Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Golek

Nsr - Narodowe Siły Rezerwowe

Recommended Posts

Cóż, o ile mi wiadomo (choć jedynie z regułek klepanych na WOSie bo w tej materii nie jestem biegły zupełnie) demokracja to rządy większości z poszanowaniem praw mniejszości. Czy coś się zmieniło? Hiperbola średnio trafiona.

W idealnym społeczeństwie tak. W prawdziwym życiu demokracja to ciągłe ustępowanie większości szantażowanej przez mniejszość czymś takim jak "tolerancja".

 

Tak ale starożytny Rzym jak i III Rzesza opierały się na niewolnictwie. Dzisiejsza Polska- nie.

Jeszcze. Patrząc na to co kolejne rządy robią z gospodarką i prawem jesteśmy na dobrej drodze do oddawania na biurokratów jeszcze więcej. Popatrz ile osób cholernie ciężko pracuje dziś za naprawdę marne stawki. A czemu? Popatrz jak na każdym kroku państwo stara się dowalić przedsiębiorcy to się dowiesz.

 

Czyli informujesz mnie, że moja ciotka na wsi klepała biedę bo się opierdzielała. Bardzo ciekawa teoria, szkoda, że bzdurna.

Raczej zwraca uwagę na fakt, że Twoja ciotka ze wsi nie potrzebowałaby łaski urzędasa, gdyby państwo spełniało swoją funkcję, czyli służyło człowiekowi, a nie starało się na każdym kroku okradać go i rzucać mu kłody pod nogi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dexter Ty boisz się ludzi stosujących przenośnie a ja w dalszym ciągu obawiam się "związków zawodowych" ograniczających moją wolność zbrodniczymi pomysłami na gospodarkę, spod znaku brygady Marks&Engels.

 

"Nie są tacy sami. Ale są równi."

 

Za pewne masz na myśli równość wobec prawa. Oczywiście masz rację. Ja miałem na myśli fakt, że leniwy menel spod budki z piwem ma znacznie mniejsze możliwości i szanse nawet na przeżycie od inteligentnego i zaradnego przedsiębiorcy. Dzisiaj w socjaldemokratycznym systemie "zrównuje się" tych ludzi zabierając przedsiębiorcy a dając menelowi, przepuszczając dodatkowo kasę przez pompę ssąco-tłoczącą aparatu biurokratycznego. Pomijam fakt, że ten menel głosując na demagogów i ich pomysły [spółka Marks&Engels] ogranicza moją wolność. Dlaczego karać przedsiębiorcę podatkami [progresja podatkowa <tfu>] na zasiłki dla nierobów. Nie ma równości przyjacielu.

 

A propos demokracji. Przecież wspomniałem Ci o kilku pozycjach oraz starożytnych. Zadaj sobie trud przejrzenia tychże źródeł. Demokracja to tyrania większości.

 

"Jednk stwierdzenie "genetyka zabije gatunek ludzki" jest lekko za daleko posunięte, nie sądzisz?"

 

Nie tylko genetyka ale również aborcja, eutanazja i powszechne ubezpieczenia społeczne. No może nie gatunek ludzki ale na pewno rdzennych europejczyków.

 

"Tak ale starożytny Rzym jak i III Rzesza opierały się na niewolnictwie. Dzisiejsza Polska- nie."

 

Drogi przyjacielu właśnie o to chodzi, że zbliżamy się WIELKIMI krokami to niewolnictwa ze starożytnego Rzymu. Przecież oddając państwu 80% swojego dorobku, który wypracowałeś własnymi rękoma, pozbawiasz się sporych możliwości wyboru [kaszanka czy łosoś wędzony] - chodzi o wolność przyjacielu.

 

"Czytałem oczywiście. No i..? Jeśli to jest niezręczne tłumaczenie to chyba mamy inne definicje niezręczności. Dla mnie to jest nazwanie mojej matki/ciotki/babki/kuzynki/dziewczyny/przyszłej żony czy jakiejkolwiek innej osoby płci przeciwnej "niezbyt inteligentną". Oczywiście, że kobiety i mężczyźni się różnią. Jedno drugiemu nie przeczy."

 

Już dawno udowodniono, że kobiety statystycznie są np. mniej inteligentne przestrzennie od mężczyzn, ilu jest panów pilotów a ile jest pań pilotek. I odwrotnie meżczyźni są mniej inteligentni emocjonalnie od kobiet, które charakteryzuje większa empatia. Socjaliści, przecząc temu [np wprowadzając parytety], przeczą prawu naturalnemu, które jak sam napisałeś jest niezbywalne, nie mówiąc o obrażaniu kobiet i mężczyzn. O to chodzi Korwinowi.

 

"Jak wyżej. Akurat na studiach nie stwierdziłem, żeby niewiasty miały większy problem z całkowaniem od samców. "

 

Za to ja mam parę koleżanek które uczą sie w szkole fryzjerskiej i z pewnością przewyższam je inteligencją. Żaden argument przyjacielu, odsyłam do źródeł.

 

"JKM pozbawia tych praw socjalistów.... Mylę się?"

 

Mylisz się, JKM będąc konserwatywnym-liberałem chce dać Ci wolność. Wyjaśnia, w tej i wielu innych wypowiedziach, że "czerwoni" pozbawiają siebie i ludzi praw naturalnych.

 

"Czyli informujesz mnie, że moja ciotka na wsi klepała biedę bo się opierdzielała. Bardzo ciekawa teoria, szkoda, że bzdurna."

 

Alogiczność Twojej konstatacji sugeruje, że po raz kolejny reagujesz emocjonalnie przyjacielu. Przecież wyżej napisałem Ci "...dlaczego Twoja ciotka klepała biedę..."

Nath dosięgnął sedna sprawy.

"Wiesz, założenia JKM ma super (w kilku kwestiach). Szkoda, że nierealne w stu procentach oraz przedstawiane w formie która przypomina mi retorykę propagandy III Rzeszy. Tam też zaczynało się od "poobijał mordy". Jest takim samym utopistą jak każdy socjalista/lewak/czerwony."

 

Przyznaję, że niektóre poglądy JKM przedstawia w sposób odrzucający, co nie zmienia faktu, że facet ma rację propagując konserwatywny-liberalizm.

Proszę Cię Dexter udowodnij, który z elementów modelu państwa konserwatywno-liberalnego jest utopijny i nie trzyma się logiki. Oczywiście zakładam a priori, że sięgniesz co najmniej do lektury Pana Michalkiewicza [info. przedstawione w na prawdę przystępny sposób] oraz definicji konserwatywnego-liberalizmu z Wikipedii. Jeśli nie to dyskusja jest jałowa.

 

 

 

p.s Dexter jeszcze raz zapraszam Cię do lektury książek poruszających kwestie wolnego rynku oraz konserwatywnego liberalizmu, co mam nadzieję otworzy Ci oczy. Możesz liczyć na wsparcie z mojej strony w postaci podesłania tytułów na PW.

Edited by Julas

Share this post


Link to post
Share on other sites

dzisiaj jak trafnie zauważył johny13 przeciętna rodzina kowalskich oddaje państwu w podatkach ok 80% swojego dochodu [badania centrum im. Adama Smitha i nie tylko]

 

 

Możesz mi podać linka do tych badań ? Tak poza tematem nieco... bo ja znalazłem tylko coś takiego:

 

http://finanse.wp.pl/gid,12202849,galeria.html?ticaid=1ba0e

http://puchatkowe.pl/news/75775-ile-wyplaty-oddajesz-panstwu.html#post371944 - tu jest "przedruk" z WP

 

"Okazuje się, że Europejczyk dostaje przeciętnie 70 proc. swojego wynagrodzenia, pozostałą część stanowi podatek dochodowy (20 proc.) i pracownicza część składki na ubezpieczenia społeczne (10 proc.). Jak na tym tle wypadają Polacy?"

 

Dostaje a nie oddaje. Oddaje przeciętnie 30%

 

"

Najbardziej drenującym kieszeń podatnika państwem Europy została Belgia. Jej mieszkańcy oddali państwu 45 proc. dochodów

Na drugim miejscu od końca znalazły się Węgry - w kieszeni zostaje 56%

Trzecim najmniej przyjaznym podatkowo krajem jest Dania, która najwięcej zarabiającym zabiera ponad połowę pensji - w kieszeni zostaje 58 proc."

 

Polska w tym rankingu jest na 14 miejscu w Europie. Nie widziałem tam kraju, w którym obywatele oddawaliby 80% swojego dochodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo fakty można przedstawiać różnie np jeszcze od kasy która Ci "zostaje" odliczymy VAT i wszystko co de facto płacąc trafia do skarbu państwa. Akcyza itp też. Ale i tak jest to mocno naciągana teoria o ile nawet nie ociera się o "bzdurę".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kargan:

http://www.blog.gwiazdowski.pl/index.php?subcontent=1&id=174Sz.

CBOS już w 1995 roku podawał podobne dane. Po za tym można poszperać na stronach państwowych.

Jeszcze jedna sprawa. Powyżej mowa o kosztach pracy. Centrum im. Adama Smitha również przeprowadziło badanie dotyczące statystycznej rodziny [o której pisałem] i wyszło 83% ale tego dokładnie nie mogę znaleźć w internecie za to jest o tym mowa m.in w książce "Dobry "zły" Liberalizm", możesz śmiało napisać do autora z prośbą o dokładne dane;)

 

http://grupy-dyskusyjne.money.pl/podatki;w;polsce;to;83;-;zdaniem;jkm,watek,496033.html

 

Pragnę zwrócić uwagę na daty badań oraz na fakt, że od tamtego czasu nie było stycznia bez podwyżki, w tym roku ile wzrósł VAT? Zatem jest tylko gorzej.

 

 

p.s Zapomniałem dodać istotnej kwestii, a mianowicie; podstawowego ekonomicznego prawidła: Ostatecznym płatnikiem każdego podatku jest konsument. Wszystko się kumuluje, w związku z powyższym kupując bułkę nie płacisz tylko podatku VAT. "Ad fontes" Panowie.

Edited by Julas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sie nie znam ale przeczytałem tylko komentarze. W komentarzach, pośród bełkotu zawsze mozna znaleźć coś rozsądnego. Wklejam:

 

"On Sat, 16 Jun 2007 20:27:18 +0000 (UTC), bhg wrote:

>Jak wam sie podoba takie oto wyliczenie, bo mnie powaliło na kolana;)))

 

Ciekawe, ale cos mi sie tu nie zgadza :-)

 

Przychody panstwa sa znane, w tym roku chyba ze 200mld, podzielic

przez PKB .. i nie wychodzi tak zle.

 

Nawiasem mowiac - usilowalem to policzyc na przykladzie jednej osoby

i sie pogubilem .. VAT nalezy liczyc raz [sprzedaz pracodawcy ]

czy dwa razy [zakupy prywatne pracownika]

 

>-----------------------

>Średnie zarobki: 2600 zł

>Składki socjalne: 45,8% (ubezpieczenie emerytalne, składka na Ministerstwo

>Zdrowia i Opieki Społecznej, ubezp. rentowe i od bezrobocia) 1191 zł. Czyli

 

Ale z tego pracownik pozniej cos dostanie.

No chyba ze juz nic :-)

 

>Wydatki na alkohol: 150 zł; akcyza i inne podatki: 90%: 135 zł.

>Paliwo: 400 zł akcyza i inne podatki: 70% = 280 zł

 

>Wyliczenia przeprowadził JKM. Owszem nie każdy wydaje tyle na alkohol ale to

>dane statystyczne ile przypada na 1 mieszkańca.

 

Hm, o ile pamietam to wypijamy rzedu 12 litrow spirytusu rocznie.

Czyli jakies 4 flaszki miesiecznie, ktore dzis kosztuja razem ok 70zl.

No chyba ze podzielil to tylko na pracujacych.

 

Paliwo - kraj ma cos 18mld zl przychodu z akcyzy [plus VAT].

1.5mld miesiecznie, to jest 40zl na obywatela.

 

>Widziałem również inna analizę zrobiona przez centrum im A.Smitha na

>poziomie 75%

 

A nie oglaszaja dnia wolnosci podatkowej w czerwcu ?

 

Jeszcze jedna drobnostka ze odniosl to do sredniej placy pracownika.

PKB obejmuje tez zysk firm, w tym zagranicznych.

 

 

No i cos mi sie wydaje ze na tle innych cywilizowanych krajow to

wychodzimy calkiem liberalnie..

 

J."

 

 

Mam nadzieję, że połapiecie się które to cytaty a które- odpowiedzi na nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A nie oglaszaja dnia wolnosci podatkowej w czerwcu ?

DWP uwzględnia tylko PIT i ZUS. Nie ma w nim miejsca na VAT, akcyzę, opłaty skarbowe/urzędowe, od czynności cywilno-prawnych, od darowizn, bykowego i inne chore pomysły.

 

Kiedy płacisz rachunek za prąd, to płacisz także opłatę węglową. Wiedziałeś?

 

Prawda jest taka, że kombinowanie w tym kraju staje się sportem. Państwo nas brutalnie obdziera z pieniędzy, więc obrona jest normalnym odruchem. Uczciwy obywatel w tym kraju jest wydymany... albo bezrobotny.

 

EDIT:

PKB to ok. 1200 mld złotych.

Wiesz ile wynosi szara strefa? Szacuje się, że może nawet 50% z tego. Czyli realnie 1800 mld PKB. Skąd ta szara strefa? Ano ucisk fiskalny = powiększanie szarej strefy = mniej pieniędzy w budżecie = ucisk fiskalny.... itd.

Edited by Viamortis

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Szczerze ? Bzdura :) A właściwie demagogia. Nigdzie nie napisałeś, że podatki wynoszą 80% naszej pensji netto.

Napisałeś: "przeciętna rodzina kowalskich oddaje państwu w podatkach ok 80% swojego dochodu".

Nie pomyliło Ci się czasem co nazywamy dochodem ? I nie mówię tu o definicji na użytek US. Bo dochodem rodziny nie jest

pensja brutto, w którą wliczone są wszystkie podatki. Może Tobie się wydaje, że gdyby nie było żadnych podatków

to pracodawca zapłaciłby Ci 3 618 z podanego przykładu. Niestety nie widzę powodu dla którego miałby to zrobić.

On po prostu chcąc płacić Ci 2 013 musi Państwu oddać 1 605. Tylko że to nie jest Twój dochód. To w ogóle nie są

Twoje pieniądze :hahaha: Twój dochód to 2 013. I wcale nie musisz tego wydawać - podobnie jak pracować i płacić podatki :happy:

 

Nie bardzo rozumiem co proponujesz zamiast systemu podatkowego (jakiegokolwiek). Brak podatków w ogóle ?

Rozliczanie się barterem ? Powrót do muszli i kamyków ? Obniżanie podatków jest fajne - jak się ma możliwość

obniżyć wydatki Państwa. Można by zlikwidować armię, policję, darmowe szkolnictwo itd. Nie wiem tylko czy od tego

przybyłoby kasy w portfelach...na pewno nie ludzi produkujących broń, mundury, podręczniki itd. itp.

To nie jest problem tego, że są podatki (w ogóle) tylko tego, że ich wydawanie jest najczęściej zupełnie bezsensowne :zastanawia: Sorka za of-top już mnie tu nie ma :blush:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie bardzo rozumiem co proponujesz zamiast systemu podatkowego (jakiegokolwiek). Brak podatków w ogóle ?

Chyba nikt tutaj nie konstatuje podatków jako takich, a jedynie ich wysokość.

Widziałeś jakie podatki płaci się w W.Brytanii np.? I tam ludzie są dumni z tego, że je płacą. Tam żeby rozpocząć działalność gospodarczą wysyłasz informację do urzędu skarbowego w ciągu 3 miesięcy od pierwszej transakcji, a oni Ci odsyłają wydruk ile, gdzie i kiedy masz wpłacać. I tam są to śmieszne kwoty. U nas się zasuwa 10 dni w miesiącu na nasze "śmieszne kwoty" - i to jest śmiech przez łzy. :dry:

 

Zabawne, że nikt nie poruszył tutaj pewnego paradoksu, że dochody budżetu w określonych sytuacjach rosną kiedy obniża się podatki. Jak to możliwe??? :wink:

 

W wyliczeniach dostrzegam pewien błąd metodologiczny - zapewne społecznie słuszny, bo podnoszący dramatyzm sytuacji. Dlaczego koszty pracy zostały odniesione do płacy netto? Przecież one obciążają płacę brutto. Ale wtedy nie wyszło by spektakularne 80% :cool:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wielka Brytania ma stawki podatkowe w progresywnej skali 10, 22 i 40. Czy ja wiem czy to takie dużo niższe niż u nas ? :zastanawia: Nie komentuję wyliczenia ekspertów z tego artykułu, który linkowałem wszelako tam napisali,

że w Polsce przeciętnie oddajemy w podatku 26% a w Wielkiej Brytanii 30% i w związku z tym jesteśmy na 11 miejscu a WB na 14.

Wg. tego zestawienia rajem podatkowym w Europie jest Hiszpania - w kieszeni podatnika zostaje 83%....ciekawe czemu Hiszpania jest tak bliska bankructwa :zastanawia:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wg. tego zestawienia rajem podatkowym w Europie jest Hiszpania - w kieszeni podatnika zostaje 83%....ciekawe czemu Hiszpania jest tak bliska bankructwa :zastanawia:

Bo zyli ponad stan (nadmierne wydatki ) , bo nie chcialo im sie pracowac ( zyjac na zasilku , lub udajac ze pracujesz, masz wiecej niz pracujac ) , bo woleli brac pieniadze z banku (od innych ) i nie myslec o splacaniu ( balon hipoteczny, zadluzenia etc ). Do tego hedonistyczny oraz konsumpcyjny styl zycia.

To samo powstalo w USA, Grecji , w Hiszpani ( o ktorej byla mowa ), we Wloszech. Wczesniej podobny scenariusz byl w ZSRR , co doprowadzilo de-fakto od jego upadku.

 

W przypadku Grecji i Hipszani oraz Wloch, mamy jeszcze nadmiernie starzejace sie spoleczenstwo z beznadziejnym przyrostem naturalnym.

Edited by johny13

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że bardzo mnie smuci fakt, iż żaden z Was Panowie nie zadał sobie trudu zajrzenia do jakiejkolwiek wymienionej przeze mnie pozycji czy definicji. Wystarczy godzina lektury żeby zostać wyleczonym z magicznego myślenia, oczywiście jeśli ktoś ma "olej w głowie".

 

Szczerze ? Bzdura :) A właściwie demagogia

Kargan, wyjaśnij mi czym jest demagogia i co możesz konkretnie zarzucić Robertowi Gwiazdowskiemu [swoją drogą uznanemu autorytetowi w dziedzinie ekonomii zwłaszcza systemów podatkowych, członkowi instytutu im. Adama Smitha a także jedemu z najlepszych studentów w hitorii Uniwersytetu Warszawskiego] w tym kontekście. Oczywiście liczę na konstruktywną krytykę popartą rzeczowymi kontrargumentami świadczącymi o błędnych wyliczeniach oraz błędnych danych.

 

Nigdzie nie napisałeś, że podatki wynoszą 80% naszej pensji netto.

Napisałeś: "przeciętna rodzina kowalskich oddaje państwu w podatkach ok 80% swojego dochodu".

Nie pomyliło Ci się czasem co nazywamy dochodem ? I nie mówię tu o definicji na użytek US. Bo dochodem rodziny nie jest

pensja brutto, w którą wliczone są wszystkie podatki. Może Tobie się wydaje, że gdyby nie było żadnych podatków

to pracodawca

zapłaciłby Ci 3 618 z podanego przykładu. Niestety nie widzę powodu dla którego miałby to zrobić.

On po prostu chcąc płacić Ci 2 013 musi Państwu oddać 1 605. Tylko że to nie jest Twój dochód. To w ogóle nie są

Twoje pieniądze :hahaha: Twój dochód to 2 013. I wcale nie musisz tego wydawać - podobnie jak pracować i płacić podatki :happy:

Zatem do rzeczy:

Czcigodny Karganie, pensja brutto to Twoje własne wypracowane dobro [potencjalne możliwości]. Część z tego państwo w zbrodniczy sposób każe Ci oddać m.in. na Twoje własne ubezpieczenie z którego być może, kiedyś coś tam będziesz miał. Nikt nie wie kiedy i ile i czy w ogóle. Oprócz tego oczywiście zaliczka na podatek dla państwowej pompy ssąco-tłoczącej pt. urząd skarbowy. Tego chyba wszyscy dyskutanci są świadomi.

 

Szkoda, że nie każdy jest świadomy tego, że OSTATECZNYM płatnikiem KAŻDEGO PODATKU jest konsument. Oznacza to, że koszta pracy ponoszone przez pracodawcę są przerzucane na biednego wyrobnika i o to chodzi w tych wyliczeniach. Zatem mości Karganie brutto zarabiasz [w zaokrągleniu] 3500zł dostajesz tylko 2000zł [zatem zarobienie przez Ciebie 3500 złotych, które widnieje na umowie, wymaga oddania państwu 1500zł na dzień dobry].

 

A chleb w tym systemie kosztuje 2zł. Nie dlatego, że ustaliła tak wróżka tylko dlatego, że WYSOKIM PODATKIEM są obłożone wszystkie produkty i usługi składające się na efekt końcowy w postaci bochenka chleba na Twoim stole, polecam książeczkę Leonarda Read'a "Ja ołówek"

 

Obniżenie podatków, które postuluję nie sprawi, że będziesz zarabiał 3650zł [swoją drogą czy wierzysz w wartość tego papieru, który nosisz w portfelu - pieniądza fiducjarnego mości Karganie?] tylko mniej, bo nawet 1500zł. Tutaj muszę wspomnieć o kolejnym istotnym prawie ekonomicznym a mianowicie: Nie liczy się nominalna ilość pieniądza tylko jego realna siła nabywcza - co to oznacza? Będziesz zarabiał 1500zł ale chleb będzie kosztował 25 groszy a benzyna 1zł/litr. Ile kupisz litrów paliwa i bochenków chleba za tę wypłatę?

 

 

Nie bardzo rozumiem co proponujesz zamiast systemu podatkowego (jakiegokolwiek). Brak podatków w ogóle ?

Rozliczanie się barterem ? Powrót do muszli i kamyków ? Obniżanie podatków jest fajne - jak się ma możliwość

obniżyć wydatki Państwa. Można by zlikwidować armię, policję, darmowe szkolnictwo itd. Nie wiem tylko czy od tego

przybyłoby kasy w portfelach...na pewno nie ludzi produkujących broń, mundury, podręczniki itd. itp.

To nie jest problem tego, że są podatki (w ogóle) tylko tego, że ich wydawanie jest najczęściej zupełnie bezsensowne :zastanawia: Sorka za of-top już mnie tu nie ma :blush:

 

Wielce czcigodny Karganie odnoszę wrażenie, że Twoje emocje uniemożliwiły Ci przeczytanie ze zrozumieniem moich wypowiedzi. W związku z powyższym proszę Cię o wskazanie miejsca w którym zasugerowałem całkowite zlikwidowanie podatków.

 

Wielokrotnie odniosłem się do definicji konserwatywno-liberalnego modelu państwa a także elementarnych prawideł ekonomicznych, które był jasne już dla średniowiecznych scholastyków, zostały doskonale rozwinięte m.in przez Austriacką Szkołę Wolnorynkową zaś dzisiaj prowadzi się radosną socjalistyczną politykę miłości, całkowicie wbrew nim.

 

Apeluję ponownie, ad fontes Panowie.

 

Cytując S. Michalkiewicza; "Logika wystarczy"

 

 

Pozdrawiam.

Edited by Julas

Share this post


Link to post
Share on other sites

A od kiedy to hedonistyczny i konsumpcyjny styl życia powoduje zapaść gospodarczą państwa ? Przy niskich podatkach ?

To co napędza gospodarkę to my, podatnicy, wydający masę kasy - na różne duperele mniej lub bardziej potrzebne.

My kupujemy, firmy produkują i sprzedają - płacąc podatki, płacąc swoim pracownikom, którzy

płacą podatki...itd. itp. Oszczędzanie kasy jest dobre być może dla jednostki, ale nie dla finansów firm

a zatem i państwa zbierającego haracz podatkowy. Oczywiście branie kredytów dużych których

nie można spłacić daje nam efekt USA :happy: Wszelako jeszcze żadnemu państwu nie zaszkodziło,

że obywatele kupowali na potęgę telewizory, lodówki, czy robili wielkie zakupy spożywcze...

 

Edit: i błagam Cię nie pisz, że ZSRR upadło bo ludzie " żyli ponad stan" :icon_razz2: Jak się chce utrzymać taką machinę

wojenną jak ZSRR i mieć więcej niż 1% obywateli zdolnych do służby powołanych do armii to kraj musi się zawalić...

Edited by Kargan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kargan polecam doskonałą pozycję Jesusa Huerta de Soto "Pieniądz, Kredyt Bankowy i Cykle Koniunkturalne". Dowiesz się z czym są związane dziesiejsze kryzysy przewidziane już lata temu. Sprawdź również od czego zależy dobrobyt człowieka w kontekście roli państwa.

 

Jeszcze raz pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zabawne, że nikt nie poruszył tutaj pewnego paradoksu, że dochody budżetu w określonych sytuacjach rosną kiedy obniża się podatki. Jak to możliwe???

 

Żaden paradoks - to cykl koniunkturalny.

 

Gospodarka wolnorynkowa to całkiem fajne narzędzie, głównie z powodu nadwyżki podaży nad popytem, czyli (przynajmniej w teorii) żarcia, ciuchów, ani kulek nie zabraknie nikomu, kto posiada kasę. Gospodarka ta posiada jednak jedną paskudną wadę - niezależnie od tego, czego byśmy nie robili, będzie pojawiać będą się kolejno kryzys, depresja, ożywienie, rozkwit, kryzys, depresja, ożywienie, rozkwit... I tak dalej, i tak dalej. Tego nie da się zwalczyć, a można jedynie ograniczyć skutki, skracając i łagodząc kryzys i depresję, przedłużając cykle ożywienia i rozkwitu przy pomocy interwencjonizmu państwowego, czyli stosowaniu polityki fiskalnej i polityki monetarnej (odpowiednio sprawy związane z podatkami i kasą na rynku).

 

A sytuacja o której mówisz ma miejsce właśnie podczas wychodzenia z depresji, kiedy państwo musi obniżyć podatki, stopy procentowe i zostawrić więcej kasy w obrocie na rynku, żeby dać kopa gospodarce (czyli zachęcić przedsiębiorców do inwestowania, a konsumentów do konsumowania). Potem podatki trzeba podwyższyć, żeby uniknąć przegrzania się gospodarki i tego, co za tym idzie, czyli bardzo spektakularnej wtopy. Pytanie brzmi tylko, ile w podatkach ekonomii, a ile polityki.;p

 

A na zakończenie 2 sprawy - ekonomistą nie jestem, jeno szkolę na managera, czyli sprawy ekonomiczne traktuje się u mnie na wydziale nieco po macoszemu, więc wybaczcie brak szczegółów to po pierwsze. A po drugie, to chyba temat nieco odpłynął od swoich założeń.;p

 

 

EDIT:

@Kargan: To, o czym piszesz zaszkodziło już kilku państwom z powodów różnorakich.;p Najprościej mówiąc, działa to mniej więcej tak, jakbyś wszamał pizzę, lasagne, na deser pączki, lody z bitą śmietaną w polewie, a wszystko przegryzł gigantycznym zestawem z McD. Niby wszystko gites, bo konsumpcja i dobrobyt, ale jestem pewien, że gdzieś między pierwszym a drugim pączkiem natura wymusi na tobie tymczasową dietę cud.;p

 

A geneza kryzysu w USA jest trochę głębsza. Powiedzmy, że niektóre banki wzięły kredyt na kredyt, dzięki któremu miały spłacić kredyt, a wzięły go od ludzi, którym te pieniądze sami wcześniej pożyczyli.;p Nie czuję się na siłach, żeby teraz to należycie wytłumaczyć.

Edited by Wacol

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczerze powiedziawszy to czuję się winny iż to ja zacząłem rozmowę o polityce i finansach przeznaczanych na armię.

Od postu #90 odechciało mi się tego czytać...

 

Nie ze względu na argumenty słuszne i niesłuszne, ale tak po prostu.

Jestem osobą apolityczną, a jeżeli już się opowiadam za jakąś opcją to tylko w danej kwestii. Na przykład JKM za dostępem do broni palnej i powrotem do art. 148 KK z 1973 roku. Spowodowała to tylko jedna, przypadkiem obejrzana debata prezydencka przed poprzednimi wyborami.

 

Tak więc może wróćmy może do NSR bo o tym jest ten temat.

 

Z tego co mi wiadomo jak i chyba nawet ktoś tutaj napisał: po odbyciu przeszkolenia (a nawet w trakcie) kazano NSR'owcom podpisać "papier" o tym iż nie będą mogli być powołani do służby kontraktowej itd.

 

Niestety jest to chore.

Wierzcie mi, że wielu ludzi wraca do wojska po ZSW, a nie nadają się do służby.

Mimo tego takim osobom przedłuża się kontrakty, a ludziom, którzy nadal służą jako "termity" obiecuje się gruszki na wierzbie lub mówi wprost okłamując, że ustawa stanowi inaczej iż nie można ich powołać do zawodowej służby.

Szczerze powiedziawszy oddałbym nawet czterech żołnierzy nienadających się do służby za jednego "termita", który nadaje się do służby.

 

No ale cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo i trzeba się czasami męczyć z ludźmi chorymi (dosłownie i w przenośni)...

 

===================================================================================

 

Tak więc jeszcze raz proszę wszystkich zainteresowanych o to, aby powróciły do tematu NSR.

Osobiście mogę powiedzieć na temat samego NSR niewiele, ale to tylko dlatego, że jestem w służbie czynnej i jak na razie NSR jest mi obcy jeżeli chodzi o jego dogłębne poznanie i kontakt z nim.

 

Tak czy inaczej powiem tyle, że nawet jak żołnierze zawodowi z już pewnym doświadczeniem wyjeżdżając na kursy/szkolenia są czasami traktowani gorzej jak służba zawodowa.

Chodzi tutaj o wszystko: zakwaterowanie, szkolenie, traktowanie itd.

 

Ocknijcie się i wróćcie do tematu jakim jest NSR. Jesteśmy za mali, aby było dobrze w tym kraju i coś byśmy zmienili...

Skupmy się nad tym, aby ASG nikt nam nie ograniczył i traktował to jako sport, rozrywkę, a nie jak to ma miejsce w Niemczech...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A od kiedy to hedonistyczny i konsumpcyjny styl życia powoduje zapaść gospodarczą państwa ? Przy niskich podatkach ?

 

Od momentu kiedy wydatki zaczynaja przekraczac dochody. Nie trzeba byc profesorem ekonomii, zeby zdawac sobie sprawe, ze da sie zyc ponad stan (niezaleznie od wielkosci swoich dochodow) ale raczej krotko i koniec jest zazwyczaj bardzo przykry.

Zadam Ci proste pytanie. Zarabiasz 10tys PLN miesiecznie brutto. Czy

a) Bierzesz kredyt na mieszkanie kosztujace 1mln PLN, co 4 lata kredyt na Mercedesa za 500tys PLN, kilka razy do roku (albo i czesciej) jezdzisz na Karaiby, zeby ponurkowac, co tydzien chodzisz do najdrozszej dyskoteki w miescie stawiajac wszystkim bywalcom drinki?

b) Bierzesz kredyt na mieszkanie za 300 tys, co 5-6 lat kupujesz uzywany (w dobrym stanie ale jednak uzywany) kompakt, na nurkowanie lecisz raz do roku do Egiptu, a w piatki chodzisz do normalnego pubu?

 

Nikt przy zdrowych zmyslach raczej nie wybierze opcji A prawda? Tyle, ze albo glupiejemy kiedy z jednostki stajemy sie narodem idacym do urn, albo tez wiekszosc spoleczenstwa stanowia osoby lagodnie mowiac majace problem ze zdrowymi zmyslami. Ja osobiscie niestety obstawiam to drugie.

Oszczędzanie kasy jest dobre być może dla jednostki, ale nie dla finansów firm

Oszczedzanie kasy jest ZAWSZE dobre dla kazdego. Dla jednostki, dla firmy, dla panstwa.

To co jest niedobre to nadmiar. Zarowno w oszczedzaniu jak i wydawaniu

Wszelako jeszcze żadnemu państwu nie zaszkodziło,

że obywatele kupowali na potęgę telewizory, lodówki, czy robili wielkie zakupy spożywcze...

 

Wtedy i TYLKO wtedy gdy robia to za pieniadze ktore maja, lub za pozyczki ktore moga splacic.

 

 

I moze faktycznie czas wrocic na tory tematu??

Edited by Chochla

Share this post


Link to post
Share on other sites

I zeby nie byc goloslowny to sie tak spytam. A moze mi ktos wytlumaczyc po co nam na chwile obecna NSR? Probujemy jako panstwo zorganizowac swoje regularne sily zbrojne w sposob w pelni zawodowy. Nie bardzo nas na to stac, idzie nam to jak po grudzie. I nagle kiedy jestesmy w kompletnym polu z pierwszym projektem wyskakujemy z drugim, ktorego celem jest uzupelnienie pierwszego i na ktory musimy wydac kolejna halde pieniedzy? Gdzie tu sens i logika?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zauważ, że MON w całej swej logice i wielkich planach uzawodowienia armii opierał się niemalże tylko i wyłącznie na rezerwistach, którzy odbyli ZSW (zasadniczą służbę wojskową).

Niestety albo są to ludzie, którzy w wojsku byli "szwejami" i nie z własnej woli poszli w kamasze. Tacy ludzie niestety nie nadają się zbytnio do pracy i nie traktują jej poważnie - tak jak zwykłą robotę itd.

Niczym się nie przejmują, a i z poziomem ich wiedzy ogólnej jak i wyszkolenia różnie bywa.

 

Niestety "społeczeństwo" owych rezerwistów się starzeje, a i nie wszystkim pasuje powrót do wojska.

Szkoleń obecnie się nie prowadzi dla cywilów, którzy nie uregulowali stosunku do służby wojskowej poprzez odsłużenie swojego.

Stąd właśnie pomysł m.in. na NSR - dzięki temu będzie można uzupełnić w jakiś sposób część etatów mniejszym kosztem. Wiadomo jakość tego uzupełnienia też będzie mniejsza ale cóż.

 

Z drugiej strony po całkowitym uruchomieniu NSR będzie można zmniejszyć ilość etatów zawodowych.

Z tego co pamiętam armia ma liczyć 80 tysięcy regularnych żołnierzy zawodowych i 20 tysięcy ochotników z NSR.

 

A tak poza tym to: gdzie zaczyna się wojsko tam kończy się logika ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkoleń obecnie się nie prowadzi dla cywilów, którzy nie uregulowali stosunku do służby wojskowej poprzez odsłużenie swojego.

Stąd właśnie pomysł m.in. na NSR - dzięki temu będzie można uzupełnić w jakiś sposób część etatów mniejszym kosztem. Wiadomo jakość tego uzupełnienia też będzie mniejsza ale cóż.

 

Jakim mniejszym? Zeby stworzyc NSR trzeba wydac halde kasy chocby na administracyjna czesc tego przedsiewziecia. Zamiast wywalac pieniadze podatnikow w bloto probujac ominac niezdajace egzaminu przepisy, nie lepiej po prostu zmienic wymagania dotyczace chetnych do woja?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...