No to teraz ja. Z perspektywy kilkunastu lat siedzenia w asg, kilku w organizacji imprez, i dopiero od niedawna w ASH. Grałem jako saper(goniec) aliantów, w sekcji jankesów z dwoma garandami, coltem medyka, karabinem snajperskim i jednym pm’em, więc odcinam się raczej do zarzutów zasypywania przeciwników kompozytem. Ponad to operowaliśmy w spokojniejszej (płaskiej) części pola gry, gdzie o kwasach z wyjątkiem akcji na niemieckim respie, nie słyszałem.
O mechanikach już napisano dużo i z mojej perspektywy temat został wyczerpany, widać więc co grało, co nie, a co wystarczy odrobinę poprawić. Brakowało mi jednak w tym wszystkim choć minimalnego historycznego kontekstu.
Pomyłki w oznakowaniu lokacji na mapach nie mogą się zdarzać - to kategorycznie musi być pilnowane i sprawdzane.
Rozlokowanie na mapie rzeczywiście krzywdzące dla strony niemieckiej. Można był spróbować trochę inaczej zorientować oś rozgrywki.
Moderowanie - tak jak wcześniej koledzy pisali. Następnym razem rundy, albo zmiana mechaniki respienia umożliwiająca dalsze respienie się stronie, której w danym momencie idzie gorzej.
Teraz podziękowania:
-Dla Wisha za trud organizacji, i checi wytestowania nowych mechanik. To nigdy nie jest łatwe i wiąże się z ryzykiem.
-Dla strony przeciwnej (Osi) - za bitność i „normalne” podejscie do wymiany kompozytu. Widać było że mieliście ambitny pomysł na grę, ale błedy techniczne (oznakowanie mapy) i załamana logistyka podcięły Wam skrzydła. Operowałem raczej z dala od głównych walk, ale w tych paru potyczkach w których brałem udział, nie było zgrzytów. (Gratuluje też kondycji i pomysłowości niektórym soldatom, z którymi spotykaliśmy się niespodziewanie na naszych tyłach).
- Hiszpana za dowodzenie, dobry plan działania i podejście do podoficerów :)
-wszystkich sekcji brytyjskich i amerykańskich, za naprawdę sprawne działanie i funkcjonowanie w wyznaczonych oddziałach, pomimo czasem dużej rotacji. Uważam że alianci jako strona, po pierwszej godzinie funkcjonowali jak w zegarku!