ręce za głowę, trzy kroki wprzód i o co tu, k*, chodzi?! Przeżyłam wszystkie te spotkania z całą amunicją i kasą. Tylko za wykonanie zadania zapłacili kumplowi rublami z poprzedniej edycji. :/

3. Dresy: jedna potyczka, a jakie klimatyczne zakończenie... bardziej się wam opłacało mnie dobić i ograbić, niż łatać i używać jak zakładnika. BTW, która gadzina zaiwaniła mi nóż piankowy?! Niech się przyzna i zatrzyma na pamiątkę.

4. Duty: klimatycznie irytowało papierami, ratowało i broniło... co ja bym bez Was zrobiła? mutki by mnie zeżarły w drodze do baru na przerwę, a potem po przerwie, jak wyszły z fortu minutę po nas.

5. Jeśli chodzi o Wolność, Azymut i artefakty w anomaliach: nie mam zdania, moja postać robiła własne dochodzenie, z daleka od zwykłych artefaktów i większości Stalkerów. Mam już dwóch podejrzanych o eksperymenty na Pietji. Gdy emocje opadną, spróbuję wpleść to w fabułę następnej edycji. :>

6. Monolit, świecący Toi-Toi (swoją drogą przydałby się taki prawdziwy i nieświecący w Forcie), odłamki meteorytu, ten bezcenny prototypowy kombinezon i mozliwość wypowiedzenia życzenia bardzo mi się spodobały. Że mało stalkerów w okolicy? No, bo byliście w pół drogi między gułagiem i posterunkiem, to i mało żywych stalkerów się pałętało.

 

Do poprawki:

-zaplecze sanitarne: skoro mogę cywilizowanie naładować telefon, to dlaczego nie mogę cywilizowanie zasiąść na tronie?

-proporcje ilość/jakość, bo nie wszyscy przyjechali na larpa i nie wszyscy przestrzegali airsoftowej zasady "co przyniosłeś, zabierze ze sobą", w niedzielę rano w forcie został śmietnik

-5 razy wyszłam z roli/zagrałam niekonsekwentnie NIE w odpowiedzi na offgame'owe pytanie,

następnym razem będzie lepiej. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejna edycja Stalkera i kolejna porcja dobrej zabawy. Mutki jak zwykle pozamiatały a wspólne wypady dzieci Zony wraz ze sługami Zony (Monolit) również miażdżyły wszystko i wszystkich.

Wielkie podziękowania dla agentów Monolitu za wczucie się w rolę zarówno podczas trwania gry jak i podczas mszy przy Spełniaczu Życzeń.

Chciałbym osobiście BARDZO podziękować trójce stalkerów ex. żołnierzy Czystego Nieba tj. DuHowi, Niedźwiadkowi i ich dowódcy, który wyglądał niczym żołnierz Scoia'tael (naprawdę polecam zapoznać się z twórczością Sapkowskiego xD ) za świetne wczucie się podczas questa pt. ,,Ranny Monolitowiec". Bawiłem się wybornie, miny żołnierzy po zrzuceniu pałatki nie ziemskie. Zastanawiał mnie tylko fakt, że pomimo leżenia ponad 20 minut tuż pod Azymutem nikt się mną nie zainteresował, no cóż, bywa. Raz jeszcze, wielkie uznanie panowie :maniak_OK: .

 

Co do wad, to prócz większej bądź mniejszej racji zawartych w poprzednich postach, chciałbym napisać coś od siebie. Trochę utrudniało nam działanie sąsiedztwo Gułagu. Nie raz nasze patrole wychodząc na łowy natrafiały na Gułagowców czy zwykłych żołnierzy którzy akurat szli w tamtą stronę. Chciałbym też odrzucić oskarżenie twierdzące jakoby chwilowy sojusz na linii Wojsko - Monolit był czymś dziwnym (lub cytując obrońców Azymutu- popi*******m). Wojsko pilnuje żeby stalerzy nie wchodzili do Zony. Monolit pilnuje żeby jeśli już komuś do tej Zony udało się dostać, nie zabierał jej owoców- artefaktów. Bardziej łopatologicznego wytłumaczenia się nie znajdzie. :maniak_jezyk:

 

Pozdrawiam wszystkich uczestników.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Również dziękuje za miło spędzony czas :)

 

Zdjęcia podeślę we wtorek bądź środę z powodu braku czasu

 

Podziękowania dla pana GINEKOLOGA za "martwe płody" xD

 

Pozdro dla kolegów z Guagu za wzorowe dwukrotne pojmanie oraz mega make up :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moi mili.....

 

Ponieważ 5 godzin w pociągu (ba! co ja piszę, razem koło 7!!!) mnie zmorzyło bardziej niż chodzenie w obcasie po muldowatej łące (od dziś będę podziwiać "elegantkę z Gubałówki" za poświęcenie... no, chyba że tam się daje wjechać na masce :P), ograniczę się na razie do WIELKICH, OGROMNYCH podziękowań dla:

* ORGANIZATORÓW

* TYCH, którzy dodali tak wiele do gry od siebie

Naprawdę ciężko opisać to, jak bardzo bogata się staje fabuła, wielowątkowość i jak to wszystko działa na wyobraźnię, kiedy tak wiele osób wkłada do gry tak wiele od siebie (tu mam na myśli i szalone pomysły i tworzenie klimatu i stroje i przepiękne rekwizyty).

Dziękuję również kilku osobom, które "uratowały mi dzień" kilkoma drobnymi rzeczami - ale myślę, że te osoby już doskonale to wiedzą.

 

Prawdopodobnie jutro będę bardziej wylewna, ale dzisiaj jeszcze 2 sprawy:

1. Nie udało mi się jednak trafić do Gułagu, więc z wielką chęcią wysłucham (i może użyję) relacji z wizyty albo nawet plotek - jeśli tylko ktoś byłby skory do zwierzeń, poproszę o kontakt mailowy.

2. Zgubiłam telefon.... i tu podwójna sprawa: po pierwsze Ci co mają mój numer niestety się do mnie nie dodzwonią :( po drugie, jeśli ktoś znalazł, będę bardzo wdzięczna za informację kiedy i jak mogłabym go odzyskać.

 

Aha.... zdjęcia ode mnie: część już widzieliście, bo część robiłam aparatem Poldka, garstka jeszcze jest na moim aparacie z którego później nie mogłam korzystać z przyczyn technicznych.

Poldek daj proszę znać jak stamtąd można zdjęcia ściągnąć hurtem ;)

 

Trzymajcie się i dobranoc :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

odłamki meteorytu

Tym zajęli się organizatorzy ;)

I nie były to odłamki meteorytu tylko substancja jaka znajdowała się w obiekcie, który spadł z nieba. A obiektem tym był…

:P

Edited by jos

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...