Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
Cappuccio

Środki przeciw komarom, kleszom...

Recommended Posts

Ja od niedawna uzywam preparatu Ziaja AntyBzzzz....

Skuteczne, polskie, przede wszystkim tanie - no i nie da sie od tego udusic, bo jest w formie mleczka. Tak wiec unikniemy sytuacji w stylu:

 

"popsikaj mi troche na kark"

"ok. psiiiik - pssiiiikk psssik!"

"KHY! nie po twarzy!"

"psssik"

"Ehe- KHY!"

 

Chyba jedyna wada tego preparatu jest fakt, ze na dluzszy pobyt trzeba wylac go na siebie hektolitry... No ale cena przystepna, tak wiec dla mnie to najlepszy wybor.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra, zapomniałem podać wyników testu.

Odstraszacz "Bolsa" działa w dwóch zakresach: słyszalnym na komarzyce i niesłyszalnym (choć jeden z nas słyszał ten dźwięk) odstraszającym komary (po co ?). Tyle teorii. W odstraszaczu jest czerwona diodówka jakby komuś było ciemno to se może "poświecić".

A w praktyce wygląda to tak: autosugestia powodowała, że przez cały dzień miałem jedno ugryzienie a komarów było dużo, potem zrobiło się ciemniej więcej cienia i komarów było tyle, że możnaby wiadrami je sprzedawać. Wtedy moja autosugestia nagle prysła i okazało się, że odstraszacze (4 sztuki ustawione na różnych zakresach) nic kompletnie nie dawały. Zaczęliśmy się zastanawiać czy przypadkiem nie są to "przywabiacze". W nocy działały wszystkie powieszone przy wejściu do szałasu. Spaliśmy w kominiarkach, arafatkach, siatkach na twarzy. Jeden z nas uciekł na łono cywilizacji bo nie wytrzymał tej ilości komarów.

Odstraszacze te dołączane do Bolsa są jednym słowem do przysłowiowej dupy. Naprawdę test odbywał się w ekstremalnie zakomarzonych warunkach i nic nie dało "odstraszanie".

Zużyliśmy za to wiadro autanu i offa.

PA.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak jak PA polecam Autan z tym, że ja używam w płynie. Zero komarów przez 6-8 godzin pomimo pocenia się(mocnego :) ) Na kleszcze podobno działa 4 godziny jednak pomimo jednorazowego użytku przed wejsciem w las żaden mnie nie dopadł. 16 pln spora butla. Zaletą jest, że nie reaguje z maetriałami sztucznymi a z którymi cieniuteńki perfum zwany OFF potrafi wejść w reakcje (przeczytajcie etykietke :) )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam. Szukałem takiego tematatu ale nie znalazłem. Otoż pewnie zauważyliście ze na lato coraz więcej wkurzających muszek, komarow itp itd. ktore ewidentnie przeszkadzaja na polu walki. Moje pytanie czy używacie jakiś środków odstraszających. Które polecacie. Czy nada sie zwykły Off albo jakieś domowe sposoby typu nasmarowanie sie wywarem z 3dniowego opiekanego chleba (joke) :) Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znaczy wiesz mi o to przedewszystkim chodzi zeby te muszki i komary nie dokuczaly bo to jest naprawde denerwujace jak sie czaisz i musisz sie obganiac. To jezeli Off jest dobry na takie rzeczy to dobrze, nie ma zadnego kombinowania, a kleszcze to juz inna sprawa. Pozdro 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

nasmarować się własnym moczem 8) najtańcze, najbardziej hardcore'owe, chyba każdego na to stać - niestety nie sprawdzalem i nie wiem czy skuteczne ;P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wczoraj jak jechałem sie postrzelać to Matula powiedziała mi zebym wzial dwie tabletki witaminy B (jedna bodajze B1 albo B2 i B6). Podobno jak sie je wezmie to potem ona sie ze skory wydziela i odstrasza komary. Na strzelance siedzialem pare razy dosyc dlugo w paru miejscach i mozna bylo policzyc na palcach jednej reki komary ktore sie mna interesowaly. Jeszcze przejrzalem podany wyzej temat i tez widzialem pare osob ktore polecaly wit B. Pozdro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Off to syf, kupcie sobie płyn Outan w kazdej aptece, pachnie jak mleczko do opalania ma taką samą konsystencję ale jak się posmarujesz to niema bata żeby coś na tobie siadło, testowałem kiedys to w lesie nasmarowałem się i przez 30 min stałem bez ruchu i nic mnie nieatakowało:) dodam że komary mnie strasznie lubią i teraz bez tego do lasu niewchodze, niewiem ale chyba też kleszcze odstrasza ale na to 100% niedaje

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam!

Pozwoliłem sobie reaktywować temat o kleszczach, bo w poprzednim topicu nikt nie napisał o drobnym, a bardzo przydatnym urządzeniu pozwalającym na bezproblemowe radzenie sobie z tymi małymi bestiami. Jest to Aspivenin, pompka wytwarzająca podciśnienie na powierzchni skóry i usuwająca tym samym nie tylko kleszcza, ale również jego jad i/lub wymiociny. Sprzęt przydatny również do wyciskania jadu mniej przyjemnych stworzonek w stylu żmii czy węży. Do kupienia czasem na allegro oraz zawsze tutaj:

http://www.aspivenin.pl/

Przetestowane wielokrotnie podczas wypraw kondycyjnych, działa doskonale - polecam wszystkim, niezastąpiona rzecz!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam!

Pozwoliłem sobie reaktywować temat o kleszczach, bo w poprzednim topicu nikt nie napisał o drobnym, a bardzo przydatnym urządzeniu pozwalającym na bezproblemowe radzenie sobie z tymi małymi bestiami. Jest to Aspivenin, pompka wytwarzająca podciśnienie na powierzchni skóry i usuwająca tym samym nie tylko kleszcza, ale również jego jad i/lub wymiociny. Sprzęt przydatny również do wyciskania jadu mniej przyjemnych stworzonek w stylu żmii czy węży. Do kupienia czasem na allegro oraz zawsze tutaj:

http://www.aspivenin.pl/

Przetestowane wielokrotnie podczas wypraw kondycyjnych, działa doskonale - polecam wszystkim, niezastąpiona rzecz!

 

Pytanko.

 

Czy zostaje po uzyciu tej pompki jakis slad ?

 

Oczywiscie pompke juz zamowilem 8).

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uwaga do moderatorów - zamieszczam wątek jednocześnie w "snajperach" jak i w dziale ogólnym. Nie każdy snajper zagląda do ogólnego, a jest to "zawód" wyjątkowo silnie narażony na zachorowanie na tą chorobę, może ten post życie komuś uratuje? Jeśli uznacie, że to jednak powielanie, nie obrażę się jak zostanie skasowany :D

 

Borelioza jest to - jak zapewne większość z Was wie - choroba odkleszczowa. Może co prawda być przenoszona innymi drogami, np przez transfuzje czy np ugryzienie muchy końskiej, jednak ogromna większość przypadków zakażenia wiąże się z kleszczami.

 

Dlaczego akurat borelioza? Jest niby tyle innych chorób, którymi można się zarazić w lesie, o wiele groźniejszych. To prawda, są groźniejsze, np nieleczona wścieklizna zabija zawsze, a zbyt późno rozpoznana jest praktycznie nie do wyleczenia. Ale każdy chyba wie, kiedy można zarazić się wścieklizną i co wtedy zrobić.

 

Z boreliozą jest inny problem, to choroba podstępna. Jest wywoływana krętkami, krętki to najpaskudniejszy rodzaj bakterii. Wywołują takie choroby jak syfilis czy trąd - schorzenia znane z tego, że nieleczone potrafią ciągnąć się za człowiekiem przez długie lata, czasem przez dziesięciolecia. Z boreliozą bywa podobnie - jej objawy pojawiają się nawet i po kilku latach, kiedy w ogóle nie pamiętamy o czymś takim, jak kleszcz.

 

Jest to chyba najmniej "zjadliwa" z chorób wywołanych krętkami, ocenia się że w gigantycznej ilości przypadków organizm bez problemu radzi sobie z zagrożeniem i szybko likwiduje wszystkie bakterie. Niestety, nie zawsze się to udaje.

 

Podstawa rozpoznania to tzw. rumień wędrujący - czerwona plama, która pojawia się po kilku dniach, czasem tygodniach, najczęściej w miejscu ugryzienia - ale niekoniecznie. Nie zawsze rumień towarzyszy zakażeniu, niemniej gdy wystąpi można być pewnym, że załapało się chorobę. Niekoniecznie boreliozę, kleszcze przenoszą wiele innych bakterii, wirusów i pierwotniaków, niektóre z nich wywołują podobne objawy, ale "na wszelki wypadek" zakłada się, że to właśnie ta choroba, jako że jest z nich wszystkich najpoważniejsza. Dodać należy, że mała kilkucentrymetrowa czerwona plama w miejscu ukąszenia przez kleszcza, która jest przez parę dni po ugryzieniu jest czymś całkowicie normalnym, to zwykła reakcja uczuleniowa.

 

Z reguły zachorowaniu towarzyszą objawy grypopodobne, co jest sygnałem do zażycia antybiotyku. Nie dajcie się przypadkiem przekonać lekarzowi, że trzeba wykonać testy sprawdzające - na wynik czeka się dość długo, a co gorsza obecnie nie ma 100% pewnego testu potwierdzającego bądź wykluczającego boreliozę. Co gorsza, antyciała pojawiają się w 4 tygodnie po zakażeniu, gdy choroba poczyniła już znaczne postępy. Wcześnie wykryta borelioza jest dość łatwo uleczalna, standardowe 3 tygodnie terapii leczy około 85% przypadków, pozostałe przechodzą niestety w stadium przewlekłe.

 

Jeśli po ukąszeniu przez kleszcza mieliśmy rumień i objawy grypowe, można mówić o szczęściu - rozpoznaliśmy chorobę. Gorzej, jeśli choroba zaczęła rozwijać się powoli, nie wywołując takiej reakcji, co też jest możliwe. Rozpoznanie wtedy jest bardzo trudne, jak pisałem - z reguły przy wystapieniu objawów nawet nie pamięta się, że kiedyś miało się parę kleszczy. Właśnie dla takich ludzi piszę tego posta.

 

Po pierwsze, trzeba sobie uświadomić że krętki są podstępnymi paskudami. Potrafią dość skutecznie "schować się" przed naszymi białymi krwinkami. Chowają się do wnętrza naszych komórek, "kradną" białym krwinkom antygeny, zmieniają własny "płaszcz maskujący" jak szalone. Co gorsza rozmnażają się bardzo powoli, krętek dzieli się co 24 godziny (inne bakterie dzielą się co kilkanaście minut), co jest dodatkową "zmyłką". Potrafią one zaatakować każdy w zasadzie organ, osiedlają się tam i mnożą powolutku, na granicy wykrywalności przez nasz system immunologiczny. Potrafi to trwać latami, nawet przez dziesiątki lat. Bakterie potrafią zagnieździć się w jakimś jednym, pojedynczym narządzie, wywołując stan zapalny tylko w nim, przez co każdy pacjent może przechodzić infekcję zupełnie inaczej.

 

Kiedy więc podejrzewać, że nasze problemy zdrowotne mogły wziąć się z długotrwałego hasania po lasach? Podam parę "typowych" objawów boreliozowych.

 

Po pierwsze, krętki produkują dość silną toksynę, jej działanie jest takie samo, gdzie by bakterie nie żyły. Będzie to bardzo silne poczucie zmęczenia, bóle karku, ogólne "grypopodobne" łamanie w kościach, uczucie ciągłego "zamroczenia".

 

Druga rzecz, bakterie z upodobaniem atakują stawy - tam system odpornościowy jest nieco inny, mogą tam żerować do woli. Wywołują długotrwałe stany zapalne stawów, z reguły na początku jednego albo dwóch, potem się przenoszą. Jest to bardzo często błędnie rozpoznawane jako reumatoidalne zapalenie stawów (czasem nawet borelioza wychodzi w testach na zapalenie, chociaż nim nie jest - wtedy mamy fałszywie dodatni test na reumatoidalne zapalenie), czasem jako inne choroby. Jeśli osoba mająca dużo kontaktów z kleszczami ma postępujące problemy ze stawami, powinna koniecznie zbadać się na wypadek infekcji boreliozy - nawet, jeśli ma rozpoznaną inną chorobę.

 

Zapalenia mięśnia sercowego. Są dla boreliozy bardzo charakterystyczne. Ona kocha niszczyć serce. Wszelkie zmiany mięśnia sercowego które pojawiają się, a nie powinny, wskazują na możliwość takiej właśnie infekcji.

 

Infekcja ośrodkowego układu nerwowego, tak zwana neuroborelioza. Najbardziej mordercza odmiana, często daje objawy identyczne (podkreślam, IDENTYCZNE) jak stwardniene rozsiane. W obrazie MRI również obie choroby wyglądają identycznie. Dlatego wszelkie rozpoznania stwardnienia rozsianego w normalnych klinikach są potwierdzane testami na boreliozę wykonywanymi z płynu mózgowo - rdzeniowego (tych testów jest kilka). W Polsce często pomija się tą procedurę, a co tam - niech sobie pacjent umiera.

 

Mniej zabójcze objawy porażenia ośrodkowego układu nerwowego to drętwienie kończyn, zanik czucia - albo przeciwnie, czucie pojawiające się gdy nie ma bodźca, zaburzenia wzroku, słuchu, utrata pamięci, porażenie nerwu twarzowego.

 

Wszelkie infekcje narządów wewnętrznych - wątroby, trzustki. To również teoretycznie może być sprawa krętków. Taki przykład to żółtaczka która "nie wiadomo skąd" się bierze, bo testy na wirusowe zapalenia wątroby wychodzą negatywnie, a zapalenie jest. Często też są spotykane infekcje oczu, np zapalenie źrenicy.

 

Oczywiście w większości przypadków łamanie w kościach nic z boreliozą nie ma wspólnego, jest ona stosunkowo rzadko spotykana, ale myślę że warto wiedzieć jak odróżnić to schorzenie, chociażby po to, żeby lekarze nie wmówili nam stwardnienia rozsianego nie wykonując testów wykluczających neuroboreliozę.

 

Niestety, nie ma obecnie testu, który potrafi wykluczyć bądź potwierdzić infekcję. Wszystko opiera się na zgadywaniu. Odradzam zwłaszcza testy PCR (wyszukiwanie DNA bakterii), które - przynajmniej w Polsce - są naprawdę fatalne, sieją fałszywymi dodatnimi i ujemnymi wynikami niczym AEG z allegro. Jedyny chyba pewny test to Western Blot w klasie IgM - jeśli wyjdzie dodatni, na pewno mamy aktywne zakażenie.

 

Dość charakterystyczne dla tej choroby jest nasilanie się objawów co 4 tygodnie,takimi jakby "cyklami". Kolejne niemal pewne rozpoznanie, to bardzo silna reakcja na zażycie antybiotyku - masowo obumierające bakterie wywołują "wstrząs", nie sposób go pomylić z czym innym.

 

Zaawansowanej boreliozy niemal na pewno nie da się wyleczyć standardowym, 3 tygodniowym cyklem doksycykliny, jeśli lekarz - emeryt wmawia wam, że się da - zmieńcie lekarza na takiego, który dyplomu nie robił za komuny. Ogólnie proponuję albo leczyć się prywatnie, albo w klinice np w Czechach. U nas to raczej samobójstwo, prędzej z pawulonem skończycie niż was wyleczą.

 

Na koniec chciałem przestrzec przed 2 rzeczami. Po pierwsze, nasi krajowi lekarze. Większość z nich medycynę kończyła gdy o boreliozie w ogóle jeszcze nikt nie słyszał (chorobę odkryto niedawno), co gorsza za komuny lekarzem mógł zostać każdy. Mamy potem takich zakaźników, którzy "nie wierzą" w przewlekłą boreliozę. Nic to, że w Czechach jest kilkanaście specjalistycznych klinik neurologicznych leczących to schorzenie, niektórzy polscy lekarze nie wierzą w jej istnienie i koniec. Od stołka takiego nie oderwiesz, a a koledzy go kryją w imię źle pojętej solidarności.

 

Druga rzecz, fora internetowe poświęcone tej chorobie. Należy się ich wystrzegać jak ognia, tam każdemu z każdą jedną chorobą próbują wmówić, że to na pewno borelioza, a jedyny ratunek to płacić pieniądze "ichniemu" lekarzowi.

 

Więcej o chorobie, metodach leczenia i diagnozowaniu można przeczytać na

 

Borelioza

 

Zwłaszcza polecam uwadze dział dotyczący leczenia naturalnego - wymieniłem tam m.in. wszystkie witaminy i mikroelementy których organizm potrzebuje do walki ze schorzeniami, czynniki obniżające naturalną odporność i parę innych ciekawostek. Jest to całkiem dobry sposób na bardzo silne podniesienie odporności na schorzenia, niekoniecznie tylko na boreliozę.

 

Jeśli ktoś ma pytania, wątpliwości - śmiało, odpowiem jeśli będę wiedział.

Edited by tom666

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym proponował wydzielić temat poświęcony wyłącznie kleszczom. Unikanie, odstraszanie, rozpoznawanie, usuwanie, leczenie skutków. I w tych dwóch ostatnich kwestiach podbudowany wiedzą profesjonalną, bo jak nic ktoś wrzuci "fachowe" babcine metody ze smarowaniem kleszcza np. masłem (czego robić nie wolno).

 

IIRC, koledzy kleszcze przenoszą kilka chorób, w tym boreliozę i odkleszczowe zapalenie mózgu. I na którąś z nich była dostępna szczepionka (gdzie, jaka, za ile, i na którą? To bym chciałwiedzieć choćby dla własnego użytku).

Najfajniej by było, jakbyśmy uzyskali także informacje od kogoś, kto się ofiarami kleszczy zajmuje na codzień i profesjonalnie. Bo taki np. leśniczy ma je chyba wpisane w ryzyko zawodowe...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na boreliozę. Gdzie i za ile - pytaj swojego lekarza.

Hm... z tego co się orientowałem to nie ma szczepionki na boreliozę. Było coś kiedyś w Stanach ale skuteczne tylko na jedną odmianę bakterii. Zostało już wycofane ze sprzedaży.

 

Jest za to szczepionka na wirusowe zapalenie opon mózgowych. Szczegółów nie znam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczepionka przeciw przenoszonemu przez kleszcze zapaleniu mózgu to FSME-Immun (dawka dla dzieci i dorosłych różni się )

; cena urzędowa 60,69 zł

Sprzedawana jest oczywiscie na receptę, w gotowych do użycia ampułkostrzykawkach.

Schemat podawania (domięśniowo):

Pierwsza dawka, po miesiącu do trzech miesięcy druga dawka; trzecia dawka po pięciu do dwunastu miesięcy po podaniu dawki drugiej - i to kończy cykl immunizacji. Dawkę przypominającą podaje się nie później niż trzy lata po ostatnim szczepieniu.

 

Czy warto się szczepić? To pytanie można sobie zadać przy każdym innym szczepieniu. Ze względu na naszą zabawę jesteśmy grupą jak najbardziej narażąną na tą infekcję i choć - zazwyczaj - objawy są łagodne i rokowanie dobre to jednak wyjątki się zdarzają i w moim przekonaniu nie warto ryzykować - ale każdy niech oceni to samodzielnie.

Z mojej, mocno subiektywnej prespektywy człowieka który troszkę widział w trakcie trzyletniej aktywności w studenckim kole chorób zakaźnych, żadne pieniądzę nie są w stanie zrekompensować powikłań neurologicznych i zaczynając moją przygodę z airsoftem właśnie rozpoczęcie tych szczepień, obok kupna porządnych gogli i nakolanników ,uważałem za absolutnie podstawową inwestycję.

Edited by SebaSoltys

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli z tego co wynika to na kleszcze działają :

 

Outan i Mustidose tak? Macie jeszcze jakieś sprawdzone środki?

 

Do tego interesuje mnie informacja nt. rzekomego przeniesienia się kleszcza południowo europejskiego bardziej na północ. Coś mi niedawno ojciec zaczął o nich mówić, że z powodu ocieplenia się klimatu ww. stworzonka przeszły przez Alpy (Sic!) i oznajmił mi, że są one x razy bardziej niebezpieczniejsze od tych naszych północnych kleszczy ( chodzi o większe prawdopodobieństwo zakażenia chyba ). Prawdopodobnie są to bzdury w stylu gazety "Fakt" ale mimo wszystko chciałbym się upewnić.

 

Pozdrawiam Szarak

Edited by Szarak

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ważną rzeczą jest aby po każdym wypadzie w teren, (zwłaszcza jeśli się tarzało w wysokich trawach, paprociach i innych krzakach) dokładnie się obejrzeć, podkreślam dokładnie, znaczy to wszędzie, w każdym zakamarku. Te małe nie powiem co potrafią wleźć dosłownie w dupę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam. Dzisiaj niestety dopadł mnie kleszcz na małej "strzelance" z kolegami. Cóż, nawet bluza z długim rękawem i spodnie nie zabezpieczyły mnie dostatecznie przed tym szkodnikiem. Chcąc uniknąć kolejnych takich sytuacji i paniki rodziców chciałbym w jakiś sposób się zabezpieczyć. W tym temacie jest dosyć mało porad jak się przed kleszczami zabezpieczyć więc zacząłem szukać na własną rękę i znalazłem preparat Mugga, oto i link:

http://www.mugga.pl/

 

Jest w nim napisane, że chroni tudzież odstrasza owady takie jak komary, kleszcze itp. Czy ktoś może miał styczność z takim preparatem? Wolę mieć potwierdzenie osoby, która czegoś takowego używała - bo na opisach to ja za bardzo nie polegam, a 20 zł w moim przypadku drogą nie chodzi.

 

Pozdrawiam.

 

P.S. Jeśli może ktoś zna lub posiada sprawdzone środki bardzo bym był wdzięczny za podanie ich. Jednak mówię, że najbardziej interesuje mnie przeciw kleszczom.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja używam OFF Active ( 30% DEET - w aptece kosztuje 15 zł - porównanie Mugga - niecałe 10% DEET i cena większa), spryskuję nogi, koszulkę, potem mundur i oporządzenie i następnie kark, szyję, ręce, i inne odsłonięte części ciała.

 

Sam widziałem jak działa. Po kilku dniach pod rząd gry w lesie nie miałem żadnego ugryzienia czy to komara czy kleszcza a w lesie były kleszcze, moi koledzy złapali kilka. Kolejne potwierdzenie. Byłem raz w lesie, strasznie podmokły, za każdym razem kiedy się zatrzymywałem słyszałem tylko jak komary latają i bzyczą mi koło ucha, a w okół głowy pełno ich latało. Spryskany offem wyszedłem bez żadnego ukłucia.

 

Preparatów z DEETem używa Wojciech Cejrowski, mówił o nich w swoich programach także po tym spróbowałem i jestem zadowolony.

 

No i co do zabiegów po powrocie z lasu. Koniecznie porządnie przetrzepać oporządzenie i ciuchy (żeby nic nie przynieść, bo potem w domu na rodzinę wlezą) i od razu porządny prysznic żeby jakby co zmyć wszystko co jeszcze łazi i nie wczepiło się na stałe i dokładnie się obejrzeć.

 

edit. I jeszcze taki mały "ludowy", że tak powiem patent przeciwko komarom, przed planowanym wyjazdem do lasu ( jakimś dłuższym) można zażywać B complex. Jedna tabletka dziennie. Wydzielana z potem witamina B odstrasza komary. Czy działa? nie wiem, zawsze używałem offa wspomagająco.

Edited by Darg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...