Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Sign in to follow this  
tesini

Co zrobić kiedy ukąsi nas żmija?

Recommended Posts

Poczułem się wezwany do tablicy więc rozwinę swoją poprzednią wypowiedź. Co do opaski uciskowej to zaznaczyłem wcześniej że jest to ostateczność ale poruszanie tego zagadnienia ma o tyle sens że wykonać taki ucisk może wykonać każdy, nawet nieprzeszkolony w pierwszej pomocy świadek zdarzenia. Wychodząc z takiego punktu widzenia jeśli widzicie amputacje kończyny lub bardzo masywny krwotok (krew wypływa z rany pod ciśnieniem, zwłaszcza gdy zmienia on swoje nateżenie w czasie- zgodnie z rytmem serca) to łapie się cokolwiek jest pod ręką i podejmuje się próbę ratowania życia. Pomysły co jest lepsze a czego nie powinno się używać do ucisku są bez sensu w sytuacji gdzie mamy 30-60 sekund na to aby uratować komuś jego istnienie. Zacisk ma być skuteczny (czyli zachować wystarczającą ilość krwi do perfuzji płucnej oraz do zachowania skutecznego krążenia mózgowego).

Zacisnąć skutecznie opaskę na kończynie może każdy a czy spwowoduje to uraz tkanek czy dystalne niedokrwienie kończyny nie ma to znaczenia bo lepiej uratować życie kalece niż mieć nieboszczyka z nieuciśniętą kończyną.

Co do pomiaru tętna to powtarzam - nie ma sensu brać tego pod uwagę. Przy reanimacji opóźnia to udzielenie właściwej pomocy, przy masywnym krwotoku - niczemu nie służy i nic nie daje. (Swoją drogą wsþółczuję chętnemu pragnącemu odnależć tętno dystalnie na kończynie przy wstrząsie hipowolemicznym ze scentralizowanym ciśnieniem) Cały czas mam na myśli sytuację ekstremalną (zagrożenie życia) gdy pomoc udzielana jest przez osobę bez wykształcenia medycznego.

Na jakąkolwiek pisaninę traci się cenny czas ,który pownien być przeznaczona na:

1. szybką i skuteczną pomoc doraźną

2. wezwanie pomocy fachowej

3. ocenę funkcji życiowych poszkodowanego (np oddechu) , innych urazów, informacji o uczuleniach czy przyjmowanych lekach ofiary (a często mamy mało czasu na pytania gdyż rozwija się wstrząs prowadzący do utraty przytomności)

Jeśli po tym wszystkim mamy czas to można szukać pisaka i kartki - choć najczęsciej pisze się na ciele poszkodowanego - najlepiej na czole (to nie dowcip) - zwłaszcza gdy jest kilka osób do ratowania.

 

Ucisk niepełny, z zachowaniem ograniczonej perfuzji tkanek należy wykonać przy opatrunku uciskowym (ucisk rany) gdy trudno opanować krwawienie, ale krwotok nie jest masywny lub utrata kończyny będzie kosztem jawnie niewspółmiernym do zagrożenia życia. I wtedy warto wiedzieć jakie jest ciśnienie krwi i tetno gdyż umożliwia to kompromis między uciskiem (czyli skutecznością działąń) a zagrożeniem utraty kończyny. Ale proponuje zostawić to osobom przeszkolonym w pierwszej pomocy.

Tak więc podsumowując - jak widzicie kogoś bez kończyny, "sikającym" krwią to nie myślcie o głupotach, sciągnijcie pasek od spodni, obwiążcie kikut kończyny i zaciśnijcie tak mocno jak tylko potraficie (nie zapominając o wezwaniu pogotowia) - jeśli tylko zrobicie to skutecznie będziecie mogli porozmawiać z tym człowiekiem i zastanawiać się potem co można był zrobić lepiej.

 

Co do ukąszenia (a w zasadzie wynikającego z tego dostania się toksyny do krwioobiegu) to całość działań ma ograniczyć jej wchłanianie się do krwioobiegu, przynajmniej do czasu podania odpowiedniej surowicy.

W przypadku osób uczulonych bezwzględna ilość toksyny nie ma znaczenia; w przypadku ukąszenia jadowitych zwierząt tropikalnych często ilość jadu wstrzykniętego do rany wielokrotnie przekracza dawkę śmiertelną więc w obu tych przypadkach wysysanie nie ma żadnego sensu.

Każda manipulacja przy ranie (zwłaszcza jakieś odsysanie) zwiększa przekrwienie miejscowe a tym samym szybkość z jaką toksyna wchodzi do krwioobiegu.

Teza że zwiększenie krwawienia "wypłukuje" rad z jany jest kuriozalny i trąci przesądami ludowymi. Co prawda zaleca się pozostawienie rany po ukąszniu bez tamowania krwawienia ale wynika to z bilansu strat i zysków (bo manipulacja przy ranie zwiększa jej ukrwienie a dodatkowo ta część toksyny która jest na powierzcni może faktycznie być spłukana) ale nie słyszałem żeby zwiększanie krwawienia było skutecznym leczeniem.

Można dywagować o zakładaniu opaski zmniejszającej przepływ toksyny ale co do działań miejscowych stoję na stanowisku iż ranę po ukaszeniu (czy ugryzieniu) należy spłukać czystą wodą i ewentualnie zabezpieczyć ją przed zabrudzeniem (jałowa gaza). A potem poszkodowanego przetransportować do szpitala ( w warunkach jego minimalnej aktywności ruchowej).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szpargal to o czym pisałeś na temat prądu (trochę rozwinięte)(tekst zaczerpnięty ze strony Państwowej Inspekcji Sanitarnej)

 

"PRĄD ELEKTRYCZNY ODGRYWA WAŻNĄ ROLĘ W GOJENIU SIĘ RAN…

dowiódł międzynarodowy zespół naukowców. Badacze wykazali też, że manipulując polem elektrycznym w miejscu uszkodzenia tkanki można przyspieszyć proces gojenia. Udało im się ponadto znaleźć dwa geny, które sterują procesem naprawy tkanek w odpowiedzi na elektryczne sygnały z rany. Autorzy pracy opublikowanej na łamach tygodnika „Nature” liczą, że odkrycie to otworzy drogę pionierskim metodom leczenia ran, nawet przewlekłych i trudno gojących się.

Naukowcy już od około 150 lat wiedzą, że rany wytwarzają słabe pole elektryczne. Jest to reakcja na uszkodzenie komórek, a dokładnie zniszczenie błony komórkowej, która utrzymuje różnicę potencjałów między wnętrzem komórki a jej środowiskiem zewnętrznym. Międzynarodowy zespół badaczy pod kierunkiem prof. Min Zhao z University of Aberdeen w Szkocji dostarczył niezbitych dowodów, że prąd elektryczny faktycznie pobudza gojenie się ran, gdyż przyciąga do nich komórki biorące udział w naprawie tkanek. Są to przede wszystkim komórki nabłonkowe - keratynocyty, komórki odporności - neutrofile oraz komórki tkanki łącznej - fibroblasty.

Naukowcy nie poprzestali na tym odkryciu. Zidentyfikowali też kilka cząsteczek i dwa geny, które odbierają sygnały elektryczne płynące z rany i "pomagają" komórkom odpowiednio na nie reagować. Aktywacja tych genów i cząsteczek prowadzi do polaryzacji komórki, czyli zróżnicowania się jej biegunów na przedni i tylny, dzięki czemu może ona migrować we właściwym kierunku.

Prof. Zhao uważa, że jego najnowsze odkrycie można będzie wykorzystać w leczeniu ran oraz w hodowaniu tkanek na użytek medycyny regeneracyjnej. Badacz liczy, że niedługo będzie mógł sprawdzić czy manipulacja polem elektrycznym pomoże w leczeniu ran u pacjentów."

A ty mamy link do firmy która oferuje taki urządzonko które służy do doraźnej przed lekarskiej pomocy w przypadku ukąszenia przez rożne jadowite potwory ;-)

http://www.tecnimed.it/ecosave_e.html

Edited by Karczownik ZW

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzieś słyszałem że jeżeli sie ma oliwę z oliwek , to można wyssać ten jad ale

osobiście tego nie polecam. To sie robiło że nalewało sie do buzi tą oliwę , potem wysysało sie jad ,a później jak sie wyssie jad to posmarować miejsce ukąszenia np. nogę oliwą z oliwek lol, ale lepiej mieś przy sobie telefon i zadzwonić po pogotowie :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzieś słyszałem że jeżeli sie ma oliwę z oliwek , to można wyssać ten jad ale

osobiście tego nie polecam. To sie robiło że nalewało sie do buzi tą oliwę , potem wysysało sie jad ,a później jak sie wyssie jad to posmarować miejsce ukąszenia np. nogę oliwą z oliwek lol, ale lepiej mieś przy sobie telefon i zadzwonić po pogotowie :P

 

 

Nigdy, ale to nigdy niewysysamy jadu z rany, z jednego powodu:

w jamie ustnej mogą być niewielkie urazy np. dziąsła mogą być poranione przez coś twardego co zjedliśmy. W takim wypadku jad może dostać się do naszego krwioobiegu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwsza pomoc z założenia powinna być udzielana szybko, przy minimalnej wiedzy i umiejętnościach ratownika oraz przy użyciu absolutnie niezbędnych środków. Żadne komercyjne zabawki w rodzaju pompek w przypadku ukąszenia naszego jadowitego węża do nich nie należą.

 

Powtórzę jeszcze raz, żeby nie było dalszych wątpliwości ,bo mam wrażenie że temat ten jest w jakiś sposób "samonapędzający" i bez względu na to co by nie zostało powiedziane i tak pojawiają się coraz to nowe pomysły rodem z westernów :

 

Kolejność działań przy ukąszeniu przez żmiję zygzakowatą:

 

1. Wezwać specjalistyczną pomoc medyczną

2. Unieruchomić poszkodowanego /ograniczyć przepływ krwi przez ukąszoną kończynę. Ściągnąć z palców pierścionki i inne tego typu przedmiotu mogące utrudniać przepływ krwi przy narastającym obrzęku .

3. Zabezpieczyć ranę przed zakażeniem - nałożyć jałowy opatrunek.

4. Monitorować funkcje życiowe poszkodowanego i w razie potrzeby wdrożyć zabiegi resuscytacyjne według schematu ABC.

 

W przypadku kiedy czas do uzyskania specjalistycznej pomocy jest odległy a poszkodowany jest przytomny można podać wodę do picia.

 

Koniec; żadnych opasek, wyciskania, okadzania dymem, zalewania pszczelim woskiem , nacierania psim smalcem czy co tam jeszcze przyszło by komu do głowy.

 

Dlaczego? Bo żadne "rękoczyny" przy ranie nie mają uzasadnienia medycznego, a niektóre są wręcz szkodliwe :

 

- opaska uciskowa - po co , jeśli jad jest stosunkowo niegroźny (w aspekcie jego ilości dostającej się przy ukąszeniu), a do tego jest mieszaniną toksyn o działaniu neurotoksycznym, kardiotoksycznym i -co najważniejsze - hemolitycznym i proteolitycznym, co oznacza że miejscowe zwiększenie stężenie w tkance powoduje większe jej uszkodzenie;

- nacinanie, wyciskanie, wysysanie rany - nie ma uzasadnienia z tego powodu, że większość jadu w ciągu kilku sekund już jest "wymywana" z miejsca wstrzyknięcia za pomocą krążenia chłonki i/lub przepływu via naczynia włosowate. Jakakolwiek manipulacja przy ranie zwiększa tylko ryzyko zakażenia.

W ostateczności można zetrzeć jałowym gazikiem pozostałość jadu ze skóry (ale i tak jest to traktowane jako część postępowania przy każdym uszkodzeniu skóry wiec trudno uznać to jako działanie specyficzne akurat przy ukąszeniu).

 

Dla niedowiarków materiały źródłowe (wersja angielska, ale postępowanie w Polsce - przynajmniej zgodnie z kursami toksykologii w jakich uczestniczyłem jest podobne):

 

http://www.toxinology.net/zoobase/Exotic%2...era-latasti.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Seba - szacunek. To się nazywa profesjonalne podejście do sprawy (przeczytałem zlinkowany materiał).

 

Jak dla mnie - koniec tematu, można go zamknąć w diabły i przeczyścić. A najlepiej powiesić na stronie materiał z linka.

Wszystko.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale pompką typu Aspivenin (trochę takich urządzeń jest na rynku) to już chyba można, a nawet należy?

 

 

No co do pompki się zgadzam :) ale z tamtego posta wywnioskowałem że robimy to metodą ustną :)

 

Jak dla mnie to temat też jest do zakończenia..

Share this post


Link to post
Share on other sites

*URWA *EGO *MAC

Powiem krotko, jestem zakaźnikiem i zajmuje sie leczeniem w/w przypadków

Po pierwszej stronie stronie czytania tych bzdur za głowę sie złapałem.

Jedyne sensowne rzeczy napisał sebasołtys.

 

 

Krotko- uchlało cię- do szpitala natychmiast (Bieganski na kniaziewicza- tylko tu jest surowica)! to jedyne co musicie wiedzieć.

Nie ssać, nie drapać, nie tamować, (w ostateczności zaciskać). Ukąszonego najważniejsze- USPOKOIC

I do idioty który napisał na którejś stronie, ze żmije są niegroźne....

...a szlag z tobą głąbie.

Edited by gurek

Share this post


Link to post
Share on other sites
I do idioty który napisał na którejś stronie, ze żmije są niegroźne....

...a szlag z tobą głąbie.

 

Poniekąd czuję się wywołany "do tablicy"

 

Gurek jeżeli się tym zajmujesz to prosze podaj mi statystykę z Twoich doświadczeń np za ostatnie 3 lata. Ile osób zmarło po ugryzieniu przez żmiję zygzakowatą? Ile osób chodzących w "typowych" wojskowych butach po lasach (ersoftowcy) zostało śmiertelnie ugryzionych przez wyżej wymienioną?

 

I po takich przykładach spróbuj ocenić na ile w skali 1:10 żmiaj zygzakowata jest "groźna" dla statystycznego ersoftowca.

 

Pisząc, że są niegroźne odnosiłem się do realiów i statystyk. Równie dobrze mogę powiedzieć, że drzewa są równie groźne bo jak takie się połamie i przygniecie bawiącego się w wojnę to może źle się skończyć. Więc może wytnijmy drzewa z terenów rozgrywek. Statystyka śmiertelnego przygniecenia przez drzewo w porównaniu ze śmiertelnym pogryzieniem przez żmiję ersoftowców w tym kraju jest chyba dość podobne...

 

Ludzie wszystko już chyba zostało w tym temacie powiedziane kilka stron temu... Jutro (jak nie zapomnę) zamykam ten temat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To bądź tak dobry, i go przy okazji przeczyść. Bo kupa w nim postów, które do poradnika wnoszą niewiele, albo i wręcz przekłamuja.

 

No pun intended...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny watek czytam i mam mieszane uczucia.

Zmije sa grozne choc bardzo malo wypadkow konczy sie smiertelnie. Zawsze jednak osoba musi trafic na oddzial toksykologi.

 

 

Ukaszenie traktujemy dwojako. Jako zatrucie i rane. Co do rany nie ma watpliwosci to ukaszenie jest bardziej skomplikowane. Zgodze sie z SebaSoltys ktory podal prawie caly schemat i to bardzo dobry postepowania. Jedyne z czym sie nie zgodze to opaski. Nigdy nie zakladamy opski zaciskowej (obowiazuje tylko przy amputacjach urazowych i rozleglych zmiazdzeniach). Ale jest cos takiego jak opaska polzaciskowa. Czym sie roznia? Jedna zaciska wszystkie naczynia krwionosne i zakladana moze byc tylko na kosciach pojedynczych i blokuje doplyw krwi tetniczej a druga zamyka tylko zyly i zaklada sie ja ok 10 cm powyzej ukaszenia. Powinna byc szeroka a nie jak linka bo zmiazdzymy sciany naczyn i zacisnac zyly ale nie tetnice czyli nie sciskamy jej zbyt mocno. Pozwala krwi doplywac ale zapobega rozprzestrzenianiu sie trucizny. Dziala to na podobnej zasadzie jak przy oddawaniu krwi. Te opaski zamykaja zyly kierujac krew z reki do worka a nie do serca przez zwiekszenie jej cisnienia. Opaske polzaciskowa mozna stosowac ale tylko jak sie wie co i jak a nie na zasadzie ze chyba trzeba zawiazac mocno reke bo mozna doprowadzic do martwicy.

 

Procedura wymaga zabezpieczenia gada jednak nie jestesmy w afryce gdzie sa tysiace jadowitych wezy. Wazne jest zeby sie dokladnie przyjzec gadowi. Mozna zrobic zdjecie telefonem zeby przedstawic zalodze PR. Czesto ludzie nie znajacy wezy biera za zmije zaskronca czy nawed padalca (jaszczorka) i wszczynany jest alarm.

 

I dla jasnosci to wyrozniamy:

opatrunek uciskowy

opaske zaciskowa

opaske polzaciskowa

nie ma opaski uciskowej.

Edited by hummer86

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...