Jump to content

Cortes

Użytkownik
  • Posts

    1,370
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Cortes

  1. Przeczytałem wszystkie komentarze dotyczące przebiegu gry i jako" junior org" czuję się zobowiązany do swojego komentarza, dotyczącego strony "technicznej". Terminatorka: Jestem niemile zdziwiony skalą komentarzy na ten temat. Mam wrażenie, że jest to spowodowane napływem "świeżej krwi" do ash. Może nowi pasjonaci tego hobby jeszce nie załapali jego specyfiki. Do tej pory tego nie było. Radzę kolegom: mniej patrzenia na to, co się dzieje na Mokrym Ługu, a więcej czytania o poprzednich grach. Dwie repliki długie: To było coś nowego, więc orgowie nie mogli zakazać tego, czego wcześniej nie widzieli. Wg mnie, takie praktyki powinny być zakazane. Do tego zapowiadam, że na grach, w których będę "senior org" ilość replik snajperskich (karabin o dużej mocy z lunetą) i karabinów maszynowych będzie limitowana, zgodnie z realiami WW2. Czyli: jeden karabin maszynowy na drużynę piechoty (6-8 żołnierzy) i jeden karabin wyborowy na pluton (18-24 żołnierzy). Snajper jeden na kompanię, czyli wg uznania orga. Markery wystrzału: Uważam, że czterotakty też powinny je mieć (mój SMLE ma go zainstalowanego na stałe). Jedyny wyjątek, to broń któtka, ale nie powinna ona być główną bronią. Powinna być używana tylko w samoobronie przez sanitariusza, lub przez strzelca z silną repliką, w przypadku bliskiego starcia. Można dopuścić użycia broni ktrótkiej bez markera w przypadku walki w budynku, ale to jest sytuacja wyjątkowa w nocy i powinna być ustalona przed grą. Gdy pistolet/rewolwer jest bronią główną np. oficera, to też powinna mieć marker. W przypadku uszkodzenia markera na głównej broni, gracz może użyć broni krótkiej do końca starcia, po czym powinien się wycofać z gry. W nocy walka rozgrywa się często na bardzo krótkich dystansach i użycie niewidocznej broni krótkiej daje nieuzasadniony handicap. Jakość markera wystrzału też powinna być odpowiednia. To nie może być latarka, uruchamiana inną ręką niż spust repliki. Wiadomo : " nie wie lewica, co robi prawica". Zasada użycia markerów jest ważna od kilku lat, jest wątek tu, na WMASGu, więc nie widdzę usprawiedliwienia dla tych, którzy to ignorują. Zrobienie porządnego markera to nie jest jakiś wielki problem i koszt. Nocnych gier nie jest dużo, więc jest czas, żeby do nich się dobrze przygotować. Problemy z łącznością: Radia po nocnej części nie były doładowane, co skutkowało ich wyłączeniem w części dziennej. Teren obfitował w zagłebienia, co także mogło utrudniać połączenie. Radia sztabowe działały słabo pod blaszanym dachem i dopiero wyniesienie ich na deszcz poprawiało łączność. I chyba najważniejsze: nie było problemu z łącznością, gdzie radiowcy byli ochotnikami. Tam, gdzie byli z łapanki, to nie działało. Kontrola moderatorów nad przebiegiem gry: Były komentarze, że moderatorzy powinni ingerować w przypadku terminatorki i innych konfliktów (za wczesnego wyjścia do respa, doładowania w polu itp). Ilu tych moderatorów powinno być? Jeden na oddział? I do tego 2-3 w sztabie. Dalej nie będę pisać, bo każdy może sobie sam siebie postawić w takiej sytuacji. Myślę, że tym postem nie zniechęciłem potencjalnych orgów i że w przyszłym roku będziemy mieli dużo ciekawych wydarzeń. Moja gra w przyszłym roku to "Powrót na Wyspę Ośmiornicy".
  2. Niefortunna wycieczka na Wyspę Ośmiornicy oznaczała dla panny Francesci da Silva utratę pracy. Co prawda miała pod swoją pieczą archiwum Profesora Rioletto, dotyczące wykopaliska na terenie pałacu Dioklecjana w Splicie, ale nie gwarantowało jej to utrzymania swojej pozycji na Uniwersytecie w Palermo. Tym bardziej, że była daleko od niego, dalej , niż wrogie wojska na wybrzeżach Afryki. Zabezpieczyła archiwa profesora, a szczególnie te dotyczące wyprawy po Kryształ Szczęścia. Opis ich wysłała do Palermo, do przyjaciela Rioletto, profesora Michele Panciotti, który swego czasu wyszukał informacje o legendzie świętego Calogero i jego Krysztale Szczęścia. Profesor Panciotti ( po przestudiowaniu jej teczki personalnej, a szczególnie załączonych fotografii) poinformował ją, że jest zainteresowany współpracą z nią. Poinformował ją o swojej niedalekiej wizycie w Splicie. Niebawem na konto panny da Silva w Banco Italiano we Splicie wpłynęła pensja za zalegle miesiące pracy i zaliczka na dwa następne.
  3. Dziekuję wszystkim uczestnikom naszej zabawy za przybycie. Tym, którzy nie przybyli z ważnych przyczyn i powiadomili nas wcześniej, dziękuję za zrozumienie pracy orga. Pozostałym, którzy zapisali się, a nie przybyli i nie powiadomili nas, dedykuję cytat z wieszcza: " Dochowaj strzelcze, to moja rada, bo kto przysięgę naruszy, ach biada jemu, za życia biada i biada jego złej duszy". Wziąłem aktywny udział w walce w części nocnej, w składzie brytyjskiego desantu. Idąc jako drugi na szpicy, dostalem się pod ogień ochrony mostu i po wyeliminowaniu jednego lub dwóch obrońców dostałem postrzał w plecy (chyba z czegoś mocnego, bo mam ślad). Potem długi czas obrony przed wypadami Niemców. Opuściłem oddział na pół godziny przed końcem fazy nocnej, żeby być w bazie przed powrotem graczy. Część nocna, jak zwykle dostarczyła mi tyle wrażeń, że starczyło to na całą grę. Dzień spędziłem w sztabie usiłując pod komendą Dominika i przy wielkim udziale Szymona, który ogarniał komunikację, koordynować działania obu stron. Niestety szwankowała ona, przede wszystkim z powodu rozładowania baterii w radiach i prawdopobnie z powodu ukształtowania terenu. Jak zwykle było dużo sprzecznych informacji z pola. Czesto jednostki "znajdowały się" w różnych miejscach, pozycje były zajęte, lub opuszczone jednocześnie prze obie strony, były pomyłki w kryptonimach jednostek itp. Wielkie wrażenie zrobiło na mnie obejrzenie desantu z morza i zmagania na plaży, które obserwowałem wraz z całym sztabem. Manewr flankujący desantu brytyjskiego, to była wielka sprawa! Mam nadzieję, że nasza praca, Dominika, Szymona i mnie, znalazła uznanie wśród graczy, bo to jest najważniejsza nagroda dla orgów. Czekam na nastepne gry, tym razem jako zwykły uczestnik, choć deklaruję pomoc dla orgów, koncepcyjną i w przygotowaniu rekwizytów. Ze swojej strony zalecam śledzenie wątku "Powrót na Wyspę Ośmiornicy". Pozdrawiam wszystkich. Cortes
  4. Meister. Nikt się nie będzie nudzić. Jest 70 worków dfo napełnienia piaskiem i zbudowania z nich umocnień na plaży. To nie żart. Jeśli ktoś może przyjechać wcześniej i pomóc, to będziemy wdzięczni. Jeśli nie zbudujecie umocnień, to ich nie będziecie mieć.
  5. Wszyscy jesteśmy w jednej bazie. Domnik napisał, że baza jest lotniskiem RAFu i porządku będzie pilnować brytyjska żandarmeria, ponieważ takimi żandarmami dysponujemy. Jeśli znajdą się żandarmi niemieccy i zjawią się odpowiednio wcześnie, to dla nich też będzie zajęcie. Jakoś w to wątpię, w świetle braku ochotników na radiooperatorów. Jeśli chodzi o nocleg "nieprywatny", to było na poprzedniej stronie: 1. KWESTIE NOCLEGOWE - W zabudowaniach mamy dostępne 35 miejsc noclegowych (2x10 + 1x15). Na miejscu będą też 2 namioty NS-10 (ca. 15-20 miejsc) Razem daje nam to 55 - 60 miejsc na noc. Jednak z uwagi na to, że wirus najlepiej czuje się w towarzystwie ludzi w zamkniętych pomieszczeniach wskazane jest byśmy się nieco rozproszyli. Dlatego jeżeli ktoś ma ochotę zabrać swój namiot - spokojnie znajdzie dużo miejsca na jego rozbicie. Jeżeli ktoś woli przekimać w samochodzie - be my guest. A jeżeli ktoś jest hardkorem i chciałby przekimać na pozycjach - wzbudza mój najwyższy szacunek. :)
  6. Gra była super! Założenia co do użycia tylko 4taktów, o niewielkiej mocy sprawdziły się całkowicie. Także ograniczenia w pojemności magazynków. Natomiast użycie artylerii, to było to! Pojedynki między wrogimi bateriami dawały wiele emocji. Także przypadkowy ostrzał pozycji nieprzyjaciela też dawał emocjonujące efekty, sam zostałem zabity przez prawdopodobnie przypadkowy (niecelny) strzał. Organizatorzy dodatkowo postarali się o wzmocnienie atmosfery gry. Min. poprzez przydzielenie cech każdego gracza i ciekawą korespodnedcję z kraju. Mam nadzieję, że następna gra z serii Wielkiej Wojny będzie jeszcze lepsza!
  7. To znaczy, że na punkcie rejestracyjnym będziemy mierzyć temperaturę. Osoby z podwyższoną temperaturą ciała nie będą wpuszczone na teren i będą musiały zrezygnować z gry. Będziemy ograniczać przebywanie w pomieszczeniach zamkniętych. Na grę nocną mamy zapisanych ponad 60 osób. Zarządca bazy oferuje 30 miejsc noclegowych w budynkach. Wg nas, to za duże zagęszczenie. Chcemy jeszcze rozstawić dwa namioty NS, 10cio osobowe, ale po rozśrodkowaniu -max 6cio. Może wynajmiemy firmę, króra postawi nam duży namiot (na razie nie znamy kosztu i wielkości namiotu). Ale zalecamy zorganizowanie noclegu we własnym zakresie: w aucie, lub we własnym namiocie. W czasie wydawania posiłku obowiązywać będzie założenie maski ochronnej.
  8. Nie wziąłem pod uwagę kolegów ze strony "Centralnej" - jest kilku z Warszawy. Sikor - zbiórka u Dominika o 6:00. Wsiun - możesz tam dojechać z Dworca Centralnego, jest bezpośredni autobus. Ale zapytam jeszcze Marka (XRay), czy nie dałby rady zabrać ciebie z dworca.
  9. Wygląda na to, że jedynym jadącym autem z Warszawy będę ja. Jedzie ze mną Dominik. Mogę wziąć jeszcze 2 osoby, pod warunkiem, że o godzinie 6:00 będą czekać pod blokiem Dominika na Służewcu. Nie mogę jeżdzić po Warszawie i odbierać po kolei, bo i tak będę musiał wstać o przed 5tą, żeby się wyrobić. Może Kolba jadąc przez Warszawę mógłby kogoś zabrać?
  10. Kiedy niemiecka ofensywa na Kaukaz skończyła się stalingradzką katastrofą, a Afrika Korps uległ naporowi alianckich sił, atakujących z dwóch stron, niemieckie plany zaspokojenia potrzeb na ropę z pól naftowych Zakaukazia i Iraku spełzły na niczym. Niemiecka armia i gospodarka musiała zadowolić się źródłami dostępnymi w Europie. Większość z nich, to były małe złoża. Jedynymi znaczącymi były pola naftowe w Rumunii, w okolicach Ploeszti. Oprócz wydobycia ropy odbywała się tam jej przeróbka w wielkich rafineriach. Alianci doskonale zdawali sobie z tego sprawę. Amerykańskie 9 i 8ma Armie Powietrzne zaplanowały strategiczny atak na pola naftowe i rafinerie Ploeszti. Pierwsze naloty z lotnisk w Egipcie nie przyniosły właściwie żadnych rezultatów. Spowodowały tylko rozbudowę rumuńskiej i niemieckiej obrony przeciwlotniczej pól naftowych i rafinerii. Następne rajdy pojedynczych dywizjonów rozpoznawczych i bombowych przeprowadzono z lotnisk w opanowanej właśnie Libii. W ich trakcie, na trasie planowanego zmasowanego ataku, rozpoznano stanowiska radarowe w okolicach Szybenika i Splitu. Radary te koordynowały obronę przeciwlotniczą na trasie z Brindisi do Ploeszti. Dowództwo wojsk amerykańskich w północnej Afryce zastanawiało się nad najlepszym sposobem neutralizacji niemieckich radarów. Rozpatrywano nalot szybkich lekkich bombowców, ostrzał artyleryjski z okrętów podwodnych czy rajd rangerów. Wszystkie te operacje musiałyby być przeprowadzone dostatecznie wcześnie przed nalotem, aby być pewnym ich skuteczności, ale to dałoby nieprzyjacielowi szansę na naprawę instalacji. W końcu wybrano całkiem inną metodę – walki elektronicznej. Zdecydowano o użyciu nowej aparatury do zakłócania radarów. Miała ona być uruchomiona tuż przed tym, jak wyprawa bombowa wleciałaby w zasięg niemieckich radarów. Aparatura skonstruowana w MIT Radiation Laboratory była już gotowa. Czekała na załadunek w Nowym Jorku. Dowództwo amerykańskie szukało celu, aby jak najszybciej przekonać się o jej przydatności. Pomysł, żeby ją wykorzystać do ochrony nalotu na Ploeszti chwycił. Aparaturę załadowano na szybki transportowiec i wyekspediowano do północnej Afryki. Razem z nią na pokładzie statku znalazł się kpt. Charles Gordon – doktor inżynier MIT, współtwórca „Silent Drum”, jak nazwano zagłuszacz. Miał on na miejscu dostroić urządzenie do charakterystyki promieniowania niemieckich radarów. Do tego potrzebne były precyzyjne pomiary.
  11. Cortes

    ASH PGR

    Przepraszam organizatora i uczestników, że przez nieuwagę, nie udało mi się dotrzeć na grę. trochę żałuję spotkania towarzyskiego. Ale z drugiej strony strzelanka "Amerykanie kontra Reszta Świata" to dla mnie nie jest ash.
  12. Dominiku, nie warto odpisywać. To taki typ w stylu: od twojego Enfielda jest lepszy Denix, bo lepiej odwzorowany i można oddać suchy strzał.
  13. Cortes

    ASH PGR

    Marek S. utworzył na FB wydarzenie: luźna strzelanka ash, w najbliższą sobotę, w okolicach Modlina. https://www.facebook.com/events/567202020832605/?notif_t=event_aggregate&notif_id=1595829620836897
  14. Do kupienia STEN AGM. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=310589500124278&set=gm.3051091131605916&type=3&theater
  15. W przyszłym tygodniu zacznę eksperymenty z moździerzem.
  16. Widzę, że kolejny raz wymyślona przeze mnie historia zaczyna biec własnym życiem. Byłoby grzechem, żeby to życie nie objawiło się na naszym kolejnym spotkaniu. Do zobaczenia na "Powrocie na Wyspę Ośmiornicy" - w kwietniu lub maju 2021r.
  17. Mati, Zgłosiliście się na Normandię? Ile osób? Bo na razie Niemców jest poniżej minimum.
  18. No tak udało się, ale dzięki słabej pamięci uczestników, którzy powielili błędy przeciwników z pierwszej gry :-).
  19. Nie można powielać scenariuszy odwracając tylko strony, więc będzie inaczej niż było. Oczywiście miejsce wymusza pewne podobieństwa, ale postaram się, żeby było ciekawie.
  20. Śpiewające drzewo przemówi dopiero za niecały rok, ale warto się do tego przygotować.
  21. Marzec 1943r .Kpt. zur See Von Rose po powrocie z fatalnej wycieczki na „Wyspę Ośmiornicy” długo nie mógł dojść do siebie. Na szczęście częste akcje jego flotylli przeciwko rajdom brytyjskich kutrów z desantami komandosów, pozwoliły trochę zatrzeć pamięć o niefortunnej przygodzie. Mimo, że musiał złożyć w dowództwie oficjalny raport, to sprawa rozeszła się po kościach. Ale wyprawa nie dawała o sobie zapomnieć. Raz jeszcze udał się do archiwum jugosłowiańskiej marynarki i obejrzał dokumenty. Uderzył go jeden fakt: w opisie zegara było, że duża wskazówka pokaże kierunek na Kryształ. Duża wskazówka o godzinie podanej przez Śpiewające Drzewo!. To musiała być jakaś pomyłka! Że też wcześniej nikt na to nie zwrócił uwagi. Duża wskazówka o pełnej godzinie zawsze pokaże 12tą! Ale profesor Rioletto przeszukał kierunek godziny 12tej ( podany we wskazówce z butelki ukrytej na leśnej polanie) i nic nie znalazł! Może chodziło nie o dużą, a o małą, ale grubą (zazwyczaj w zegarach) wskazówkę? Błąd w tłumaczeniu z obcego języka? Nowy duch wstąpił w kapitana, ale wiedział on, że nie ma szans na przeprowadzenie ponownych badań terenowych. Alianci opanowali już całe wybrzeże Afryki. Dowództwo marynarki ściślej pilnowało swoje załogi, a Gestapo każdą oddolną inicjatywę traktowało jak potencjalny spisek i zdradę.
  22. "Aha, ciemna strona przyzywa ;)" - Raczej Wish chce ci dać szanse pograć po jasnej stronie :-).
  23. Impreza, mimo dużych strat przedbitewnych udana. Jestem pod wrażeniem terenu gry. Taki las z wysokimi wzgórzami na Mazowszu, to rzadkość. Scenariusz był ułożony na dużo większą liczbe graczy, więc przy mniejszej frekwencji trochę kulał, ale dało sie go jakoś ogarnąć. Ostatnia faza gry, wobec dużej skali dezercji z armii niemieckiej, to był mecz do jednej bramki. Szczególnie polowanie na transporty rakiet i końcowy transport paliwa. Ale faza nocna chyba wszystkm dostarczyła dużo emocji i podniosła poziom adrenaliny. Trzy starcia spotkaniowe, to było dość dużo, jak na taki rodzaj działań. A przesłuchanie kierowcy transportera, to był niezły akcent humorystyczny. Organizacja, nocleg i posiłki - super!
  24. Mekar, Między pierwszą fazą a nocną będzie przerwa. W przerwie Niemcy zostaja na swoich pozycjach, więc tracer i ew. narzędzia musisz mieć ze sobą. Alianci wracają do aut, więc nie muszą tego mieć ze sobą.
×
×
  • Create New...