Jump to content

Basil

Użytkownik
  • Posts

    179
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Basil

  1. Zobaczymy, czas pokaże...
  2. To niech medycy zadbają o bycie oznaczonym jak ambulans 😉
  3. Dzięki za uwagi Cortes. Nie zauważyłem tego (latając tam i z powrotem było to trochę trudne) - trzeba było się bardziej dobijać jeżeli był to problem, ale przynajmniej była z tego jakaś ciekawa scena. Robiłem co mogłem, ale nie mogłem być wszędzie. Zobaczymy jak pójdzie kolejnym razem.
  4. Apropos kołnierzy; ja opracowałem powtarzalną metodę doszywania kołnierzy do kurtek no. 2 bez potrzeby dokupywania dawców materiału - materiał na kołnierz pobrać należy z wnętrza kurtki, po stronie wszycia guzików; jest go idealna ilość na typowy kołnierz. Następnie należy rozprasować przód, wyłożyć i podciąć oryginalny kołnierz na karku, doszyć do niego nowy kołnierz stworzony z pobranego materiału i podszewki, a potem wykonać dwie nowe dziurki na guziki. Kurtki tak przerobione prezentują się następująco (tutaj szyte na imitację wz. 36): No.2 olive ma minimalnie inny krój niż khaki/brown, ale różnice to głównie kieszenie i rękawy. Będę wykonywał taką samą przeróbkę no.2 (tym razem brown) na mundur belgijski, więc generalnie jest to do zrobienia. Z bułgarem jest natomiast problem - kolor; on bardzo kłamie na zdjęciach, bo na prawdę jest właściwie ciemno szary, grafitowy, nawet wpada w czerń. Nie ma tam nawet odcienia tego brązu który nie wiem w jaki sposób występuje na zdjęciach w sklepach.
  5. Synchronizacja kalendarza z Discordem: (Tomo, źle sformatowałeś i ponumerowałeś nowy wpis) Teraz to schludnie i przejrzyście wygląda. - D. 2026: Za nami: 1. "Festung Thorn 1945" - Sikory n. Narwią, 28 lutego (sobota). 2. "Uścieczko 1916" - Pstrokonie k. Zduńskiej Woli, 21 marca (sobota) 3. "Caen 1944" - Raszówka k. Legnicy, 18 kwietnia (sobota); 4. "Linia Gotów cz. II: Droga w Dolinę Padu" - Julianów k. Mińska Maz., 9 maja; (sobota). 5. "Spalona ziemia - operacja Barbarossa 22 VI 1941" - Wywóz k. Opoczna, 18 lipca (sobota); 6. "Operation Watchtower - Guadalcanal 1942" - Sikory nad Narwią, 8/9 sierpnia (sobota - niedziela); 7. "Korytarz Pomorski - Wrzesień ‘39", Strońsko k. Zduńskiej Woli, 19 września (sobota). Przed nami: 1. „Zielone piekło - Hürtgenwald 1944-45" - Zimnodół k. Olkusza, 7 listopada (sobota); 2. "Ostatnie dni III Rzeszy: Braniewo 1945" - lasy k. twierdzy Modlin, 28 listopada (sobota); 3. "RKP: Ardeny 1944" - Raszówka, 12 grudnia (sobota). 2027: 1. "Ostatnie dni III Rzeszy: Königsberg 1945" - lasy k. Twierdzy Modlin, styczeń (sobota); 2. "Bohaterowie Telemarku" - Okuniew k. Warszawy, 20/21 lutego 2027 (sobota/niedziela); 3. “Wrześniowe Pomorze 39 cz. II: WST Westerplatte" - PGR Góra, k. Nowego Dworu Maz., marzec (sobota); 4. "Bój pod Kodziowcami, front wschodni 39" - lasy k. Twierdzy Modlin, kwiecień (sobota) [wersja beta]; 5. "Operacja Merkur" - Oleśnica, 17 kwietnia (sobota); 6. "Operacja U-Go - Imphal i Kohima 1944" - Julianów k. Mińska Maz., druga połowa maja; 7. "Operation Fall Gelb: Antwerpen 1940" - [teren TBA], 12 czerwca (sobota); 8. "Walki o Smoleńsk 1941" - sierpień (sobota); 9. “Wrześniowe Pomorze 39 cz. III: Poczta Polska w Gdańsku" - Kraków [TBC], wrzesień (sobota); 10. "Ostatnie dni III Rzeszy: Danzig 1945" - Twierdza Modlin k. Janówka, [data TBA] (sobota).
  6. Generalnie myśle że dzielenie włosa na peruce już nie ma sensu - mogę przyjąć winę na siebie za nie oznaczenie terenu; natomiast żaden wykonany manewr nie był (dla mnie) absurdalny - trochę naciągał interpretację, ale nie łamał zasad. Nie było takiego momentu żeby samotne wilki wwędrowały drugiej stronie na spawn, na kompletnie innym kawałku mapy, kiedy ta miała mieć gwarancję jego bezpieczeństwa. Granice (te czerwone) były bardzo poglądowe (zresztą zostały mocno obcięte na południu), a granica przez pustynie miała głównie zabezpieczyć graczy przed zapiaszczeniem replik. Można mieć natomiast pretensje do atakowania przez okolice zaparkowanego samochodu i biało-niebieskiego spawna - dopracujemy to na kolejny raz i przepraszam za wynikłe zamieszanie. Nie wiem czy każdy byłby chętny, ale jakiś rdzeń ogarniętych ludzi może powinien się kiedyś spotkać i zsynchronizować wiedze, a conajmiej my dwaj (jako główni łącznościowi technicy), żebyśmy mieli jakiś standard. Do ogarnięcia 🙂 Na Discordzie już raz przeprowadziliśmy ponad godzinny wykład i dyskusję nt. telefonii polowej, mam z tego nagranie. Dzięki za podsumowanie 🙂 generalnie było pytanie "czy Sikor mógł tak zrobić" (strzelać jako jeniec) - cóż, miał tylko pistolet, nie został rozbrojony, a według mnie wyszła z tego dość ciekawa scena... Więc przymykam na to oko 😉 - - - - - - - - - - - - - - - I na koniec, z małym odstępem dla godności - mam nadzieję że nikt nie oburzy się dodaniem tego fragmentu. "Mój Wrzesień" jak to niektórzy określali miał być nie tylko zabawą. Chciałbym przekazać więc smutną informację z dzisiaj która mnie osobiście trochę poruszyła - zmarł (wedle wszelkich dostępnych mi i innym informacji) ostatni żyjący polski żołnierz kampanii wrześniowej, kapitan Tadeusz Lutak. Fotografia z MG.pl Dla mnie ASH to nie tylko zabawa, ale sposób na ciekawą interakcję z historią - myślę że każda gra powinna w jakiś sposób motywować do zaznajomienia się z wydarzeniami których dotyczy. Chociaż nasze prawie-motto to "ASH to nie reko", to jednak (według mnie) ASH może, a nawet powinno prowadzić do jakiejś refleksji nad historią, wojną, przeszłością i teraźniejszością. Wydarzenia które odgrywamy nie wzięły się z próżni, a my nie odgrywamy ich w próżni. Pokój duszy ofiarom wojen. P.S. dziękuje zaangażowanym graczom za poważne podejście do sceny pogrzebu na prowizorycznym cmentarzu wojennym (in-game, nie prawdziwym), szczególnie Cortesowi. Scena, chociaż całkowicie spontaniczna, mnie bardzo dotknęła emocjonalnie i mam nadzieję innych w jakiś sposób również.
  7. Przyniose, w słoiku, coby wam pokazać jak wygląda Norwegia (czasami) 😉
  8. Ja chce na narciarza 🙂 nawet narty moge zabrać, i telemarkiem cosik umiem 😉
  9. Wysłane zgłoszenie do Volkssturmu, pozdrawiam. Na Playair nie ma wydarzenia? Dajcie link jeżeli jest.
  10. Dziękuję za podsumowania, za podziękowania się kłaniam, a apropos kilku kwestii w sprawie których mogę się wypowiedzieć albo wyjaśnić moje stanowisko jako organizator: Podział na oddziały i dowodzenie były poza moją kontrolą (na moje szczęście) i nie chciałem w żaden sposób w to ingerować - sprawa graczy, nie organizatora. Do dopracowania wewnętrznie 🙂 Co do telefonów - ich nie było słychać dobrze, bo nie podłączyliście baterii xD a przynajmniej po grze jak patrzyłem, to były rozpięte. Ja je zawsze rozpinam na czas magazynowania i spinam dopiero na terenie gry, tak z ostrożności. Mogliśmy z nich zrezygnować, ale ja nie po to wlokłem te graty żeby ich w ogóle nie wyciągnąć. Gdyby tylko nie brakło czasu przez życie... Bus był logistycznie kluczowy i nie wyobrażam sobie organizacji tej gry bez niego, więc wielkie dzięki i wieczne uznanie dla Baldiniego. Gdyby wózek nie był lokomotywą, to też by woził część gratów (ale do lokomotywy przez kocioł trudno jest wsadzić duże rzeczy). Co do systemu amunicji - tak, zużycie nie było najwyższe, ale coś tam schodziło. Dopracujemy na kolejny raz. Co do ulokowania sztabu - wasza decyzja. Na mapie była kropka, ale jak byście powiedzieli że chcecie go mieć kilka metrów dalej, to bym wam pozwolił. Co do obchodzenia sztabu przez Niemców - w założeniach organizacyjnych grała też 'północ' mapy, tzn. teren piaszczysty, ja tylko rekomendowałem żeby tam nie biegać żeby nie zapiaszczyć sobie replik na resztę dnia. Umownie ustaliłem, że najdalsza oś ataku to linia prosta między granicą a Szlachtą, przez teren piaszczysty, ale Niemcy mieli też przeprowadzić atak wzdłuż drogi - co zrobili. Poniżej wewn. mapa organizacyjna (z wczesnymi oznaczeniami punktów), mapa klimatyczna rozdana stronom, oraz jak to wyglądało w terenie: Co do debriefa i sprzątania - zgodzę się że powinniśmy zebrać graty, ale debrief powinien być przeprowadzony w miarę szybko po grze (każdemu się śpieszy). Niemcy na moją prośbę znieśli wszystko na centralny punkt na terenie gry, jedynie co to mogliśmy to zabrać jeszcze do Maksymilianowa bliżej busa. Co do piro - mi się udało w lutym b.r. podpalić świecą dymną trawę która trzy miesiące leżała pod śniegiem. Więc spokojny o użycie piro będę kiedy w połowie kraju nie będzie ostrzeżeń hydrologicznych. Lepiej huhać na zimne. Co do samych granatów - skoro się tak wszystkim nie podobają, to je sobie zachowam dla siebie. Niech sobie każdy kombinuje ze swoim, skoro tyle mądrych pomysłów, szkoda tylko że z tego prawie nikt ich faktycznie nie realizuje... Mądre uwagi Vlad. Na pewno na kolejną grę pozwolimy stronie Polskiej okopywać się wcześniej, ale odprawa główna dalej będzie wspólna i jednolita - to jest rzecz z której nikt mnie nie wycofa, bo jest to jedyny gwarant że obie strony dostaną te same informacje i będą pewne, że druga strona wie conajmniej to co oni. Na poprzednich grach to działało, ba, już z doświadczenia widzę że takie prowadzenie odprawy wpływa pozytywnie na doświadczenia graczy i kulturę gry. Moim założeniem na 1. fazę była obrona przez Polaków pozycji granicznych, które zostaną utracone w pierwszym natarciu. Według mnie wymuszenie na graczach kopania w terenie dołów przez dwie godzinych, w których zagrają sobie godzinę żeby potem przez kolejne pięć być gdzie indziej, byłoby niesprawiedliwe, i wtedy bym zaś słuchał o tym, że po co ja im kazałem kopać doły dwie godziny, żeby w nich grali godzinę, a potem byli gdzie indziej pięc godzin. Ja wiem z czym to sie je. Wszyscy którzy się sromotnie spóźnili się uczciwie usprawiedliwili, włącznie z graczem który dołączył w połowie gry (co dogadaliśmy wcześniej). Ci którzy nie przyjechali bez usprawiedliwenia - na pierwszy raz daję taryfę ulgową, ale przykro, bo z 40+ osób odpadło ponad 10, z końcowym bilansem ok. 18 v 18. Mieliśmy nadzieję na silny wrzesień, liczbowo wyszło OK, ale przynajmniej ludzie się dobrze bawili. No właśnie nie było takiej sytuacji de facto, jak wyżej napisałem. Niemcy w 1. fazie nie obeszli wcale jakoś absurdalnie granicy, którą im wytyczyłem (przynajmniej z perspektywy którą obserwowałem), zaś ich super szybkie natarcie wcale nie zakończyło 1. fazy wcześniej niż zakładałem. Gra przebiegła tak jak była zaplanowana - Polacy się trochę okopali, Niemcy sobie poćwiczyli, przyszedł rozkaz o ataku i błyskawiczne Niemieckie natarcie zmiotło Polską obronę z pozycji. W 2. fazie również poruszali się wewnątrz granicy którą im wyznaczyłem, tzn. wzdłuż linii lasu z zezwoleniem na wejście w wystające z niej odnogi, chociaż maksymalnie naciągane były te i tak elastyczne granice. Jedyne co, to zostali zatrzymani i przesunięci kiedy ich oś ataku w fazie 2b skupiła się nie na linii kolejowej, ale poszła w stronę Polskiego sztabu. Chodziło tutaj o to, że Polacy nie mieli zostać napadnięci od tej strony, co myślałem że będzie dobitne wpisując w rozkazie że "należy się skupić na linii kolejowej", ale Niemcy bardzo kreatywnie podeszli do zadania obchodząc linie kolejową okrężnie od drugiej strony... Poniżej treść rozkazu przekazana Niemcom w fazie 2b: XIX. Armeekorps tag 1 September 1939 Der IV. Armee Hauptquartier Befehl 2b Informacje od jednostek oraz zwiad lotniczy sugeruje, że prawie udało się odciąć i okrążyć Polskie jednostki w rejonie Pomern. Wróg może jednak próbować ewakuować siły zanim zdążycie dopiąć okrążenie. Waszym PRIORYTETEM jest uniemożliwienie tego! Skierujcie oś swojego ataku w kierunku linii kolejowej, którą Polacy zwą ‘Magistralą Węglową’. Jeżeli uda Wam się zatrzymać transporty ewakuacyjne, saperzy powinni je dezaktywować. Równolegle należy zabezpieczyć oś natarcia na Schirotzken; saperzy powinny przeczesać teren w poszukiwaniu min, zasieków oraz pułapek które wróg mógł pozostawić na naszej drodze. Dopiero po dopełnieniu okrążenia oraz zabezpieczeniu drogi z Krone an der Brahe należy wykonać uderzenie na Schirotzken. Gott mit Uns! GENEHMIGT VON: General der Panzertruppe Heinz Guderian Kommandierender des XIX. Armeekorps Realizacja rozkazu w rozgrywce: - Waszym celem jest zaatakowanie Magistrali Węglowej i jej zdobycie. - Polskie transporty kolejowe realizują ewakuację, ale wy możecie wykoleić transport: należy odizolować pociąg z kolejarzami, a saper może podłożyć ładunek, który po kilku minutach eksploduje. - Polacy mogą odbić i naprawić pociąg po pierwszym uszkodzeniu. - Faza nr 2 kończy się gdy [LUB]: - Pociąg wykona trzy kursy (wygrana Polska). - Pociąg zostanie uszkodzony i nie naprawią go w ciągu 30 minut. - Pociąg zostanie uszkodzony dwa razy (wygrana Niemiecka). Rozkaz 3 można otworzyć po zakończeniu Fazy nr 2. Więc winę można zwalić jedynie na to, że nie było czasu jednolicie oznaczyć terenu taśmą. A czasu nie było, bo skupiliśmy się na rozstawianiu rzeczy które były reklamowane jako główne atrakcje. Wszyscy wiedzą jak wygląda organizacja, ale ja powtórzę dla tych co nie słyszeli na nasze usprawiedliwienie: Organizatorzy zakładali być na terenie gry w piątek po południu (12-15), w sile przynajmniej 4-5 osób; mieliśmy zrobić wizję, rozplanować lokacje i wstępnie przygotować i rozstawić rekwizyty. Ostatecznie na wieczór i noc (18-24, już po zachodzie słońca) w piątek były 4 osoby, a plany legły w gruzach w ciągu tygodni przed grą - mi na przykład wpadły 2 ultramegahiperważne delegacje typu propozycja nie do odrzucenia; udało mi się uzyskać wolny piątek w który spędziłem 12 godzin dokańczając ostatnie papiery i pakując auto, a potem prawie 4h jechałem na teren. Partizan również chciał być w piątek, a w piątek to dopiero wrócił do domu z delegacji. Walter i Baldini także pakowali cały growy dobytek cały piątek. Więc o ile ktoś nie chce nam pomóc, albo zrobić za mnie robotę którą umiem zrobić tylko ja, to komentarze i złote rady można sobie zachować dla własnej kontemplacji. Ja sam wstałem w sobotę rano ok. 6 rano, ubrałem się ciepło i pojechałem sobie zwiedzić teren - zdjęcia wykonane o 6:40. W czasie od godziny owej około 7 rano jak wróciłem do naszego oboziku i zacząłem rozpakowywać auto i składać rekwizyty, do godziny 11 z hakiem kiedy była odprawa miałem tyle 'wolnego czasu' w trakcie którego jadłem z garnka resztki pysznego gulaszu od Cortesa, tłumacząc ludziom co mają gdzie zanieść, ubierałem i szpejowałem kolegę którego zaprosiłem i obiecałem przygotować, oraz objechałem ze 2-3 razy na parkingi żeby ogarnąć wstępnie ludzi i przekazać co mają mówić kolejnym którzy przyjadą. Jak wiele razy wspominałem, ja chcę robić gry na poziomie wyższym niż "my tu, wy tam, teraz sie strzelamy, ale w mundurach", wykorzystując nazbierane przez nas zaplecze sprzętowe oraz moje doświadczenie larpowe. I nie zamierzam z tego rezygnować, bo widzę że nawet na ledwo kilku godzinach snu i przy ogromnym stresie potrafię to ogarnąć. Pozdrawiam 😉
  11. Cześć wszystkim już po grze! Napiszę szybkie podsumowanie organizacyjne, a fabularne zostawie Oficerom obu stron. Jeżeli czegoś zapomną, to ja wtedy dodam te wątki. Przede wszystkim dziękuję wszystkim za przybycie, tym co byli - a kto nie było i nie usprawiedliwił się, to niech po prostu żałuje... Dziękuje również osobiście: Spółce kolegów z naszej grupki - za przekabacenie mnie do zrobienia gry wrześniowej jakiś rok temu słowami "Bazyl zrób ten wrzesień bo to lubisz" Partizanowi - za pomoc w wymyśleniu i zbalansowaniu mechanik i scenariusza, oraz w rozpisaniu rozkazów i listów fabularnych, oraz robienie zdjęć Baldiniemu - za pomoc w scenariuszu i mechanikach, oraz w transporcie i organizacji obozowisk i rekwizytów, oraz za rower 😉 Lolkowi - za zrobienie wszystkich znaków, na co ja nie miałem czasu, a wyszły superowe, oraz ogarnięcie min Walterowi - za pomoc w organizacji obozu, rozstawianiu go, pakowaniu go, i tak dalej 😉 Cortesowi - za przyjechanie dzień wcześniej do pomocy i przywiezienie pysznego gulaszu 🙂 Arkuszowi i Bulletowi - za niezastąpioną pomoc w rozstawianiu rekwizytów, oraz przywiezienie jeży Vladowi - za ogarnięcie znaków dla min, patyków na zasieki, i zasugerowanie wykorzystania kilku dodatków (właśnie min i jeży) Gregoriusowi - za użyczenie i użycie pojazdu ala pancernego Całej stronie Polskiej i Niemieckiej - za przyjazd, wzięcie udziału i super kulturalną grę 🙂 Sanitariuszkom - za chęć wzięcia udziału 😉 Tak w skrócie, pomysł na grę zrodził się jakoś dawno bo ponad rok temu, a w oryginalnej koncepcji był to inny scenariusz na tym samym terenie (może go kiedyś też poprowadzimy). Po pewnych namysłach i gdybaniu nad innymi grami ostatecznie została to pierwsza gra w cyklu gier w klimacie Września 1939. Gra miała, jak to już Vlad opisał, przedstawiać chaos pierwszych dni września w historii klęski i ewakuacji Armii "Pomorze" przez silne natarcie armii Niemieckiej, co wygląda że się udało. Faza 1 miała przedstawiać bitwę graniczną i zaskoczenie Polskich pozycji; realizowaliśmy ją na osi Chojnice-Czersk, z końcówką w Szlachcie (która znajduje się obok Magistrali Węglowej, która miała się pojawić na grze w pewnej formie). Faza 2 miała przedstawiać natarcie Niemieckie które przebiło się z Więcborka przez Bory Tucholskie koło Koronowa i dotarło aż do samej Magistrali Węglowej, odcinając główną droge ewakuacyjną Polskich jednostek z północy Pomorza. Faza 3 miała przedstawiać zastój który wynikł z tego, że w/w Niemieckie natarcie wysunęło się zbytnio do przodu. Faza 4 miała być dogrywką wzdłuż Magistrali Węglowej aż do Maksymilianowa, na przedpolu Bydgoszczy. Poniżej mapka: Tak, wiem że w rzeczywistości między rejonem Fazy 1 a Fazy 2 jest duża odległość, dlatego organizacyjnie te tereny były odseparowane i nie można było grać między nimi. Dość wcześnie do grona organizatorów dołączył Baldini który chciał znaleźć sposób na wykorzystanie swojego zaplecza; dlatego m.in. opracowaliśmy system logistyczny. Co do samego systemu, o ile nie było żadnej katastrofalnej klęski, to wymaga dopracowania lub zmodyfikowania - żetonów schodziło mało z jakiegoś powodu, a listy respów były troche niewygodne do uzupełniania. Mam wstępne pomysły na poprawienie tego. Generalnie, udało się zrealizować niemalże wszystko co było zaplanowane pod względem scenariusza, fabuły i innych gadżetów. Główny problemem był czas, którego nam zabrakło, i to w dużym stopniu wcale nie z naszej winy. Ja na przykład wiedziałem już z doświadczenia że większość rzeczy trzeba przygotować wcześniej, dlatego chcieliśmy w gronie organizatorów i znajomych przybyć na teren gry w piątek i zacząć rozstawiać niektóre fanty. I taki był plan jeszcze kilka tygodni przed grą, ale mi wpadły dwie długie delegacje z pracy tydzień po tygodniu, i udało mi się jedynie uzyskać wolny piątek przed grą, w który spędziłem prawie 12h dokańczając rekwizyty i pakując się. Ostatecznie zamiast w piątek po południu byłem na terenie gry w sobote o 1 rano; podobnie Partizan musiał spędzić prawie cały tydzień w innym mieście w ramach delegacji, a jedynie Baldiniemu, Walterowi i Cortesowi udało się dotrzeć na teren jeszcze w piątek. Również kilka osób które deklarowało się nam pomóc w piątek i sobotę rano zostało wstrzymanych przez pracę i inne zrozumiałe powody. No a jednak pomimo tego udało się prawie wszystko (poza tymi przeklętymi telefonami) rozłożyć w sobotę (ja wstałem o 6 rano i przejechałem po terenie na wizji lokalnej, z czego zdjęcie poniżej), i grę rozpoczęliśmy z tylko godzinnym opóźnieniem, a zakończyliśmy o planowanym czasie (około 17). Udało się zrealizować wszystkie fazy bez ich okrajania w żadnym stopniu, oraz jeszcze w ramach gry pożywić graczy posiłkiem (Baldini z radością przekazał że po grze wszyscy razem zjedli cały zapas grochówki). Teren, szczerze mówiąc, to się trafił idealny. Jest piękny, dobrze ale nie przesadnie zalesiony i zakrzaczony, ma fajny układ wszystkiego. Polecam 🙂 Pogoda również się udała, chociaż 25 stopni ze słoneczkiem trochę zaskoczyło, ale przybył na nasz ratunek zbawienny wiaterek. Cieszę się bardzo że nie było żadnych kwasów, gracze byli wyrozumiali, a sam przepraszam za troche chaotyczne koordynowanie - nie zdążyliśmy ograniczyć terenu, a odważni Niemcy bardzo chcieli obchodzić Polaków każdym możliwym lasem i krzokiem. Dziękuje że mnie posłuchali jak im powiedziałem "tu nie wolno", bo scenariusz w danym momencie nie zakładał aż takiego okrążenia i zachodzenia Polakom na tyły. Jedyny mankament z całej gry który mi psuje troche własne wrażenie - przykra sytuacja na koniec. Panowie drodzy, jak organizator mówi "opróżnić repliki" to nie oznacza zielonej kartki na "siejemy wszędzie gdzie popadnie po horyzont", bo się akurat okaże że za przy tamtym drzewie sobie kucnął grzybiarz, za tamtymi zaroślami biega czyjś pies, albo ten krzak wam zasłania kajakarza na rzece. Myślałem że nie będzie trzeba ludziom mówić żeby patrzyli gdzie strzelają, no ale jak widać znowu za bardzo zaufałem zdrowemu rozsądkowi innych... Trzeba się cieszyć że nikomu się większa krzywda nie stała. Weźcie Panowie słowa Arkusza i zapamiętajcie je sobie, i przypominajcie często. Na przyszłość - repliki się opróżnia STRZELAJĄC W ZIEMIĘ BLISKO SIEBIE. Albo najlepiej - wyjmujemy magazynek i opróżniamy kilka pozostałych kulek, a nie wystrzeliwujemy cały magazynek gdzie popadnie. Chociaż trochę dyscypliny i opanowania. Tak czy siak, gra się udała, co wnioskuję po dość pozytywnych opiniach. Zapraszam na kolejne 🙂 I pamiętajcie - kto dostał pamiątkową odznakę, niech ją zatrzyma i przyniesie na kolejne gry - dostaniecie brakująćy element którego nie zdążyłem przygotować. Pozdrawiam!
  12. Ogarnąłem że Twój mail mi wpadł do spamu, nie wiem czemu. Byłem ostatnio w strasznej zagonce więc moja zdolność obsługi interesantów była niska.
  13. Ostatnie informacje organizacyjne na szybko: Staramy się jak możemy, ale życie płata figle i niektóre bajery które miały być niestety musiały zostać ucięte przez zwykły brak czasu, już nawet nie patrząc na środki. Na szczęście większość rzeczy udało się w jakiś sposób ogarnąć więc dalej będzie dużo atrakcji 🙂 Ze względu na obecną sytuację geopolityczną itd. itp., uprasza się o szczególną ostrożność w zakresie bezpieczeństwa - nie chcemy przestraszyć okolicznych. Również głupie zachowania nie będą tolerowane - szczególnie jeżeli ktoś uważa że np. artykuł 256 Kodeksu Karnego to sugestia. Heilują idioci. Co do parkingów, ustaliliśmy wstępnie (bo dokładnie określimy na miejscu): Parking dla strony Polskiej: w pobliżu parkingu wędkarzy, dojazd ze Strońska przez 'pętelkę' obok schronu (droga przy kościele jest stroma i lepiej objechać). https://maps.app.goo.gl/qAqX9WiqQ8KkXsvb6 Parking dla strony Niemieckiej: tam gdzie był na grze "Uścieczko" tj. za wałem, dojazd z Pstrokoni. https://maps.app.goo.gl/56Z76wbqU3a6CTtZ7 Widzimy się w sobotę o 9. Pogoda zapowiada się bardzo OK - 21 stopni to jeszcze w suknie komfort 😉 Można przyjechać bez zgłaszania się już, ale tylko jako strzelec dowolnej strony. Trzeba mieć odpowiednie ubranie (mundur), oporządzenie, replikę, gogle, trupszmatę i 20 zł. Polecamy mieć własne naczynie i sztućce (niezbędnik) na jedzenie i coś na wodę. Jeżeli coś się jeszcze zmieni to poinformujemy. Do zoba!
  14. Obszar terenu był zaznaczony 'na oko' - gra kończyć się będzie w okolicy owego trójkąta na północy, więc najwyżej utniemy teren wcześniej oznaczeniem; znalazłem gdzie jest ten domek na mapie. Z wędkarzami zobaczymy, będzie trzeba najwyżej sformować korpus negocjacyjny...
  15. Kilka informacji organizacyjnych na tydzień przed grą: Zakładamy dwa osobne parkingi dla obu stron. Odległość między parkingami (wzdłuż dróg) to ok. 800 metrów. Parking dla strony Polskiej po północnej stronie 'trójkąta' na starorzeczu - dojazd od Strońska. Parking dla strony Niemieckiej za wałem po południowej stronie terenu gry, tam gdzie był parking na grze "Uścieczko" - dojazd od Pstrokoni. Jakość dojazdu i parkingu strony Polskiej zostanie sprawdzona dzień przed grą, w piątek kiedy organizacja planuje być na terenie gry - prosimy graczy strony Polskiej o sprawdzenie na WMASG lub na Discordzie czy nie zmieni się sytuacja. W razie gdyby któryś z parkingów okazał się tragiczny, przewidujemy zapasowy parking w 'leśnym trójkącie' 600 metrów od parkingu strony Niemieckiej - tam gdzie był parking na grze "Linia Mareth". Poniżej orientacyjna mapka (właściwe mapy dostaną dowódcy na grze): Organizacja przybywa na teren w piątek i planuje być aktywna w sobotę od godziny 7-8 rano. Wpisywanie i obecność możliwe od godziny 9:00 w miejscu odprawy (południowa część terenu gry, przed wałem). Do zaliczenia obecności należy mieć PRZY SOBIE: Wpisowe na grę (co najmniej 20 zł, przyjmujemy datki); Gogle lub okulary ochronne + opcjonalnie maskę; Trupszmatę: kamizelkę odblaskową (preferowalnie pomarańczową) lub DUŻY czerwony kawałek materiału (rozmiaru przynajmniej połowy kamizelki); Wszystkie repliki (broń oraz granaty) i bezpieczną broń białą jaką się chce wprowadzić na grę, ZDOLNE DO DZIAŁANIA I SPRAWDZENIA OD RAZU; Opcjonalnie szpej (mundur i oporządzenie), ale można się ubrać po zaliczeniu obecności (przy czym i tak polecamy ubrać się zawczasu). Po zaliczeniu obecności należy udać się na chrono i test replik / bezpiecznej broni białej. Kto planuje wziąć ze sobą granaty (NIE PIRO!) - będą one do użycia dopiero po 'oblokowaniu' tego wyposażenia przez oficera (czyli po przyniesieniu tego sprzętu i wyraźnej komendzie że można ich używać); raczej na pewno obie strony otrzymają po skrzynce na trzymanie tego sprzętu. Odprawa rozpocznie się najwcześniej o godzinie 10:00 (chyba że spisywanie obecności się przedłuży). Po odprawie wspólnej, strony zostaną odprawione przez organizatora i udadzą się na swoje sztaby / respawny. Co do kwestii która na ostatnich kilku grach była problematyczna: nie grają "bang-i"! - żeby nie było "a u mnie jest tak" "a u mnie siak", ustalam to jednoznacznie. Z bliska można strzelać (nie w głowę i szczególnie twarz), ale każdy się godzi na to że może dostać. Funkcjonuje wzywanie do poddania się na wszelkie sposoby; "poddaj się!" "ręce do góry!" "hände hoch!" itd., można się poddać dobrowolnie. Mechanika jeńców jest maksymalnie uproszczona - kto się podda, musi zostać odprowadzony przez pojmującego do jego sztabu / respawnu, gdzie ma zostać przesłuchany. Potem pojmany zostaje wypuszczony, i w kamizelce udaje się na swój respawn (najlepiej nie środkiem terenu gry), gdzie odradza się normalnie wedle poniższych zasad (jako przyczynę zgonu wpisuje JENIEC lub POJMANY itp.). Jeżeli jeńców jest kilku na raz, to mają być wypuszczeni i poruszać jako grupa. Czasy odrodzeń w systemie respów zostają ustalone na 10 minut dla listy Rezerw (respy wolne) oraz natychmiastowo (po ogarnięciu się) dla listy Odwodów (respy szybkie); jest to wstępny test po namyśle (15 minut to za długo, a 'od razu' to w praktyce i tak kilka minut). Przypominam że osoby na respie dalej obowiązuje system amunicyjny (żetony) oraz nie ma wychodzenia "co x osób"! Medycy do realizacji systemu leczenia otrzymają od organizatorów DO ZWROTU: Pokolorowaną kostkę w słoiku (kolory odpowiadają kategorii rany); Buteleczkę talku (piasku) i buteleczkę morfiny (wody), buteleczki różnią się wyglądem. Medycy we własnym zakresie muszą zorganizować sobie torbę i bandaże! Organizacja będzie miała na stanie 2 zapasowe torby medyczne, kilka opasek i trochę bandaży. Na terenie gry będą oznaczenia w kilku kolorach, już stosowane na poprzednich grach: Czerwono-białe - miejsca wymagające szczególnej uwagi oraz granice terenu gry, zabronione jest przechodzenie przez nie in-game! Można je omijać jako trup, w kamizelce, lub w celach organizacyjnych, ale należy zwrócić uwagę czy to nie np. oznaczenie dołu w ziemi albo przeszkody. Ze względów logistycznych, granice terenu nie będą oznaczone ciągle, ale wyznaczone przez punktowe odcinki - proszę nie kombinować że skoro w oznaczeniu jest dziura, to znaczy że tam se można łazić i robić flankowanie na kilometr. Organizator na początku każdej fazy wytłumaczy obu stronom dokładne granice terenu gry. Żółto-czarne - orientacyjne oznaczenie linii kolejowej, tym razem punktowo (na skrzyżowaniach oraz krótkie odcinki wzdłuż długości). Biało-niebieskie - oznaczenie 'strefy respawn', w której przebywać mają gracze czekający na odrodzenie oraz w której należy zostawić nieklimatyczne toboły. Zabronione jest strzelanie do oraz z tego obszaru! Strefy respawn będą w pobliżu, ale nie dokładnie w tym samym miejscu co fabularny sztab. W trakcie gry kilku graczy realizować będzie indywidualne zadania swoich postaci. Jeżeli znajdziecie coś, co nie wiecie dla kogo jest i do czego służy - zostawcie to w spokoju tam gdzie leży! Jeżeli znajdziecie w krzaku skrzynkę z oznaczeniem "ABC", i wy nie dostaliście na kartce zadania z opisem "znajdź skrzynkę ABC" oraz nikt kto ma to zadanie wam nie powiedział wprost że macie znaleźć i mu przynieć skrzynkę z "ABC", to nie ruszajcie skrzynki "ABC"! Możecie natomiast zapamiętać jej położenie i przekazać tą informacje komukolwiek uznacie to za słuszne. Wszystko powyższe to razem dużo informacji które zapisuje głównie jako notatka na odprawę. I najważniejsze - to nie jest gra na punkty i fragi! Gramy wszyscy razem żeby wczuć się w klimat i stworzyć historię wewnątrz pewnego scenariusza. Przyznawajcie się do trafień nawet jak nie jesteście pewni co i gdzie was trafiło, korona z głowy wam nie spadnie. Jeżeli strzelacie w kogoś i się wam wydaje że dostaje, a on nic, to nie ma co tracić nerwów - bo może faktycznie wszystkie kule niesie wiatr i trafiają w krzaki obok. Szukajcie ciekawych interakcji i stwórzcie sobie jakąś historię - chociażby dajcie się pojmać i wrabiajcie wroga w wymawianie skomplikowanego nazwiska. Do zobaczenia!
  16. Mamy już wrzesień - chciałbym poinformować, że gra się raczej na pewno odbędzie 🙂 Wkrótce wstawimy mapę organizacyjną i in-game, a oficerowie dostaną zarys działań. Aktualizacja listy: DOSTĘPNE FUNKCJE: II Rzeczpospolita: Saper - 1 wakat Snajper - 1 wakat Strzelec - nielimitowana ilość Postacie LARP - wstępnie ustalone, dodatkowych nie mam czasu rozpisać. III Rzesza: Kaemista - 1 wakat Strzelec - nielimitowana ilość STAN ZAPISÓW: II RP - 22 osoby III Rz - 24 osoby
  17. Aktualizacja: -1 strzelec WH => +1 medyk WP DOSTĘPNE FUNKCJE: II Rzeczpospolita: Podoficer - 1 wakat Saper - 1 wakat Snajper - 1 wakat Strzelec - nielimitowana ilość Postacie LARP (tyle mam wstępnie rozpisanych wątków): Agent Oddziału II Sztabu Generalnego - 1 wakat Polski chłop z Chojnic - 1 wakat Polscy cywile z Więcborka - 2 wakaty III Rzesza: Kaemista - 1 wakat Strzelec - nielimitowana ilość STAN ZAPISÓW: II RP - 20 osób III Rz - 22 osoby
  18. Raport Rikugun-Shōi Bajiru Niku z działań na wyspie Guadalcanal, hachigatsu-jūgatsu Showa 17 Wyspa Guadalcanal miała stanowić dla Wojsk Cesarstwa Japonii bazę logistyczną. W tym celu kluczowe było jak najszybsze wybudowanie sprawnego lotniska. W trakcie budowy tegoż lotniska przez naszych inżynierów i lokalnych robotników otrzymaliśmy raport o nadchodzącym desancie sił amerykańskich na wyspę Guadalcanal. Wrażliwe jednostki zostały wycofane wgłąb wyspy, robotnicy zostali rozpędzeni do domów, a pozostałe sprawne bojowo jednoski Cesarskiej Armii zajęły się przygotowywaniem wyspy dla naszych nowych gości. W tych działaniach pomagali mi żołnierze Korutesu i Okutano. Po rozstawieniu prezentów powitalnych dla Amerykan w obrębie niedokończonego lotniska, obecny garnizon wycofał się do określonego punktu desantu głównych sił. Tam wyładowane zostały na ląd zapasy ludzkie i materiałowe, a następnie przeprowadzono inspekcję przybyłych żołnierzy i szybkie szkolenie taktyczne. Nasze pełne siły prezentowały się następująco: Cesarska Japońska Armia: - Rikugun-Shōi Bajiru Niku - dowódca sił, weteran z Bataan - Sōchō Arkushu - zastępca dowódcy, weteran z Bataan - Sōchō Kadokawa - strzelec RKM - Gunsō Korutesu - Gochō Okutano - saper - Heichō Charuzu - weteran z Bataan - Heichō Paburo - Jōtōhei Maikeru - sanitariusz, weteran z Nomonhan Cesarska Japońska Marynarka: - Nitōsuihei Tomo - Santōsuihei Baruto - weteran z Bataan Dowództwo nakazało nam po przegrupowaniu atak na posterunek Tenaru. Po ubezpieczonym marszu w pobliże pozycji wroga, rozpoznaliśmy objęty przez nich punkt obronny i przeszliśmy do ataku z dwóch stron. Wsparcie ogniowe RKMu z lewej strony, wzdłuż drogi, pozwoliło części oddziału przedrzeć się przez zarośla i zaatkować front formacji nieprzyjaciela. Pierwszy szturm nie powiódł się, ale tuż po nim marynarze Tomo i Baruto z własnej inicjatywy, przy wsparciu RKMu i strzelców Cesarskiej Armii przeprowadzili szturm na pozostałych niedobitków i zdobyli pozycję wroga zanim przybyły posiłki drugiej fali. Tym samym zdobyta została pierwsza, licha linia obrony amerykańskich najeźdźców. Po zdobyciu Tenaru, dowództwo poinformowało nas o zrzuceniu przez łódź podwodną specjalnego ładunku który miał nam pomóc w późniejszych działaniach. Na poszukiwania zostali wysłani żołnierze Charuzu i (nieczytelne) oraz marynarze Tomo i Baruto, co też zwinnie zrealizowali. Ładunkiem okazał się zapas materiałów wybuchowych różnego typu. Rownolegle, na zwiad pozycji wroga wysłani zostali Arkushu i Korutesu. Oczekując na ich powrót, sanitariusz Maikeru opowiedział przy ognisku kilka legend zasłyszanych od tubylców w trakcie służby w Mandżurii. Po powrocie i przyjęciu meldunku od zwiadu, rozpoczęto realizację kolejnych rozkazów - było to zajęcie wzgórza górującego nad lotniskiem, w przygotowaniu na ostatni szturm mający na celu odbicie pasa startowego. Dzięki informacjom przekazanym przez zwiad, ustalono plan działań: oddział podszedł blisko pozycji wroga pod osłoną ciemności i zarośli, a następnie rozdzielił się; lewa flanka zaatakować miała od strony drogi, a prawa pod moim dowodzeniem wzdłuż plaży przekraść się na bok lub tył pozycji wroga i ostrzelać nieprzyjaciela, umożliwiając szturm lewej flance. Manewr ten udał się połowicznie, ale pozwolił na dogodne umieszczenie RKMu, który przetrwał kolejne dwa szturmy. Ostatecznie, zwycięskim manewrem było przedostanie się kilku żołnierzy od strony plaży i zaatakowanie szturmem na centrum amerykańskiej obrony, która osłabła na sile w wyniku katastrofalnej awarii działa artyleryjskiego. W ataku wykazał się saper Okutano, który w ciemności nocy, a pod okiem wroga, podczołgał się przeciąć zasieki by umożliwić przedostanie się wsparciu. Po zdobyciu wzgórza, dużo czasu spędzono na reorganizacji logistycznej, co negatywnie wpłynęło na sprawność i zew bojowy oddziału. Udało się jednak zebrać ostatnie siły na realizację finalnych rozkazów, nakazujących zdobycie lotniska oraz wykorzystanie pozostałych materiałów wybuchowych w celu zniszczenia amerykańskich bombowców stojących na pasie lotniska. Ze względu na dogodne warunki, zdecydowano się podejść do pozycji wroga od frontu, by następnie w połowie drogi obejść je z lewej strony i zaatakować, odwracając uwagę od Okutano i Charuzu, którzy mieli w tym czasie zakraść się od prawej i wysadzić samoloty. Po rozstawieniu RKMu w połowie drogi, podjęto próbę przedostanie się przez pas startowy do linii drzew oplatających pozycję nieprzyjaciela, wykorzystując pojedyncze zarośla pozostałe na jego połaci. Pomimo wykorzystania przez wroga szperaczy, nie potrafił on jasno określić naszych pozycji. Niestety, sprzyjająca nam wcześniej ciemność doprowadziła do utraty koordynacji w zespole, co uniemożliwiło jednoczesne przerzucenie całości sił w jeden punkt, przez co ostatecznie doszło do trzech równoległych podejść zamiast jednego. Doszło także do wielokrotnych incydentów postrzelenia przyjaciela przez przyjaciela, co doprowadziło do załamania się ataku. Pozostałe przy życiu niedobitki, zgodnie z wyznawanym kodem wojownika, przeprowadziły ostateczny szturm. Chociaż nominalnie zdobyły płytę lotniska, to nie wykończyły sił amerykańskich; nawet pomimo absurdalnych przypadków wbiegania we własne zasieki przez amerykańskich żołnierzy. Lotnisko zostało ostatecznie odbite przez nieprzyjaciela, a reszta żołnierzy Cesarskiej Armii i marynarzy Cesarskiej Marynarki ukryły się w dżungli. --- Cześć, ogólnie gra mi się podobała, pomimo tego że po raz drugi w tym roku na sam koniec gry dostałem perfidną serię jako trup (tym razem z jarzącą się na czerwono lampką, i to jeszcze centralnie w stronę z której dostałem), co wyprowadziło mnie troche z nerwów. Dlatego potem na odprawie się prawie nie odzywałem, bo byłem lekko mówiąc 'nie w sosie'. NATOMIAST, poza tym małym incydentem, nie mam nic do zarzucenia organizatorom ani graczom. Gra była dobrze przemyślana, teren fajny, gracze też się fajni trafili, materiały i rekwizyty były dobrze przygotowane i dobrze wyglądały. Czułem się zaopiekowany i że gra nie miała dziur. Jedyne co, to na początku byliśmy poganiani, po czym usłyszeliśmy że "no, amerykanie to jeszcze 15 minut potrzebują" bo ponoć za dobrze rozłożyliśmy pułapki ;) ale za to na koniec, przez przestawianie wózka (fizycznie nie dało się wjechać na wyznaczony punkt) to my opóźniliśmy grę, więc w sumie jest na równo. Trudno też nie przyznać, że pomimo nie bycia organizatorem, to dołożyłem trochę wysiłku do tej gry - to ja lutowałem i kleiłem przez kilka godzin te 20 lampek które oświetlały wszystkie punkty, użyczyłem swojej armaty (dzięki Cortez za zaopiekowanie się nią), przygotowałem dla Amerykan drugie Handy-Talkie, przywlokłem mój mizerny wózek TOKYO EXPRESS. Przygotowałem również dla siebie, od zera, tydzień przed grą, nowoczesne a jednocześnie klimatyczne pułapki airsoftowe (co prawda z gotowego projektu, ale wciąż - do teraz nic takiego nie było w ASH). Co najlepsze - przydały się, bo Losti sam przyznał że dostał headshota z pułapki. To jest osiągnięcie! boom trim.mp4 Jestem z tej gry bardzo zadowolony. Mam nadzieję że Pacyfik w ASH będzie się rozwijał i rozkwitał :) Pozdrawiam, Bazyl P.S. Co się stało z armatą? Otóż, w wyniku użycia CO2 które ma znacznie wyższe ciśnienie od testowanego do tej pory Red Gasu, lufa wewnętrzna odkleiła się od tłoka (a przyklejona była na dwuskładnikowy klej epoksydowy), co doprowadziło do rozszczelnienia systemu, wypchania lufy i uszczelki, oraz wstrzeleniu kulek między lufę wewnętrzną a zewnętrzną i inne elementy systemu. Jest to do naprawy, muszę tylko wymyślić jak sensownie zabezpieczyć lufe przed taką awarią w przyszłości. P.P.S. Dzięki Lolek i Partizan za grę, Ola za zdjęcia, wszystkim Wam za przyjechanie, i sto lat Losti :)
  19. Aktualizacja stanu zapisów na 20:30 dzisiaj (ze względu na zapełnienie niektórych funkcyjnych) Można dalej się zgłaszać tak samo jak wcześniej - wiadomość tutaj, na Discordzie, lub mail na konrod113+ash@gmail.com DOSTĘPNE FUNKCJE: II Rzeczpospolita: Podoficer - 1 wakat Medyk - 2 wakaty Saper - 1 wakat Snajper - 1 wakat Strzelec - nielimitowana ilość Postacie LARP - ograniczona ale nie określona jeszcze ilość wakatów, preferujemy by osoby które mają stylizację i chcą sobie postrzelać szły do ról 'strzelających'. Natomiast przyjmujemy zgłoszenia na polskich cywili, którzy będą wypełniali różne zadania w ramach kilku linii fabularnych. Pozwoli Wam to spróbować wrześniowego klimatu bez potrzeby przygotowywania pełnej stylizacji (wymagane klimatyczne minimum cywilne). III Rzesza: Kaemista - 1 wakat Strzelec - nielimotowana ilość STAN ZAPISÓW: II RP - 18 osób III Rz - 21 osób Jeżeli ktoś się zapisywał i nie dostał odpowiedzi, albo chce się upewnić że jest zapisany, to proszę o informację.
  20. Zapraszamy dalej do zapisów! Jesteśmy w 2/3 do minimum wymaganego do potwierdzenia gry. Z radością mogę powiedzieć też, że system amunicyjny, przetestowany na Barbarossie, sprawdził się i spodobał. Przetestowaliśmy również działanie artylerii, która wykazała się satysfakcjonującą sprawnością, a gracze nie mieli problemu z jej obsługą. Na ten moment obsadzone są funkcje (podane maksimum przy 30+ graczach, które mam nadzieję osiągniemy): II Rzeczpospolita: Oficer - 1/1 Podoficer - 2/3 Medyk - 0/2 Saper - 1/2 Kaemista - 2/2 Snajper - 0/1 Strzelec - 6 Kolejarz - 2 LARP - 2 III Rzesza: Oficer - 1/1 Podoficer - 1/3 Medyk - 0/2 Saper - 1/2 Kaemista - 1/2 Snajper - 1/1 Strzelec - 2 Pancerniacy - 2 LARP - 1 Jeżeli ktoś wysyłał zgłoszenie i nie potwierdziłem, to proszę się dobijać i dać mi znać.
  21. Z tego co zasłyszałem, ten HP jest bardzo felerny. Colty są troche lepiej dopracowane i częściej działają. Na ASH brytyjczyk z Coltem to nie jest wielki grzech. Gry robimy ;) jest aktualny kalendarz.
  22. Cześć, dopiero wróciłem z wyjazdu i mogę się zabrać za demobilizację po grze. Jako jeden z współorganizatorów przede wszystkim - dziękuje za udział :) cieszymy się że się podobało. Dalsza część jest w moim imieniu bo pozostawię też wypowiedź pozostałym chłopakom bo na pewno każdy ma coś do dodania. Generalnie, gra bardzo obrosła w zawartość od początku jej wymyślania i może trochę przesadziliśmy z ilością, ale jakoś to wyszło, chyba nawet dobrze. Ja zadeklarowałem trochę za dużo rzeczy, ale jakimś cudem wszystkie dowiozłem - większośc scenografii "ruchomej" bądź "kolorowej" to moje dzieła. Sam przygotowałem: Słupy graniczne Semafor Lokomotywę Linie telefoniczne (6 telefonów, 2 linie, 600 metrów kabla) Skrzynka samogonu (wiśniowych elektrolitów) dla sowietów Skrzynka ze smakołykami dla niemców + opakowania Pervitinu (mentosów) i Panzerschokolady (czekolady deserowej) Żetony, w ilości około 160 sztuk (korzystaliśmy z ok. 80) 4 skrzynie amunicyjne (malowanie i wyposażenie) Armata z wyposażeniem (działająca!) Pomógł nam również nieobecny Baldini - od niego (i Waltera) mamy skrzynie amunicyjne (które ja wyposażyłem i przemalowałem) oraz słupki do torów kolejowych. Oczywiście, w/w rzeczy są do wypożyczenia jeżeli ktoś by chciał użyć na swojej grze, prosze się tylko ze mną skontaktować. Poniżej ekipa ze śląska z częścią gadżetów: Za teren i okopy gratulujcie chłopakom - Prochu, Lisu, SadoMason, ich rodziny i znajomi są autorami scenografii "nieruchomej", oraz wagonika do pociągu :) Brawa należą się również dla PolishPartizana, Octana, Dogeego i Migrove - pomogli nam rozstawić linię kolejową rano przed grą. Ja tylko wykarczowałem troche drzew i krzoków, coby się dało chodzić. W planach było wycięcie dużej ilości większych krzaków i gałęzi na wysokości od ziemi do ok. 1,5 metra nad ziemią, żeby nie przeszkadzały w chodzeniu i strzelaniu (poza miejscami które uznaliśmy za potencjalne naturalne 'ściany', żeby teren nie był zaś zbyt otwarty). Niestety, brakło czasu na zrobienie tego wszędzie - na początku terenu od niemieckiego sztabu do ok. 2 linii okopów się udało, ale potem był już trochę większy gąszcz. Na szczęście, tak jak sam piszesz, ludzie byli wyrozumiali i nie było ciągłych awantur, tylko jeden-dwa incydenty. Teraz co do samej gry i organizacji: na początek mogę przyznać że brakło nam czasu, bo niestety dużo zarówno technicznych jak i organizacyjnych rzeczy leżało na mnie, a nie mogłem na raz robić wszystkiego i brakło nam z dnia na przygotowania... Faza larpowa (w której ja miałem pomóc z graczami) nie zaczęła się poprawnie, bo musieliśmy dokończyć rozkładanie kolei i telefonów. Ale wewnętrznie już to przegadaliśmy i mamy wnioski na przyszłość; nie będę wypominać innym, tylko sobie :) Zdecydowanie przydały się tutaj umiejętności które nabyłem przygotowując i [współ]prowadząc LARPy. Chaos i improwizacja jaka panowała przed grą były zresztą chyba widoczne... Co do odprawy - opóźniła się o godzinę do godziny 10:10, ale jak mówiłem wtedy - czekaliśmy cierpliwie czy ktoś jeszcze dojedzie. Bo z drużyny niemieckiej między początkiem tygodnia a dniem gry wyparowało niemalże 10 osób... Co jak łatwo się domyślić rzutowało na przebieg gry potem. Poza tym, chrona nam nie działały w słońcu, ale za to gracze uczciwie znaleźli jakieś działające (chyba Wasze Mati) i sami się chronowali bez opieki :) Co do szczegółowości odprawy - to jest potrzebne. Nie spodziewajcie się na grach którę prowadzę odpraw krótszych niż około 40-60 minut - to jest standard minimum w LARPach, który istnieje z pewnych względów, wypracowany w bólach i potach i na wielu, wielu doświadczeniach; uczmy się od innych. Organizator powinien przedstawić na odprawie wszystkie zasady, bo ludzie przecież nie czytają, a nawet jak czytają to sobie zapomną. Warto przypomnieć, warto ujednolicić żeby wszyscy znali standard. Bo potem są kłótnie o interpretacje i rozważania nad tym, kto jakie zna zasady, jak sie gra "u mnie", i tak dalej. Przyznam natomiast że odprawa mogła być trochę chaotyczna, bo spałem przez poprzednie dwa dni łącznie jakieś 6-7 godzin... ale akurat medyków to pamiętam że nie opisywałem :) powiedziałem coś jak "rzucają sobie kostką i cośtam się dzieje" i o ile mi wiadomo, medycy dowiedzieli się dokładnie o co biega już w swoich drużynach. Zmaściłem bardzo jedną rzecz na odprawie - chyba przez brak snu i chwilowe zamotanie z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu usunąłem zapisek o respach w 3 osoby. Mea culpa, miało to pewien wpływ na dynamikę rozgrywki. Na szczęście nie zmasakrowało całości, ale mogło trochę pomóc gdybym nie spsuł... Opisywanie le bomby jest konieczne, bo potem jakiś brawurowy strzelec podbiegnie, zabierze, i bedzie awantura, a nikomu to niepotrzebne. Mechaniki - cieszę się że się przyjęły (bo to test na gry Wrześniowe), szczególnie ta z amunicją. Widać było że gracze używają i że ten system sobie żyje; niemcy nawet bardzo wydajnie ją zjadali :) I jednocześnie dobra uwaga, będę o tym pamiętać na przyszłość. Co do gry i jej założeń - cieszę się że gracze zrozumieli co planowaliśmy, i mam nadzieję że było zrozumiałe czemu istniały ograniczenia osobowe. Teren miał być minimalnie szerszy w jedną stronę, ale tutaj wchodzą ograniczenia tego, która działka czyja, żeby potem zaś Lisowi nie robili sąsiedzi problemów. Mogę za to pochwalić graczy - nikt nie próbował obłazić dookoła terenu, może dlatego że był dobrze oznaczony i kilkukrotnie wytłumaczony, i dobrze przypilnowany :) Gra przebiegała mniej-więcej wedle naszego scenariusza. Zrezygnowaliśmy z dłuższej przerwy, przekładając ją na późniejszy moment, chyba się przydała. Pogoda to był cud - miało katastrofalnie lać (chłopaki którzy byli dzień wcześniej wiedzą, jak tam może lać), ale obeszło nas bokiem z lekką bryzą. Jedyne co, to niemiecki atak trochę zalegał - ale co tu się dziwić, kiedy sowieci mieli równość a nawet przewagę liczebną, i bardzo dobre pozycje obronne. Dlatego na bieżąco kombinowaliśmy, jak fabularnie wyrównać rozgrywkę - niemcy dostali krótsze respy, sowietom zabraliśmy całą rezerwę amunicji (nalot Luftwaffe na składy amunicyjne), a nawet po jego zniszczeniu w brawurowym ataku Gregoriusa i Harasha pociąg powrócił jako pancerna bestia, przebijająca kolejne zatory. Natomiast i tak gra się udała :) Najbardziej się cieszę że te pierdółki na terenie się podobały - pociąg, słupki, telefony, armata - bo to pokazuje że ta moja (wcale nie mała) inwestycja to nie kasa w błoto, bo wszystko zostało przygotowane tak żeby można było to wykorzystać w przyszłości na kolejnych grach, bo to się podoba. Gracze aktywnie używali wszystkiego co leżało; słyszałem że kolejarze mieli ubaz z pociągiem ogromny (sam słyszałem jak Octan wali młotkiem rewidenckim w lokomotywę), że semafor zagrał w scenie, a telefony dzwoniły cały czas, łącznie z tym że niemcy wbili się na sowieckie linie i zakłócali komunikację telefonami z Włoch i Bawarii :D "Jak zbudujesz to przyjadą" - widać że jest po co gry robić, więc się cieszymy z tego wszyscy :D Pozdrawiam, Politruk Vasili, technik telefonii polowej, monter lokomotyw, rozradowany [współ]organizator
×
×
  • Create New...