Vlad Posted September 22 Report Posted September 22 (edited) AAR Polska Gra rozpoczęła się w przededniu (31sierpnia 1939) ataku Niemiec na Polskę ( rozkaz z 30 sierpnia 1939). Jako dowodzący polskimi oddziałami dostałem ze sztabu Armii Pomorze rozkazy by zabezpieczyć granicę kraju umocnieniami obronnymi, zasiekami, okopami, patrolować granicę państwa. W przypadku ataku przejść do aktywnej obrony. 1 września 1939 r Siły własne: 2 oddziały każdy w sile plutonu GO Czersk Wykonanie: 1plt Wykonano linię obronną zasieków w okolicy m. Czersk Zbudowano połączenie telefoniczne z Koronowa do Czerska i dalej do Szlachty Budowa punktu dowodzenia oddziałami w m. Szlachta. 2 plt Prowadzenie patroli wzdłuż granicy w okolicy m. Chojnice Do dyspozycji kpt. IIO WP oddelegowano 2 żołnierzy celem zabezpieczenia jego działań w terenie. Jednocześnie do dowodzącego dotarły informacje o możliwych działaniach dywersyjnych. W godzinach porannych 1 września 1939r oddziały niemieckie przekroczyły granicę w okolicy m. Chojnice. Nastąpił bardzo silny atak oddziałów niemieckiej piechoty z wsparty pojazdami opancerzonymi. Oba oddziały prowadziły działania obronne powstrzymując liczne ataki, wycofując się od strony granicy przez m. Czersk do m. Szlachta. Ze względu na szybki postęp oddziałów niemieckich oraz brak możliwości w zwalczania broni pancernej, zostaje podjęta decyzja o zajęciu pozycji na drugiej linii obrony w m. Koronowo i ewakuacji punktu dowodzenia do m. Serock. 2 września 1939 r Siły własne: Oddziały Pom BK z GO Czersk dołączają do oddziałów 9DP w okolicy m. Koronowo. Sztab otrzymuje informację o stanie wojny z Niemcami na całej granicy RP. Zadania : Powstrzymanie ataków oddziałów niemieckich Zabezpieczenie linii kolejowej Wierzchucin - Serock Wykonanie: · Oddziały saperskie prowadziły działania rozbudowy umocnień, pól minowych i blokady drogi Więcbork -Koronowo- Serock. · Oddziały polskie przygotowały rubież obronną w ciągu Borów Tucholskich · Prowadzenie działań obronnych z lokalnymi kontratakami W ciągu całego dnia, cały czas oddziały polskie powstrzymują skutecznie zmasowane ataki sił niemieckich. Umocnienia i polska artyleria skutecznie powstrzymują ataki, zadając spore straty nieprzyjacielowi. Lokalne kontrataki z flanki zabezpieczają podejście do linii kolejowej i umożliwiają ewakuację oddziałów polskich z okolic Wierzchucina. Dwa kolejne transporty kolejowe docierają z m. Wierzchucin do m. Serock. Pod koniec dnia siły polskie zostają zmuszone do odwrotu, a ataki niemieckie słabną z uwagi na straty, konieczność podciągnięcia wsparcia. Jednak linia kolejowa zostaje przejęta Stan rezerw oddziałów polskich praktycznie nie istnieje ( szybkie respy) 3 września 1939 r Siły własne: Pom BK i 9DP · Rozkaz przegrupowania i zluzowania oddziałów. · Przesunięcie linii obrony na skraj Borów Tucholskich. · Zadanie odzyskania 2 zagubionych w transporcie tajnych ładunków Otrzymujemy nowe rozkazy by zająć i utrzymywać drogi leśne na przedpolu Borów Tucholskich. Dać ludziom odpoczynek, czas na posilenie się. Część oddziałów udaje się na tyły. Oddziały niemieckie nie atakują. · Część oddziałów wraca na swoje pozycje i przygotowuje się do obrony. · Dowódca oddziału niemieckiego wysyła parlamentariuszy do naszego dowództwa z prośbą o krótkie zawieszenie broni w celu przeszukania pobojowiska wyniesienie poległych i ich pochowanie. Prośba dowódcy niemieckiego zostaje przyjęta a z polskiego oddziału oddelegowana zostaje grupa z kapelanem mającym sprawować obrzęd pochowania poległych na pobliskim cmentarzu. · Dzięki 25 minutowym zawieszeniu broni nadarza się okazja by spenetrować pobojowisko i odzyskać 2 ważne ładunki. Pomimo to dochodzi do incydentu ataku na stronę polską. Jednak po interwencji dowódcy strony niemieckiej rozmowie wyjaśniającej z polskim dowódcą drugi ładunek wraca do Polaków. 4 września 1939 r Kolejny zdecydowany atak niemiecki przełamuje pozycje obronne. Strona polska broni pozycji ze sporymi stratami, aktywnie wycofując się w kierunku m. Maksymilianów i dalej w kierunku Bydgoszczy. Edited September 22 by Vlad Quote
Grzyb_676 Posted September 23 Report Posted September 23 Na wstępie chciałbym bardzo podziękować wszystkim uczestnikom za wspólną grę. Zarówno strona polska, jak i niemiecka walczyły z dużym zaangażowaniem, co przełożyło się na bardzo dobre doświadczenie dla wszystkich uczestników. Podziękowania kieruję również do Bazila i Partizana, którzy byli pomysłodawcami scenariusza oraz jego głównymi realizatorami. Szczególne wyrazy uznania należą się Cortezowi i Walterowi za niezwykle klimatyczny biwak ze śpiewankami, a także za pomoc przy pakowaniu i rozpakowywaniu sprzętu. Swoimi przemyśleniami jako współorganizator podzielę się z resztą zespołu podczas stosownego spotkania. Na tę chwilę w pełni zgadzam się z tym, co napisał Basil. Jako podoficer funkcyjny na „Pomorzu” poczyniłem kilka obserwacji: 1. Struktura pododdziału Moim zdaniem pomiędzy Vladem a drużynami brakowało dowódcy plutonu, który skupiałby się wyłącznie na prowadzeniu działań taktycznych, bez konieczności zajmowania się celami ogólnymi. Vlad radził sobie dobrze, jednak obecność takiej osoby mogłaby znacząco poprawić naszą świadomość sytuacyjną. Uważam również podział naszych sił na dwie drużyny za rozwiązanie zasadniczo nieoptymalne. Podział na trzy drużyny umożliwiałby większą kontrolę nad pododdziałami, a przede wszystkim pozwalałby wykonywać manewry, które w układzie dwudrużynowym często oznaczają poważne odsłonięcie centrum ugrupowania. Zdaję sobie sprawę, że nie dysponowaliśmy etatowym podoficerem na takie stanowisko, jednak można było awansować na miejscu jednego z bardziej doświadczonych graczy. 2. Łączność Telefony polowe zasilane bateriami 1,5 V, bez uziemienia, oferują ledwie słyszalny sygnał. Uziomy gdzieś się zagubiły. Osobiście preferuję stosowanie baterii o wyższym napięciu, nawet kosztem szybszego zużycia wkładek węglowych. Ustawienie telefonu polowego blisko granicy z Niemcami zakończyło się jego niemal natychmiastowym przejęciem, a informacja o niemieckim ataku została i tak skutecznie przekazana drogą ustną. Moim zdaniem są tu tylko trzy sensowne rozwiązania: rozłożyć i sprawdzić łączność kablową przed rozpoczęciem gry, wydzielić łącznościowców wyłącznie do tego zadania na czas rozgrywki, zrezygnować z tego elementu całkowicie. W obecnej formie bardziej utrudniamy sobie działanie, niż faktycznie zwiększamy możliwości dowodzenia. 3. Dowodzenie Należy bezwzględnie poprawić zgranie w drużynach. Przy następnej okazji warto zrobić to, co Niemcy wykonali na początku gry, czyli przeprowadzić krótkie ćwiczenia przed rozpoczęciem działań. Wiem, że jest to pewne utrudnienie, ale gracze po zejściu z respa powinni kierować się bezpośrednio do swojego dowódcy drużyny. Dzięki temu będzie on wiedział, jakimi siłami faktycznie dysponuje. Dowódcy drużyn powinni znajdować się po tej stronie swojej drużyny, po której operuje dowódca plutonu. Tego bardzo brakowało. Dowódcy drużyn często znikali gdzieś w gęstwinie i w efekcie nie było wiadomo, gdzie aktualnie się znajdują. 4. Logistyka Planowo Wojsko Polskie miało dysponować wózkiem ręcznym do transportu wyposażenia. Ostatecznie z powodu braku wózka ustaliliśmy, że rolę taboru będzie pełnił mój bus. W praktyce rozwiązanie sprawdziło się bardzo dobrze. W pewnym sensie był to odpowiednik niemieckiego pojazdu pancernego i osobiście uważam takie rozwiązanie za w pełni uzasadnione. Nie możemy sobie wyobrażać żadnego pododdziału Wojska Polskiego utrzymującego gotowość bojową w 1939 roku bez jakiegoś środka transportu taborowego. Dla zobrazowania skali problemu: pełna skrzynka amunicyjna mieszcząca 1500 nabojów (czyli nasza skrzynka taktyczna) waży około 50 kilogramów. Moja funkcja jako podoficera gospodarczego sprowadzała się do: Sprawdzania stanu, wydawania oraz meldowania o stanie amunicji i środków bojowych. Organizacji oraz przemieszczania punktu/stanowiska dowodzenia. Zapewnienia pododdziałowi stałego dostępu do wody oraz wydania posiłku regeneracyjnego. Chwilami włączałem się w dowodzenia np. kiedy Vlad schodził na respa. Jak wszyscy zdążyli zauważyć, system amunicyjny, choć funkcjonalny, został zoptymalizowany pod większe zużycie amunicji, co skutkowało rzadszą potrzebą jej uzupełniania. W związku z tym moja rola w tym zakresie nie była aż tak kluczowa. Stanowisko dowodzenia w pierwszej fazie gry zostało dość niefortunnie ulokowane pod drzewem na płaskim terenie, podczas gdy kilka metrów obok znajdowały się naturalne zagłębienia, zapewniające znacznie lepszą osłonę przed niemieckim okrążeniem. Okrążenie to swoją drogą zostało przeprowadzone przez teren wyłączony z gry, co można zweryfikować na mapie terenu opublikowanej przez Basila. Udało się zapewnić stały dostęp do wody z przenośnego termosu przez cały czas trwania rozgrywki, a na koniec wydać grochówkę. Tym samym moje marzenie o zapewnieniu żołnierzom podstawowego zabezpieczenia logistycznego zostało spełnione, a wojna stała się systemem. 😄 5. Inne Może warto, aby debriefing oraz wspólne zdjęcie odbywały się dopiero po zakończeniu wspólnego zbierania scenografii z całego terenu gry? Granaty: jestem tradycjonalistą i nie lubię przesadzać ze środkami bezpieczeństwa. Osobiście byłbym za powrotem do pirotechniki. Podsumowując: bardzo udana gra, świetny klimat, zaangażowani uczestnicy. Dziękuję wszystkim za wspólnie spędzony czas i mam nadzieję, że spotkamy się ponownie przy kolejnej odsłonie serii na Westerplatte. Swoją relację z gry, w formie fabularyzowanych (lekko) wspomnień, załączam tutaj dla potomnych. Quote
Vlad Posted September 24 Report Posted September 24 W dniu 23.09.2026 o 20:53, Grzyb_676 napisał: Uważam również podział naszych sił na dwie drużyny za rozwiązanie zasadniczo nieoptymalne. Podział na trzy drużyny umożliwiałby większą kontrolę nad pododdziałami, a przede wszystkim pozwalałby wykonywać manewry, które w układzie dwudrużynowym często oznaczają poważne odsłonięcie centrum ugrupowania. Zdaję sobie sprawę, że nie dysponowaliśmy etatowym podoficerem na takie stanowisko, jednak można było awansować na miejscu jednego z bardziej doświadczonych graczy. Tutaj zgoda ! Na początku jeszcze przed grą był taki zamysł by zbudować 3 drużyny. Ta trzecia miała być tzw wsparciem. Jednak szczupłość sił i brak drugiego RKM na początku gry nieco komplikował nam obronę. Druga sprawa to samo przygotowanie obrony. Na tym terenie można sporo zrobić umocnień w postaci zasieków, okopów, blokad dróg, czy pól minowych. Wymaga to sporej pracy przygotowawczej i materiałów. nie wszystko winni zrobić sami organizatorzy. Dlatego warto zróżnicować w takich scenariuszach czas startu gry obu stronom. Organizator może wtedy odprawić obrońców jako pierwszych np. 2 godziny wcześniej, ustalić czas startu gry i podać go bezpośrednio dowódcy, dodać elementy fabularne. Grupa obrońców wtedy idzie pracować, organizować się budować plan obrony poprzez poznanie terenu, patrole, planowanie, etc W tym czasie Organizator może mieć nieco więcej swobody i zając się drugą stroną. Najważniejszym jednak jest, by NIE spóźniać się na grę, to bardzo utrudnia pracę orgowi. Quote
Domin007 Posted Sunday at 06:23 PM Report Posted Sunday at 06:23 PM W dniu 24.09.2026 o 22:41, Vlad napisał: Druga sprawa to samo przygotowanie obrony. Na tym terenie można sporo zrobić umocnień w postaci zasieków, okopów, blokad dróg, czy pól minowych. Wymaga to sporej pracy przygotowawczej i materiałów. nie wszystko winni zrobić sami organizatorzy. Dlatego warto zróżnicować w takich scenariuszach czas startu gry obu stronom. Organizator może wtedy odprawić obrońców jako pierwszych np. 2 godziny wcześniej Wydawało mi się, że to już standard. Na dwóch grach, które tam organizowałem ("Linia Mareth 1943" i "Uścieczko 1916") zarówno Oś, jak i Centralni mieli ponad 2h na umocnienie swoich pozycji. Inaczej, jak swego czasu pisał @Seph mamy de facto bój spotkaniowy, w którym fortyfikacje nie odegrają większej roli, bo ich po prostu nie będzie. W dniu 24.09.2026 o 22:41, Vlad napisał: Najważniejszym jednak jest, by NIE spóźniać się na grę, to bardzo utrudnia pracę orgowi. Pełna zgoda Włodku, to jest conditio sine qua non. I pojawianie się, bo słyszałem, że znowu kilka osób odstawiło kabaret i zaliczyło absencję bez uprzedzenia. Dlatego uważam, że @Basil powinien zgodnie z zasadą name & shame powiedzieć o kogo chodzi i wyciągnąć konsekwencje. Tak na przyszłość - dobra rada ode mnie. Czas bezpośrednio przed rozpoczęciem gry jest towarem premium, dlatego warto go spożytkować naprawdę na kluczowe rzeczy, które będą miały przełożenie na grę, np. oznaczenie kluczowych miejsc czy granic pola gry. No i skoro już przy tym jesteśmy, czytałem, że Niemcy po raz kolejny obchodzili polskie pozycje przez teren wyłączony z gry. Pytanie dlaczego? Czy dlatego, że granice były źle oznaczone, czy dlatego, że nie wiedzieli, że ten teren nie gra, bo nikt im nie powiedział. Granice pola gry powinny być oparte o czytelne, naturalne bariery (np. rzeki, drogi, wały, lizjery lasu). Oczywiście warto zaznaczyć na mapie gdzie taka granica jest, a na pewno trzeba to powiedzieć jasno na odprawie. Quote
Basil Posted Monday at 09:31 PM Author Report Posted Monday at 09:31 PM Dziękuję za podsumowania, za podziękowania się kłaniam, a apropos kilku kwestii w sprawie których mogę się wypowiedzieć albo wyjaśnić moje stanowisko jako organizator: On 9/23/2026 at 8:53 PM, Grzyb_676 said: 1. Struktura pododdziału Moim zdaniem pomiędzy Vladem a drużynami brakowało dowódcy plutonu, który skupiałby się wyłącznie na prowadzeniu działań taktycznych, bez konieczności zajmowania się celami ogólnymi. Vlad radził sobie dobrze, jednak obecność takiej osoby mogłaby znacząco poprawić naszą świadomość sytuacyjną. Uważam również podział naszych sił na dwie drużyny za rozwiązanie zasadniczo nieoptymalne. Podział na trzy drużyny umożliwiałby większą kontrolę nad pododdziałami, a przede wszystkim pozwalałby wykonywać manewry, które w układzie dwudrużynowym często oznaczają poważne odsłonięcie centrum ugrupowania. Zdaję sobie sprawę, że nie dysponowaliśmy etatowym podoficerem na takie stanowisko, jednak można było awansować na miejscu jednego z bardziej doświadczonych graczy. Podział na oddziały i dowodzenie były poza moją kontrolą (na moje szczęście) i nie chciałem w żaden sposób w to ingerować - sprawa graczy, nie organizatora. Do dopracowania wewnętrznie 🙂 On 9/23/2026 at 8:53 PM, Grzyb_676 said: 2. Łączność Telefony polowe zasilane bateriami 1,5 V, bez uziemienia, oferują ledwie słyszalny sygnał. Uziomy gdzieś się zagubiły. Osobiście preferuję stosowanie baterii o wyższym napięciu, nawet kosztem szybszego zużycia wkładek węglowych. Ustawienie telefonu polowego blisko granicy z Niemcami zakończyło się jego niemal natychmiastowym przejęciem, a informacja o niemieckim ataku została i tak skutecznie przekazana drogą ustną. Moim zdaniem są tu tylko trzy sensowne rozwiązania: rozłożyć i sprawdzić łączność kablową przed rozpoczęciem gry, wydzielić łącznościowców wyłącznie do tego zadania na czas rozgrywki, zrezygnować z tego elementu całkowicie. W obecnej formie bardziej utrudniamy sobie działanie, niż faktycznie zwiększamy możliwości dowodzenia. Co do telefonów - ich nie było słychać dobrze, bo nie podłączyliście baterii xD a przynajmniej po grze jak patrzyłem, to były rozpięte. Ja je zawsze rozpinam na czas magazynowania i spinam dopiero na terenie gry, tak z ostrożności. Mogliśmy z nich zrezygnować, ale ja nie po to wlokłem te graty żeby ich w ogóle nie wyciągnąć. Gdyby tylko nie brakło czasu przez życie... On 9/23/2026 at 8:53 PM, Grzyb_676 said: 4. Logistyka Planowo Wojsko Polskie miało dysponować wózkiem ręcznym do transportu wyposażenia. Ostatecznie z powodu braku wózka ustaliliśmy, że rolę taboru będzie pełnił mój bus. W praktyce rozwiązanie sprawdziło się bardzo dobrze. W pewnym sensie był to odpowiednik niemieckiego pojazdu pancernego i osobiście uważam takie rozwiązanie za w pełni uzasadnione. Nie możemy sobie wyobrażać żadnego pododdziału Wojska Polskiego utrzymującego gotowość bojową w 1939 roku bez jakiegoś środka transportu taborowego. Dla zobrazowania skali problemu: pełna skrzynka amunicyjna mieszcząca 1500 nabojów (czyli nasza skrzynka taktyczna) waży około 50 kilogramów. Moja funkcja jako podoficera gospodarczego sprowadzała się do: Sprawdzania stanu, wydawania oraz meldowania o stanie amunicji i środków bojowych. Organizacji oraz przemieszczania punktu/stanowiska dowodzenia. Zapewnienia pododdziałowi stałego dostępu do wody oraz wydania posiłku regeneracyjnego. Chwilami włączałem się w dowodzenia np. kiedy Vlad schodził na respa. Jak wszyscy zdążyli zauważyć, system amunicyjny, choć funkcjonalny, został zoptymalizowany pod większe zużycie amunicji, co skutkowało rzadszą potrzebą jej uzupełniania. W związku z tym moja rola w tym zakresie nie była aż tak kluczowa. Stanowisko dowodzenia w pierwszej fazie gry zostało dość niefortunnie ulokowane pod drzewem na płaskim terenie, podczas gdy kilka metrów obok znajdowały się naturalne zagłębienia, zapewniające znacznie lepszą osłonę przed niemieckim okrążeniem. Okrążenie to swoją drogą zostało przeprowadzone przez teren wyłączony z gry, co można zweryfikować na mapie terenu opublikowanej przez Basila. Udało się zapewnić stały dostęp do wody z przenośnego termosu przez cały czas trwania rozgrywki, a na koniec wydać grochówkę. Tym samym moje marzenie o zapewnieniu żołnierzom podstawowego zabezpieczenia logistycznego zostało spełnione, a wojna stała się systemem. 😄 Bus był logistycznie kluczowy i nie wyobrażam sobie organizacji tej gry bez niego, więc wielkie dzięki i wieczne uznanie dla Baldiniego. Gdyby wózek nie był lokomotywą, to też by woził część gratów (ale do lokomotywy przez kocioł trudno jest wsadzić duże rzeczy). Co do systemu amunicji - tak, zużycie nie było najwyższe, ale coś tam schodziło. Dopracujemy na kolejny raz. Co do ulokowania sztabu - wasza decyzja. Na mapie była kropka, ale jak byście powiedzieli że chcecie go mieć kilka metrów dalej, to bym wam pozwolił. Co do obchodzenia sztabu przez Niemców - w założeniach organizacyjnych grała też 'północ' mapy, tzn. teren piaszczysty, ja tylko rekomendowałem żeby tam nie biegać żeby nie zapiaszczyć sobie replik na resztę dnia. Umownie ustaliłem, że najdalsza oś ataku to linia prosta między granicą a Szlachtą, przez teren piaszczysty, ale Niemcy mieli też przeprowadzić atak wzdłuż drogi - co zrobili. Poniżej wewn. mapa organizacyjna (z wczesnymi oznaczeniami punktów), mapa klimatyczna rozdana stronom, oraz jak to wyglądało w terenie: On 9/23/2026 at 8:53 PM, Grzyb_676 said: 5. Inne Może warto, aby debriefing oraz wspólne zdjęcie odbywały się dopiero po zakończeniu wspólnego zbierania scenografii z całego terenu gry? Granaty: jestem tradycjonalistą i nie lubię przesadzać ze środkami bezpieczeństwa. Osobiście byłbym za powrotem do pirotechniki. Co do debriefa i sprzątania - zgodzę się że powinniśmy zebrać graty, ale debrief powinien być przeprowadzony w miarę szybko po grze (każdemu się śpieszy). Niemcy na moją prośbę znieśli wszystko na centralny punkt na terenie gry, jedynie co to mogliśmy to zabrać jeszcze do Maksymilianowa bliżej busa. Co do piro - mi się udało w lutym b.r. podpalić świecą dymną trawę która trzy miesiące leżała pod śniegiem. Więc spokojny o użycie piro będę kiedy w połowie kraju nie będzie ostrzeżeń hydrologicznych. Lepiej huhać na zimne. Co do samych granatów - skoro się tak wszystkim nie podobają, to je sobie zachowam dla siebie. Niech sobie każdy kombinuje ze swoim, skoro tyle mądrych pomysłów, szkoda tylko że z tego prawie nikt ich faktycznie nie realizuje... On 9/24/2026 at 10:41 PM, Vlad said: Druga sprawa to samo przygotowanie obrony. Na tym terenie można sporo zrobić umocnień w postaci zasieków, okopów, blokad dróg, czy pól minowych. Wymaga to sporej pracy przygotowawczej i materiałów. nie wszystko winni zrobić sami organizatorzy. Dlatego warto zróżnicować w takich scenariuszach czas startu gry obu stronom. Organizator może wtedy odprawić obrońców jako pierwszych np. 2 godziny wcześniej, ustalić czas startu gry i podać go bezpośrednio dowódcy, dodać elementy fabularne. Grupa obrońców wtedy idzie pracować, organizować się budować plan obrony poprzez poznanie terenu, patrole, planowanie, etc W tym czasie Organizator może mieć nieco więcej swobody i zając się drugą stroną. Najważniejszym jednak jest, by NIE spóźniać się na grę, to bardzo utrudnia pracę orgowi. Mądre uwagi Vlad. Na pewno na kolejną grę pozwolimy stronie Polskiej okopywać się wcześniej, ale odprawa główna dalej będzie wspólna i jednolita - to jest rzecz z której nikt mnie nie wycofa, bo jest to jedyny gwarant że obie strony dostaną te same informacje i będą pewne, że druga strona wie conajmniej to co oni. Na poprzednich grach to działało, ba, już z doświadczenia widzę że takie prowadzenie odprawy wpływa pozytywnie na doświadczenia graczy i kulturę gry. On 9/27/2026 at 8:23 PM, Domin007 said: Wydawało mi się, że to już standard. Na dwóch grach, które tam organizowałem ("Linia Mareth 1943" i "Uścieczko 1916") zarówno Oś, jak i Centralni mieli ponad 2h na umocnienie swoich pozycji. Inaczej, jak swego czasu pisał @Seph mamy de facto bój spotkaniowy, w którym fortyfikacje nie odegrają większej roli, bo ich po prostu nie będzie. Moim założeniem na 1. fazę była obrona przez Polaków pozycji granicznych, które zostaną utracone w pierwszym natarciu. Według mnie wymuszenie na graczach kopania w terenie dołów przez dwie godzinych, w których zagrają sobie godzinę żeby potem przez kolejne pięć być gdzie indziej, byłoby niesprawiedliwe, i wtedy bym zaś słuchał o tym, że po co ja im kazałem kopać doły dwie godziny, żeby w nich grali godzinę, a potem byli gdzie indziej pięc godzin. Ja wiem z czym to sie je. On 9/27/2026 at 8:23 PM, Domin007 said: Pełna zgoda Włodku, to jest conditio sine qua non. I pojawianie się, bo słyszałem, że znowu kilka osób odstawiło kabaret i zaliczyło absencję bez uprzedzenia. Dlatego uważam, że @Basil powinien zgodnie z zasadą name & shame powiedzieć o kogo chodzi i wyciągnąć konsekwencje. Wszyscy którzy się sromotnie spóźnili się uczciwie usprawiedliwili, włącznie z graczem który dołączył w połowie gry (co dogadaliśmy wcześniej). Ci którzy nie przyjechali bez usprawiedliwenia - na pierwszy raz daję taryfę ulgową, ale przykro, bo z 40+ osób odpadło ponad 10, z końcowym bilansem ok. 18 v 18. Mieliśmy nadzieję na silny wrzesień, liczbowo wyszło OK, ale przynajmniej ludzie się dobrze bawili. On 9/27/2026 at 8:23 PM, Domin007 said: No i skoro już przy tym jesteśmy, czytałem, że Niemcy po raz kolejny obchodzili polskie pozycje przez teren wyłączony z gry. Pytanie dlaczego? Czy dlatego, że granice były źle oznaczone, czy dlatego, że nie wiedzieli, że ten teren nie gra, bo nikt im nie powiedział. Granice pola gry powinny być oparte o czytelne, naturalne bariery (np. rzeki, drogi, wały, lizjery lasu). Oczywiście warto zaznaczyć na mapie gdzie taka granica jest, a na pewno trzeba to powiedzieć jasno na odprawie. No właśnie nie było takiej sytuacji de facto, jak wyżej napisałem. Niemcy w 1. fazie nie obeszli wcale jakoś absurdalnie granicy, którą im wytyczyłem (przynajmniej z perspektywy którą obserwowałem), zaś ich super szybkie natarcie wcale nie zakończyło 1. fazy wcześniej niż zakładałem. Gra przebiegła tak jak była zaplanowana - Polacy się trochę okopali, Niemcy sobie poćwiczyli, przyszedł rozkaz o ataku i błyskawiczne Niemieckie natarcie zmiotło Polską obronę z pozycji. W 2. fazie również poruszali się wewnątrz granicy którą im wyznaczyłem, tzn. wzdłuż linii lasu z zezwoleniem na wejście w wystające z niej odnogi, chociaż maksymalnie naciągane były te i tak elastyczne granice. Jedyne co, to zostali zatrzymani i przesunięci kiedy ich oś ataku w fazie 2b skupiła się nie na linii kolejowej, ale poszła w stronę Polskiego sztabu. Chodziło tutaj o to, że Polacy nie mieli zostać napadnięci od tej strony, co myślałem że będzie dobitne wpisując w rozkazie że "należy się skupić na linii kolejowej", ale Niemcy bardzo kreatywnie podeszli do zadania obchodząc linie kolejową okrężnie od drugiej strony... Poniżej treść rozkazu przekazana Niemcom w fazie 2b: XIX. Armeekorps tag 1 September 1939 Der IV. Armee Hauptquartier Befehl 2b Informacje od jednostek oraz zwiad lotniczy sugeruje, że prawie udało się odciąć i okrążyć Polskie jednostki w rejonie Pomern. Wróg może jednak próbować ewakuować siły zanim zdążycie dopiąć okrążenie. Waszym PRIORYTETEM jest uniemożliwienie tego! Skierujcie oś swojego ataku w kierunku linii kolejowej, którą Polacy zwą ‘Magistralą Węglową’. Jeżeli uda Wam się zatrzymać transporty ewakuacyjne, saperzy powinni je dezaktywować. Równolegle należy zabezpieczyć oś natarcia na Schirotzken; saperzy powinny przeczesać teren w poszukiwaniu min, zasieków oraz pułapek które wróg mógł pozostawić na naszej drodze. Dopiero po dopełnieniu okrążenia oraz zabezpieczeniu drogi z Krone an der Brahe należy wykonać uderzenie na Schirotzken. Gott mit Uns! GENEHMIGT VON: General der Panzertruppe Heinz Guderian Kommandierender des XIX. Armeekorps Realizacja rozkazu w rozgrywce: - Waszym celem jest zaatakowanie Magistrali Węglowej i jej zdobycie. - Polskie transporty kolejowe realizują ewakuację, ale wy możecie wykoleić transport: należy odizolować pociąg z kolejarzami, a saper może podłożyć ładunek, który po kilku minutach eksploduje. - Polacy mogą odbić i naprawić pociąg po pierwszym uszkodzeniu. - Faza nr 2 kończy się gdy [LUB]: - Pociąg wykona trzy kursy (wygrana Polska). - Pociąg zostanie uszkodzony i nie naprawią go w ciągu 30 minut. - Pociąg zostanie uszkodzony dwa razy (wygrana Niemiecka). Rozkaz 3 można otworzyć po zakończeniu Fazy nr 2. Więc winę można zwalić jedynie na to, że nie było czasu jednolicie oznaczyć terenu taśmą. A czasu nie było, bo skupiliśmy się na rozstawianiu rzeczy które były reklamowane jako główne atrakcje. Wszyscy wiedzą jak wygląda organizacja, ale ja powtórzę dla tych co nie słyszeli na nasze usprawiedliwienie: Organizatorzy zakładali być na terenie gry w piątek po południu (12-15), w sile przynajmniej 4-5 osób; mieliśmy zrobić wizję, rozplanować lokacje i wstępnie przygotować i rozstawić rekwizyty. Ostatecznie na wieczór i noc (18-24, już po zachodzie słońca) w piątek były 4 osoby, a plany legły w gruzach w ciągu tygodni przed grą - mi na przykład wpadły 2 ultramegahiperważne delegacje typu propozycja nie do odrzucenia; udało mi się uzyskać wolny piątek w który spędziłem 12 godzin dokańczając ostatnie papiery i pakując auto, a potem prawie 4h jechałem na teren. Partizan również chciał być w piątek, a w piątek to dopiero wrócił do domu z delegacji. Walter i Baldini także pakowali cały growy dobytek cały piątek. Więc o ile ktoś nie chce nam pomóc, albo zrobić za mnie robotę którą umiem zrobić tylko ja, to komentarze i złote rady można sobie zachować dla własnej kontemplacji. Ja sam wstałem w sobotę rano ok. 6 rano, ubrałem się ciepło i pojechałem sobie zwiedzić teren - zdjęcia wykonane o 6:40. W czasie od godziny owej około 7 rano jak wróciłem do naszego oboziku i zacząłem rozpakowywać auto i składać rekwizyty, do godziny 11 z hakiem kiedy była odprawa miałem tyle 'wolnego czasu' w trakcie którego jadłem z garnka resztki pysznego gulaszu od Cortesa, tłumacząc ludziom co mają gdzie zanieść, ubierałem i szpejowałem kolegę którego zaprosiłem i obiecałem przygotować, oraz objechałem ze 2-3 razy na parkingi żeby ogarnąć wstępnie ludzi i przekazać co mają mówić kolejnym którzy przyjadą. Jak wiele razy wspominałem, ja chcę robić gry na poziomie wyższym niż "my tu, wy tam, teraz sie strzelamy, ale w mundurach", wykorzystując nazbierane przez nas zaplecze sprzętowe oraz moje doświadczenie larpowe. I nie zamierzam z tego rezygnować, bo widzę że nawet na ledwo kilku godzinach snu i przy ogromnym stresie potrafię to ogarnąć. Pozdrawiam 😉 Quote
Vlad Posted Monday at 11:06 PM Report Posted Monday at 11:06 PM Godzinę temu, Basil napisał: o do telefonów - ich nie było słychać dobrze, bo nie podłączyliście baterii xD a przynajmniej po grze jak patrzyłem, to były rozpięte. Ja je zawsze rozpinam na czas magazynowania i spinam dopiero na terenie gry, tak z ostrożności. Mogliśmy z nich zrezygnować, ale ja nie po to wlokłem te graty żeby ich w ogóle nie wyciągnąć. Gdyby tylko nie brakło czasu przez życie... Co do telefonów i łączności ogólnej. to kolejna gra gdzie nie było możliwości ich wykorzystania ze względu na słabą słyszalność. dlatego też warto zrobić próby " na sucho " by wiedzieć jak się on zachowają w terenie w czasie gry. Radio działa zawsze skutecznie ale nie w każdym przypadku historycznym możemy je użyć by zachować realizm. Oczywiście zawsze się znajdzie "Salomonowe Wyjście" z sytuacji , traktując radio jako telefon stacjonarnie. Dodatkowo można także rozciągać linie telefoniczne dla samej zasady realizmu "Jest linia -> telefon działa". Inna sprawa dotycząca łączności to możliwości jej skutecznego wykorzystania. Moje doświadczenia milsimowe mówią o tym, że sprawdza się ona na większych odległościach niż zasięg wzrokowy stron oraz przy spokojniejszej rozgrywce, czyli patrole, ocena sytuacji, rozpoznanie terenu w kontakcie z HQ. W trakcie dynamicznej rozgrywki sytuacja zmienia się zbyt szybko by zareagować na meldunki. Godzinę temu, Basil napisał: Jak wiele razy wspominałem, ja chcę robić gry na poziomie wyższym niż "my tu, wy tam, teraz się strzelamy, ale w mundurach", wykorzystując nazbierane przez nas zaplecze sprzętowe oraz moje doświadczenie larpowe. I nie zamierzam z tego rezygnować, bo widzę że nawet na ledwo kilku godzinach snu i przy ogromnym stresie potrafię to ogarnąć. I tutaj całkowita zgoda w temacie. W pełni popieram twoje stanowisko. Warto pracować nad całokształtem gry, bo daje to lepszy fun graczom. Dlatego do organizacji potrzeba grupy zaangażowanych organizatorów i podziału zadań. Jedna osoba tego nie da rady ogarnąć a w grupie łatwiej o korekty tego co zagra dobrze, a co niekoniecznie się sprawdzi. Czekam zatem na kolejne rozgrywki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.