Jump to content

Cortes

Użytkownik
  • Posts

    1,370
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cortes

  1. Treść meldunku, wysłanego przes dr. Reginalda Jonesa, do Premiera Rządu JKM Winstona Churchilla. Szanowny Panie Premierze, Chciałbym złożyć Panu swój prywatny raport z dotychczasowych działań w sprawie „Silent Drum”. Większość z tego znajdzie Pan w oficjalnym raporcie, sporządzanym na podstawie stenogramów z rozmów, ale myślę, że mój list, opatrzony osobistymi dodatkami, będzie dla Pana cenną informacją. Dziękuję za umożliwienie mi korzystania z rządowych kanałów informacyjnych. Komandor Fleming, który otrzymał pański list polecający, zaopiekował się mną doskonale. Z magazynów Marynarki otrzymałem pełne umundurowanie i wyposażenie komandosa RM. Komandor postarał się też o odpowiednie dokumenty. Pozwoliłem sobie zabrać swój prywatny sztucer, licząc na jakieś polowanie w górach Atlasu. Podróż samolotem do Algierii odbyła się bez problemu. Zostałem zakwaterowany w Algierze, w koszarach żandarmerii, niedaleko konsulatu USA, gdzie kwateruje kpt. Gordon. Niezwłocznie spotkałem się z kapitanem i przystąpiliśmy do prób aparatury. Kpt. Gordon okazał się świetnym inżynierem, z naukowym zacięciem. Współpraca z nim układa się doskonale - rozumiemy się w pół słowa. Ma on odpowiednie pełnomocnictwa i jego pozycja w stosunku do amerykańskiego dowództwa jest silna. Podobnie moja współpraca z lokalnym dowództwem RN i Armii układa się dobrze. Sprawdziliśmy możliwości zagłuszania radaru z pokładu okrętu podwodnego oraz wysłaliśmy kuter torpedowy z aparaturą rejestrującą pod wybrzeże Dalmacji, w celu zebrania charakterystyk niemieckich radarów. Obie misje się nie powiodły. Pokład okrętu podwodnego okazał się za mało stabilną platformą dla „Silent Druma”. Natomiast kuter torpedowy natrafił na sztorm, który uszkodził anteny rejestratorów. Wnioski z dotychczasowych działań: „Silent Drum” musi być zainstalowany na lądzie, najlepiej na jakiejś bezludnej wyspie w okolicach Splitu. Ze względów bezpieczeństwa kpt. Gordon chce użyć czegoś, co nazywa „remote control” – urządzenia włączającego zasilanie „Silent Druma” poprzez sygnał radiowy. Można go wysłać z odległości ponad 200 mil np. z pokładu okrętu podwodnego, a nawet z samolotu lecącego w składzie wyprawy bombowej. Umożliwi to transport aparatury na kilka dni przed nalotem, wycofanie oddziału instalującego i uruchomienie zagłuszania w optymalnym czasie. Po skutecznym zadziałaniu, „Silent Drum” zostanie zdalnie wyłączony i będzie czekać na zdemontowanie i ewakuację. Plany na najbliższe dni: 1. Ponowne wysłanie kutra z aparaturą rejestrującą pod Split. 2. Sprawdzenie działania „Silent Drum” i „remote control”. Aparatura będzie zainstalowana na wyspie Gozo i będzie zagłuszać radar przeciwlotniczy na Malcie. Uruchomienie urządzenia sygnałem nadanym z Tunisu. 3. Wysłanie zapytania do komandora Fleminga, o wytypowanie odpowiedniej wyspy dla instalacji „Silent Drum”. Będę Pana informować o dalszym postępie prac. Z poważaniem Reginald Jones
  2. Początek kwietnia 1943 r. W okresie wczesnych upałów w Dalmacji doszło do nagłego załamania pogody. Silna gorąca bora spadła ze stoków Velebitu na południe i wywołała na morzu sztorm, jakiego od dawna nie widziano. W jego zasięgu znalazł się kuter MTB375, z bazy kutrów torpedowych na Malcie. W swojej misji kuter nie miał na pokładzie torped, ale specjalistyczny sprzęt do rejestracji aktywności niemieckich i włoskich stacji radarowych. Kuter tylko dzięki umiejętnościom sternika uniknął postawienia bokiem do fali i zatonięcia. Po uspokojeniu się sztormu, brytyjscy marynarze zauważyli unoszącego się na falach człowieka. Wyłowili go, ale okazało się, ze rozbitek nie żyje. Topielec nie był ubrany jak rybak, marynarz lub żołnierz. Raczej jak myśliwy, może partyzant? Miał na sobie bryczesy, wysokie skarpety i wojskowe trzewiki. Do tego włoską wojskową kurtkę i zaczepiony o szyję szerokoskrzydły filcowy kapelusz na pasku. W kaburze, przy brytyjskim parcianym pasie miał amerykańskiego Colta, a w kieszeni kurtki garść nabojów kal. 303. W drugiej kieszeni spoczywała skórzana sakiewka wypełniona złotymi monetami Królestwa Obojga Sycylii z XIX wieku, o wartości kilku tysięcy funtów. Nie miał żadnych dokumentów. Na szyi miał srebrny medalik z wizerunkiem jakiegoś świętego. Dowódca kutra spisał protokół ze zdarzenia i oględzin zwłok, po czym pośpiesznie dokonano smutnego obowiązku pogrzebu. Kiedy hamak z zaszytymi zwłokami, obciążony kilkoma nabojami do działka, zniknął w falach Adriatyku, oficer zobaczył na pokładzie porzucony kapelusz. Podniósł go i zaniósł do kabiny nawigacyjnej. Był to typowy slouch hat, używany przez armię brytyjską w tropikach. Myśląc o zdarzeniu bezwiednie obracał kapelusz w rękach. Nagle pod palcami wyczuł jakieś zgrubienie. Za filcowym otokiem znalazł zwinięte kartki papieru. Na przemokniętym papierze widać było szkic, jakby wyspy, zaznaczone punkty i wykreślone linie, a druga kartka, to przemoknięta fotografia pokazująca potężną sosnę. Na odwrocie szkicu była legenda. Napisy były ledwie widoczne. Wyspa miała kształt kapelusza. Oficer przypomniał sobie przygodę swojego kolegi i skojarzył kształt wyspy z „Wyspą Ośmiornicy” z jego opowiadania. Zaniósł mapę i zdjęcie do maszynowni i rozłożył na pokrywie silnika do wyschnięcia. Kiedy MTB375 dotarł do La Valetty, dowódca kutra udał się na pokład bazy, HMS Gengale. Szczęśliwie spotkała tam porucznika Jamesa Feralla – bohatera wydarzeń na Wyspie Ośmiornicy. Opowiedział mu o topielcu i przekazał mu kapelusz i znalezioną w nim mapę i fotografię.
  3. Zapisy do oddziału brytyjskiego są zawieszone do czasu uzupełnienia stanów pozostałych oddziałów. Chętni będą umieszczani na liście rezerwowej.
  4. Fajnie, że jednak znalzałeś nasze podforum na WMASgu. Jest też drugie miejsce wymiany pogladów i informacji na FB : https://www.facebook.com/groups/1068399236682258 Ale WMASG traktujemy jako miejsce podstawowe, gdzie ogłaszane i omawiane są gry. Cieszę się, że interesujesz się polskim umundurowaniem z 1939 roku. Planujemy zorganizować we wrześniu grę w tych klimatach. Najbliższa gra (raczej strzelanka) już w tę sobotę, pod Warszawą.
  5. Dowództwo Operacji Połączonych zamieściło w tym wątku wstępne informacje o nowej grze pod nazwą „Powrót na Wyspę Ośmiornicy”. Jest to kontynuacja gry „ Kryształ Szczęścia”, która odbyła się w czerwcu 2020 roku, nad Wartą, w okolicach Burzenina. Gra odbędzie się zgodnie z nazwą, w tym samym miejscu, na „Wyspie Ośmiornicy”. Założenia gry są podobne, ale nie takie same. Są to działania sił specjalnych. Obie strony mają dwa cele: pierwszy, to odnalezienie mitycznego „Kryształu Szczęścia”, co nie udało się w pierwszej części gry, a drugi - typowo militarny, ale związany z działaniami wywiadu naukowego. Pierwsze informacje dotyczące militarnego celu gry zostały opublikowane. Dowództwo Operacji Połączonych zastanawia się teraz, czy dalsze informacje będą podawane jawnie, czy będą utajnione i podawane osobno graczom obu stron. Cel pierwszy jest drugorzędny, ale popierany przez dowództwa, drugi cel jest podstawowy. Oba mają ścisłe ramy czasowe. W związku z tym gra będzie się odbywać w ciągu 24 godzin, od 12tej w sobotę, do 12tej w niedzielę. W pierwszej części gry założenia czasowe były podobne, ale ulewa w nocy spowodowała, że skróciliśmy grę. Scenariusz obejmował działania prywatne, nie objęte rozkazami z wyższego szczebla dowództwa, więc mógł się zakończyć wcześniej. Teraz decydujemy, że warunki pogodowe nie będą miały wpływu na przebieg gry. Rozkazy mają być wykonane niezależnie od warunków pogodowych. Niewykonanie zadań (i odstępstwo od nich) będzie skutkowało zakazem działań w dalszych akcjach Dowództwa Operacji Połączonych. Moderator gry będzie mógł ingerować w grę, gdyby jej przebieg odbiegał od założeń scenariusza. Ta ingerencja będzie możliwa tylko w wyjątkowej sytuacji. Ingerencja moderatora będzie równoznaczna z rozkazem z Dowództwa Operacji Połączonych. Dowództwo Operacji Połączonych ogłasza nabór do gry „Powrót na Wyspę Ośmiornicy”!!! Wstępny termin 29-30 maja. Termin może się zmienić z powodu decyzji rządu RP, dotyczących organizacji zgromadzeń i imprez sportowych na wolnym powietrzu. Dowództwo Operacji Połączonych prosi o zgłoszenia chętnych do uczestnictwa w grze na adres mailowy: robert-dobrzynski@wp.pl. Udział w kosztach organizacji gry zostanie podany po zgłoszeniu co najmniej 50% przewidywanych uczestników. Nie przewidujemy, że udział kosztach będzie większy niż 20 zł. Liczba uczestników gry będzie limitowana. Uczestnicy gry „Kryształ Szczęścia” mają pierwszeństwo w zapisach, pod warunkiem objęcia tej samej pozycji. Pozostali gracze zostaną zakwalifikowani do gry zgodnie z kolejnością zgłoszeń i indywidualną oceną stylizacji, wyposażenia, uzbrojenia i subiektywnej oceny zdolności do wykonania zadań, przeprowadzoną przez Dowództwo Operacji Połączonych.
  6. Ta dodatkowa rzecz - skręcenie łoża wzdłuż osi lufy może być odpowiedzialna za słabe uszczelnienie dysza-gumka, a na pewno za skręcanie kulek w prawo. Ja bym zamiast pchać zestawy tuningowe w słabe łoże, kupił drewniane i pobawił się w dopasowanie.
  7. Vlad, ja nie demonizuję snajperek, tylko snajperów. Chciałbym, żeby nasza zabawa w wojnę odzwierciedlała jak najbardziej historyczne realia. A w tych realiach strzelec wyborowy był jeden na pluton, a snajper, to może jeden na batalion.
  8. Mekar, wszyj do środka tasiemkę, dzięki której będziesz mógł łatwiej wyjąć drugi magazynek.
  9. Limity w ash o d wielu lat są takie same. Co więcej, jak pamiętam, tylko dwa razy repliki były chronowane: na "Silosach" (ekstermalny CQB) i na "Nueve Chapelle" (gra tylko na czterotakty). Wg mnie niepokojące są pytania na FB, o zestawy tuningowe, szczególnie mocowe do nowych replik. To świadczy o tendencji do "wyścigu zbrojeń". Może to spowodować, że nawet jeśli organizator wprowadzi limit na ilość snajperów w oddziałach, to będą repliki mocne, ale np. bez lunet celowniczych. Zdaję sobie sprawę, że nowo kupione repliki potrzebują poprawek, żeby zapewnić sensowny zasięg i celność, bo "out of box" mają szeroki zakres osiągów, ale należy zachować balans, żeby nie przekroczyć granic rozsądku. Lepiej zainstalować lepszą lufę i gumkę, niż mocniejszą sprężynę. Bardziej zajmuje mnie "nasycenie" rodzajami broni.-Moja troska o to wynika z chęci przybliżenia realiów walki airsoftowej do walki w realich WW2. Widać pozytywny trend w ilości czterotaktów w oddziałach niemieckich, co wynika z dostępności dobrej jakości replik w rozsądnej cenie. Po stronie amerykańskiej też spada ilość PMów, na rzecz karabinów samopowtrzalnych (Garandów). W oddziałach brytyjskich jest gorzej, bo nie ma fabrycznych replik karabinów w rozsądnych cenach, a repliki customowe i stylizacje nie nadrabiają braków. Ale generalnie kierunek jest dobry. Moja uwaga skupia się na udziale replik broni wsparcia - "snajperskich" i karabinów maszynowych. Karabinów maszynowych nie ma dużo i nie jest to problem. Gorzej, że zwiększa się ilość czterotaktów "snajperskich". I tu posiadacze "snajperek" i karabinów "wyborowych" powinni liczyć się z ograniczeniami ze strony organizatorów.
  10. Jeśli przedni bączek i uchwyt na bagnet jest oddzielną częścią od lufy, to pewnie nie będzie problemu, żeby przednią część odciąć. Mam tę część oryginalną i mogę ją sprzedać.
  11. Mam na sprzedaż brytyjskie buty Ammo Boots. Rozmiar 7L. Długość wkładki 27,5 cm. Rok produkcji 1955. Stan - prawie nie używane. Lekkie starcie podeszwy. Nici wokół podeszwy nawet nie zabrudzone. Podkute podkuwkami na obcasie i nosku. Nie ma gwoździ na podeszwie. Na nosku lewego buta szerokie zadrapanie (dobrze zapastowane, z tego powodu upust 50 zł). Cena 400 zł, plus koszt przesyłki. Do tego trzeba dokupić gwoździe za 19 zł na Allegro i dać do podkucia za kilkanaście zł. W ten sposób można mieć oryginalne wojskowe buty w cenie replik. https://photos.app.goo.gl/bjUncFSMD456xJsx7
  12. https://www.facebook.com/smartteamhk Zapowiedź sprężynowego SMLE. Ciekawe, czy to będzie zwykła produkcja na rynek, czy tylko mała seria kolekcjonerska, jak to już bywało?
  13. https://www.facebook.com/smartteamhk Zapowiedź sprężynowego SMLE. Ciekawe, czy to będzie zwykła produkcja na rynek, czy tylko mała seria kolekcjonerska, jak to już bywało?
  14. Bischow sprzedaje battle dress: https://www.olx.pl/oferta/mudnur-brytyjski-battle-dress-battledress-replika-rekonstrukcja-CID767-IDHPH15.html?fbclid=IwAR2EP7cA6pzvmLnyFVgIHsot_OPSPe0N1uFnSx-Qi2BzmXwxFvU3ku0Q6lk
  15. Przepraszam, powinno być Mm - mila morska. Wyedytowane, poprawione - D.
  16. Londyn, Downing Street 10, kwiecień1943r. Obecni: Winston Churchill, Premier Rządu JKM; Prof. Frederick Lindemann, 1st Viscount Cherwell, doradca naukowy premiera, https://pl.wikipedia.org/wiki/Frederick_Lindemann; Dr Reginald Jones, ekspert wywiadu naukowo-technicznego, https://en.wikipedia.org/wiki/Reginald_Victor_Jones Winston Churchill: Zaprosiłem Panów, żeby omówić ważną i ściśle poufną sprawę. Ma to związek ze skutecznością naszej wojny powietrznej. Przy waszym wielkim wkładzie testujemy i wprowadzamy coraz to nowsze systemy nawigacji i neutralizacji systemu obrony powietrznej Niemców. Dostałem osobistą informację od Prezydenta Roosevelta, że Amerykanie mają jakieś nowe rozwiązanie dotyczące zakłócania radarów. Mam nadzieję, że zapoznali się panowie z dostarczonymi materiałami? Prof. Frederick Lindemann: Tak. To ciekawa propozycja. „Silent Drum” zakłada selektywne zakłócanie powrotnych fal radarowych, na wąskim paśmie częstotliwości. Amerykański projekt umożliwia zakłócanie fal średnich i krótkich, w zakresie radarów Freya i Wuertzburg. Jednak mamy pewne wątpliwości do jego skuteczności. Winston Churchill: Właśnie na taką analizę z panów strony liczyłem. Jakie macie zastrzeżenia? Dr Reginald Jones: Po pierwsze chodzi o skuteczny zasięg działania. Nasze dotychczasowe próby wskazują, że odległość 50-100 Mm to maksymalna odległość, z jakiej można zakłócać radary pracujące na średnich i krótkich falach. Większa odległość wymusza dużą moc zakłócania, co może być łatwo wykryte przez nieprzyjacielskie namierniki. Prof. Frederick Lindemann: Potwierdzam słowa pana doktora. Dodam, że zakłócanie z dużej odległości wymaga emisji na szerszym paśmie, co zmniejsza jego skuteczność. Winston Churchill: Szczerze mówiąc, z tego co panowie mówią, zrozumiałem tylko, że aparatura zakłócająca musi znaleźć się w odległości max. 100 Mm od zakłócanego radaru. Prof. Frederick Lindemann: Tak. I do tego, jeśli nie ma po drodze przeszkód terenowych. 100 Mm, to odległość na morzu, ew. płaskiej równinie. Winston Churchill: Czyli szansa na zakłócenie nieprzyjacielskiej obrony przeciwlotniczej, realnie istnieje w przypadku nalotu od strony morza, na niewielkiej głębokości od wybrzeża? W przypadku radarów znajdujących się w głębi lądu skuteczność może być słaba? Prof. Frederick Lindemann: Trafnie to pan ujął, Panie Premierze. Dodatkowo, aparatura zakłócająca używa anteny kierunkowej, skierowanej i dostrojonej do konkretnego radaru. Żeby wykonać wyłom w Linii Kammhubera, dostateczny dla przejścia dużego nalotu, musielibyśmy uruchomić kilkadziesiąt takich urządzeń. Winston Churchill: Czyli na razie użyteczność amerykańskiej aparatury dla nalotów z Anglii, może być tylko w początkowej fazie nalotu, do przekroczenia linii brzegowej kontynentu? Nasycenie radarami terenu Niemiec jest za duże, żeby polegać na tej metodzie w przypadku nalotów na centra przemysłowe poza Zagłębie Ruhry! Dr Reginald Jones: Ponownie Pańska konkluzja, Panie Premierze jest trafna! Winston Churchill: W takim razie przechodzimy do następnego punktu naszego spotkania. Amerykanie są zdecydowani przetestować swoją aparaturę. Wybrali rejon Morza Śródziemnego. Planują dokonać zmasowanego nalotu na pola naftowe w Rumunii, co jest zgodne z naszymi celami wojny powietrznej. Jak panom wiadomo, pierwsze naloty z terenu Egiptu nie przyniosły sukcesu. Straty w samolotach i załogach były duże, a efekty bombardowania małe. Teraz planowany jest nalot z lotnisk w Libii. Trasa nalotu przejdzie przez wybrzeże Chorwacji w okolicach Splitu. Są tam zainstalowane niemieckie radary wczesnego ostrzegania. Amerykanie stwierdzili, że nadają się one do zakłócenia przez ich nową aparaturę. To pozwoli bombowcom na spokojny lot nad morzem, bez ataków myśliwców. Po przekroczeniu linii brzegowej wyprawa bombowa natrafi na obronę przeciwlotniczą dopiero wokół samego celu. Prof. Frederick Lindemann: Panie Premierze, uważam, że stanowisko naszych sprzymierzeńców jest zbyt optymistyczne. Nie wnikam w to, co się stanie po przekroczeniu brzegu Chorwacji, ale o skuteczność zakłócania. Aparaturę zakłócającą należy dostarczyć blisko chorwackiego brzegu. Jeśli uruchomi się ją za wcześnie, to Niemcy to wykryją i zmienią częstotliwość. Radary średniej i wysokiej częstotliwości pracujące na lampowych układach rezonacyjnych i klistronach można łatwo przestroić na inne częstotliwości. „Silent Drum” należałoby uruchomić na pół godziny przed przelotem wyprawy bombowej. To wymaga opracowania sposobu instalacji i uruchomienia aparatury. Trzeba też dokładnie zbadać charakterystykę pracy nieprzyjacielskich radarów. Winston Churchill: Czas na decyzje. Panie Profesorze – upoważniam Pana do kontaktów z Radiation Laboratory w MIT, a pana panie Doktorze, do udania się do Algieru i bezpośredniego kontaktu z dr. Cyrusem Smith’em z MIT, nadzorującym wykonanie całego projektu. Panie Doktorze, proszę pana o udzielenie wszelkiej pomocy dr. Smith’owi, a przede wszystkim przekazanie wszystkich naszych obiekcji i wspólne przezwyciężenie wszelkich przeciwności. Proszę o zachowanie ostrożności, francuska Afryka jest przepełniona niemieckimi i włoskimi szpiegami, nie mówiąc o byłych urzędnikach rządu Vichy. Amerykanie są naiwni i ufają im, ale my wiemy swoje. Dlatego proszę skontaktować się z asystentem Dyrektora Wywiadu Marynarki, komandorem Flemingiem, w sprawie ukrycia pana tożsamości. Proszę Panów o niezwłoczne informowanie mnie o wszystkim. Panie Doktorze, proszę uważać na siebie. Algieria, to nie jest teraz bezpieczne miejsce...
  17. Jak widać po pierwszej części gry, pogoda może tylko przedłużyć przygodę o następny odcinek :-). Ale mam nadzieję, że tym razem nie będziemy musieli skracać gry i cały scenariusz uda się rozegrać. Co nie znaczy, że ciągu dalszego nie będzie (zgodnie zasadą Dowództwa Operacji Połączonych: do trzech razy sztuka!). Gorzej z sytuacją epidemiczną. Miejmy nadzieję, że do kwietnia - maja sytuacja ustabilizuje się na tyle, że będzie można w zorganizować grę w bezpiecznych warunkach, zgodnie z przepisami. Przewiduję ilość uczestników na 16 minimum i 24 maximum osób, więc ze skompletowaniem graczy chyba nie będzie problemu. Jeśli będzie więcej chętnych, to pierwszeństwo będą mieć uczestnicy "Wyspy Ośmiornicy".
  18. Mekar, masz rację. Zakładanie i zbieranie pól minowych z aktywnymi minami, to za duża robota dla orga. Jestem za inicjatywami odolnymi i zakładaniem min doraźnie. To wpływa na urozmaicenie gry. Pasywne pola minowe, zazwyczaj mają jakieś znaczenie dla scenariusza. Są uwzględnione w zadaniach i rozkazach. Dlatego muszą być zakładane przez orga. Ich likwidacja po grze jest prosta, ogranicza się do zwinięcia taśm i zebrania tabliczek.
  19. Wypowiem się na temat min i pól minowych z pozycji orga. Miny i pola minowe mogą mieć co najmniej dwa zadania w czasie gry. 1. Wyeliminowanie siły żywej przeciwnika. W tym przypadku muszą to być miny aktywne – dźwiękowe, hukowe, rozpryskowe. Takie miny mogą być wykonywane fabrycznie, lub we własnym zakresie. Mogą być jednorazowe, lub wielorazowego użytku. Z punktu widzenia orga, miny wielorazowego użytku odpadają. – Wymagają pozbierania ich po grze, w przypadku ich utracenia (nie wszystkie uda się odnaleźć) podwyższają koszty imprezy. Miny wielorazowego użytku można stosować w budynkach, do zabezpieczenia małych obiektów i przejść. W terenie otwartym, leśnym nie mają racji bytu. Miny dźwiękowe – brzęczyki, piszczyki itp. Nadają się do budynków i miejsc, w których można przemieszczać się tylko wolno. W przypadku odpalenia miny w biegu, można nie zarejestrować tego, że gdzieś za plecami cos zaczęło piszczeć. Podobnie jak miny typu „dołek z balonikiem, nakryty papierowym talerzykiem z pineską” . W biegu takie coś można zauważyć, jak się skręci kostkę na dołku. Miny hukowe, rozpryskowe. Rozpryskowe fabryczne, uruchamiane zwykle GG, odpadają z powodów opisanych wyżej. Miny oparte na petardach, tylko hukowe lub z grochem, mają sens, jeśli są jednorazowe i tanie. Najprostszym i najtańszym rozwiązaniem odpalania takich min, są zapalniki elektryczne. W przypadku położenia pola minowego i użycia jednej baterii dla kilku – kilkunastu min, koszt będzie niewielki i nie trzeba będzie zbierać instalacji po grze, lub zebranie jej nie zabierze dużo czasu (wszystko będzie połączone kabelkami). 2. Zablokowanie, lub spowolnienie ruchu przeciwnika w określonym kierunku. W tym przypadku nie potrzeba żadnych min, lub tylko ich atrapy. Wystarczy czytelne oznakowanie pola minowego, za pomocą tabliczek, lub taśmy. W zasadach gry org określa zasady przekroczenia pola minowego. Może to być odszukanie i rozbrojenie określonej ilości atrap min, lub tylko sprawdzenie i wyznaczenie ścieżki przejścia przez pole minowe. W obu przypadkach na polu minowym mogą być aktywne miny, wymuszające na saperach ostrożność i dokładne działanie. Ominięcie oznaczonego pola minowego może być zablokowane przez rozkazy wydane przez orgów, lub być elementem scenariusza gry, gdzie pole minowe kanalizuje ruch wojska. Podsumowanie: Na polu gry ASH widzę zastosowanie min aktywnych: - wielorazowego użytku, o dużym koszcie: w budynkach, w terenie, na ograniczonym obszarze, np. wąskie przejścia w terenie, mosty, zabezpieczenia obiektów. - jednorazowego użytku, o małym koszcie: Nieoznakowane pola minowe, zabezpieczenie obiektów, wąskie przejścia, pola minowe ze zintegrowanym zasilaniem, miny pułapki na oznakowanych polach przeznaczonych do wykonania przejść. Jeśli chodzi o miny pasywne, atrapy, to mogą być użyte w przypadku, gdy scenariusz wymaga odszukania określonej ilości min na polu minowym, w celu wykonania przejścia. Lub, gdy wykonanie przejścia wymaga odszukania min na ścieżce i ich rozbrojenia, tzn. wykonania określonych czynności.
  20. Wygląda na to, że nasze artyleryjskie proce, to nie było nic anachronicznego ! https://www.facebook.com/photo?fbid=4438131412924393&set=gm.1749630845191977
  21. Pazur podrzucił mi link do grupy na FB : Pomocnik organizatora imprez asg. Na prosbę admina pozwoliłem sobie przybliżyć, czym jest ash: Tak jak napisałeś, główną widoczną cechą ash jest stylizacja mundurowa. Staramy się mieć umundurowanie i oporządzenie zgodne z epoką, choć nie jesteśmy tak restrykcyjni, jak rekonstruktorzy. Szczególnie w stosunku do nowych entuzjastów ash. Ale zachęcamy do poprawiania swojej sylwetki. Drugą widoczną cechą są repliki. Repliki historyczne, fabryczne lub wykonywane samodzielnie tak, aby upodobnić istniejące repliki do broni z epoki. Wielu z nas ma customy oparte na oryginalnych częściach. Obecnie coraz bardziej zauważalna jest tendencja do używania karabinów powtarzalnych jako broni podstawowej, a nie tylko jako wyborowej lub snajperskiej, co jest zgodne z realiami epoki. Repliki nie mogą mieć współczesnych dodatków, jak kolimatory, latarki i noktowizory. Za to w nocy, muszą mieć albo tracery, albo (co preferujemy) markery wystrzału w postaci błyskającego podczas strzału światła. Nie można używać urządzeń GPS, telefonów komórkowych, elektronicznych kompasów. Łączność radiowa jest ograniczona do ilości niezbędnej do komunikowania się między oddziałami i sztabem. Nie ma łączności indywidualnej. Inne cechy ash nie są już tak widoczne. Podstawowe, to że scenariusze dużych gier oparte są na autentycznych wydarzeniach z historii. We wrześniu ukończyliśmy cykl „Wielkie bitwy Frontu Zachodniego”. Były to „Ardeny 1944”, „O jeden most za daleko” i „Normandia 1944”. W grach tych oddziały obu stron miały nazwy autentycznych jednostek, podobnie jak punkty w terenie miały nazwy autentycznych miejscowości, rzek mostów itp. Plan rozgrywek oparty był na wydarzeniach historycznych. Nie były to jednak inscenizacje, jakie robią rekonstruktorzy. W naszym przypadku gra nie musi potoczyć się tak, jak odbyła się w historii i wynik bitwy może być odwrotny niż w rzeczywistości. Scenariusze okraszone są scenografią w postaci tablic drogowych, drogowskazów, pól minowych i umocnień polowych. Jeśli na terenie gry znajdują się budynki, to zazwyczaj mają one nazwy miejscowości, ale czasem też konkretnych obiektów, jak to było np. w „Stalingradzie”. Oczywiście robimy też gry na zasadzie strzelanki, z mało skomplikowanym scenariuszem, ale zachowaniem wszystkich zasad ash. Oprócz gier opartych o historię, organizujemy też takie oparte o fikcję literacką lub filmową, albo też całkowicie zmyślone przez orgów. Taki był cykl działań sił specjalnych wokół projektu V2: „Operacja Kusza”, „Big Ben” i „Hermenegilde komm”. W grach tych były wątki z operacji AK na poligonie rakietowym Blizna, ale też z seriali „Stawka większa niż życie” i „Czterej pancerni i pies” „Allo, allo”. Akcja tych gier miała aspekty typowo militarne, ale też elementy LARPu. Był barman Rene, Michelle z Resistance, Porucznik Gruber z małym czołgiem, hrabia Wąssowski, profesor Glass i wielu innych. Kilka miesięcy przed grą na naszym forum pojawia się historia poprzedzająca akcję, podawana w odcinkach, pozwalająca uczestnikom we wczuciu się w atmosferę scenariusza. Ostatnią grą w tym stylu była „Wyspa Ośmiornicy” – historia poszukiwania Kryształu Szczęścia, inspirowana przygodami Indiany Jonesa. W grze brał udział profesor Rioletto, znany ze „Stawki” oraz syn odkrywcy Kopalni Króla Salomona. Kryształ nie został znaleziony, a historia skończyła się jatką na pistolety i broń białą, w czasie nocnej ulewy. Dlatego planujemy „Powrót na Wyspę Ośmiornicy” w przyszłym roku. Najbliższą grą będzie „Linia Arpada” – obrona drogi na Nizinę Węgierską przed ofensywą Armii Czerwonej – 24.10.2020 na Mokrym Ługu. Więcej szczegółów można znaleźć na grupie FB: https://www.facebook.com/groups/1068399236682258 i na WMASGu : https://wmasg.com/.../247-ii-wojna-%C5%9Bwiatowa-i-wcze.../ Airsoft Historyczny Polska (ASH)
  22. Kolba, Jak tak z grubej rury, to zróbmy to, co już kilka razy proponowałem: napiszmy statut i załóżmy stowarzyszenie. Będziemy mieć osobowość prawną. Orgowie będą mogli oficjalnie występować do zarządców (np. nadleśnictwa) o udostępnienie terenu . Może będzie można wejść na tereny poligonów wojskowych?
  23. Sikor, staramy się urealniać nasze gry. Dopuszczenie noszenia dwóch replik długiej broni, bo ktoś tak lubi, to nie jest urealnienie. Argument, ze ktoś gdzieś widział zdjęcie, przypomina mi żart z grona rekonstruktorów: pokaż mi zdjęcie, że tak nie było. Odtwarzajmy sytuacje typowe, normalne, a nie wyjątki. Jak ktoś chce sobie wymieniać repliki w czasie gry, to niech weźmie i 10, ale 9 z nich niech zostawi na respie, w obozie itp., tam gdzie będzie mógł po nie pójść i wymienić. Mareq, jestem za! Np. Dominik nie napisał w zasadach gry, że km wsparcia strzela z podparcia i musi mieć amunicyjnego. Dlaczego? Bo podświadomie uznał, że wszyscy o tym wiedzą. znajdę chwilę czasu, to się tym zajmę.
  24. Wade, to nie jest mój osąd, tylko stwierdzenie faktu, że rok - dwa lata temu nie było tylu komentarzy o terminatorce. Ja nie grałem w polu w dzień, więc nie mam swojego zdania na temat, czy terminatorki było dużo, czy mało.
×
×
  • Create New...