Dread
Użytkownik-
Posts
1,483 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dread
-
Tak jak Zambezi radzi, użyj magnesów przyłożonych do osi z drugiej strony GB. Większość problemów znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
-
W takim wypadku prowizorycznie można owinąć śrubkę jakąś cienką nitką, wkręcić i kapnąć superglutem. Na serio, to trzeba dorwać gwintownik, zrobić na nowo gwint i użyć ciut większej śrubki.
-
Jest regulacja :) Pod śrubą chwytu znajduje się mały imbus do regulacji, ale to tak na marginesie.
-
Się czepili jak zawsze. Niech zrobi, niech myśli, niech teoretyzuje, uda się, to fajnie, a jak nie, to fajnie że próbował. Forum jest pełne wizjonerów i majsterkowiczów, ale poziom realizacji prac mamy żenująco niski w porównaniu z zagranicznymi forami. Pojawi się ktoś, co wymyśli, to się zaraz zbierze zgraja, żeby go zgnoić i za wszelką cenę udowodnić, że mu się nie uda i że to bez sensu. Jakby chłopak wyskoczył z takim pomysłem gdzie indziej, to by usłyszał słowa zachęty, ofertę pomocy, a forumowi znawcy pokazaliby mu co konkretnie ma zmienić lub usprawnić, żeby się udało. U nas chodzi o to, żeby się nie udało, a jak ktoś coś wie lepiej, to zamiast pomóc będzie się brandzlował swoją wiedzą tajemną i powtarzał, żeby wrócić do podstawówki.
-
Na początku XX wieku trzymanie palucha w kabłąku było normą. Ba, nawet istniały pistolety i rewolwery DA, w których celowo usuwało się kabłąk, żeby paluch szybciej wylądował tam gdzie trzeba. A dlaczego? Bo dawniej ludzie z bronią byli obyci. Wystarczał pewny chwyt i odpowiedni opór spustu. Potem ktoś zaczął wymyślać, dodawać bezpieczniki nastawne, chwytowe, spustowe, odpustowe i inne jakieś, a teraz lansuje się prosty paluch , bo prosty paluch jest bardziej pro :) A co do "artykułu" autora tematu - zacne i fajne podejście do sprawy, ładne opracowane, okraszone zdjęciami i za to należy się plus, poklask i piwo. Z drugiej strony zejdźmy trochę na ziemię :)
-
Wodą z mydłem zmywa się zwykły syf, przyklejoną kupę i pył po szlifowaniu. Inna sprawa, jak kolega ma plastikową pompkę i zrobi jej kąpiel w rozpuszczalniku :)
-
Użyj cienkiego kawałka tworzywa w górnej części magazynka, albo na dnie gniazda. Nie na bokach, tylko z góry. Magazynek mocniej zaprze się górną częścią o dno gniazda i się nie będzie gibać. Tylko nie przesadź, bo nie będzie podawać kul, pół milimetra powinno wystarczyć, najpierw poeksperymentuj z kartką papieru złożoną kilka razy, to będziesz wiedzieć jaki jest efekt.
-
Pytanie jaką replikę? Plastiki, czy metal, jaki metal i tak dalej. Ogólnie to papier ścierny, kąpiel w wodzie z mydłem i lakierowanie. Czasami pomoże trochę rozpuszczalnika do zmycia starej farby, a jak chcesz hardkor, to daj do piaskowania i lakierowania proszkowego.
-
Będzie pasować, tylko nie dopasujesz chwytu pistoletowego. Będziesz potrzebować takiego jak w 028, czyli gładkiego, w kolorze drewna, bo ten od 031 ma inny kształt.
-
Kawałek gumy co najwyżej pozwoli szkieletowi nie pękać. Mbloki, V2fixy i inne takie pozwalają nadal korzystać z pękniętego szkieletu, taka różnica.
-
Poszukaj na forum pod zapytaniem V2 Fix, bo to dokładnie to samo :)
-
Stać Cię :) Masz 600-800zł plus ewentualną kasę za replikę, którą już masz. Za 650zł masz już replikę, do której nie musisz wkładać silników, cylindrów i innych takich, bo masz już na starcie 440fps. Potrzebujesz gumy, precki, mośka i baterii. Jak chcesz tracić kasę, to proszę bardzo, ale wierz mi, że władujesz kupę siana w efekt, który będzie porównywalny z proponowaną repliką, tylko wydasz więcej. Pytanie podstawowe, czy chcesz tuningować, żeby mieć replikę, co dobrze strzela, czy chcesz tuningować dla samego tuningu? Bo jak to drugie, to proszę bardzo, nawet z kosiarki do trawy zrobisz samochód rajdowy.
-
Masz 600-800zł? Sprzedaj CM031C, kup którąś z nowych Cym i dopiero w to pakuj kasę, wyjdzie taniej i lepiej. Bo to co chcesz zrobić Cymce 31 to lekki overkill.
-
Teoretycznie każdy, który ma gwint 14 lewy. W praktyce to nie każdy będzie wyglądać ładnie na AK-47. :)
-
Jeżeli powiedziałeś o dobrych goglach, a Mama dalej mówi swoje, to znaczy, że nie chodzi jej o oko. Twoja Mama może mieć inne obiekcje, których nie wypowiada, bo albo nie chce, albo nie potrafi ich określić. Jeśli chcesz przekonać Mamę, to potrzebujesz czegoś więcej, niż argumentów, mianowicie umiejętności rozmowy. Tak wygląda źle przeprowadzona rozmowa z Mamą z podejściem "nie bo nie": -Chcę się bawić w ersoft! -Nie bo dostaniesz w oko. -Nie dostanę, bo mam gogle! -Gogle nawet atestowane przed niczym nie chronią. -Zobacz filmik! -Są nawet przypadki jeden na milion, że dostaniesz, żadne gogle nie dają pełnej gwarancji. -Ale te dają jeszcze się nic nie zdarzyło! -Ale może się zdarzyć. I tak dalej i tak dalej, na każdy argument Mama znajdzie kontrargument, albo powie "nie i już". A rozmowa może wyglądać tak: -Będę się bawić w airsoft. -Nie, bo oko. -Rozumiem, czy to twoja jedyna obiekcja? -Tak, boję się, że się połamiesz/ że ci petarda łapę urwie/... <--- jak nie zapytasz, to Mama będzie mówić tylko o oczach. -Czy jeszcze o coś? Na przykład, że jestem na to za młody? <---- nakieruj Mamę, jeśli czujesz, że może mieć to na myśli, sama tego wprost nie powie. -Tak, boję się też o to. -Czy jeszcze o coś? -To wszystko. <---- masz już wszystko. Podsumuj obiekcje Mamy, nazwij je i dopiero wtedy dawaj kontrargumenty. -Dobrze Mamo, boisz się o moje oczy, ALE jak wiesz, w zabawie stosuje się atestowaną ochronę i ZGODZISZ SIĘ pewnie, że skoro wytrzymają pocisk pistoletu, to tym bardziej kulkę plastikową. Boisz się, że się połamię, ALE pamiętaj, że zawsze sprawdzamy teren i używamy ochraniaczy. Boisz się ... ALE ... Dodatkowo pamiętaj, żeby nie używać słowa NIE. W sensie "nie zabiję", "nie połamię", "nie pęknie". Człowiek nie potrafi wyobrazić sobie słowa "nie", dlatego wyobrazi sobie najpierw konkret, potem mu zaprzeczy, ale konkret pozostanie. To tak samo jak powiem "Cyma się nie psuje" i Cyma posłuży mi długo". Niby to samo, ale po pierwszym stwierdzeniu w głowie pozostanie słowo "psuje".
-
Z plastrem nie żartuję. Tuning leukoplastem był sposobem na używanie Beryla w słońcu irackim, bo karabiny rozgrzewały się do 70 stopni, a pierwsza zmiana PKW musiała je łapać gołymi rękami, bo "w Iraku jest ciepło, to po co im rękawice". Mniej więcej z tego okresu pochodzą też chwyty przednie od wiertarki, albo od rumuńskich AKMów, szyny akcesoryjne od airsofta krzywo łapane na śrubki i inne tego typu przyjemnostki.
-
Tak, opaski termokurczliwe. Da się wymienić, trzeba wybić, lub wywiercić oba nity przy zawiasie kolby (te dwie małe dziurki rurki), wysunąć kolbę, nałożyć opaski 11mm, a potem ładnie przypalić :) Na koniec trzeba będzie na nowo osadzić kolbę, można to zrobić na dwa "zaklepane" gwoździe. Można też te opaski olać, bo spora partia Beryli nie miała termokurczów na kolbie. Koszerny Beryl bez opasek na kolbie będzie miał łoże bez chwytu, selektor jednoskrzydełkowy i będzie malowniczo oblepiony plastrem "leukoplast" (jeśli masz kable na kolbę, to leukoplast ładnie zamaskuje baterię i będzie wyglądać bardziej "iracko", niż ładownica w maskujące ciapy).
-
Tyle, że CM031 to zabawka z plastiku. Z tych dwóch najlepiej nie brać żadnego, bo lepiej kasę wrzucić w AK od Boyi.
-
Kolba strugana, czy od prawdziwka? Zacna replika, podziwiam Twoją pracę. Postarałeś się od razu o zdjęcie wymiarów z ramy, żeby rozrysować i dać do wycięcia i gięcia zakładowi blacharskiemu? Będę się Ciebie radził przy moim projekcie kaemu DP (który leży w szafie i pewnie jeszcze poleży, bo doba niestety ma tylko 24 godziny). No i pamiętaj, że oprócz niemieckiego kaemisty możesz teraz wcielać się również w imperialnego szturmowca z Gwiezdnych Wojen :)
-
Kiedyś już Ci pisałem, że nie ma repliki, do której łoże od Beryla pasuje bez przeróbek. Faktem jednak jest, że będzie mniej roboty, niż w przypadku Cymy 031.
-
A przeczytałeś temat, jak prosiliśmy? Ale, że dziś jestem dobry to podpowiem - nie, nie będzie dobra. Dobrą bazą będzie RK-06.
-
Ewentualnie pozostaje Sowie robienie Beryla z kolbą od emki, jak tak bardzo nie chce się pozbywać swojej Cymki.
-
W tym przypadku płacisz więcej jedynie za logo i za odrobinę lepszą kontrolę jakości (ale pamiętaj, że kontrola jakości nie równa się jakości) :)
-
Nie warto. Bierz szotgana, na resztę szkoda pieniędzy.