Czasami to trzeba czytać ze zrozumieniem i całość, a nie na wyrywki. Gdybyś to zrobił, zauważyłbyś, że w cytowanej przez Ciebie odpowiedzi jest mowa o nocy i staniu, a ja pytam o ruch. Ale chciałeś się czepić - czepiłeś się, tylko jest jeden problem: przypierniczać się, mister, to też trzeba umieć.
A, jeszcze coś - "sobie" piszemy małą literą.
Ok, to wszystko prawda, ale wracając do podeszwy saperki - powtarzam: ścisłe dopasowanie buta do nogi, a takie musiały być saperki, uniemożliwia zwiększenie ilości warstw izolacji. nabijanie podeszwy kilkudziesięcioma gwoździami sprawia, że but może i się nie ślizga, może podeszwa się nie ściera, ale za to izolację termiczną od podłoża szlag trafia. Ergo - w saperkach, nawet podczas biegu w -40 stopniach masz zagwarantowane odmrożenie kończyny. Bez wsypywania i zamarzania śniegu.
I mamy absolutny brak izolacji buta od podłoża, zapewniony przez genialne gwoździki.
Mówię Wam jeszcze raz, że konstrukcja saperek, sama w sobie, sprzyja odmrożeniom.
W zasadzie można podać saperki WH jako przykład tego, jakich butów nie wolno używać zimą.